drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 25 września 2016

To już było......

.....czyli deja vu.
Podobno każdemu, przynajmniej raz w życiu zdarza się zjawisko deja vu.
I dotyczy różnych sytuacji - nagle zostajemy zaskoczeni, tym, że :
wiemy co za moment nastąpi, chociaz nigdy tu nie byliśmy lub wcale nie  znamy
naszego rozmówcy.
Co ciekawe - znacznie częściej  deja vu przydarza się osobom młodym i wtedy
częściej dotyczy miejsca, w którym się znalezliśmy, a w którym tak naprawdę
jesteśmy pierwszy raz.
U osób dorosłych deja  vu to częściej nagłe uświadomienie sobie, że wiemy
co za chwilę powie nasz rozmówca , wiemy również co my na to odpowiemy,
bo ta scena staje nam nagle w wyobrazni.
Zjawisko deja vu to nic nowego, znane jest od starożytności.
Zajmował się nim już Platon, żyjący w latach 427 -347 przed naszą erą i tak
o tym napisał:
..."albośmy wiedzę o tych rzeczach przynieśli na świat i posiadamy ją wszyscy
przez całe życie, albo jest to przypominanie sobie tego, co niegdyś oglądała nasza
dusza, kiedy z bogiem wędrowała i nie patrzyła nawet na to, co my dziś
rzeczywistością nazywamy, kiedy wychylała głowę w sferę bytu istotnego".
Platon, podobnie jak Sokrates uważał, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, a my
po śmierci powracamy do życia (byt istotny) w nowym ciele.
Poglądy te potępiał teolog chrześcijański Augustyn z Hippony, (żyjący w latach
354 - 430) twierdząc, że zjawisko deja vu wywołują "złe i kłamliwe duchy"
zakłócające nasze postrzeganie świata i wiodące nas do postradania zmysłów.
Z czasem zjawiskiem tym zaczęli się interesować lekarze.
Termin  "deja vu" ( co brzmi po polsku deża wi)  na określenie tego zjawiska
wprowadził F.L. Arnaud w 1896 r na spotkaniu Towarzystwa Medyczno-
Psychologicznego w Paryżu.
Kilka lat wcześniej  (1844r) zjawisko to usiłował wyjaśnić inny lekarz, Arthur
Ladbroke  Wigan, lansując koncepcję podwójnego mózgu, całkiem zabawną -
wg jego teorii gdy jeden z mózgów pracował, drugi spał, a deja vu następowało
wtedy gdy zamieniały się czynnością i wspomnienia z obu mózgów nakładały się
 na siebie.
Problemem zjawiska deja vu zajmowało się b. wielu lekarzy i dochodzili do
bardzo dziwnych wniosków - aż do połowy XX wieku  panowało przekonanie,
że zjawisko deja vu występuje u epileptyków lub osób cierpiących na psychozy.
Współcześni neurolodzy na całym świecie nadal badają to zjawisko i każdy
wysnuwa inne wnioski.
Być może, że najbliżsi prawdy są ci, co twierdzą, że deja vu to docieranie do
świadomości informacji, które nieświadomie rejestrujemy.
Podświadomość bowiem archiwizuje wszystkie informacje jakie zbiera i
przetwarza  nasz mózg a gdy okoliczność, w której się znalezliśmy jest podobna
do tej skatalogowanej w podświadomości, mózg nakłada je na siebie tworząc
wrażenie jej powtórnego przeżywania.
Parapsycholodzy i ezoterycy uważają natomiast,że wszystko już było, albo w tym
albo w poprzednim życiu, bo..... jakim cudem rozpoznajemy miejsce, w którym
jednak jesteśmy naprawdę po raz pierwszy?
Jest jeszcze  jedna teoria - wg niektórych naukowców deja vu może być
dowodem na istnienie  światów równoległych, czyli multiuniwersum.
To wcale nie jest nowa koncepcja, od wieków jest znana w filozofii Wschodu,
a na długo przed Eisteinem ezoterycy wiedzieli, że czas i przestrzeń nie istnieją,
co Einstein potwierdził swą teorią względności.
Napiszcie proszę, czy zdarzało się Wam, lub nadal zdarza zjawisko deja vu?
Bo mnie się zdarzało i jest to naprawdę niesamowite uczucie gdy wiesz,
co zaraz powie osoba  którą właśnie spotkałaś.
Równie  niesamowite jak to, że właśnie telefonuje do nas osoba, o której przed
momentem pomyśleliśmy.
A o światach równoległych- może napiszę, nie wiem tylko czy nie pomrzecie
z nudów w trakcie czytania.

