drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 6 kwietnia 2014

Siedzę i myślę.....

....niczym  przed laty pewna polska piosenkarka. Tyle tylko, że nie rozważam
jak ona problemu : kocha, nie kocha?
Od dawna większość rodaków uważa, że młodzież wyjeżdża z Polski głównie
dlatego, że u nas bezrobocie. A to nie do końca jest prawdą.
Znam wiele osób, które naprawdę miały w Polsce dobrą pracę, zarabiały dobrze,
a nawet bardzo dobrze, a jednak wyemigrowały.
Gdy ostatnio wracałam z Berlina, do przedziału, w którym siedziałam, weszła
młoda osoba - wyraznie była ubrana nieco w stylu subkultury Gotów, czyli
wszystko co miała na sobie było czarne, łącznie z lakierem na paznokciach.
Taszczyła olbrzymią walizę, której żadnym sposobem nie mogła wstawić na
półkę - brakowało jej i siły i wzrostu by ten cel osiągnąć. I od problemów
z tą walizą zaczęła się nasza rozmowa. W końcu udało się ją upchnąć pod ławkę.
Dziewczę wracało z weekendowych koncertów muzyków alternatywnych.
Była zachwycona, ponoć zabawa była przednia, każdy występ był prawdziwym
show, świetne stroje, o ile ktoś lubi wampirze opowieści.
Zwierzyła mi się, że bardzo chce przenieść się na stałe do Niemiec. I  wcale nie
z  powodów finansowych - ma pracę, zarabia całkiem dobrze ale  zbyt wiele
spraw ją tu denerwuje. Najbardziej - brak tolerancji i to niemal na każdym
kroku. Teoretycznie w dużych miastach jest lepiej, bo tu ksiądz z ambony nie
wykrzyczy, że córka Iksińskiej nie chodzi do kościoła a Ygrekowska smażyła
w piątek schaboszczaka zamiast postnej ryby.
Dziewczę wysnuło całkiem prawidłowy wniosek - te wiadomości znoszą księdzu
życzliwi sąsiedzi, ksiądz nie biega codziennie od domu do domu- nie musi,
sąsiedzi wszystko doniosą. Do "skarbówki" też donoszą, tylko co innego.
Tu po prostu brak jest swobody, życzliwości, tolerancji dla innych poglądów , tu
nawet strój innym przeszkadza i to młodych zraża - tłumaczyła mi zawzięcie.
Niestety, ona ma rację.
Czy  znacie felietony pana prof. Hartmana? Uwielbiam je czytać, bo są pisane
jasno, przejrzyście, z dużym poczuciem humoru i wielką kulturą. Można je
znalezć w  tygodniku "Polityka".
W poprzedni weekend były w moim mieście Dni Ateizmu. Były okazją do
unaocznienia wszystkim myślącym, że jesteśmy wielce nietolerancyjnym
społeczeństwem. I zawsze w takiej chwili zastanawiam się jakiego wyznania
ludzmi są zapełnione, pękajace w szwach, nasze więzienia. Czy to  są ateiści,
którzy zdaniem pewnego  księdza (Dariusza Oko) są mniej moralni i bardziej
zdolni do popełniania przestępstw?
Czy będąc ateistą lub osobą mającą inne zdanie niż Kościół mam prawo kraść,
mordować, oszukiwać i prześladować innych?
Dlaczego nikt nie chce pamiętać, że etyka istniała jeszcze w czasach wielce
starożytnych, czyli przed Chrystusem?
Być może nie jestem osobą najbardziej tolerancyjną pod Słońcem, ale nigdy nie
namawiam nikogo by przyjął mój punkt widzenia w kwestii religii i Kościoła.
I nie  życzę sobie, by ktokolwiek mnie nawracał i narzucał mi swoje przekonania
religijne.
A czy ktoś pamięta ze szkoły kto to był Kazimierz Łyszczyński i dlaczego
zginął? Odpowiedzcie na to pytanie szczerze, nim zajrzycie na strony Google.

60 komentarzy:

  1. Instytucja duszpasterza więziennego nie jest dla atestów, lecz dla przestępców religijnych, wiec to chyba coś oznacza. Nigdy nie słyszałam, o ile dobrze pamiętam, o Kazimierzu Łyszczyńkim. Zakatowanie kogoś z powodu niewiary czy innej wiary jest dla mnie czymś przerażającym i trudnym do zrozumienia jako człowieka tolerancyjnego, któremu nie wadzi to kto w co wierzy lub nie wierzy, na równi z tym kto z kim śpi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wielu laty usłyszałam o Kazimierzu Łyszczyńskim zwiedzając Muzeum Historyczne Warszawy. W ciemnym, wąskim przejściu pomiędzy dwiema salkami stał pieniek katowski, obok stał topór. I wtedy właśnie dowiedziałam się, że Rynek Starego Miasta był miejscem każni, miedzy innymi Kazimierza Łyszczyńskiego,a egzekucja odbyła się 30 marca 1689 roku. Obawiam się Ivo, że i dziś znalazłoby się sporo osób, uważających, że każdemu, kto nawet tylko w myśli zaprzecza istnieniu Boga, należy się właśnie taka kara. Może nie wykonana publicznie, ale usunięcie takiej "czarnej owcy" ze społeczeństwa jest właściwym rozwiązaniem problemu.
      Miłego,;)

      Usuń
    2. niestety masz rację;(

      Usuń
  2. są mądrzy ateiści i głupi ateiści,tak samo jak są mądrzy wierzący i głupi wierzący, sama etykietka jeszcze o niczym nie świadczy,wielu niewierzących kieruje się dekalogiem,natomiast wielu wierzących ten dekalog ma gdzieś.gdzieś. Anabell wieś zachodnia i mentalność ludzka jest podobna do tej na naszej wsi. Bywam to coś o tym wiem. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Uleczko, masz rację mądrzy i głupi są po obu stronach. Tyle tylko, że ateiści nie laicyzują nikogo poza własnymi dziećmi, a wśród katolików jest cała masa osób katolizujących nie tylko własne dzieci. Poza tym nie istniał jeszcze dekalog, a etyka już była. Mnie naprawdę zupełnie nie interesuje kto w co wierzy, nawet jeśli przedmiotem czyjeś wiary będzie kołek w płocie.Jest tylko jeden warunek - niech sam w to wierzy a innych nie werbuje do swojej wiary. Oczywiście, mentalność ludzka jest od wieków niemal ta sama, wszak wszyscy mamy DNA utworzone z tych samych kwasów nukleinowych. Ale u nas z reguły ludzie są dla siebie mało życzliwi.
      Nie bywałam na niemieckiej wsi, ale byłam w bardzo niedużym miasteczku - tam byłam zupełnie obca, ale zupełnie obcy ludzie mnie pozdrawiali i uśmiechali się do mnie.
      Serdeczności, ;)

      Usuń
    2. Może i się uśmiechają i pozdrawiają, bo to taka juz u nich norma. Ale gdybyś ich lepiej poznała wybrałabyś czasem tych naszych ponuraków uwierz mi..Oczywiście nie uogólniając bo to by było także nieprawdziwe.

