drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 20 czerwca 2021

Uprzejmie donoszę.......

                                   ......, że odpoczniecie ode mnie, mego pisania o niczym, moich bluesów, tang i innych muzycznych moich fanaberii minimum 6 tygodni.

Idę na "odwyk" - od komputera, bluesa, pisania. Przez  sześć tygodni, począwszy od dnia dzisiejszego. Najbliższy tydzień muszę w całości poświęcić na przygotowania, bo potem równe 5 tygodni będę dość daleko od domu, bo w Szwecji. Kontakt ze światem będę utrzymywać jedynie mailowo i telefonicznie. 

Mam nadzieję, że moje  balkonowe roślinki  nie zemrą z tęsknoty za mną i docenią starania mojej zastępczyni, która się będzie nimi u mnie zajmowała. Może nie zauważą, że to inna osoba je podlewa? Wszak konewka będzie ta sama, płeć podlewającej ta sama, to może się nie tropną, że to nie ja je podlewam?

Mam też nadzieję, że gdy za  te 6 tygodni popełnię post, to nadal  będziecie  mnie potem odwiedzać. Nawet sobie nie wyobrażacie jak będę tęsknić za Wami.

Upał dławi nas tu nadal, ale słońce strajkuje, więc mam nadzieję, że nie dojdzie do przewidywanych na dziś trzydziestu kilku stopni. Ale i bez tego słońca jest 30 stopni w cieniu i nie za bardzo jest czym oddychać. Temperatura w mieszkaniu też mi się zbiesiła i jest niemal  taka sama jak na zewnątrz, bo zapomniałam zamknąć okno na noc, a noc też była niestety gorąca i duszna.  Przypomniało mi się, że ostatniego lata gdy byłam jeszcze w Warszawie, na moim naprawdę bardzo zielonym osiedlu śpiewały nocą słowiki, a nad osiedlowymi alejkami latały lelki i było pełno chrabąszczy. I pijaczków na ławkach.

Co do wyjazdu- wiem, że będę na początek w  południowej Skanii, która  nawet zimą mnie zachwyciła, gdy tam byłam.  Będę też w Sztokholmie - a gdzie jeszcze?  Jak na razie to nie wiem, dowiem się na miejscu. Obiecuję, że będę sobie robiła notatki i będę robiła zdjęcia i potem będziecie wręcz zanudzani tematem "anabell w Szwecji". Na razie  mam zagwozdkę jak się na te 5 tygodni spakować w jedną, niedużą walizkę lub torbę. Jedyne wytyczne jakie dostałam to komunikat o treści- nie bierz  dużo rzeczy, w każdym domu jest pralka  z funkcją suszenia, weź tylko ze sobą wszystkie swoje leki i kosmetyki.

A więc do poczytania już w sierpniu. Życzę Wszystkim, bez wyjątku, dobrej pogody, czyli słońca ale bez duchoty i miłych urlopów.


piątek, 18 czerwca 2021

Ciąg dalszy o niczym.


 Lawenda zaczyna rozkwitać! Grzeczna roślinka, docenia moje starania;) Gdy o 6,00 rano jest już na termometrze w cieniu 24 stopnie, to  aż się  boję pomyśleć co będzie później.  A powietrze stoi, zero przewiewu, nawet najcieńsze gałązki podwórkowych brzóz ani drgną. I ptaki się nie drą, pewnie już mają dość upału. Na dziś przewidują  34 stopnie. Na całe szczęście wilgotność powietrza to zaledwie 19%, niestety indeks  promieniowania UV wysoki, aż 7. A ja muszę się wytaszczyć dziś z domu. No przykre, ale  nikt nie obiecywał, że życie będzie cały czas jednym rozkosznym romansem. Resztę wystukam gdy wrócę.

Właśnie  się dowiedziałam, że w ciągu najbliższych 45 dni po raz ostatni można wyrobić sobie elektronicznie Dowód Osobisty. I zapewne skorzystam z tej opcji. Więcej wyczytacie tu: polski.obserwator.de/polska/ostatnie-45-dni-na-polski-dowod-przez-internet

Jest godzina 20,14 a u mnie  temperatura na dworze to 32 stopnie. Prawdę mówiąc jest niewiele lepiej niż w południe gdy było o 2  stopnie więcej. Moje domowe 20 stopni to luksus, w którym właśnie  zaczynam się pławić. 

