drewniana rzezba

drewniana rzezba

sobota, 17 września 2016

Trochę prywaty

W czwartek miałam robione USG tarczycy. Oczywiście były "cyrki" z zapisem  na
owo badanie, królowały terminy na przyszły rok, no ale jakimś  cudem zapisując
się w marcu, załapałam się na ten wrześniowy czwartek.
Pojechałam pełna złych przeczuć, pewna, że będzie tłum pod drzwiami, z trudem
wgramoliłam się na V piętro (jedna winda i tłum chętnych) i gdy pół żywa
dotarłam pod gabinet - oniemiałam. Puściutko, ani pół pacjenta, krzesełka puste.
Poczułam się nieswojo- w pierwszej chwili pomyślałam, że może pomyliłam piętra.
Nieśmiało uchyliłam piekielnie ciężkie drzwi gabinetu - w gabinecie p.  lekarka
przeglądała jakieś  papierki i zaraz mnie przyjęła. I czegoś tu nie rozumiem - skoro
są takie  kłopoty z zapisem to dlaczego było tak pusto? Przecież w takiej sytuacji
na wejście do gabinetu powinno oczekiwać  choć z 5 osób.
Badanie wykazało, że  moje przeciwciała tarczycowe  bardzo pracowicie niszczą
moją tarczycę, jeszcze trochę i zupełnie jej nie będzie.
Normalny płat  zdrowej tarczycy jest długości 50 -60 mm, szerokości 20 -25 mm
oraz grubości 15 -20 mm,
a moje płaty- lewy: dł.=1mm, szer.0,8=mm, gr.=1,8mm
                  prawy:       2,2mm       2,0mm           4,5 mm
Ciekawa jestem kiedy mi całkiem  zaniknie.
Niestety przeciwciała tarczycowe wcale wtedy nie zanikają, ciekawa jestem co
wtedy niszczą. Niestety encyklopedia medyczna nic na ten temat nie podaje.
Muszę się we wtorek zapytać o to p. endokrynolożkę.
                                                               
                                                                *****
Chyba powinnam  napisać pismo dziękczynne do p.minister szkolnictwa - dzięki
jej ? (ten znak zapytania to nie literówka) planom przeróbki  polskiej edukacji
pomału znika moja tęsknota za córką i jej dziećmi - zamiast tęsknić zaczynam się
ogromnie cieszyć, że ich tu nie ma. Być może, że  zwariowałam, wszystko
przecież jest możliwe.
Za tydzień będę wiedziała  czy operacja mego męża będzie na koszt NFZ czy też
na nasz własny.
Podobno pogoda ma się  zmienić - oczywiście na gorszą.
Szkoda - ostatnie dni były naprawdę bardzo ładne.
Miłego weekendu wszystkim życzę;)


34 komentarze:

  1. Dlatego płacę prywatne ubezpieczenie i nie czekam...
    A o oświacie nawet nie mam ochoty dyskutować, bo już mnie od tego gardło boli, jak przeczytałam kto odpowiadać ma za podstawy programowe z niektórych przedmiotów... nie!!!!!!! i kompletny zanik przedmiotów science na rzecz historii... to są szczegóły, bo o reszcie już nie mam siły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w Warszawie nawet z prywatnym ubezpieczeniem się czeka, czasem i kilka tygodni, na wizytę u specjalisty. Poza tym przy prywatnym ubezpieczeniu i tak nie ma mowy o wykonywaniu wszystkich badań diagnostycznych nieodpłatnie.Firmy medyczne typu Medicover, Lux-Med itp. najchętniej podpisują umowę z dużymi firmami na ubezpieczenia grupowe. Taka forma się więcej opłaca, bo pracownik tej firmy może jeszcze dodatkowo dopłacać do ubezpieczenia i wtedy ma kartę VIP i nie czeka na wizyty.
      Anno, PiS nie potrzebuje ludzi mądrych, samodzielnie myślących- potrzebuje miernych ale wiernych i jak widać jest takich u nas w Polsce od metra i trochę.I wspólnie z nimi wychowa sobie następne pokolenie takich samych. To przerażające.
      Miłego;)

      Usuń
    2. No, o takim grupowym myślałam - wszystko jest nieodpłatne, nawet biopsje czy bardzo specjalistyczne badania... akurat też z tarczycą walczę:).