      Usuń
  3. Nasz kraj kiedyś słynął z tolerancji. Wystarczy przypomnieć Noc św Bartłomieja we Francji, my w tym czasie byliśmy na wyższym poziomie etycznym niż Francuzi. Gdy przybył emisariusz z Francji pragnący zainteresować polaków osobą Henryka Walezego, którego chciano posadzić na tronie polskim, musiał się ostro tłumaczyć z masakry hugenotów. Opinia publiczna w naszym kraju wręcz nie uznawała wymawiania imion panujących we Francji. Polacy byli oburzeni. Była tu tolerancja, otwartość i kraj jakoś wtedy nieźle się rozwijał. Mam taką teorię, że wymuszona religia zniszczyła ducha otwartości w tym kraju. Gdy religia ta stała się dominująca zaczął się upadek kraju i trwa. Odrodzimy się wraz z upadkiem katolicyzmu, co jeszcze długo nie nastąpi.
    Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wystarczyło 117 lat, by nasza tolerancja wyparowała. Czy zauważyłaś, że Polacy to jakoś nie potrafią w wielu sprawach zachować umiaru i
      zwykłego "zdrowego rozsądku"? A w dziedzinie religii to niemal każdy polski katolik chce być świętszy od papieża.
      Miłego,;)

      Usuń
  4. Byle nie przeginać! W żadną stronę. Nie zaprzeczam, że sporo u nas nietolerancji, ale znów nie jest tak, że np. ateista boi się wyjść na ulicę. Mieszkam na wsi, do kościoła nie chodzę i nigdy nie miałam z tego powodu źdźbła przykrości. Jednak rzeczywiście trudno jest tym, którzy epatują odmiennością w ubiorze, fryzurze, ilości kolczyków na twarzy itp. Trudno np. walczyć ze stereotypem, że metalowiec lub got=satanista... Starszym paniom nikt nie przetłumaczy, że taki osobnik nie morduje kotów i niemowląt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie na wsi nie mieszkam, ale już zdarzyło mi się, że jeden z sąsiadów z mojej ulicy, zwrócił mi uwagę, że powinnam wpierw iść do kościoła bo to popielec, a dopiero potem na zakupy. Odkąd tu mieszkam ( czyli od 1973 r.) nie byłam jeszcze w tym kościele, więc nie wiem co sąsiada napadło. A mam tu u nas parę czarno i ponuro ubranych młodych ludzi - są mili, grzeczni, spokojni. Ja tylko podziwiam jak ten młodzieniec wyrabia w lecie w swoim mocno nieprzepuszczalnym powietrza płaszczu, który mu sięga aż do kostek. Odporny jakiś, bo płaszcz ma zawsze zapięty na wszystkie guziki.
      Miłego, ;)

      Usuń
  5. Nikt mnie nigdy nie namawiał - na wiarę,ani niewiarę:) W ogóle epatowanie swoim światopogladem jest, delikatnie mówiąc, w złym guście.Nigdy nie spotkalam się z rażącą nietolerancją ,myślę,że np.Amerykanie są o wiele bardziej nietolerancyjni i pruderyjni niż my-Polacy.Ale to nie do końca sprawa narodowości,chyba bardziej osobowości.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie czytałaś tego artykułu prof.Hartmana - to nie jest epatowanie swoim światopoglądem - to tylko stwierdzenie stanu faktycznego.Wprowadzanie przepisów opartych na wymogach kościoła, to jest narzucanie całemu społeczeństwu określonego światopoglądu.
      Zastanów się - czy to, że farmaceuta ma prawo odmówić klientce sprzedania środków antykoncepcyjnych , a lekarz wykonania aborcji
      ciąży wynikłej z gwałtu lub będącej zagrożeniem zdrowia i życia kobiety jest normalne i sprawiedliwe? To nie jest prawda, że w Polsce jest 95% katolików. Kościół wylicza swoich wiernych na podstawie ilości ludzi ochrzczonych. A jak sama wiesz, chrzci się niemowlęta, a te często/gęsto, po dojściu do wieku dorosłego już nigdy nie trafiają do tej instytucji. Albo uczęszczają na zasadzie Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek, bo przecież nie wiadomo co jest po śmierci. A część chodzi tylko dlatego, bo boją się co ludzie powiedzą.
      Zresztą dziewczynie szło głównie o to, że to ludzie są mało tolerancyjni u nas i ma niestety rację.
      Miłego, ;)

      Usuń
    2. Nie czytałam,ale to chyba nie jest lektura obowiązkowa?:)))
      Nie czuję bym miała narzucany światopogląd - nie czuję żadnej presji, właściwie w żadnej istotnej sprawie.Tzw.norma i sprawiedliwość to pojęcia bardzo względne.Ja żyję wg siebie,niespecjalnie mnie obchodzi "opinia",co powiedzą inni.
      Wszyscy mamy słabości,jesteśmy tylko ludźmi.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Anko, nic nie jest lekturą obowiązkową, tygodnik Polityka też nie. Mnie też zbyt nie interesują inni - naprawdę, mogą wierzyć w co chcą, tylko niech mi nikt nie narzuca w co ja mam wierzyć. A presji nie czujesz, bo zapewne ktoś kiedyś zaniósł Cię do ochrzczenia i od tej pory jesteś katoliczką. Jeśli do tego mieszkasz w mieście to masz luksus pewnej anonimowości. I jak długo niczego od instytucji kościelnej nie potrzebujesz, tak długo żadnej presji ani niedogodności nie odczuwasz.
      Miłego, ;)