W ramach pilnowania dzieci utonęłam w  pierwszym tomie "Opowiadania zebrane" Julio Cortazara. Lubię jego dzieła, bo nawet najmniejsze jego opowiadanie to dzieło. Szkoda, że już odszedł.

Przed nami weekend- sobota i niedziela to słońce ciurkiem i 35 stopni ciepełka, w poniedziałek już tylko 29 a w środę szansa na słabe opady deszczu i tylko 24 stopnie.

A u mnie znów bluesowo...


Miłego weekendu Wszystkim!!!!!!!

 

czwartek, 17 czerwca 2021

W dalszym ciągu o.....

                               .....niczym. Bo najmilej się pisze o niczym.

Poza tym  mam aktualnie 33 stopnie w bardzo głębokim cieniu, a że musiałam opuścić chłodne mieszkanie , w którym udaje mi się utrzymać temperaturę zaledwie 23 stopnie pana Celsjusza, doznałam lekkiego szoku termicznego, bo niestety kilka razy musiałam opuścić cień i przewlec się przez  kawałek słoneczny. 

A opuściłam mieszkanie, by  w najbliższej mnie aptece otrzymać elektroniczny paszport , świadczący o tym, że byłam dwukrotnie zaszczepiona.  Pokonanie w dwie strony w sumie około 750 m dało mi nieźle w kość. Wróciłam do domu półprzytomna z gorąca.

Ponadto - czytam  online wiadomości i jakoś mało fajne są. Niemiecka szczepionka  przeciw covidowi  Cure Vac okazała się być niemal porażką, co zresztą sam producent ogłosił - jej skuteczność sięga zaledwie 47%, więc już wiadomo, że nie zasili koszyka szczepionek. Zastanawia mnie tylko jak można zacząć produkować coś, co jest mało skuteczne. Jakaś opóźniona w rozwoju chyba jestem.

A pewien Polak w Hamburgu wspiął się na dźwig budowlany i na wysokości 40 metrów nad ziemią i zaczął na nim, bez żadnych zabezpieczeń , tańczyć. Jak na razie to wylądował w szpitalu psychiatrycznym.

Jak wiecie "Polak potrafi" i coraz częściej są  moi rodacy przyłapywani na oszustwach - fałszywe prawa jazdy, fałszywe  świadectwa szczepień p.covidowych, fałszywe dowody rejestracyjne. A potem się dziwią, że nas nikt w Europie nie lubi.

Z co dziwniejszych wiadomości to wyczytałam, że w Hiszpanii 28-letni Alberto Sanchez Gomez zabił własną matkę, poporcjował, część zamroził, część zużył  do przygotowania posiłków dla siebie i swego psa. Zdumiała  mnie kara - zasądzono mu tylko 15 lat i 5 miesięcy kary więzienia (te 5 miesięcy to za zbeszczeszczenie zwłok) oraz  dodali  również karę pieniężną w wysokości 60,000 euro, jako odszkodowanie dla jego brata.

No i to byłoby tyle na dziś. Jutro ma być u mnie  jeszcze cieplej, a ja mam jutro szychtę przy dzieciach. Pewnie będziemy głównie opychać się lodami.  

Od 30 czerwca rząd niemiecki znosi obowiązek zapewnienia przez pracodawców pracy zdalnej. I znów się zacznie tłok w metrze - niestety.


Bez bluesa się nie obejdzie;)

Miłego dla Was;)




poniedziałek, 14 czerwca 2021

O niczym, czyli jak zwykle

 Właśnie wyczytałam, że 2,5% pozytywnych testów "covidowych" jest w Niemczech związanych z wariantem Delta, czyli tą indyjską mutacją  wirusa. No jasne, Indie tuż za rogiem wszak są;)

Wg oficjalnych danych 24% populacji kraju w którym mieszkam otrzymało już dwie dawki szczepionki, a 47% jest po jednej dawce.

Jesienią będą przeprowadzone "szczepienia odświeżające" dla osób starszych, które jako pierwsze  otrzymały szczepionkę. Powiedziałabym, że niektórzy z nich tej trzeciej dawki to raczej nie doczekali.

To były wiadomości z Ziemi, to teraz coś z Kosmosu. Pamiętacie, że w 1977r sonda Voyager 1 opuściła Ziemię a w 2012 roku opuściła nasz Układ Słoneczny? Nadal sonda Voyager 1  pilnie pracuje a ostatnio wykryła nieznany szum z przestrzeni międzygwiezdnej. Wg pewnej doktorantki astronomii ten szum jest efektem aktywności słonecznej. Oprócz Voyager 1  w 2019 roku w przestrzeń międzygwiezdną   weszła  jej bliźniacza  siostra, Voyager 2.

