Miałam pracowitą niedzielę, a poniżej efekty:
Naszyjnik z muszli paua. Od dawna polowałam na taką dużą, całą
muszlę i wreszcie upolowałam. A upolowałam wczoraj, bo
wczoraj miałam szczęśliwy dzień i to bardzo.
Poza tym nabyłam taki nieco zabawny medalion:
Jak widzicie jest otwierany, w najbliższym czasie będą w nim zdjęcia.
Na wierzchu umieściłam hafcik ( cudzy, nie mój),obrębiłam
koralikami i zabezpieczyłam werniksem matowym.
Sznur jest z farfali - czyli poszłam na łatwiznę.
A wszystko przez sroki - obudziły mnie o świcie i tak długo
wrzeszczały, że nie mogłam zasnąć. Więc zabrałam się za
cichą pracę, czyli koraliki.
nic specjalnego
poniedziałek, 28 maja 2012
piątek, 25 maja 2012
315. taaakie tam, różne
Dla mojej przyjaciółki, by ją jakoś rozweselić i umilić życie, zrobiłam dwa
drobiazgi - naszyjnik z jaspisów i
kryształkowy komplet- wisiorek i bransoletka.
Komplet ma różowe kwiatki - wiecie dlaczego, to symbol.
Niewiele mogę Jej pomóc, więc choć może tak poprawię Jej nastrój.
A dla siebie zrobiłam coś wesołego i naiwnego-naszyjnik z koralików cloisone.
Wczoraj byłam w hurtowni półfabrykatów do produkcji biżuterii.
Dostałam kompletnego zawrotu głowy, bo tylu koralików w jednym miejscu
to jeszcze nie widziałam. Dla zamieszkałych w moim mieście podaję adres:
Okęcie, ul.Czardasza 22, Hurtownia Onyks. Można w niej również zamawiać
na necie, www.onyks.eu i umówić się na odbiór osobisty. Bardzo mi ten
sposób odpowiada, bo zawsze na miejscu jeszcze można dopasować kolory.
Miłego weekendu Wam życzę!
drobiazgi - naszyjnik z jaspisów i
kryształkowy komplet- wisiorek i bransoletka.
Komplet ma różowe kwiatki - wiecie dlaczego, to symbol.
Niewiele mogę Jej pomóc, więc choć może tak poprawię Jej nastrój.
A dla siebie zrobiłam coś wesołego i naiwnego-naszyjnik z koralików cloisone.
Wczoraj byłam w hurtowni półfabrykatów do produkcji biżuterii.
Dostałam kompletnego zawrotu głowy, bo tylu koralików w jednym miejscu
to jeszcze nie widziałam. Dla zamieszkałych w moim mieście podaję adres:
Okęcie, ul.Czardasza 22, Hurtownia Onyks. Można w niej również zamawiać
na necie, www.onyks.eu i umówić się na odbiór osobisty. Bardzo mi ten
sposób odpowiada, bo zawsze na miejscu jeszcze można dopasować kolory.
Miłego weekendu Wam życzę!
wtorek, 22 maja 2012
314. Trójkąt Bermudzki
Czasami mam takie dni, w których czuję się tak, jakbym była w owym
słynnym Trójkącie Bermudzkim.
Wiecie jak tam jest - coś co było- nagle znika. Wszystko co realne,
nagle zaczyna być nierealne, a człowiek zaczyna czuć się dziwnie.
Dziś mam właśnie taki dzień. Kilka godzin szukałam koralików, które
rano wyjęłam z pudełka. Potem nie mogłam znalezć nakładek na
kulki zaciskowe. Gdy zaczęłam nawlekać koraliki to "tylko" dwa
razy prawie całkiem nawleczona linka wylądowała na podłodze, a
ja musiałam trenować zbieranie koralików.
Byłam pewna, że wyjęłam mięso z zamrażalnika, co było tylko
złudzeniem i musiałam rozmrażać mięso w tempie ekspresowym.
Nie mogłam znalezć sosu do burito, a wiem, że go miałam, bo kupiłam
razem z naleśnikami. Naleśniki były, a sos - przepadł.
Zapomniałam zamówić leki, no ale to zrobię za chwilę.
Zapomniałam, że byłam umówiona do fryzjerki, a czekałam na
tę wizytę 2 tygodnie.
Z tego wszystkiego , na poprawę własnego humoru, ogłaszam
"rozdawajkę wakacyjną".
To zdjęcie poniżej to cztery typowo wakacyjne naszyjniki, takie
do letnich sukienek.
Losowanie zrobię wśród osób, które się zgłoszą pod tym postem.
Losowanie zrobię w Dniu Dziecka.
No i od razu mi lepiej:))
słynnym Trójkącie Bermudzkim.