      Usuń
  6. Nie wiem , ale ja jakoś nie widzę
    aby Kościół Katolicki do czegoś mnie zmuszał.
    Nie wiem co robią sąsiedzi i nie bardzo widzę
    aby Ksiądz zajmował się moimi sprawami.
    Skąd u dziewczyny , która wierzy w wampiry takie dziwne przekonania?
    Nie chodzi do kościoła a lepiej wie co tam się dzieje niż wszyscy katolicy razem wzięci :-))))
    Ech takie bajdurzenie młodzieży...
    Przypomina mi to sytuację , gdy taki 25 latek zaczął mi opowiadać
    jak to było źle za komuny.
    Po raz pierwszy w życiu straciłam cierpliwość
    i wprost mu powiedziałam ,że raczej g... wie,
    bo nawet w tamtych czasach nie było go w projekcie.
    A ja już mam swoje latka i w tamtych czasach żyłam.
    Pozdrawiam wiosennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli jesteś wierzącą i praktykującą katoliczką to Cię do niczego Kościół nie zmusza - nie masz wtedy dylematu co masz zrobić w sytuacji gdy farmaceuta nie sprzeda ci przepisanych przez lekarza środków antykoncepcyjnych, lekarz nie wykona badań prenatalnych lub nie usunie ciąży, która jest dla ciebie zagrożeniem. To dziewczę nie wierzyło w wampiry, dla niej owe wampiry to była świetna zabawa, a nie kwestia przekonania, że one istnieją. Zresztą jej szło o to, że to ludzie są w jakimś stopniu wredni, bo są wścibscy, nietolerancyjni, donoszą jedni na drugich. Jasna, ja się z nią zgadzam- naprawdę brakuje naszym rodakom tolerancji dla cudzych poglądów i zachowań, które nikomu nie wyrządzają krzywdy.
      Wiesz, opowiadanie bzdur o PRL-u to jakaś choroba zakazna i najwięcej mają do powiedzenia właśnie ci, co wtedy byli w pieluchach-
      tetrowych.:)
      Miłego;)

      Usuń
    2. Całe szczęście ,że jesteśmy tacy nietolerancyjni i o tym mówimy.
      Zachodnie narody co innego mówią oficjalnie a co innego myślą prywatnie.
      Całe szczęście,że jesteśmy narodem katolickim
      i mamy takie pochodzenie katolickie,
      bo uchroniło nas to od problemów nardowościwoych,
      które ma Zachód i problemu emigrantów z Afryki , Azji
      i problemu muzułmańskiego.
      Poczytaj sobie tutaj
      http://smuglerold.blogspot.com/2013/05/muzumanski-pokoj.html
      Wolę naszą nietolerancję od Zachodniej tolerancji.
      Miłego czytania :-)
      Chociaż mnie się słabo zrobiło po przeczytaniu tego.

      Usuń
    3. Kraje, które kiedyś miały kolonie, w chwili gdy one uzyskały niepodległość, musiały w pewnym momencie przyjąć w swe granice wielu obcokrajowców.Cały problem jest w tym, że wszystkie te państwa są demokratyczne i tym samym wpadły w swoistą pułapkę demokracji. Gdyby takimi nie były, narzuciłyby imigrantom spore ograniczenia i musieliby dostosować się do norm
      zachowania zupełnie niezgodnych z tymi, do jakich byli przyzwyczajeni. Wg mnie to wszystko to są dopiero początki problemów, które trwają od lat. Islam staje się religią biednych,"odrzuconych"- co roku przybywa mu nowych wyznawców, których werbownicy zapewniają, że tylko islam zapewni im godziwe życie, że dla Allacha są ważni i kochani. Werbownicy działają w całej Afryce, w Brazylii, w wielu krajach
      Ameryki Południowej, wszędzie tam, gdzie jest bieda, gdzie jest analfabetyzm. Analfabetyzm jest sprzymierzeńcem islamu-Koranu uczą na pamięć i - co jest fatalne- uczą go w swoistej interpretacji, czyli uczą tego czego chcą tych ludzi nauczyć. Czytałaś kiedyś Koran? To bardzo pouczająca lektura i niewiele ma wspólnego z tym, jak jest interpretowany przez nauczycieli.
      Miłego, ;)

      Usuń
  7. Dosc tendencyjnie napisane Anabel, jacy to katolicy be i jak nachalnie narzucaja swoja wiare, ale czy nie zauwazasz, ze wiekszosc przepisow podlega ateistom ,badz akurat tej opcji politycznej, ktora jest u wladzy i ktora i w twoim i w moim imieniu uchwala to jest jej wygodne? Mnie sie na przyklada nie podoba wiele rzeczy, na ktore musze sie godzic, choc godza one w moja godnosc, moje prawa, moj swiatopoglad , moja wolnosc osobista - a niestety skutki wylamania sie z tych "praw" i nakazow, sa o wiele gorsze niz oblajanie przez ksiedza ( zreszta watpliwe ).
    Jakos nie widze , zeby to Kosciol narzucal mi swoja wole - narzucaja ja ateisci i roznej innej masci "wybrancy".
    A co do wsi niemieckiej i ich prowincji, to usmiechanie sie do przyjezdnych turystow jest tam norma, za to wystarczy pomieszkac i okazac sie byc troszke innym od nich - niczym nie roznia sie od jezykow na kazdej innej prowincji.
    Za bardzo idealizujesz te niemiecka "tolerancje" i postawe,a jest ona dokladnie taka sama jak nie gorsza od polskiej, wloskiej czy angielskiej.
    Zyje w ateickim swieckim zachodnim panstwie, a nie widze zadnej roznicy -
    ludzi klapia jezykami i obgaduja innych dokladnie tak samo, na podstawie tego co tamci nosza, jedza, mowia, i robia w wolnym czasie.
    Jakos mam wrazenie ze skupiasz sie w Polsce na samych negatywach, co rusz wynajdujac porownania jak to w innych krajach lepiej, bardziej "cywilizowanie" , "europejsko" , pieknie - a wystarczy pomieszkac na tym oslawionym Zachodzie, zeby docenic jakie wartosci zdolala jeszcze zachowac Polska,
    choc sa one niszczone i podwazane ( wlasnie dlatego ) sukcesywnie od ostatnich 10 lat.
    Mamy "dopasowac" sie do tych cudownych wzorcow zachodnich - z religia precz, bo nie mozna pogodzic wartosci chrzescijanskich z konsumpcjonizmem i ogolna degrengolada i barkiem hamulcow zachodu, z rodzina precz, bo teraz promuje sie wzorce tolerancji, czyli malzenstw gejowskich, lesbijskich, gender itp, nie zebym im bronila, ale czemu ich norma ma byc moja norma?
    Patriotyzm to nagle nacjonalizm, prawo do wychowywania dzieci wg wartosci i wiary rodzicow to zamach na tolerancje , przemilczanie niewygodnej historii to poprawnosc polityczna , wspieranie niekorzystnych dla kraju decyzji, to demokracja itp , itd
    A zaloze sie, ze gdy ta czarno ubrana dziewczyna wyprowadzi sie do Niemiec, jak tylko bedzie mogla, to bedzie leciala na skrzydlach na kazde Swieta do Polski, do rodziny i od tej "nietolerancji ", w ktorej sie wychowala.
    Czasem jest ona lepsza od tej pozornej zyczliwosci, ktora jest de facto obojentoscia i pustka. Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Gino, oczywiście jestem tendencyjna, bo moim zdaniem państwo i wszystkie jego organa powinny być ponad wyznaniowe i nie preferować interesów jednej grupy społecznej. Nie mieszkasz aktualnie w Polsce, więc Ciebie różne sprawy nie dotyczą.Póki co to nie ma w Polsce jakichkolwiek przepisów ateistycznych. Tak się jakoś dziwnie składa, że większość tych młodych tęskni tylko i wyłącznie za swoimi bliskimi, ale nie za krajem. Z moich obserwacji wynika, że nie znane są przypadki zmuszania na "zachodzie" ludzi by nagle porzucali swą dotychczasową orientację seksualną i stawali się gejami czy lesbijkami, więc raczej nie ma szans, by taka sytuacja stała się norma obowiązującą dla osób heteroseksualnych. I nie bardzo mogę zrozumieć niechęć do zaakceptowania małżeństw jednopłciowych.
      Od zarania dziejów ludzkich zawsze około 10% populacji miało "ciągoty" do tej samej płci, o czym wiele osób nie wie, albo woli nie wiedzieć.
      Co do wychowania dzieci - zupełnie mi nie przeszkadza, że ktoś wychowuje swe dziecko w wierze katolickiej, naprawdę. Jest mi obojętne w co kto wierzy, nawet jeśli nie za bardzo wie w co wierzy, to nie moje zmartwienie. Poza tym, jeśli przyjrzeć się dokładnie tym, co wiarę głoszą i są pośrednikami pomiędzy maluczkimi a Bogiem, zawsze niezle łączyli konsumpcjonizm własny z chrześcijaństwem. A ci spośród nich, którzy przestrzegali tego, co sami nauczali zawsze mieli "tyły" na wyższych szczeblach. O tym też mało kto wie, a nawet jeśli wie - to przymyka na to oko. Pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem zawsze była i będzie cienka linia, którą łatwo przekroczyć. A tak przy okazji - patriotyzm to nie wielkie słowa , machanie szabelką i toczenie krwi, a działanie na rzecz własnego kraju, czyli zupełnie nieromantyczna praca, płacenie podatków, tworzenie społeczeństwa obywatelskiego szanowanie współobywateli i tolerancja.
      Miłego, ;)