      Usuń
    3. No ale my już oboje na emeryturze,więc grupowe już nie dla nas. Medicover to nawet nie ma pakietów dla seniorów. A w Lux-Medzie pakiet dla seniora to istna komedia.

      Usuń
  2. Moja babcia mawiała, że w pewnym wieku dolegliwości mnożą się jak grzyby po deszczu, a w innej wersji, że na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. Co jakiś czas tez odkrywam u siebie coraz to nowe dolegliwości i to takie niekonkretne...
    Jak reforma oświaty będzie taka, jak pani minister, to strach się bać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tarczycą walczę od wczesnej młodości. W wieku 24 lat miałam usunięty jeden płat, ale był łaskawy odrosnąć. Ogólnie rzecz biorąc to jestem z wiekiem raczej zdrowsza niż byłam jako dziecko.
      Pani minister robi na mnie wrażenie, ze jest przerażona sama sobą. Tak to jest, gdy się człowiek bierze za coś, o czym nie ma pojęcia.
      Współczuję wszystkim nauczycielom, dzieciom i ich rodzicom.
      Miłego;)

      Usuń
  3. Porażające z tym zanikiem:( A jak zaniknie to co dalej? Ekstra hormony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie sytuacja się ustabilizuje. Teraz co jakiś czas muszę podwyższać dawkę hormonu (euthyrox). Aktualnie biorę naprzemiennie 100/88mcg jeden raz dziennie, na czczo, rano. Jedyny kłopot w tym, że trzeba pomiędzy tabletką a śniadaniem zachować odstęp jednej godziny i pamiętać jaką dawkę wziąć danego dnia.Jak mi już całkiem zaniknie to pewnie będę brała 100mcg codziennie. Trochę mnie martwi , bo nie mogę się od nikogo dowiedzieć czy przeciwciała "pożerają" również przytarczyczki- to bardzo ważny organ, bo zawiaduje gospodarką wapniową. A ja już mam tylko dwie, bo przy usuwaniu lewego płata usunęli również przytarczyczki.Strasznie mnie wtedy zdewastowali - uszkodzili mi nerw lewej struny głosowej,"dziabnęli" przytarczyczki i w ogóle cudem przeżyłam, bo w trakcie operacji miałam zapaść.Chyba będę musiała przestudiować
      kolejną książkę z zakresu endokrynologii.Albo napuszczę bratową, by poszukała na angielskich medycznych stronach co z tymi przytarczyczkami się dzieje po zaniku tarczycy.Ona też ma Hashimoto, więc z pewnością się za to wezmie.
      Miłego;)

      Usuń
  4. Moj tato juz kilkanascie lat temu powiedzial do nas, ze decyzja o emigracji byla sluszna, a wtedy nikomu nawet w glowie nie powstalo, ze mogloby byc gorzej. Jest to na pewno bolesne dla rodzicow, kiedy dzieci sa tak daleko, ale ogolnie ciesza sie, ze ominal je los, jaki zgotowaly pozostalym w kraju ekipy rzadzace.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w wieku, w którym kazdy raczej ściąga z emigracji do swej ojczyzny, a ja najchętniej bym stąd wyjechała na zawsze. Tyle tylko, że nasze emerytury pozwoliłyby przeżyć tylko w jakimś ciepłym buszu, gdzie jesz co ubijesz lub wykopiesz czy zerwiesz a śpisz w szałasie. Jestem już umęczona tym wszystkim co się tu dzieje, a to dopiero początek, jeszcze się wszyscy przy sterze nie pochleli i nie rozhuśtali. Oboje ze ślubnym powtarzamy sobie codziennie niczym mantrę- jak dobrze, że M. wyjechała w 2000 roku.
      Należę do tych, którym do prawidłowego funkcjonowania potrzebna jest stabilizacja, a nie ciągłe wstrząsy tektoniczne.
      Miłego;)

      Usuń
    2. Moja sasiadka po smierci meza wyjechala do Polski, zostawiajac na szczescie jeszcze swoje tutejsze mieszkanie, tak dla bezpieczenstwa. Emeryture miala godna i mogla za to w Polsce zyc po pansku. Wrocila po czterech miesiacach z okrzykiem NIGDY WIECEJ !!! Nie umiala juz tam sie odnalezc.