Wiecie jak tam jest - coś co było- nagle znika. Wszystko co realne,
nagle zaczyna być nierealne, a człowiek zaczyna czuć się dziwnie.
Dziś mam właśnie taki dzień. Kilka godzin szukałam koralików, które
rano wyjęłam z pudełka. Potem nie mogłam znalezć nakładek na
kulki zaciskowe. Gdy zaczęłam nawlekać koraliki to "tylko" dwa
razy prawie całkiem nawleczona linka wylądowała na podłodze, a
ja musiałam trenować zbieranie koralików.
Byłam pewna, że wyjęłam mięso z zamrażalnika, co było tylko
złudzeniem i musiałam rozmrażać mięso w tempie ekspresowym.
Nie mogłam znalezć sosu do burito, a wiem, że go miałam, bo kupiłam
razem z naleśnikami. Naleśniki były, a sos - przepadł.
Zapomniałam zamówić leki, no ale to zrobię za chwilę.
Zapomniałam, że byłam umówiona do fryzjerki, a czekałam na
tę wizytę 2 tygodnie.
Z tego wszystkiego , na poprawę własnego humoru, ogłaszam
"rozdawajkę wakacyjną".
To zdjęcie poniżej to cztery typowo wakacyjne naszyjniki, takie
do letnich sukienek.
Losowanie zrobię wśród osób, które się zgłoszą pod tym postem.
Losowanie zrobię w Dniu Dziecka.
No i od razu mi lepiej:))
poniedziałek, 21 maja 2012
313. Muszę, bo się uduszę....
z wściekłości i oburzenia. Ci, co czytali wcześniejsze posty to wiedzą, że
moja przyjaciółka jest po jednostronnej mastektomii. Operacja była 24
kwietnia, 27 wypuścili Ją do domu, nie interesując się wcale czy ma w domu
kogoś, kto pomoże przy zmianie opatrunków i oczywiście nie dając
skierowania do pielęgniarki środowiskowej. Oczywiście w dniu wyjścia ze
szpitala nie dostała karty wypisowej - nie zdążyli.
Trochę to dziwne, bo oddział ma raptem 20 łóżek. Wypis dostała dopiero
w ub. tygodniu.
Czytamy, czytamy i.... na badaniu EKG jest notka, że EKG wykazało
świeżo przebyty zawał, a poza tym zapis jest nieprawidłowy. Trochę nas
wkopało - badanie było robione w przeddzień operacji.
Więc zaczęłyśmy mocno się zastanawiać kiedy ów zawał miał miejsce.
No ale poszłam po rozum do głowy, wysłałam Ją z tym wynikiem EKG do
swojego kardiologa. Przez dwa dni oczekiwania na tę wizytę biedna M.
bardzo się zamartwiała i bałam się, że ze stresu dostanie zawału.
Pan doktor, pomimo ewidentnego braku czasu przyjął Ją, obejrzał EKG i
stwierdził, że nie ma tu śladu po jakimkolwiek zawale, ale oczywiście
natychmiast zrobił echo serca. Serce w porządku, zawału nie było, nic
sercu nie dolega.
Dziś była na zdjęciu ostatnich szwów i powiedziała o tym dziwnym wyniku
EKG pielęgniarce,( nie dostąpiła zaszczytu spotkania z lekarzem) dodając,
że chyba jednak to wszystko opisze w piśmie do dyrektora szpitala, bo albo
pomylili wyniki, albo mają co najmniej kiepską specjalistkę od odczytywania
EKG.
I myślicie, że pielęgniarka się przejęła ? Ona zupełnie nie zrozumiała o co
pacjentce "biega", przecież gdyby miała wcześniej zawał to nikt by jej nie
operował.
No więc M. tłumaczy, że wg ich EKG to miała zawał, a jednak ją operowali,
więc jak to wytłumaczyć? Pielęgniarka miała jeden argument - no przecież nic
się pani nie stało. Ręce opadają.
Szpital jest im. Świętej Rodziny. Podejrzewam , że ufając nazwie, opiekę nad
pacjentami powierzyli właśnie Świętej Rodzinie, szkoda tylko, że Ona nic o
tym nie wie.
To zawsze był kiepski szpital i przez 36 lat nic a nic się nie zmienił.
P.S.
Zaglądajcie na drugi blog, nie będę za każdym razem ogłaszać, że coś tam
jest. Wystarczy, że zerknięcie na "ulubione blogi" (prawy margines) i tu się
zorientujecie czy jest coś nowego .
moja przyjaciółka jest po jednostronnej mastektomii. Operacja była 24
kwietnia, 27 wypuścili Ją do domu, nie interesując się wcale czy ma w domu
kogoś, kto pomoże przy zmianie opatrunków i oczywiście nie dając
skierowania do pielęgniarki środowiskowej. Oczywiście w dniu wyjścia ze
szpitala nie dostała karty wypisowej - nie zdążyli.