      Usuń
    2. Anabel - to ze nie mieszkam w Polsce od paru lat, to nie znaczy, ze mnie sprawy kraju przestaly dotyczyc. Wrecz przeciwnie, z daleka o wiele lepiej widac wszystko w perspektywie, dokladnie wlasnie mozna sobie przeanalizowac i porownac jak to sie dzieje, ze Zachod prosperuje gospodarczo lepiej od Polski, nie majac tak naprawde nic lepszego do zaoferowania. To jest dopiero sztuka, majac kraj z takim potencjalem i zapleczem jakie ma Polska, prowadzic go do tak systematycznego i celowego upadku. Na czym polegaja te roznice za duzo by tu pisac .
      Natomiast ty nie mieszkasz na Zachodzie, znasz go tylko z wyjazdow turystycznych, a wyrazasz wiele opinii na temat zycia na Zachodzie, o tym jakie ci sie ono wydaje lepsze, piekniejsze , ciekawsze, a ci ludzie "zachodni" to jakis narod wrecz wybrany, wszyscy uprzejmi, usmiechnieci , tolerancyjni , itp -
      to jest oczywiscie kompletna uluda i absolutnie nie ma sie nijak do rzeczywistosci. A nie znajac jezyka i zycia danego kraju nie jest sie w stanie zrozumiec mechanizmow w nim zachodzacych, ani mentalnosci jego mieszkancow. Opierasz sie na wyrywkowych epizodach, ktore kazdy z nas przezyl na milej zagranicznej wycieczce.
      Otoz mylisz sie, ze panstwo swieckie nie zmusza - zmusza i narzuca wzorce, ktorych wiekszosc ludzi nie akceptuje, ale pod grozba kary i przymusu jest zmuszona zaakceptowac. Wprowadza sie kary pieniezne i nawet wiezienia na przejaw tzw. rasizmu czy jakiegokolwiek nieakceptowania np. malzenstw homoseksulanych, adoptowania przez nich dzieci, itp To tylko przyklady. Tzw wolnosc wyznania funkcjonuje tylko w jedna strone - czyli bialy, heteroseksualny czlowiek nie ma prawa do wlasnego wyznania, jego krzyzyk na szyi razi i nie moze byc noszony , natomiast arabski turban i islamska chusta jak najbardziej. Wieprzowine ze szkolnego menu usuwa sie dla wszystkich dzieci, zeby nie urazic dzieci muzulmanskich, bedacych badz co badz jeszcze mniejszoscia. Dlaczego dla wszystkich, skoro reszta jest swiecka? Prowadzace malenki pensjonat malzenstwo , ktore odmowilo przyjecia pod dach pary homoseksualistow ( bo jest to niezgodne z ich wiara i przekonaniami i nie musi przeciez) , musialo zaplacic ogromna kare pieniezna. Murzyni i muzulmanie sa de facto nietykalni, nie mozna ich zwolnic z pracy, niewazne, ze nie wykonuja swoich obowiazkow, nie mozna im zwrocic uwagi, ze lamia przepisy itp - bo natychmiast konczy sie to oskarzeniem o rasizm. Prawo niby swieckie ponadwyznaniowe - chroni jedynie wybrane grupy etniczne i ich religie, badz pewna, ze nie katolicka czy chrzescijanska. Co do ateistow - to wiezienia w Wielkiej Brytanii pekaja w szwach. Jak myslisz kto w nich siedzi ? Katolicy? Tych prawie juz nie ma, niewiele osob uwaza sie za chrzescijan, bo panstwo zeswieczczyylo to spoleczenstwo bardzo skutecznie. Tam siedzi 90% czystych ateistow, ludzi bez zadnych "niepotrzebnych" wzorcow moralnych.
      Uwazasz , ze spoelczenstwo swieckie funkcjonuje lepiej? ze nie ma przestepstw, morderstw, oszustw, wyludzen i kradziezy? Oczywiscie, ze sa i to w calej krasie. Podawanie przykladow o jednej cudownej kolezance ateistce to czysta demagogia.
      Pozdrawiam Gina