Dzięki sondzie Voyager 1 mamy pierwsze dokładne zdjęcia Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna. Obie sondy są teraz jedynymi dla nas źródłami wiedzy o tym, co się dzieje w przestrzeni międzygwiezdnej. Nie wiem co prawda jaki jest wpływ tego co się dzieje w przestrzeni międzygwiezdnej na to co ludzie na Ziemi wyczyniają.

A astronomiczne  plotki donoszą, że w 2022 roku będą się na niebie dziać ciekawe rzeczy, bowiem w Gwiazdozbiorze Łabędzia zderzą się ze sobą dwie  gwiazdy, które jak na razie krążą wokół siebie w jednym systemie, ale od pewnego czasu ich obroty i grawitacje zaczęły się zmieniać, co spowoduje ich kolizję i piękne efekty do obserwowania na niebie.Czyli będzie bardzo piękna katastrofa.

Fajnie brzmi, ale.....nie mam nawet bladego pojęcia w której części nieba mam szukać tego  Gwiazdozbioru Łabędzia. Niestety Planetarium nadal nieczynne, ale mam cichą nadzieję, że do tego czasu covid 19 opuści nasz Układ Słoneczny a  nowa  pandemia tu nie trafi, natomiast ja  trafię do Planetarium, nawet nie mam do niego zbyt daleko, kilka przystanków metrem. Uwielbiam chodzić do Planetarium. Znacznie bardziej niż na jakiekolwiek zakupy.

Po wczorajszym, nieco mało miłym pod względem pogody dniu mam dziś ciepełko i słońce i nieskazitelnie błękitne niebo, więc włączyłam sobie letniego bluesa:


 Miłego dla Was;)



piątek, 11 czerwca 2021

Mało mnie....

                   .....w sieci. Ale mam  tzw. lenia, gdy już zdobędę się na wysiłek i poczytam co kto pisze, nie mam zupełnie pomysłu o czym napisać, skoro nic, ale to zupełnie nic, się nie dzieje. Albo to co się dzieje nie bardzo nadaje się na forum publicum.

Na razie czekam aż się wyklaruje sprawa zaświadczeń o szczepieniu. Zrobił się (oczywiście sam z siebie) bałagan - część osób zaszczepionych ma  podany kod ( ja mam, dostałam go w zaproszeniu na szczepienie) ale część osób go nie posiada - ale nie mam pojęcia dlaczego. Na razie wiem, że muszę sobie wgrać odpowiednią aplikację na smartfona (niestety jest w języku dla mnie ciągle  jeszcze obcym). Wyczytałam wczoraj, że od 14 b.m. wybrane tutejsze apteki będą weryfikowały tożsamość delikwenta i wydawały owe kody - nie pojęłam tylko do końca czy aby będą również wgrywały je na smartfona.

Z frontu covidowego mam dwie "ciekawostki" - 1/3 tych osób, które przechorowały covid, w 3 lub 4 miesiące po tym fakcie.......łysieje i to całkiem wydatnie wygląda to jak łysienie plackowate. I nie leczy się tego żadnymi witaminami  i minerałami a naświetlaniem laserem o niskiej energii- 1 raz w tygodniu, przez 10 tygodni. Wyniki są  bardzo dobre. I to wiadomość z Polski, z którejś z  lubelskich klinik, nie  stąd.

Druga ciekawostka- jeden z niemieckich lekarzy podał szczepionkę  dziewięciolatce - omyłkowo i ta omyłka  skończyła się dla niego utratą miejsca pracy. Ale dziecku nic  złego się nie stało i to jest ta dobra wiadomość. I była to szczepionka Pfizera. I będą nią szczepione tu dzieci od 12 roku życia.

A wczoraj była w Niemczech najniższa od jesieni liczba nowych zakażeń - siedmiodniowy wskaźnik jest niższy od 20!!!!

Jak na razie nadal mam ciepełko i słońce - ale co za dużo to widocznie niezdrowo, bo już jutro ma się coś w pogodzie popsuć, chyba ma popadać.

Pogoda wyraźnie służy moim balkonowym roślinkom- lawenda pomaleńku zaczyna kwitnąć- jeszcze  trochę a ładnie rozkwitnie, na razie ciągle jeszcze "pączkuje."