Trochę to dziwne, bo oddział ma raptem 20 łóżek. Wypis dostała dopiero
w ub. tygodniu.
Czytamy, czytamy i.... na badaniu EKG jest notka, że EKG wykazało
świeżo przebyty zawał, a poza tym zapis jest nieprawidłowy. Trochę nas
wkopało - badanie było robione w przeddzień operacji.
Więc zaczęłyśmy mocno się zastanawiać kiedy ów zawał miał miejsce.
No ale poszłam po rozum do głowy, wysłałam Ją z tym wynikiem EKG do
swojego kardiologa. Przez dwa dni oczekiwania na tę wizytę biedna M.
bardzo się zamartwiała i bałam się, że ze stresu dostanie zawału.
Pan doktor, pomimo ewidentnego braku czasu przyjął Ją, obejrzał EKG i
stwierdził, że nie ma tu śladu po jakimkolwiek zawale, ale oczywiście
natychmiast zrobił echo serca. Serce w porządku, zawału nie było, nic
sercu nie dolega.
Dziś była na zdjęciu ostatnich szwów i powiedziała o tym dziwnym wyniku
EKG pielęgniarce,( nie dostąpiła zaszczytu spotkania z lekarzem) dodając,
że chyba jednak to wszystko opisze w piśmie do dyrektora szpitala, bo albo
pomylili wyniki, albo mają co najmniej kiepską specjalistkę od odczytywania
EKG.
I myślicie, że pielęgniarka się przejęła ? Ona zupełnie nie zrozumiała o co
pacjentce "biega", przecież gdyby miała wcześniej zawał to nikt by jej nie
operował.
No więc M. tłumaczy, że wg ich EKG to miała zawał, a jednak ją operowali,
więc jak to wytłumaczyć? Pielęgniarka miała jeden argument - no przecież nic
się pani nie stało. Ręce opadają.
Szpital jest im. Świętej Rodziny. Podejrzewam , że ufając nazwie, opiekę nad
pacjentami powierzyli właśnie Świętej Rodzinie, szkoda tylko, że Ona nic o
tym nie wie.
To zawsze był kiepski szpital i przez 36 lat nic a nic się nie zmienił.
P.S.
Zaglądajcie na drugi blog, nie będę za każdym razem ogłaszać, że coś tam
jest. Wystarczy, że zerknięcie na "ulubione blogi" (prawy margines) i tu się
zorientujecie czy jest coś nowego .
piątek, 18 maja 2012
312. Krzemienie
Krzemienie oprawiłam. Zrobiłam naszyjnik i bransoletkę. Krzemieniowy
wisiorek wygląda jak lekko pijany:))
Niedługo trafi do mojej koleżanki, która jest fanką niebieskich,
szafirowych lub kobaltowych w kolorze "biżutków".
Oprócz tego popełniłam jeszcze taki typowo wakacyjny drobiazg z perłowych
koralików:
A rano dopisałam następny kawałek na "procontra"
wisiorek wygląda jak lekko pijany:))
Niedługo trafi do mojej koleżanki, która jest fanką niebieskich,
szafirowych lub kobaltowych w kolorze "biżutków".
Oprócz tego popełniłam jeszcze taki typowo wakacyjny drobiazg z perłowych
koralików:
A rano dopisałam następny kawałek na "procontra"
czwartek, 17 maja 2012
311.Ogłoszenie parafialne
Napisałam kilka słów na drugim blogu. Jeśli Was zaciekawi, to będzie ciąg dalszy.
poniedziałek, 14 maja 2012
310. Zabawa kryształkami
Zauważyłam, że bardzo rzadko robię naszyjniki z kryształkami.
Postanowiłam nadrobić zaległości w tej materii i w ramach ćwiczeń uplotłam
naszyjnik i bransoletkę.
W roli głównej kryształki f-my Preciosa z serii Fire Polish, w kolorach
karmelowy i czekoladowy brąz. Do towarzystwa dodałam im koraliki toho,
kolor metaliczny brąz.
Naszyjnik to typowa obróżka, niestety nie nadaje się dla psa.
A wszystko razem wygląda tak:
Postanowiłam nadrobić zaległości w tej materii i w ramach ćwiczeń uplotłam
naszyjnik i bransoletkę.
W roli głównej kryształki f-my Preciosa z serii Fire Polish, w kolorach
karmelowy i czekoladowy brąz. Do towarzystwa dodałam im koraliki toho,
kolor metaliczny brąz.
Naszyjnik to typowa obróżka, niestety nie nadaje się dla psa.
A wszystko razem wygląda tak:
Subskrybuj:
Posty (Atom)