38 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie opisalas to zjawisko :) Ja od czasu do czasu tez miewam ... swiadomosc ze cos juz sie wydarzylo co akurat sie dzieje :) Serdecznosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo dziwne i nieco śmieszne uczucie - człowiek się zaczyna zastanawiać czy ma wszystko dobrze pod sufitem;)
      Serdeczności;)

      Usuń
    2. Wiesz jak tak piszesz to rzeczywiscie towarzyszy temu bardzo dziwne uczucie... u mnie objawia sie to jakim mrowieniem w brzuchu no sama nie wiem jak to opisac. Ale jestem od dziecka osoba o bardzo wybujalej intuicji wiec raczej nie zglebialam sie w to glebiej. Bardzo czesto wiem ze ktos przyjdzie niezapowedzianie lub pomysle o osobie i za chwile ta osoba dzwoni. Umysl jest niezbadany ;) Buziaki

      Usuń
    3. No to mamy podobnie.Mnie dosłownie zatyka ze zdumienia.I najczęściej działam intuicyjnie, co wcale nie oznacza, że robię same głupstwa.
      Buziam, kochana Czarodziejko

      Usuń
  2. Nigdy nic podobniego mnie nie spotkalo, wiec nie moge nic madrego na ten temat napisac. Moze dlatego, ze realnie stapam po ziemi, nie wierze w zjawiska nadprzyrodzone, duchy, przeczucia, jasnowidzenia i inne takie. Czego nie jestem w stanie ogarnac ktoryms ze zmyslow - dla mnie nie istnieje. Niczego nie przyjmuje na wiare, boga tez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci co mnie znają osobiście wiedzą, że jestem realistką i nie ma we mnie za grosz romantyzmu i do wszystkiego podchodzę rozumowo.Ale zdarzyło się w moim życiu kilka bardzo dziwnych, zupełnie niewytłumaczalnych przypadków, tyle tylko, że nie zmieniły one mojego światopoglądu, ale nieco poszerzyły horyzonty i zainteresowania.
      Nie wszystko bowiem się da wyrazić wzorem matematycznym.
      Miłego;)

      Usuń
  3. Przyznaję, że błądząc myślami często zupełnie nie tam gdzie się znajduję, kilka razy miałam takie wrażenie że wiem co będzie. Jednak za każdym razem tłumaczyłam sobie, że ja z opóźnieniem otrzymałam informację o sytuacji która chwilę wcześniej musiała zaistnieć a ja dopiero po tym wróciłam do świadomości.
    Nie wiem czy zrozumiale tłumaczę zawiłość sytuacji.
    Rozważania dwóch rozumów chyba dotyczą właśnie świadomości i podświadomości, którą posiadamy. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podświadomość jest naszą bazą danych, ale wiele osób uważa, że to tylko "wymysł a podświadomość nie istnieje". Fakt, że wiele osób nie potrafi korzystać ze swej podświadomości, bo tego trzeba się po prostu nauczyć.Z chwilą, gdy przekonałam się, że deja vu zdarza się i innym osobom, przestało mnie to niepokoić. A czym tak naprawdę jest to zjawisko to naprawdę nie wiadomo.Mam wrażenie, że my ciągle jeszcze bardzo mało wiemy o nas samych- ani od kiedy ani dlaczego tu jesteśmy ani co jest pózniej. Może gdybyśmy nieco zwolnili i więcej zbliżyli się do natury to wszystko byłoby prostsze i bardziej dla nas zrozumiałe.
      Buziam;)

