wenę. Bo mi jej coś ostatnio brak. Przymierzam się do kilku projektów,
dumam, dumam, wyciągam z pudełek koraliki i kamyki, biegam po necie
przeglądając półfabrykaty w sklepach i......nic. Brak pomysłu.
Ale w ramach redukowania zapasów (oj, chomik ze mnie okropny)
zrobiłam taki wisior:
A na skończenie czekają te:
"Dziewczynie z perłą" brakuje zapięcia, jaspisowemu - sznurka, bo nie
mam pomysłu jakim sposobem i z jakich koralików go upleść, a koral -
albo dorobię mu "braci", bo mam jeszcze dwa takie same kamyki i będzie
coś jakby naszyjnik, albo będzie punktem centralnym plecionej bransoletki.
Informacja dla "wtajemniczonych" : duży wisior jest na podkładzie, jaspis
ma plecki uplecione z koralików, koral też bez podkładu.
Wszystkim zmarzniętym życzę, by wreszcie nastały cieplejsze dni.
Podziwiam Twój zapał:)
OdpowiedzUsuńIvo, nie wiem czy to zapał, czy nerwica natręctw- ciągle muszę mieć czymś łapska zajęte.:)))
UsuńMiłego, ;)
Napad zimnej pogody dotarl i do mnie co tym bolesniejsze ze mielismy juz calkiem cieple przedwiosnie. Dzis w nocy nie wykluczaja i sniegu czyli zgadza sie powiedzenie "idzie luty podkuj buty". Ale od wtorku bedzie lepiej.
OdpowiedzUsuńTwoje koraliki i naszyjniki takie cieple i piekne ze pewnie dodaja tego czego odmawia natura - z pozdrowieniami Serpentyna
Serpentynko, szkoda,że wiosenna pogoda Cię na trochę opuszcza, wiem, jak lubisz spacery.A w ziąb to żadna frajda spacerować. U nas też straszą śniegiem, ponoć nawet na Lazurowym Wybrzeżu śnieg padał, a w Rumunii i Bułgarii to napadało tego śniegu niemiłosiernie dużo. U Ciebie ma być od wtorku lepiej a u nas od wtorku lub środy opady śniegu.
UsuńMiłego, ;)
Mamon, te toho (8) kupiłam w BaedBeauty, są w zakładce dwukolorowych, noszą śliczną nazwę grey/magenta -lined i należą do koralików dwukolorowych.Na zdjęciu w sklepie mają bardziej prawdziwy kolor.Mnie się one kojarzą kolorystycznie z wisienkami.Starałam się nadać temu wisiorowi skromną oprawę, bo on sam z siebie ozdobny.
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Wiesz, chyba po raz pierwszy nie jestem zachwycony Twoim wyrobem. Wybacz, ale oprawa tego obrazka jest w moich oczach zbyt ozdobna. Odwraca uwagę od obrazka - a przecież to on jest główną ozdobą. Nie mówię, że to nie jest piękne - tylko gdy w grę wchodzi obrazek, lubię, gdy to on jest wyeksponowany a oprawa jest tylko nie rzucającym się w oczy tłem.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, dlatego,że jest obrazek, oprawa jest naprawdę skromna. Zdjęcie przekłamuje kolor, w naturze oprawa jest ciemniejsza, w kolorze wiśni. Miałam sporo kłopotu, by dobrać kolorystycznie koraliki do obrazka.Ten kaboszon leżał u mnie niemal rok z tego właśnie powodu. Gdyby nie zbyt wygórowane ceny srebra, pewnie oprawiłabym w srebrną obwódkę. I naprawdę nie mam Ci co wybaczać.