Rozchodnik  i mini iglaczek też mają nieźle:


a mój bluszcz  - szaleje:


A ja się nadal lenię w rytmie bluesa:


Brakuje mi tylko do tego bluesa  samochodu i dalekiej trasy.

Weekend przed nami -  miłego Wszystkim!!!!

czwartek, 3 czerwca 2021

Już czerwiec?...........

                  ...... dziwne, nic się u mnie nie dzieje a tu cichcem, cichcem już czerwiec jest. 

Tak się przyzwyczailiśmy do tego, że dzieciaki niemal nie chodzą do szkoły, że ten tydzień jest wprost "wyjątkowy"- obaj chłopcy cały ten tydzień będą w szkole! Cud nad Szprewą!

Poza tym omal się nie  zadławiłam dziś poranną kawą czytając poranne wiadomości, które mnie nieco rozbawiły. Okazuje się, że dwa Kraje  Związkowe,  Saksonia-Anhalt i Szlezwik-Holsztyn zezwoliły by pracę podjęły.......prostytutki. Dotychczas ta  branża jak i wszystkie inne usługowe była unieruchomiona. Oczywiście świadczenie usług podlega ochronie sanitarnej takiej samej jak w salonach kosmetycznych, salonach tatuażu i u fryzjera. Co prawda rzeczniczka  Związku Zawodowego Osób Świadczących Usługi Erotyczne (związek liczy zarejestrowanych 40 tysięcy kobiet i mężczyzn) apelowała do rządu by już wcześniej uruchomić tę branżę, ale władze były nieugięte. A rozbawiłam się  doczytawszy o tych wymogach sanitarnych - oczywiście test ujemny, lub zaświadczenie o przechorowaniu covidu ewentualnie  zaświadczenie o pełnym szczepieniu i........maseczki? I w tym miejscu nieco mi zabrakło wyobraźni.

Możecie mnie nazwać idiotką, ale uważam, że zrzeszona, legalna prostytucja jest znacznie "zdrowsza"moralnie niż ta niejawna. I nie ma się co oburzać - jest popyt to jest i podaż.

Od niedzieli mam pogodę - słońce i nawet ciepło. Wczoraj to nawet było 25 stopni ciepełka- dziś też  ponoć tak będzie. To może wreszcie zakwitnie mi na balkonie  lawenda?

Muszę zawalczyć o ten paszport "covidowy" - na razie wszystko wygląda cacy od strony prasowej, tylko jakoś konkretów wciąż brak. 

No i nie mam pojęcia (zapewne nie ja jedna) co będzie z wakacjami - czy i dokąd wyjadę. Od razu wspomina mi się zeszłoroczny pobyt na Rugii chętnie bym to powtórzyła, ale nie puszczą mnie nigdzie  samej. Sama to bym mogła najwyżej pojechać do......sanatorium.

Dotarło do mnie, że szalenie szybko mija mi czas- to trochę przerażające- w październiku  stukną mi cztery lata pobytu w Berlinie. A wydaje mi się, że dopiero co przyjechałam.

No nic, w dalszym ciągu robię przegląd bluesów. Bardzo mi z nimi "po drodze".


Miłego dla Was!!!!

niedziela, 30 maja 2021

A jednak cały dzień było słońce

 


I tak właśnie spędziłam ten dzień, w dwie  drezyny, w sumie przejechaliśmy drezyną 100 km,  średnia prędkość z wiatrem wyniosła 15 km/godz. Z powrotem szło znacznie gorzej, bo pod wiatr.

Wyruszyliśmy o 10,30, zwróciliśmy drezynę o godz. 18,00.  Jestem przewietrzona do 10 potęgi i dość zmarznięta, bo robiłam za pasażera.

Tak jak i w ubiegłym sezonie byliśmy w Zossen, czyli na dawnym terenie zajmowanym ongiś przez wojska radzieckie w NRD. Nic ciekawego po drodze w czasie jazdy drezyną nie widać, szyny są ułożone miejscami w lesie, dookoła pola uprawne. Z ciekawostek - widzieliśmy kilka ptaków drapieżnych, ale możecie mnie nawet zabić- nie mam nawet bladego pojęcia jakich - jeden to mi wyglądał na kanię, ale czy na pewno?  Inny z kolei kojarzył mi się  z krogulcem. Ornitolog ze mnie żaden, nie da się tego ukryć. Za to calutką drogę towarzyszyły nam ptasie śpiewy - szalenie rozśpiewane  towarzystwo mieszka  wzdłuż tej  trasy.

No to idę spać!