      Usuń
    3. c.d Jestem jak najbardziej za spoleczenstwem obywatelskim, ale dla mnie nie ma to nic wspolnego z odbieraniem ludziom ich korzeni, tradycji, wtlaczaniu pod przymusem sila norm i wzorcow, ktorych nie akceptuja - bo to nie ma to nic wspolnego z tolerancja. To jest zwykly totalitaryzm, nazywany teraz demokracja. Na podstawie wniosku jednej osoby ( jednostki) zmienia sie prawo i zmusza do jego zakceptowania przez pozostale 60 mln ludzi w danym kraju.
      Jakim prawem musze dostosowywac sie do setki idiotycznych przepisow, bo jedna jednostka badz pare jednostek zdolalo swoja glupta przeciac sobie paluszek ? To jest wolnosc wyboru i tolerancja? Tzw. tolerancja ma na celu jedno - ujednolicenie i wypracowanie u ludzi obojetnosci. Po jakims czasie, jesli nie mozemy czegos zaakceptowac, to w koncu na to obojetniejemy i biernie zaczynamy sie temu poddawac. I o to chodzi - o wypracowanie biernego poslusznego spoleczenstwa, ktore albo ze strachu albo juz z przekonanania , bo od malego jest poddawane praniu mozgu, nie jest w stanie ani negowac ani kwestionowac zadnych przepisow, nakazow i zakazow, ktore sie na nie nalozy. Ma sie zachowywac jak stado owiec prowadzonych przez owczarza i tym owczarzem nie jest oczywiscie ksiadz.
      To panstwo , ktore de facto jest w rekach paru marionetek oplacanych przez koncerny, ktore realizuja cele i wypelniaja zadania nie dla dobra ogolu, ale dla utrzymania i pomnazania zyskow tychze korporacji. Co do faktyczej tolerancji i ludzkich charakterow - to nie ma zadnej, ale to zadnej roznicy miedzy
      poszczegolnymi nacjami - jezory klapia dokladnie tak samo, tyle, ze u jednych za plecami, a u drugich wprost. Badz pewna, ze gdybys zamieszkala w Berlinie , obojetnie gdzie, to twoja osoba zostalaby bardzo szybko “osadzona” i obgadana przez sasiadow - i wystarczyloby twoje male potkniecie , badz odchylka od ICH "normy" , zebys bolesnie sie o tym przekonala. Obojetnie kto tym sasiadem bylby. Co do tesknoty - myslisz sie - nie tesknimy jedynie za bliskimi, ale teskimy za wszystkim co nam bliskie, czyli za otoczeniem , w ktorym sie wychowalismy, za przyroda, nawet za zapachami, ktore w kazdym kraju i regionie sa inne , i jedyne dla niego. Znajomy ( dzis Niemiec) , ktory wyemigrowal , do dzis teskni za kawalkiem rzeczki i plazy , ktory pozostawil w Polsce.
      Czy w Polsce nie ma juz za czym tesknic wg ciebie ? Czy wiesz jak strasznie tesknia Anglicy emigrujacy do "lepszego" swiata w Australii i Nowej Zelandii? Wielu z nich wraca, nie moze zniesc za suchego i goracego klimatu , i innego stylu zycia, suchej jalowej ziemi i barku zielonej soczystej trawy.
      Mam tez w pracy wielu Niemcow, ktorzy tesknia za niemieckim stylem zycia i niemieckimi miastami, napatrzywszy sie na to , co dzieje na angielskich ulicach. I nie ma to nic wspolnego z szabelka, czy nacjonalizmem, tylko z przywiazaniem do wlasnej ojczyzny, do wlasnych korzeni, do wlasnej tozsamosci, ktorej zadna emigracja nie wymaze. Pozdrawiam Gina

      Usuń
    4. Mam wrażenie, Gino, że bardzo zle znosisz emigrację. Może jednak powinnaś wrócić do kraju? Nie wiem tylko, czy Twoje dzieci będą chciały tu wrócić. Mam takich znajomych, którzy nie wracają właśnie dlatego, bo dzieci nie chcą tu być.
      Miłego, ;)

      Usuń
    5. A ja popieram tok myślenia Giny. Poznanie innych kultur tak od środka codziennie i dluzszy czas, pomaga na szersze rozumienie zagadnienia z uzyskanym już dystansem do własnego kraju.
      Polska jest krajem katolickim i tego nie zmienimy nawet w kilka pokoleń. Tak też Polskę postrzegają inni mimo jakiejś marginalnej liczby 'ateistów' :) też nie spójnej grupy otoczonej kulturą, mentalnością katolicką. Te wartości wyłażą nam jak przysłowiowa słoma z butów w momencie trudnych sytuacji do rozwiązania. G'bis :)

      Usuń
    6. Anabel - moje dziecko bylo na emigracji i wrocilo do Polski! Samo podjelo decyzje zdegustowane "zachodnim" stylem zycia i ogarniajaca pustota ( nie mylic z pustymi sklepami) . Ta pustota bierze sie z nadmiaru konsumpcji nieograniczonej niczym, zadnymi normami moralnymi czy wartosciami ludzkimi
      Normy ateistyczne jak widac nie istnieja. Pozdrawiam Gina

      Usuń
  8. Prof.Hartmana także czytam , ale lepiej jeszcze lubie słuchać. Niestety mamy opine w świecie jako naród nietolerancyjny.Myślę nie tylko ja ,że ten katolicyzm ma w tym swój udział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leonnowa, to jest naprawdę wspaniały człowiek! Szkoda, że ostatnimi czasy tak mało jest takich postaci. Wiesz, zasadniczo katolicyzm w swym założeniu nie jest zły, ale znacznie zdrowszy jest protestantyzm- w moim odczuciu.
      Miłego, ;)

      Usuń
  9. Zgadzam się z Tobą brak tolerancji i narzucanie swojego zdania , to w nas głęboko siedzi - a tak na marginesie to moja psiapsiułka ta jedna z dwóch to Świadek Jehowy druga już ateistka , fajna z nas trójka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz - i jakoś nie przeszkadza Wam to w przyjazni. Rozumiem i
      pochwalam taką sytuację - mnie też nie przeszkadza ani ateizm ani inna wiara. Jedna z moich psiapiółek jest luteranką, druga ateistką, a tak dobrej, szlachetnej osoby jak owa ateistka to ze świecą szukać, jak mówi przysłowie.
      Miłego, ;)

      Usuń
  10. JAK NAJBARDZIEJ ZGADZAM SIE Z TWOJĄ OPINIA ANABELL.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło poczytać takie mądre słowa. Co do nietolerancji i obgadywania, w naszym kraju (pewnie nie tylko w naszym) żyje dużo smutnych ludzi z szarą i nudną egzystencją. Funkcjonują nijako, więc interesują się życiem innych, bo własnego nie mają. Wiedzą lepiej, co jest dla innych dobre, ploty lubią poroznosić i jak wróble podziobać kolorową papużkę, bo się od nich różni. Bo inne, to kłuje w oczy i drażni.