      Usuń
    3. Jakoś się tej pani nie dziwię - po każdym pobycie u córki muszę na nowo się przyzwyczajać do miejsca urodzenia.I naprawdę nie ma w tym żadnego podłoża ekonomicznego, a wszystko jest związane bardziej z cechami narodowymi ludzi.
      Miłego;)

      Usuń
  5. Kolejki do lekarzy są na lata a to zdaje się wynika nie z braku lekarzy,tylko z limitów NFZ.Chory jest ten system.
    Ja również się cieszę,że przynajmniej jedno moje dziecko wyjechało i dzięki temu wnuk uwolnił się od znienawidzonej szkoły i klasy,gdzie tylko on jeden nie klął,nie pił i nie palił.W Szwecji spokojnie i bez stresów skończył wymarzoną szkołę i żyją wszyscy jak ludzie.Natomiast obserwuję zmagania mojego drugiego wnuczka i jego rodziców ze szkołą i kolejnymi reformami.Już poprzednie ekipy były niezłe ale ta obecna chyba przebije wszystko.Pozdrawiam i zdrówka życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W polskim lecznictwie króluje bardzo zła organizacja pracy i nieprzemyślane procedury.Moja córka w wieku 16 lat pojechała na kurs językowy do Anglii.Po powrocie stwierdziła, że ona wyjedzie stąd na stałe, gdy tylko skończy naukę.I wyjechała zaraz po magisterium,bo dostała stypendium bawarskie.Gdy widzę od lat niemieckie żłobki, przedszkola i szkoły, to aż im zazdroszczę, bo to nie są przechowalnie dla dzieci ale w każdym calu placówki wychowawcze. Ta ekipa chce wychować sobie ludzi bez polotu, miernych, ale wiernych, podporządkowanych kościołowi i sobie.
      Miłego;)

      Usuń
  6. Jestem szczęśliwa, że jestem zdrowa. Moja najstarsza córka też choruje na tarczycę, kilka lat temu miała operację i dzięki Bogu jest dobrze, ale jakieś tabletki ciągle przyjmuje.
    Pogoda u mnie dzisiaj "barowa" - pełne zachmurzenie i coś mokrego( nie deszcz) spada z ciemnego nieba. Życzę Ci zdrowia Anabell:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po operacji też się przez wiele lat b.dobrze czułam i nawet urodziłam dziecko. Prawdopodobnie Twoja córka miała całą tarczyce usuniętą, więc musi brać hormon tarczycy w postaci tabletki i to do końca życia.U mnie jest dziś słonecznie ale chłodno,16 stopni i wieje dość silny wiatr, więc zapewne przyniesie pogorszenie pogody.
      Miłego;)

      Usuń
  7. Też jestem na etapie leczenia .... i już nie mam siły.
    Zdrowie to jednak najważniejsza rzecz, szczególnie jak się już bardzo dawno temu skończyło 18 lat.
    Trzymajmy się.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo leczenie się to bardzo ciężka praca i to niezależnie od sposobu i wieku.Codziennie zastanawiam się po co ja właściwie jem "normalne" posiłki - wystarczyłyby już same tabletki by nie odczuwać głodu.
      Miłego;)