      Usuń
  4. Klik dobry:)
    Dawno, dawno temu - nieco przypadkowo znaleźliśmy się w Palermo. Nie był to cel podróży, więc żadnych informacji o tym mieście nie mieliśmy. Po prostu w Rzymie, z braku miejsc noclegoweych, wsiedliśmy do nocnego pociągu jadącego do Palermo, tylko dlatego, żeby nie koczować w Rzymie na ulicy czy na dworcu. Pociąg potraktowaliśmy, jak hotel do umycia się, przebrania i przespania. Wysiadamy w Palermo, a ja: chodźmy zobaczyć czy są jeszcze te mury rzymskie... czy stoi Pałac Normnów..., po czym bez żadnego przewodnika ani planu miasta, prowadzę współtowarzyszy podróży bezbłędnie w te miejsca. Nikt nie uwierzył, że w Palermo nigdy w życiu nie byłam, ani niczego o tym mieście nie czytałam i nie oglądałam.

    Co to mogło być, Anabell?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To klasyczne deja vu z gatunku "już tu byłam". Mój mąż w wieku lat 6 znalazł się ze starszym bratem na koloniach w Sopocie i gdy zobaczył dom, w którym mieli być zakwaterowani, doskonale wiedział co w nim będzie i co będzie za najbliższym zakrętem korytarza i od razu bratu (starszemu o 8 lat) to powiedział. Oczywiście starszy brat go wyśmiał, bo to była pierwsza podróż dzieciaka poza własny dom, ale potem się nieco zdziwił gdy było tak, jak mały opowiadał.
      Miłego;)

      Usuń
  5. Deja vu... Ileż to razy zastanawiałam się nad tym jako dziecko. Bo doświadczałam często, a nie rozumiałam niczego. Nie wiedziałam, że dotyczy nie tylko mnie, że ma swoje określanie. Gdy się zdarzało, wprawiało mnie w osłupienie i jedyne co z tego wiedziałam, to to, że "to już było". Czasem dotyczyło to miejsc, czasem sytuacji. Teraz, kiedy wiem, że dotyczy to nie tylko mnie, że ma nazwę, zdarza się rzadziej, ale dalej zadziwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naukowego a zarazem przekonywującego wyjaśnienia tego zjawiska nie ma. Jedno jest pewne- znacznie częściej przydarza się dzieciom i osobom młodym.
      To trochę tak, jak ze wspomnieniami reinkarnacyjnymi małych dzieci,które zacierają się przeważnie około 7, 9 roku życia.Badaniem tych wspomnień przez wiele lat zajmował się dr.Stevenson. I, co ciekawe,w ponad 80% przypadków to co opowiadały dzieciaki można było sprawdzić i te ich opowieści były prawdziwe. I z pewnością nie były to opowieści zasłyszane, bo często dotyczyły odległych miejsc a rodzina dziecka nie znała ludzi, o których dziecko opowiadało.Poza tym rodzina najczęściej traktowała te opowieści jako brednie, bo wg psychologów dziecięcych dzieci wymyślają sobie różne historie w ramach ćwiczeń werbalnych.
      Ciekawe wytłumaczenie, prawda?
      Miłego;)
      P.S.
      Często spaceruję w myślach po Twoim ogrodzie, to wielce uspakajający spacer.