    Tak sobie pomyślałam, czytając niektóre komentarze, że katolicy nie czują się do niczego przymuszani, im jest dobrze i wygodnie (swoją drogą ciekawe do czego w kwestii religii można przymusić katolika. Żeby był bardziej religijny?). To tylko ci ateiści wydziwiają i wymyślają nieistniejące problemy. Podobnie z gejami - przecież nikt im nic nie zabrania, więc o co im chodzi. Wolno im żyć i chodzić po ulicy. Byle tylko "nie obnosili się ze swoimi uczuciami" typu trzymanie za rękę, przytulanki czy buziaki, bo jeszcze kto się zgorszy.

    PS. Nie znam nazwiska tego księdza, przyznaję od razu.

    PS.2 Przesyłka dotarła dziś :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, to jednak poczta u nas działa, co mnie ogromnie cieszy. Dobrze to określiłaś, nijacy ludzie. Kiedyś już zauważyłam, że u nas mało kto ma pomysł na siebie, na swoje życie. A do tego by mieć pomysł to raczej wystarczy mieć inwencję. Kendżi, jeśli jesteś katoliczką, wierzysz, praktykujesz, to zapewne do niczego nie czujesz się przymuszona- tak samo muzułmanki, te naprawdę wierzące, zapewne też nie czują się zniewolone. Mnie najbardziej śmieszy gdy ktoś się uważa za katolika, ale omija skrzętnie wszystkie przepisy, które mu przeszkadzają. Właśnie, też nie rozumiem tych homoseksualistów- małżeństwa im się zachciewa!
      Sodoma i Gomora, prawda? Prawo do miłości mają tylko heteroseksualni i basta!
      Miłego, ;)

      Usuń
  12. smoothoperator8 kwietnia 2014 14:57

    Oczywiście każdy wyjazd za granicę ma swoje indywidualne powody i przyczyny, jednak dominującą tendencją jest poszukiwanie pracy, czasami jakiejkolwiek pracy, choć, być może z punktu widzenia stolicy, sprawa wygląda inaczej. Dla weryfikacji Twojego poglądu, Anabell, mógłbym oczywiście podać rozliczne przykłady "wyjazddów za chlebem" wśród moich znajonych, znajomych moich znajomych, dawnych uczniów, etc. i tak się składa, że nie spotkałem się z opinią, że przyczyną wyjazdu za granicę byłaby nietolerancja ze strony katolików.
    Swoją drogą ta możliwość wyjazdu za granicę w celu utrzymania siebie i własnej rodziny przy życiu, to chyba naistotniejsza zaleta obecnego systemu. Tyle że, jak długo jeszcze czlowiek ma wiązać swoja przyszłość z pracą na obczyźnie.
    Co do profesora Hartmana, to dla mnie, choć nie ukrywam swoich lewicowych poglądów, jest to przykład fanatycznego showmana i wojującego ateisty. Po drugiej stronie oczywiście też są fanatycy, tacy jak biskup Michałek czy ksiądz Oko, co też mnie nie cieszy.
    Tak jak przed obecnym ustrojem ani ja, ani moja rodzina nie była odstręczana przez ówczesne PRL-owskie władze od reliigii katolickiej, tak i teraz Kościół nie jest w stanie do niczego mnie przymusić i nie trzeba tego mylić z reakcją na fundamentalizm wystepujący po obu stronach - to rzeczywiście może zniechęcać i odstręczać,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, niespodzianka, bywasz tutaj? Masz rację, oglądanie kraju z punktu zwanego Warszawą chwilami daje nieco inny obraz. Nie twierdzę, że wyjazdy z Polski wynikają z powodu nietolerancji ze strony katolików. Napisałam to, co usłyszałam od tej młodej dziewczyny - sam wiesz, bo doświadczyłeś, jak wygląda w naszym kraju życzliwość sąsiedzka, rodzinna, koleżeńska. Często bokiem wychodzi. A młodzi mają teraz zupełnie inne możliwości, więc chcą jechać tam, gdzie się im podoba. I niech jeżdżą, bo podróże kształcą, poszerzają horyzonty. Fanatyzm religijny zawsze prowadził i będzie prowadzić do wojen- niestety. Nie mogę pojąć dlaczego pojęcie "Bóg", które powinno być synonimem wyższych uczuć, de facto prowadzi do wojen. No ale pewnie za głupia jestem by to pojąć.
      Mnie też nie prześladowano za katolicyzm w czasach PRL, choć tatuś mojej koleżanki stracił intratne stanowisko gdy odkryto, że jego
      starsza córka brała ślub kościelny u Wizytek (centrum W-wy).
      Prof. Hartman- w moim odczuciu nie jest showmanem, ale ma naprawdę wspaniałe poczucie humoru. W porównaniu z tym co wygłaszają wymienieni przez Ciebie księża, to jego "wojowanie' jako ateisty wypada jak podskoki ratlerka przy skokach owczarka alzackiego. A ponieważ prof. Hartman jest filozofem, usiłuje wszelkimi sposobami skłonić ludzi do samodzielnego myślenia, do oglądania każdej sprawy z wielu stron, nie tylko z jednej.
      Miłego, ;)
      P.S.
      Tak jakoś się składa, że większość moich znajomych wyjechała nie za chlebem- mieli tu pracę, a po prostu chcieli spróbować , sprawdzić się jak będą funkcjonować w innych warunkach.

      Usuń
    2. smoothoperator9 kwietnia 2014 02:48

      W tej mojej kaście, Anabell, nie wyjeżdża się za granicę tam gdzie się chce, tylko tam, gdzie można zarobić. Właśnie mi uświadomiłaś, że z różnych sfer pochodzimy, stąd i znajomych mamy innych, i inne na pewne sprawy zapatrywanie.
      Ale co tam... nigdy nie bylo tak, aby bogaty biednego zrozumiał. Mnie tam już dużo życia nie zostało, więc wszystko mi jedno, czy popiół, czy diament zostanie. A to polityczne dziadostwo psujące się od samej głowy nie dla mnie.
      Jeśli chodzi profesora Hartmana, to jako aktywny polityk raczej narzuca swoje poglądy, a nie skłania do samodzielnego myślenia. Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z polityką, zawsze chodzi o narzucenie własnych poglądów. Zarówno ortodoksyjny fundamentalizm katolicji jak i też wojujące ateizmy czy feminizmy pozostają poza moimi zainteresowaniami i szczerze współczuję obu stronom ostrości dialogu, czego wynikiem jest jedynie umacnianie własnych pozycji, a nie dążność do porozumienia.