UsuńMiłego, ;)
NO nie powiem... Fajny brak weny ;-)
OdpowiedzUsuńAta, chodzi mi po głowie kolia, taka dość mocno skomplikowana, taka trochę jak na konkurs, żeby się przy niej narobić i nawet niekoniecznie ją nosić.Możliwe są dwie wersje- kolia na podkładzie, lub kolia bez podkładu. Na razie dumam.Tylko boję się,że wpierw będę musiała choć trochę rozrysować to, co będzie na podkładzie.I pewnie z rok będę robiła:))))
UsuńMiłego, ;)
Anabell, piszę jeden komentarz, choć przeczytałam wszystkie zaległe posty. Mnie się wszystkie Twoje dzieła bardzo podobają. Najbardziej podziwiam cierpliwość przy tych kunsztownych cudeńkach. No i gratuluję cudownego wnusia. Wizyta była miła, ale krótka, ale zapowiadające się wakacje na pewno umożliwią jeszcze fajniejsze zabawy. A latem mały będzie już większy, bardziej dociekliwy i wytrzymały, więc fantastyczne wycieczki Was wszystkich czekają. I wierz mi Anabell, czas spędzony z wnukami odmładza, przenosi nas w czas, gdy nasze dzieci nie miały jeszcze dzieci.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Nola
Nolu, mam nadzieję, że te wakacje wypalą, ale jak to w życiu, może być różnie. Obawiam się, że niewiele pochodzimy, raczej sporo czasu spędzimy na placach zabaw, bo młodszy będzie miał wtedy półtora roku.Martwi mnie tylko sprawa samochodu: 4 osoby dorosłe i dwójka dzieci w fotelikach to już chyba mikrobus trzeba będzie wynająć.:)))
UsuńMiłego, ;)
To tylko czekać na wenę i powstaną trzy nowe cudeńka :)))
OdpowiedzUsuńKendżi, te "cudeńka" to właściwie powstają bez weny.Co najwyżej trzeba się zastanowić nad doborem kolorów, a to, jak mawia znajoma plastyczka - rzemiosło czyste.
UsuńMiłego, ;)
Skarbie czytam i nie bardzo wiem...o czym Ty piszesz? Jakiej weny Ci brakuje, pomysły trzepiesz jak z rękawa....wszystkie wisiorki i naszyjniki niesamowite, a ten z "Dziewczyną z perłą" fantastyczny!!! Pleć sznurki tak po prostu....prostota ma swój urok i smak!!!! Potrafisz dobrać kolory i to jest cudne, podziwiam wszystkie Twoje prace, i już!!!!! Pozdrawiam i buziaka zostawiam!!!!
OdpowiedzUsuńGraszko, te wszystkie wisiory to sobie robię ot tak, żeby paluszki czymś zająć.To takie rutynowe robótki.Chodzi za mną jakiś porządny, duży projekt, taki niecodzienny, może nawet mało użytkowy. A wiesz, z tym dobieraniem kolorów to zawsze mam problemy, bo brakuje mi sklepu z koralikami toho leżącymi ot tak, na półce.Niestety stacjonarne sklepy nie oferują tych japońskich koralików, a tylko one są równiutkie i nadają się do haftu koralikowego.
UsuńMiłego, ;)
Wcale to nie takie jałowe oczekiwanie. Chociaż wena, tak jak miłość przychodzi kiedy chce..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Jerzy, gdybym oczekiwała bezczynnie to mogłabym wyjść z wprawy, więc muszę coś splatać w międzyczasie.Wiesz, muszę wypróbować jedną rzecz - haftowania na kanwie koralikami zamiast nitką. Będą "półkrzyżyki" koralikowe zamiast nitkowe.
UsuńMiłego, ;)
Kochana Anabell, W s z y s t k o co wychodzi z Twoich rąk jest tak bardzo kobiece, ciepłe i powoduje natychmiastową żądzę
OdpowiedzUsuńposiadania. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej szydełkowej roboty. Ona ma jakąś jeszcze dodatkową lekkość. Zrób ten konkursowy naszyjnik szydełkiem! Koniecznie!
Jak na brak weny, to ostatnie prace są imponujące. oglądam z wielka przyjemnością!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Wena Cię nie opuszcza!
OdpowiedzUsuń