      Usuń
  6. Mnie też zdarzyło się kilka razy takie deja vu. Czułam zaskoczenie, zdziwienie, ale też rozszerzenie myśli, chociaż nie potrafię tego wyjaśnić - jakby zatrzymanie się w czasie na chwilę. Skłaniam się do teorii równoległych światów. Mamy 21 wiek, a nadal wiedzę o sobie samych posiadamy w niewielkim stopniu, bo ludzkość bez przerwy prowadzi ze sobą wojny - niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - czuje się wtedy pełne zaskoczenie -coś jakbyś nagle na scenie teatru ujrzała,że ktoś odgrywa Twoje życie,a ty jesteś równocześnie i aktorem i widzem.Odkąd na salony weszła fizyka kwantowa coraz więcej mówi się o istnieniu równoległych rzeczywistości, ale doświadczenia wydarzeń zaliczanych do "światów równoległych" nieco się różnią od tych objętych pojęciem deja vu.
      Miłego;)

      Usuń
  7. Nie wiem czy to deja wu, fakt, że przyśniło mi się coś, co spełniło się ledwie kilka godzin później. Omal wtedy nie uwierzyłem w proroczość snów. Potrzebowałem kilku dni, by siebie przekonać, że wszystko było w należytym porządeczku i mój racjonalizm ma się dobrze. Dal mnie to zjawisko, w formie w jakiej je opisałaś jest dowodem na istnienie przypadkowości, wcale nie tak rzadkiego, jak oczekujemy, szczególnie gdy myślimy o kimś, a ten ktoś zadzwoni. Gorzej wytłumaczyć znajomość miejsca, w którym jesteśmy po raz pierwszy, ale czy na pewno pamiętamy wszystko z przeszłości (opisy, fotografie, albo czy nie jest możliwe podobieństwo z innym miejscem, w którym już byliśmy) Pamięć jest zawodna, choć mózg prawie wszystko przechowuje,
    Pozdrowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asmo, jeszcze wszystko przed Tobą, nawet te prorocze sny.To, że Ty nie wierzysz w telepatię, to nie dowód, że ona nie istnieje, jak i to, że skoro nie przeżyłeś zjawiska deja vu to ono nie istnieje a jest tylko przypadkiem. Jak na razie żadna z teorii próbujących wytłumaczyć to zjawisko nie została zaaprobowana i nadal deja vu jest zagadką.
      Sny prorocze- wyśniło mi się miejsce, w którym nigdy nie byłam, a sen powtarzał mi się kilka razy, noc po nocy, zupełnie jak odcinki serialu. Dwa lata pózniej pojechałam pierwszy raz w życiu nad Wdę, w Bory Tucholskie i kilka dni pózniej mój sen stał się rzeczywistością- byłam przerażona.A wszystko przechowuje nie nasz mózg, ale nasza podświadomość, choć zapewne nie wierzysz, że ona istnieje.
      Miłego;)

      Usuń
  8. Nie wiem czy istnieją światy równoległe itp. Bardziej byłabym skłonna uwierzyć w reinkarnację, bo jak wyjaśnić fakty wychodzące w trakcie hipnozy, że ktoś zna obce języki, miejsca , w których nigdy nie był lub wydarzenia, w których nie uczestniczył...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani profesor Stawowska, jako jedyna w Polsce, prowadziła badania nad reinkarnacją i jej badania potwierdzały istnienie reinkarnacji. Udało mi się nawet zakupić książkę, w której opublikowała wyniki swych badań. Pierwsi chrześcijanie uznawali istnienie reinkarnacji, ale pózniej pośrednicy pomiędzy ludem ciemnym a bogiem zakazali wiary w to zjawisko.
      W niektórych ewangeliach (oczywiście nie propagowanych przez kościół) też można znalezć potwierdzenie, że sam Jezus mówił o reinkarnacji, że ona istnieje. Pisałam o tym na moim drugim blogu, jako uzupełnienie opowiadania "Między nami, duszyczkami".
      Sytuacje skłaniające do zgodzenia się z teorią istnienia światów równoległych różnią się od tych typu deja vu. Powiedziałabym ,że deja vu ma więcej wspólnego właśnie z reinkarnacją.
      Miłego;)

      Usuń
    2. Jotko,-na temat tej książki prof. Stawowskiej napisałam notke 2 maja 2015 r, a 22 kwietnia 2015 o reinkarnacji.