      Usuń
  8. Faktycznie dziwne, że takie kolejki, jeśli o termin chodzi, a fizycznie pustki na korytarzu. Ale nie ma co nad tym myśleć, bo teraz, kiedy wszędzie trzeba skierowanie, to nawet nie ma sensu się nad tym zastanawiac, bo tylko się człowiek denerwuje.
    Kurczę, niefajnie z tą tarczycą. Czy zagraża to jakoś życiu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życiu nie zagraża- wiele osób ma usuniętą całą tarczycę i funkcjonują na hormonie tarczycy podawanym doustnie. W tym wszystkim gorsza jest choroba Hashimoto, która jedna z chorób autoimmunologicznych. Choroby autoimmunologiczne są nieuleczalne, podaje się tylko leki w miarę neutralizujące skutki takiej choroby. Choroby autoimmunologiczne mają jeszcze jedną , bardzo brzydka cechę- są niesamowicie towarzyskie, bo to choroby wynikające z zaburzenia działania układu odpornościowego człowieka,który fiksuje i atakuje narządy "swego" człowieka. Więc dodatkowo oprócz "leczenia" Hashimoto, jestem monitorowana czy mi się nie przyplątuje kolejna choroba autoimmunologiczna., np.reumatoidalne zapalenie stawów lub toczeń czy jakieś inne paskudztwo. Jak na razie nie rozgryzli jeszcze problemu dlaczego nagle układ immunologiczny dostaje świra i nieprawidłowo działa.
      Miłego;)

      Usuń
  9. Stan tarczycy faktycznie nie za dobry, ale z przyjęciami do pani doktor masz rację, skoro takie kolejki, to gdzie pacjenci.
    Życzę Ci udanego leczenia mimo wszystko. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iw, leczenie przy Hashimoto nie istnieje, a to podawanie hormonu to jest medyczna wersja naprawy cieknącego dachu metodą podstawiania coraz większych garnków pod dziurę.
      Jedyny plus, że gdy wreszcie mi przeciwciała całkiem zeżrą tarczycę nie będę musiała podnosić dawek tyroksyny.
      Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że te kolejki to jakaś ściema.
      Miłego;)

      Usuń
  10. kolejki to oczywiście ściema, chodzi o to by były ważne panie recepcjonistki no i jakiś może datek by się przydał? A poza tym gdy lekarze nie mają kolejek przed gabinetami zapewne lepiej się czują a pieniądze i tak płyną. Prawda? To prosty system.
    Nie daj się chorobie, można na nią wpłynąć poprzez psychikę? Jak myślisz?
    Serdeczności wielkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eluś, niestety psychika nie zastąpi ani tarczycy ani przytarczyczek. To istne fabryki chemiczne i nawet suplementacja lekami w pełni nie może ich zastąpić.Ja naprawdę nie czuję się poszkodowana z tego powodu, że mam Hashimoto i związane z tym niedogodności, po prostu już się przyzwyczaiłam.
      Nie mniej nie chciałabym by przypięły się do mnie kolejne choroby z autoagresji mego układu odpornościowego.
      Serdeczności;)

      Usuń
  11. Kiedyś coś wpadło mi w oko odnośnie jakiejś choroby autoimmunologicznej. Chodziło chyba o wytwarzanie jakichś substancji białkowych (czy aby na pewno?) przez te czynniki chorobotwórcze, które oszukiwały układ odpornościowy i przerzucały jego pracę na niszczenie organizmu. Pewnie minie jeszcze sporo czasu nim obserwacje dadzą nam odpowiedź na pytanie jak to się dzieje, że ,,zjadamy" sami siebie bez możliwości zatrzymania tego procesu. Podobnie jest chyba z alergią, pyłki czy inne substancje są jakby nie rozpoznawalne przez nasze krwinki i powoduje to nieprzyjemne skutki, co widzę po sobie wiosną i latem.

    Do wczoraj albo nawet przedwczoraj nie było ze mną źle. Ot ze dwa dni nos na kwintę miałem albo było mi nieco zimniej niż zwykle. Ale jak sobie uszkodziłem ścięgno, a wieczorem telewizor odmówił współpracy to musiałem łyknąć Persen, bo czułem, że może stać się coś niemiłego sprzętom domowym, o domownikach nie wspomnę. Nawet w pewnej chwili powiedziałem do Rodzicielki, by przez chwilę do mnie nie mówiła nawet, bo każde słowo odbierałem jak wezbrany potok wymierzony we mnie. Na szczęście mam jedną taką osóbkę, która dała mi porządnego kopa przez telefon i dziś właściwie nie ma śladu po tamtym humorze.