      Usuń
    3. Czasami mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach dążność do porozumienia raczej nie jest czymś "trendy", choć przeciwnicy zawsze coś o porozumieniu plotą. Z tymi zarobkami za granicą to jest baaardzo różnie - teoretycznie można tam lepiej zarobić, ale życie droższe a do tego trzeba mieć bardzo dobrze opanowany język. Ostatnio spotkałam się z przypadkiem, że młodzi ludzie przyjechali tu z zagranicy, bo u nas dostali lepsze warunki pracy niż u siebie, a pochodzą z kraju któremu my zazdrościmy poziomu
      życia.
      Miłego, ;)

      Usuń
  13. Nieco Cię zdziwię, droga Anabell, ale od dawna wiedziałem, kto to był Łyszczyński i za jakie dzieło został stracony.

    Przyznam, że nie wiedziałem, że były jakieś Dni Ateizmu, choć o inscenizacji - co prawda już post factum - się dowiedziałem i nawet miałem możliwość obejrzeć jej fragmenty . Muszę przyznać, że nie miałem nic przeciwko temu (co może wydawać się dziwne - jako osoba wierząca powinienem być katotalibem) i nawet nie przeszkadzały mi tłumy ubranych w stroje liturgiczne inscenizatorów, choć nie tak pewnie wówczas ten tłum wyglądał. Bardziej przeszkadzają mi poprzebierani za księży, biskupów czy papieży uczestnicy parad mniejszości seksualnych. Mam wtedy dylemat - czy oni agitują za czymś, czy protestują przeciwko czemuś. Bo wygląda to tak, jakby każdy homoseksualista był jednocześnie antyklerykałem, co jest oczywistą nieprawdą.

    W podobnym klimacie miał wątpliwości blogowy znajomy pkanalia, który - co ciekawe - nie jest wierzący, a również miał wątpliwości, czy był to marsz ateistów, czy parada antyklerykałów.

    W miarę czasu i ochoty możesz zobaczyć, jak to widzi dość racjonalnie ateista:
    http://ptr17.blogspot.com/2014/03/nie-ten-szyld-czyli-wkreceni-w-kana.html

    Co do tego obgadywania przez księdza w małej miejscowości wszystkich dokoła podczas niedzielnych kazań, to jest to pewien stereotyp, najchętniej powtarzany przez tych, którzy do kościoła nie chodzą, chyba ze jest to zabytek warty zwiedzenia.

    Nie zgodzę się z tezą, że jako społeczeństwo nie jesteśmy tolerancyjni. Właśnie jesteśmy i to - moim zdaniem - czasami za bardzo. Religijnie - jak najbardziej, choć zrozumiałe jest, że nikt nie pochwala siłowych rozwiązań islamskich radykałów. Światopoglądowo też jak najbardziej - nawet przywoływany przez Ciebie Hartman, który pięknymi słówkami nie popartymi żadnymi argumentami przekonywał, że ateiści są w Polsce prześladowani w rozmowie z Kraśką musiał przyznać, że co prawda żadnych prześladowań nie ma, ale też mają oni utrudniony dostęp do stanowisk kościelnych. No dobra - z tym ostatnim żartowałem. ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz dobrze, że Ty mnie raczej już niczym nie zadziwisz -potraktuj to jako komplement. Wtrącanie się księży w życie parafian to niestety nie jest stereotyp, a mówią to ci, co bywają w kościele co niedzielę, no ale w Gdańsku to się raczej nie zdarza, choć zdarzyło się w mojej dalszej rodzinie (właśnie w Gdańsku), że ksiądz nie chciał ochrzcić dziecka mego brata, bo oni nie mieli ślubu kościelnego. Dziecko w końcu ochrzczono w Orłowie, za obfitą opłatą. Chyba jakoś mało masz do czynienia z instytucjami kościelnymi - spróbuj wziąć ślub kościelny z protestantem lub prawosławnym, będąc katolikiem. Łatwiej
      wielbłądowi przejść przez ucho igły. Nie uważam, że ateiści są u nas prześladowani, oni są po prostu niedostrzegani i na siłę zaliczani do katolickiego społeczeństwa.
      Miłego, ;)

      Usuń
    2. Anabell tu muszę wrzucić swojee trzy grosze. Moja bratanica brała ślub z protestantem u nas w naszym kościele i byli obecni obaj księża czyli pastor i nasz proboszcz. Teraz ich dzieci już tylko protestanckie ale z dobrowolnego wyboru. A mój syn jest chrzestnym w kościele protestanckim bez problemu w obu kościołach..

      Usuń
  14. wierzący ateista9 kwietnia 2014 16:01

    Wierzący i ateista :). Toć to to samo, oboje fanatycy tylko z przeciwległych biegunów usiłują interpretować biblię :))) na swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam by jakiś ateista interpretował Biblię. No chyba, że jest orientalistą specjalizującym się w odczytywaniu pisma Sumerów, bo wiadomo, że Biblia powstała w oparciu o starodawne teksty sumeryjskie.
      Miłego, ;)

      Usuń
    2. Tyle tylko, że napisana została po hebrajsku, grecku i aramejsku, więc sumeryjski do interpretacji słabo się nadaje. :-)

      Usuń
    3. Wyobraz sobie, że w chwili, gdy była pisana, ówcześni potrafili tłumaczyć teksty tych sumeryjskich tabliczek. Doceń wiedzę i umiejętności tych, co Biblię pisali właśnie w oparciu o te teksty. Poza tym niemal wszystkie tabliczki były tłumaczone na akkadyjski, a ten ponoć był łatwiejszy. Co do tego to mam duże wątpliwości- mimo sporych wysiłków nie odróżniam tych znaczków.
      Miłego, ;)

      Usuń
    4. Ja kompletnie nie rozróżniam tych znaczków, i choć wiem, że było pismo sumeryjskie - jeśli się nie mylę, to coś a'la klinowe - to jakoś nawet ślad się w innych językach (pismach) żywych się do tej pory po tym nie zachował. Ba! - w momencie pisania biblii był to język (prawie?) martwy.

      Usuń
    5. A swoją drogą, w kwestii nadrzędnej masz całkowitą rację. :-))) Po co ateiście interpretacja biblii? No, chyba że jest teologiem. I tu bez podtekstów, bo teologiem może zostać każdy, wbrew temu co się większości katolików wydaje. :-)

      Usuń
    6. Mam wrażenie , że z samej ciekawości (dostęp do naprawdę ciekawych tekstów) warto takie studia zrobić. Inna sprawa, że nie za bardzo tym kierunku można znależć pracę. No ale po którym dziś można?