      Usuń
  9. Ja chyba jestem nienormalna/nietypowa, jestem ogromną realistka, a równocześnie dotykam nieznanego bardzo często. Wierzę w te wszystkie wymiary "obok". Mało tego, ja czasem doświadczam czyjejś obecności, coś dziwnego obok czuję.
    Najbardziej czułam się w "trójwymiarowo", kiedy byłam w depresji. Ja to fizycznie czułam, ten wszechświat, ten Kosmos, to czyjeś "obok". Deju vu czasem czuję. tak, zdarza mi się. Dziwne i śmieszne, ale zdarza się, że tęsknię do czasów z depresji, kiedy słyszałam muzykę Kosmosu. Możecie myśleć, że Jaskóła ma odchyły. Możecie, ale ja i tak wiem swoje. Nie ma nic piękniejszego niż "szum" Ziemi (potrafiłam leżeć na trawie z uchem przy ziemi i słyszałam taki dziwny szum) i muzyka Kosmosu.
    W reinkarnację również wierzę. Rodzimy się na nowo w kolejnych wcieleniach. Za każdym razem wzbogaceni o wiedzę z poprzedniego.
    Istnieje teoria, że rodzice (w dobrej przecież wierze) już niemowlęciu narzucają różne sposoby zachowani, wiedzę, a ono niesie z sobą zupełnie coś innego. Wychowanie od niemowlęctwa "zabija" to, co wynosimy z poprzednich wcieleń.
    Światy równoległe- dlaczego nie? Człowiek nie powinien być tak zarozumiały, żeby ze stanowczością twierdzić, że jest tak, a nie inaczej. Jesteśmy pyłkami w Kosmosie. Mało wiemy, albo prawie nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wiemy wciąż bardzo niewiele i o sobie i o Kosmosie.
      Miewam dołki, trudno jednak je nazwać depresją. Podobno mam mocną psychikę, ale czasem bardzo chciałabym stać się taką małą, bezradną kobietką, zagubioną i pocieszaną przez innych.
      Też uważam, że wracamy wielokrotnie w ludzkie ubranko. I mało mnie obchodzi, że inni stukają się wymownie w czoło słysząc o reinkarnacji.
      Każdy ma prawo do wierzenia w to, na co ma ochotę.Jeżeli czasem piszę o reinkarnacji to tylko i wyłącznie dlatego, że chcę podyskutować a nie dlatego, że chcę kogoś przekonać, że tak właśnie jest. To jedna z teorii, do której się skłaniam, ale równie prawdopodobne jest, że jesteśmy wszyscy w jakiejś gigantycznej grze komputerowej albo jesteśmy androidami o super konstrukcji, zdolnymi do powielania się.
      Czasem gdy oglądam filmy dokumentalne poświęcone florze i faunie, wszelkie naukowe rozważania na temat gatunków wydają mi się dziwnie jałowe - przecież to wszystko to jeden, wielki matrix.
      I wiesz- nie jesteś dziwna, tylko masz odwagę wypowiedzieć głośno to, co większość skrywa skrzętnie w obawie przed usłyszeniem opinii innych ludzi. Obawa przed tym "co ludzie powiedzą" większości zamyka usta.
      Miłego;)

      Usuń
    2. Kiedy od dziecka słyszysz, że jesteś inna, dziwna, to przyzwyczajasz się. najpierw bolało, a z biegiem lat zaczynasz mieć w nosie opinię innych. Cieszę się, że jestem bogata w te przeżycia.
      Nie chciej być małą słabą kobietka, nie chciej, aby tak Cię traktowano. Zawsze byłam drobna, krucha, taka "zagubiona' według innych. I tak mnie traktowano. Jak przygłupa wprost.
      Całe życie musiałam udowadniać, że mam rozum. Co dziwne, kiedy świat mi się walił i wygrzebywałam się z trudności, nikt nie raczył tego zauważyć wprost, że to ja jestem silna, tylko zawsze, według innych, "miałam szczęście".