    Czyli wychodzi na to, że niedługo będziesz miała tak jak ja>? A te przytarczyce czy jak im tam też Ci zanikną? Bo wtedy może być niemiło z tego co czytałem i słyszałem.

    Ano przekonałem się o tym jak próbowałem wczoraj jeździć, tylko 2 kilometry zrobiłem, bo się więcej po prostu bałem. Do teraz jeszcze ścięgno boli nieco, ale jak nasmaruję je to jest lepiej. Na razie odstawiam rower, może w kolejnym tygodniu się wybiorę na próbny wypad.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wpadanie "w rezonans" to bardziej charakterystyczne dla nadczynności tarczycy a nie niedoczynności.Nie martw się, za rok się przyzwyczaisz i będzie OK. Brawo dla tej osóbki, tak się właśnie leczy ludzi z histerii;)))
      Miłego;)

      Usuń
  12. Ja na szczęście chyba nie mam tarczycy. Po prostu jeszcze z braku czasu nie byłem u lekarza. A jak już pójdę, to się dowiem na ile setek chorób powinienem się leczyć. Pozdrawiam i przepraszam, że tak rzadko się odzywam. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko? Jak na moje kryteria to raczej wcale i takie zdawkowe "przepraszam" wcale mnie nie satysfakcjonuje. A gdy już do tego lekarza pójdziesz, to się dowiesz, że "za póżno, drogi panie, za pózno".
      Miłego;)

      Usuń
  13. Najważniejsze, że metoda ,,leczenia" mego bólu pewnej części ciała, który objął nie wiem czemu i czerep działa. :)

    Sądzę, że nawet wcześniej, jak znów TSH będzie w miarę normalne wszystko wróci do normy u mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci życzę, byś szybko wrócił do normy;)

      Usuń
  14. Coraz więcej ludzi ma kłopot z tarczycą. W mojej rodzinie już cztery bliskie mi osoby chorują.
    Jedna jest nawet po operacji usunięcia tarczycy.
    Jedna z prababć bierze eutyrox.
    Ja już temat szkoły mam za sobą, ale mój brat i najstarszy potomek z racji posiadania młodszych dzieci mają problem. Wysłuchuję, współczuję, ale nic nie mogę.
    Dobra zmiana trwa, chociaż ostatnio jak powiedział Dorn,
    PiS z powodu pana Misiewicza "zaczął krwawić".
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tarczycy- gdyby ludzie wiedzieli jakie objawy świadczą o złej pracy tarczycy, znacznie więcej osób starszych brałoby euthyrox.Opowieści rodzin mających aktualnie dzieci w szkole mogą przyprawić o migrenę. Dorn- niepewny element w tej całej partyjnej układance- wszak za poprzednich rządów pisu był określany trzecim blizniakiem.Przykro mi, ale ten pan nie budzi mego zaufania. Ostatnio jedna z sąsiadek, która nałogowo chadzała dota do koscioła, przestała tam bywać.Stwierdziła, że rządy obecnej formacji i to wszystko co robi, podkopały mocno jej wiarę w istnienie Siły Wyższej. No cóż, nic dodać, nic ująć;)
      Miłego;)

      Usuń
  15. Nie tak dawno oburzyłam się święcie jak niejaki pan D powiedział publicznie, że Polska, to dziki kraj. Dziś podpisuję się pod tym stwierdzeniem. Jeszcze jeden pomnik, jeszcze jeden apel, jeszcze jeden pisiewicz i oszaleję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem naprawdę mocno umęczona tą naszą sytuacją. Nie lubię, gdy sytuacja dociera do stanu, że im jest gorzej to tym jest lepiej, bo może wreszcie ludzie się ockną. Bo to niszczy kraj.
      W tym wszystkim najgorszy jest brak rozsądnej, mocnej opozycji z silnym charyzmatycznym liderem.
      I jestem sama na siebie zła, że tak bardzo się cieszyłam, że wreszcie mogę być dumna z faktu, że jestem Polką. To była zwykła naiwność z mojej strony.
      Za chwilę wpadnę do Twego ogrodu, odetchnąć chwilę ładnymi widokami;)
      Miłego;)

      Usuń