      Usuń
  15. Cytat z Bibli : Wj 20:5
    " Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia"

    " Nie wejdzie syn nieprawego łoża do zgromadzenia Pana nawet w dziesiątym pokoleniu"

    To tak na marginesie dla katolików do przemyślenia czy katolicyzm to samo dobro, jak zapewne myślą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc to obserwując latami to co mnie otacza, doszłam do wniosku, że ludzie naprawdę nie wiedzą w co wierzą, to jedna rzecz, a druga- oni wierzą, że wierzą. Gdyby naprawdę wierzyli musieliby przestrzegać dość ślepo wszystkich nakazów i zakazów. Bo akt wiary to przyjęcie wszystkiego bez zastrzeżeń, bez żadnej własnej interpretacji.
      Miłego,;)

      Usuń
    2. Ha, ha, ha. Czyż nie potwierdza się to, że ateista przytacza wiecej cytatów ze ... źródeł katolickich (ogólnie pochodnych z bibli :)) aby udowodnić własne stanowisko wierzącemu. Czyli meritum jest to samo dla obu :).

      Usuń
    3. Nikt się nie rodzi ateistą lub wierzącym. Żeby z czegoś zrezygnować należy wpierw to coś poznać- to tak jak z nowymi potrawami - jeśli czegoś się nigdy dotąd nie jadło, smaku się nie zna, to nie można a priori twierdzić, że się tego nie będzie jadło bo się nie lubi. Ateistą się najczęściej zostaje po wielu przemyśleniach, to nie jest ślepy odruch. Znam również osoby, które wychowywane przez rodziców-ateistów zostały członkami kościoła protestanckiego.
      Miłego, ;)

      Usuń
    4. A karanie ludzi za to, że Ewa w Raju zjadła jabłko to sprawiedliwe? Czemu katolicy uważają, że ich Bóg jest dobry i sprawiedliwy trudno pojąć, jeśli w Biblii jasno jest napisane, że tak nie jest. Alek.

      Usuń
    5. :D anonimowy, ty wierzysz w to jabłko? Poważnie?

      Usuń
    6. Alek - to jabłko to była zdolność do prokreacji, a wygnanie z raju- środek ostrożności by przypadkiem nie dosięgnęli nieśmiertelności.

      Ewa- mężczyzni tak mają, że wszystko biorą dosłownie.
      Miłego, ;)

      Usuń
  16. Zakładam, że wiedzą i dlatego jak ktoś przedstawia mi się, że jest katolikiem od razu mnie spina. Takim ludziom nie przeszkadza, że zasiadają w swej świątyni obok rzeźników, myśliwych, dręczycieli zwierząt. Kościół jest za ubojem rytualnym, więc prawy katolik też musi być. Ateista w Polsce, to ten co nie chodzi do kościoła. A przecież każdy ma jakiegoś Boga i to z pewnością często dużo lepszego niż ten katolicki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościołowi tak naprawdę niewiele rzeczy przeszkadza, w tym chyba najmniej to wszystko co robią duchowni, byle nie było o tym zbyt głośno.Fakt, utarło się w Polsce, że ateista to ten, kto nie chodzi do kościoła.Ale dla mnie ateista to osoba, która nie wierzy w kreacjonizm, nie twierdzi, że wszystkim w życiu rządzi jakiś bóg lub liczni bogowie. Wiesz, mam wrażenie,że nie trzeba wierzyć w istnienie jakiegoś boga by być porządnym człowiekiem żyjącym tak by innych swym postępowaniem nie krzywdzić. Stara zasada konfucjańska "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" niby prosta do realizacji, a tak rzadko jednak funkcjonuje.
      Miłego, ;)

      Usuń
  17. Najbardziej nie lubię tej polskiej obłudy,zakłamania,wiary na pokaz.Mnóstwo ludzi deklaruje ,ze są ateistami(często,gęsto z lenistwa),ale to im nie przeszkadza chrzcić dzieci,brać śluby koscielne,komunie,bierzmowania i odgrywać cały ten teatr przed rodziną i sąsiadami.Szanuję ludzkie wybory,ale mądre,konsekwentne - jeśli jesteś niewierzący,bądż konsekwentny..,żyj godnie w imię swoich przekonań.
    Koleżanka -ateistka(prawdziwa,"niefarbowana") nie poszła do kościoła na ślub swojej córki,zjawiła się dopiero na przyjęciu.Bo,jak mówiła,chce życ w zgodzie z własnym sumieniem,ponadto szanuje kościół na tyle,by nie robić cyrku,stwarzać pozorów..:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nelu,pytałam się takich osób, dlaczego tak robią - odpowiedz zawsze była ta sama- "bo żyjemy w katolickim państwie, w którym 95% ludzi jest podobno katolikami i nie chcę by potem moje dziecko było wytykane palcami, że nie chodzi na religię, nie idzie do Komunii, nie chcę by potem miało kłopot gdy będzie chciało związać się katolikiem". W moim pięknym stołecznym mieście w podstawówkach niemal 100% dzieci chodzi na religię- te nieliczne są przez resztę przezywane w niewybredny sposób. A lekcji etyki jakoś nadal nie ma.
      Szacunek dla Twej koleżanki - postąpiła tak, jak powinna.
      Miłego, ;)

      Usuń
  18. Te "tłumaczenia" to dopiero idiotyzm,bo gdyby rodzice zdobyli się na odwagę i szczerość wobec siebie i dzieci,okazałoby się,że "ateiści"( w cudzysłowie,bo wiekszość nie za bardzo nawet wie,co to znaczy:)) stanowią w klasie np.50%.I stanowię siłę, i mogą domagać się lekcji etyki,filozofii czy czego tam sobie zażyczą w miejsce religii.Jeśli chodzi o związek - dlaczego trzeba sie naginać do katolika,a nie na odwrót? Miłość wymaga kompromisów... od obojga partnerow:))) Ale niestety - obłuda,dulszczyzna przechodzi z pokolenia na pokolenie.
    pozdrawiam,
    Nela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nelu, już dość dawno stwierdziłam, że "ludzie są dziwni". A tak naprawdę są tchórzami, zakłamanymi tchórzami. Mój przyrodni brat był wychowywany bezwyznaniowo - nie miał więc wszelakich, potrzebnych katolikom sakramentów. Gdy się żenił, rodzice narzeczonej zażądali by wzięli również ślub kościelny i dopiero się zaczęła "polka". Obserwowałam z daleka jak to nagle chłopak "uwierzył" i w ciągu 3 miesięcy został wyposażony we wszystkie sakramenty. Nie wiem czy potem praktykował, czy też nie, bo kontakty miałam z nim bardzo luzne.
      Miłego, ;)

      Usuń