drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 10 września 2012

Pomęczę Was dziś....

zdjęciami z mojego urlopu. Przyrzekam, że więcej już tego nie zrobię, po
prostu nie mam więcej zdjęć.
A więc:
 Nie ma to jak duuuża piaskownica, o krok od wody
"Zbieranie się"  po  plażowaniu. Młodszego trzeba było wpierw
doprowadzić i padło na zięcia.
 Port na Helu z dziwnym , jak dla mnie, budynkiem. Z daleka to
jeszcze ujdzie, ale z bliska - straszne byle co.
Tak się codziennie bada foki w fokarium na Helu
Każda jest wzywana imieniem, a inne grzecznie czekają
na swoją kolej.
Muzeum na Helu
Odnowiona gdańska  fontanna  Neptuna
Widok ze stateczku, którym płynęliśmy na Westerplatte
Wnętrze Dworu Artusa

 Starówka Gdańska od strony Motławy





Baszta na Wisłoujściu
Działo na "Błyskawicy " to męska rzecz, w sam raz dla dziadka i wnuczka

29 komentarzy:

  1. taaa... a wiesz, że są tacy turyści którym taka piaskownica nie wystarcza? Przynoszą wtedy w torbie piasek, wsypują do puffy i dziecko ma się czym bawić.
    Ciekawe czy u siebie w domu też stosują podobne patenty:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivejko, tam takich nie widziałam. Widziałam za to maluszka, który właśnie pojął sztukę raczkowania i jak świeżo wylęgły żółwik parł do wody i wcale się nie wystraszył, gdy go zalała fala.Najchętniej raczkował na granicy wody i plaży. Za to nasz "Młodszy" zżerał piasek, poza tym moczył w wodzie troczki od kapelusza i je namiętnie ssał.
      Miłego, ;)

      Usuń
  2. Dawno nie byłam w Gdańsku, czas się przejechać :-)
    A taka wielka piaskownica jest najlepsza :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna, ale lepiej jechać już pod koniec sezonu- można Długą przejść bezkolizyjnie (co nie znaczy, że jest pusto),
      bez trudu można załapać się na przejażdżkę statkiem , ceny też bardziej przystępne.
      Miłego, ;)

      Usuń
  3. Zatęskniło mi się za Gdańskiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamon, a mnie się zatęskniło za pewną impulsywną dziewczyną z O. Dobrze, że byliśmy w końcówce sezonu, nawet udało się nam zaparkować blisko Długiej.
      Miłego, ;)

      Usuń
    2. A ja myślałam że u mnie się spotkamy :)

      Usuń
  4. Czyli wakacje nad morzem były udane:)W przyszłym roku polecam góry- nie ma piaskownicy, ale są kamieniołomy. Też fajne do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi górami to nieco gorzej - niewskazane dla mego osobistego.Kiedyś obowiązkowo bywaliśmy w górach, mój był taternikiem, wspinał się, a potem mnie ciągał po górach.
      A teraz morze lub lasy, a najlepiej to Szwajcaria Kaszubska, którą zresztą bardzo lubię.
      Miłego, ;)

      Usuń
  5. Oooo!!! "Mój" Hel :-DD
    Na tych samych podestach siadywałyśmy tyle, że na końcu (tak w stronę Juraty ;-)
    A to dziwne coś w porcie, to helska marina. Zwana "jajem burmistrza". Projekt zakładał, że kapitanat jachtów ma mieć kształt żagla... Wyszło to, co wyszło ;-DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ata, gdy już wypływaliśmy z Helu, mój gapiąc się na nabrzeże wyjęczał: "no nie jest Wybrzeże Słowiańskie, nie jest." A to jajo z daleka to jeszcze jako-tako, ale z bliska koszmarek. Niestety ani z daleka ani z bliska jakoś mi żagla nie przypomina. A ten podest to na plaży w Sopocie, wejście 33.Na Helu Furorę zrobiły oczywiście foki i....melexy, którymi obskoczyliśmy latarnię morską i powrót z plaży do portu.
      Miłego, ;)

      Usuń
    2. Aniu - jednak będę się upierać, że to jest wejście na plażę na Helu (nr 66). Widać po prawej tablicę ;-) Chodzi mi o drugie od góry zdjęcie.