      Depresja jest straszna. Te wahania nastrojów, te łzy bez powodu, to zakopywanie się pod kołdrę, ten "mrok" za oknem" w słoneczny dzień, to "niech mnie ktoś dobije". A równocześnie czułam każdym nerwem rzeczywistość. To tak, jakby ktoś wyostrzył mi zmysły. No i nie potrafiłam spać, toteż nocami włóczyłam się po ciemnym ogrodzie, leżałam na trawie i patrzyłam w gwiazdy, czułam się częścią całego wszechświata. Tak biologicznie, taki mikron.

      Usuń
  10. Deja vu miewam z różną częstotliwością.

    Co do światów równoległych ostatnio czytałem ciekawy artykuł (wcale nie nudny, bo nie o fizyce, a o ezoteryce zjawiska bardziej) w numerze 9/16 czasopisma ,,Nieznany świat", w szczególności dobry był fragment o p. Hugh Everettcie III.

    E. Nie jest tak źle. Jestem w domu już i właściwie poza małym bólem ślinianek wszystko jest jak należy. Więcej w notce naskrobię.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieznany świat czytam systematycznie. To dobry miesięcznik, choć niektóre ogłoszenia reklamowe przyprawiają mnie o wielki śmiech.
      Byłam na Twoim blogu, czytałam i bardzo się cieszę, że już jesteś "po" i czujesz sie juz niemal normalnie.
      Miłego;)

      Usuń
  11. Ja to chyba jestem wyjątkowo szurnięta, bo ciągle mi się to zdarza.
    Pogadamy jak się spotkamy.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i bardzo dobrze, bo to już niedługo;)))

      Usuń
  12. Bardo ciekawy temat i w sumie sama się sporo nad tym zastanawiałam. Zdarzyło mi się wiele razu usłyszeć coś, co dopiero miało być powiedziane i pomimo tego, że to dość dziwne uczuie, to jednak interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym razie nie ma w tym nic groznego ani podejrzanego- rzecz tak stara jak ludzkość.
      Miłego;)

      Usuń
  13. Ja od czasu do czasu lubię zagłębić się w takie czasopismo, by poznać jakieś nowinki z dziedzin z pogranicza nauki i ezoteryki. Ciekawą pozycją jest dla mnie ,,Enigma", krótkie artykuły, ale zawsze można coś sobie wyszperać w innych źródłach.

    Dzięki. :) Jak na razie przyzwyczajam się do domu i do tej mniejszej niż w szpitalu izolacji. Mam na szczęście własny pokój, więc nie jest to wielkie wyrzeczenie czy problem dla Rodziców, by nie kontaktować się za często i za blisko.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mimo wszystko w domu milej niż w szpitalu. Kiedyś trzymali w szpitalu równe 7 dni od chwili podania jodu.
    Teraz doszli do wniosku, że to za długo. Ciekawa jestem jak to jest z osobami, które nie mają własnego pokoju a do tego w tym jednym pokoju mieszkają razem z małym dzieckiem i np. współmałżonkiem.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  15. @_@ Nie wiedziałem, że kiedyś aż tak długo trzeba było w szpitalu zostawać po jodzie.

    Pewnie, że tak, w domu wszystko znane, nic raczej nie zaskoczy, a w szpitalu różnie bywa.

    Hmmm... pewnie to zależy od dawki jaką pacjent na wyjściu ze szpitala emituje z siebie. Bo w tej grupie co ja byłem nikt chyba nie dostał jakichś specjalnych zaleceń, które są przypisane do wyższego promieniowania. To jakoś musi być do załatwienia, zależnie od danej sytuacji pewnie się coś kombinuje w ,,aranżacji" wnętrz na czas pewnej izolacji.

    To właściwie można rzec za moment już. :) Piątek znaczy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. No jak na razie nie widziałem na własne oczy, tylko słyszałem jak to różnie się można czuć po takich terapiach dość inwazyjnych, co by nie mówić.

