drewniana rzezba

drewniana rzezba

sobota, 31 stycznia 2015

Zamiast odpowiedzi na Wasze komentarze.

Po pierwsze dziękuję za Wasz udział w temacie.
Chwilami mam nieodparte wrażenie, że ludzkość pomimo bardzo widocznego
postępu technicznego i technologicznego cofa się w rozwoju mentalnym.
Nadal nie ma ( i nic nie zapowiada, że będzie) zrównania praw kobiet i praw
mężczyzn.
Tak jak dawniej mężczyzna w wielu miejscach świata jest kimś, a kobieta jedynie
dodatkiem do niego, nawet jeśli jest lepiej wykształcona i mądrzejsza od
mężczyzny. I taka sytuacja jest nie tylko "w trzecim świecie", w Europie również.
Jestem pewna, że można by napisać sporo prac doktorskich na temat pozycji
społecznej kobiety od czasów starożytnych do dzisiejszych.
A wszystko  zaczęło się bardzo, bardzo dawno, gdy to mężczyzna był głównym
żywicielem rodziny, życie było ciężkie i każdy urodzony chłopiec był potencjalnym
kolejnym żywicielem.
Gdy już się wykształciła własność prywatna, dobra doczesne były przekazywane
w głównej mierze  najstarszemu synowi- syn był spadkobiercą nie  tylko dóbr
materialnych ale i mądrości ojca.
I choć na kobiecie zawsze ciążył obowiązek organizacji życia domowego, dbania o
dzieci i ich wychowanie, kobieta wciąż była dodatkiem do mężczyzny.
I chociaż czasy się zmieniły, kobiety  mają wykształcenie, a nawet zajmują
gdzieniegdzie wysokie stanowiska państwowe, ta sytuacją trwa nadal.
Niektórym wciąż się wydaje, że kobieta jest tylko po to stworzona by dbała o pana
i władcę, czyli mężczyznę. Ma nie tylko dbać, ma również zaspokoić wszystkie jego
zachcianki.
To co się wydarzyło z podopiecznymi Domu Dziecka wpisuje się w ten scenariusz
wszechwładnego faceta.
Do Domów Dziecka we współczesnych czasach trafiają głównie tzw. "sieroty
społeczne", czyli dzieci z niewydolnych wychowawczo rodzin.
Rodzin alkoholików,narkomanów, osób niepełnosprawnych umysłowo. I te dzieci
widzą te wszystkie nieprawidłowości, które się w tych domach dzieją. Tyle tylko,
że one nie rozumieją, że picie, ćpanie i spółkowanie przy dzieciach nie jest normą,
a jest anomalią.
I te dzieci we własnych nienormalnych domach  bywają również wykorzystywane
seksualnie przez dorosłych. I dla nich jest to norma a nie anomalia.
A potem trafiają do Domu Dziecka - nie łudzmy się, to co je spotykało w dzieciństwie
nie rozpłynęło się w jakiś cudowny sposób tylko dlatego, że zmieniły otoczenie - to
nadal jest wdrukowane w ich podświadomość.
By to wszystko zresetować trzeba by z każdym dzieckiem długo pracować indywidualnie,
a do tego trzeba odpowiedniej ilości dobrze wyszkolonych wychowawców.
Nie neguję faktu, że często dobrze rozwiniętą piętnastolatkę trudno odróżnić po wyglądzie
od dwudziestolatki, ale wystarczy chwilę porozmawiać by tę różnicę wychwycić.
W Polsce osoba, która ukończyła 18 lat staje się pełnoletnia i wtedy ma prawo o sobie
decydować. Oczywiście są wyjątkowe sytuacje, gdy szesnastoletnia dziewczyna z uwagi
na sytuację, wychodzi za zgodą sądu za mąż i wtedy staje się pełnoletnia, chociaż nie
osiągnęła jeszcze  osiemnastu lat. I nawet jeżeli w wieku lat 17 wezmie rozwód, nie traci
przywileju pełnoletności.
Ale te dziewczyny nie były pełnoletnie a ci, którzy korzystali z ich usług - tak. I dlatego
skandalem jest, że sąd ich uniewinnił.
Nie da się ukryć, że nasze sądy dziwnie działają.Potrafią skazać osobę niedorozwinietą
umysłowo za kradzież batonika wartego 4 złote, a wypuszczają na wolność ewidentnych,
grożnych dla ludzi bandytów-zboczeńców.
Gdyby z tym podopiecznymi dziewczynami z Domu Dziecka przesypiał się jakiś
pijaczyna  spod kiosku z piwem - niewątpliwie przywalili by mu karę.
Ale miejscowi "notable" pozostali bezkarni. I to jest skandal.
Elka poruszyła w komentarzu jeszcze jedną sprawę -wykorzystywania seksualnego
dzieci przez członków  własnej rodziny. Sprawy te rzadko wypływają na światło, choć
są nagminne. I to też wynika z sytuacji kobiet - one nigdy nie zgłoszą tej sprawy, bo :
1. wstyd, 2. facet pójdzie siedzieć a ona nie będzie miała za co utrzymać siebie i dziecka,
3. strach,że ją zatłucze gdy wyjdzie z więzienia.
Koło się zamyka. Jeśli ktoś ma pomysł na wyjście z tego "koła"- niech napisze.