      To jajo burmistrza, to faktycznie dziwoląg architektoniczny jakich mało :-D

      Usuń
  6. Szkoda że moje koty nie mogą zobaczyć tej wielkiej piaskownicy::)))
    Fajne wakacje w pięknych miejscach i z najbliższymi ludźmi, myślę, że naładowałaś akumulatory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko, nie było tam ani pół kota, za to mewy, gołębie a nawet wrony.Rzeczywiście, podładowałam się i to nawet intensywnie.Już mi brakowało morza.
      Miłego, ;)

      Usuń
  7. Też byłam w Gdańsku dzięki za piękne zdjęcia i wspomnienia :) ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo, cieszę się,że się podobają i budzą miłe wspomnienia.
      Miłego, ;)

      Usuń
  8. Myśmy z powodu tak zwanego Trójmiasta wiejskiego (Kosiny Stare, Kosiny Kapiczne. i moje Kosiny Bartosowe) proponowaliśmy postulat, a właściwie żądanie dostępu do morza! I wcale nie trzeba by wyjeżdżać nad wodę. No, ale nie wypaliło i z wielką przyjemnością oglądam morze i waszą Rodzinkę na wakacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, nie chcieli Wam zrobić korytarza do morza?Paskudy!
      Miłego,;)

      Usuń
  9. Fajnie, ze juz wrocilas. Dzieciaszki fantastyczne, chyba troszke daly wam w kosc i wszedzie bylo ich pelno.
    Przez kilka lat mieszkalam w Gdansku pracowalam na Dlugiej i mieszkalam, z okien podziwialam fontanne Neptuana, z wielka przyjemnoscia obejrzalam zdjecia.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, to się cieszę,że Ci zrobiłam choć troszkę przyjemności. Długa to bardzo magiczne miejsce, a bulwar nad Motławą uwielbiam.A najbardziej widok , który roztacza się z wody.Po drugiej stronie Motławy z całą pewnością powstaną w miejscu ruin nowe domy, już się za te tereny zabrali.
      Miłego, ;)

      Usuń
  10. Hi. Do piaskownicy chodzimy regularnie w sezonie poza turystycznym. Latem najczęściej omijamy szerokim łukiem. Za to od września do końcówki czerwca niemal co weekend mamy obowiązkowy punkt programu: nadmorski spacer. Bardzo to lubię :)
    Natomiast jak patrzę na Twoje zdjęcia z Gdańskiem czyli Starym Miastem, to mam leki wyrzut sumienia. Bo ja mam to w zasadzie na co dzień a kompletnie nie korzystam. Chociaż uwielbiam gdańską Starówkę. Tak jak kocham zamojską i krakowską :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anovi, mój brat cioteczny jest z wykształcenia specem od zabytków, a jego żona, którą bardzo kocham, nie może się go doprosić, by ją po miejscowych zabytkach oprowadził.Oni mieszkają w tym samym mieście co Ty, a ona też, jak my obie, ma kumpla Japońca.Wiesz, gdy się ma coś na co dzień to jakoś to umyka. Ale ja regularnie chodzę do Łazienek i do Wilanowa. Chyba nie było sezonu, bym tam nie była, za to omijam skrzętnie naszą Starówkę, bo tam cały rok tłok.
      W Sopocie mieszkaliśmy przy Łokietka 51 i na plażę dreptaliśmy przez Polną.
      Miłego, ;)

      Usuń
    2. Boszzz a ja zaraz za ErgoAreną mieszkam! Polną chodzimy prawie zawsze do Sopotu...

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. ErgoArenę widziałam z balkonu swojej sypialni. A moja rodzina mieszka na Polnej, dlatego tak chętnie załatwiliśmy sobie ten apartament na Łokietka. Ale numer, no nie?
      Miłego, ;)

      Usuń
  11. Pięknie!
    Mnie urzekły foki.
    Naprawdę po imieniu a inne czekają?
    W dodatku grzecznie?
    No to mnie by od nich nikt nie odciągnął!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neskavko, foki były bezbłędne!!!Każda ma swoje imię i na nie reaguje. Poza tym każda ma na patyku swój znaczek, (np. niebieska gwiazdkę, żółty kwadrat itp.), treserka kładzie te znaczki na brzegu basenu i każda z fok podpływa do swego znaczka. Potem ona zamienia je miejscami i one podążają za swym znaczkiem. Potem każda po kolei jest imiennie wzywana na brzeg, gdzie się ją dokładnie ogląda, zaglądają zwierzątku w paszczę, sprawdzają dokładnie każdą łapę, a p. doktor osłuchuje. Oczywiście wszystko jest nagradzane rybami. Bawią się również kółkiem, które im rzucają, a one przynoszą do brzegu. Są naprawdę trochę jak psy. A z 10 minut przed godziną karmienia już się gromadzą i co chwilę któraś wyłania się z wody i niecierpliwie rozgląda, kiedy wreszcie dadzą jeść.
      Miłego, ;)

      Usuń
  12. Foki są słodkie!
    Na zdjęciach mnóstwo znajomych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoje zdjęcia wcale mnie nie męczą. Czy wiesz, że odwiedziliśmy w tym roku dokładnie te same miejsca? A może nawet spotkaliśmy się latem i nawet o tym nie wiemy?

    OdpowiedzUsuń
  14. Z przyjemnością prawdziwą sobie obejrzałam, dzięki!

    OdpowiedzUsuń