    Na razie rower nie wchodzi w grę, jak dla mnie za zimno. Dziś byłem w Łazienkach, spokojnie spędziłem parę godzin w alejkach.

    Jego twórczość jest bardzo specyficzna, coś w tym jednak jest, Beksiński miał pewne zaburzenia psychiczne, ale nie wykraczające poza normy. Poza tym z tego co wiem nigdy na poważnie nie przebadał się na jakieś głębsze problemy psychiczne.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż- z reguły ci z różnymi zaburzeniami najczęściej nie lecą na skrzydłach do lekarza- jak mawiał pewien znajomy psychiatra rzadko kiedy pacjent psychiatryczny sam biegnie po pomoc do specjalisty.Wiele osób nawet z ciężka depresją.
      Znałam 2 osoby cierpiące na schizofrenię - same do lekarza nie trafiły. Jedna z nich już 2 lata przebywa w szpitalu zamkniętym. Co dziwniejsze, zawsze regularnie brała leki ( z zawodu pielęgniarka, dobrze zdająca sobie sprawę,że trzeba leki brać) a pewnego dnia wyprowadzona z równowagi dostała jakiegoś ataku szału i zabrało ją pogotowie.I od tamtej pory "wyłączyła się", nie ma z nią kontaktu, a osoby nie kontaktującej nie można wypuścić z oddziału.
      Dziś było b. przyjemnie, akurat pogoda była spacerowa lub do posiedzenia w kawiarni na powietrzu.
      Miłego;)

      Usuń
  17. Wiem że istnieje reinkarnacja wiem bo "widziałam" swoje wcześniejsze wcielenia. Gdzie widziałam? W szyszynce, po długiej silnej koncentracji otworzyło się "okno" w tak zwanym trzecim oku i film albo raczej zdjęcia. Wierzę w duchy bo jesteśmy duchami, jak tu nie wierzyć w siebie? Świat jest hologramem i mam wrażenie że życie to gra komputerowa moja ulubiona zresztą RPG :)czyli gra z rolami. Zjawisko deja vu znam bardzo dobrze i całkiem niedawno nawet. :) Tylko to wszystko staram się sobie wytłumaczyć tak jak to opisałam w ostatnim poście, przy pomocy fizyki kwantowej, dla mnie jest to jedyne logiczne wyjaśnienie niezwykłych zdarzeń. I tak, poszerza to moje horyzonty, nie lubię klapek na oczach wkurzają mnie. :)
    Dobrego wieczora :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, właśnie- teoria gry komputerowej wydaje mi się wielce możliwa. Z drugiej strony to trochę smutne robić za obiekt doświadczeń lub rozrywki.
      Nie dociekałam jakie były moje poprzednie wcielenia.To już było i po raz drugi nie będzie.
      No chyba , że byłam kiepską uczennicą i niewiele pojęłam i znów popełniam te same błędy:)
      Może gdyby jeszcze żyła p. dr. Stawowska poddałabym się hipnozie regresyjnej.Mam wrażenie, że wszystkiego tez sienie da wytłumaczyć fizyką kwantową.
      Czasem myślę jak mama Muminka: "jest tyle na świecie rzeczy dziwnych ale wcale nie musimy wszystkiego rozumieć".
      Miłego Eluniu;)

      Usuń
  18. Ogólnie z tego co zaczyna się głośno mówić w Polsce opieka nad osobami z problemami psychicznymi daleka jest od ideału. Zdarzają się też koszmarne przypadki jak pewnego mężczyzny, który po kradzieży dwudziestu kilku puszek kawy trafił na bodaj 20 lat do zakładu zamkniętego. Na tak długo, bo pierwsza opinia specjalisty była przez te lata kserowana i podpisywana jako obowiązująca.

    Pogoda jak należy, ale od dwóch dni mam problemy małe z wątrobą. Ale mam nadzieję, że minie samo i szybko.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to nie tyle wątroba ale pęcherzyk żółciowy?
      Może zbyt połasuchowałeś?
      Miłego;)

      Usuń