drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 21 listopada 2016

Eksperyment kulinarny

Jak już wszyscy wiecie, jestem na diecie bezglutenowej. Gdybym napisała, że
u nas bezglutenowiec nie ma co jeść, to bym najzwyczajniej w świecie  skłamała.
Jest sporo produktów spożywczych bezglutenowych, ale  mnie one po prostu
nie  smakują.
Ratuję się nieco przepisami  diety paleo, no ale jedzenie dzień w dzień "jajówy"
na śniadanie też mi nie odpowiada.
Dziś, w przypływie głodu zrobiłam sobie eksperymentalnie omlet-grzybek
bezglutenowy.
Użyłam do niego 2 łyżek stołowych mąki z orzechów arachidowych, dodałam
1 łyżkę wody, szczyptę soli  i dwa jajka.
Wszystko razem zmiksowałam i usmażyłam na oleju kokosowym.
Po usmażeniu  położyłam na wierzchu sałatkę z buraków.
Ze zdziwieniem skonstatowałam, że nie tylko dało się zjeść ale nawet było
smaczne. I nawet mój mąż raczył się tym posilić, a on nie z tych co wszystko
zjedzą.
Może jutro się na tyle zmobilizuję, że upiekę z tej mąki ciasteczka do kawy.
Jeżeli wyjdą dobre, to napiszę przepis.
                                                           *****
Dziś do naszej prywatnej stacji uzdatniania wody doinstalowali nam filtr
alkalizujący wodę -inwestycja podyktowana tym, że po tej koszmarnej operacji
zastawki i powikłaniach po tej operacji, mój mąż ma niewydolność nerek i picie
alkalizowanej wody ma usprawnić pracę nerek i zapobiec powstawaniu kamieni
nerkowych.  Oby tak było.
Podobno mamy wszyscy mocno zakwaszone organizmy. Być może- w końcu
tyle chemii wciąż spożywamy, że nie jest to wykluczone.

I coś z archiwum:



22 komentarze:

  1. Kiedy ja mialam kamienie nerkowe, urolog kazal mi pic wode Jana w nadmiernych ilosciach. Nie tylko doskonale plucze organizm, ale i zapobiega powstawaniu nowych zlogow. Ale nie wiem, czy teraz mozna te wode latwo kupic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mój jeszcze kamieni nie ma, ale ma niewydolność nerek. Składa się na to kilka spraw, miedzy innymi jego b. niskie ciśnienie, bo bierze leki nasercowe.Wodę Jana zapewne można nabyć, ale o wiele prościej jest ją mieć po odkręceniu kranu.
      Wiele lat temu miałam na osiedlu mały sklep z różnymi wodami mineralnymi ale chyba komuś przeszkadzał, bo w jego miejscu jest teraz sklep monopolowy.
      Miłego;)

      Usuń
    2. No co? Tez woda, tyle ze ognista. :)

      Usuń
  2. Taki omlet musiał być pyszny. A woda Jana jest do kupienia. Widziałam w dużych marketach. Może spróbuj przepisów z blogów wegańskich, sa naprawdę ciekawe. Np. dobrezielsko.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc byłam zaskoczona, że to było smaczne. A tę mąkę arachidową kupiłam w L'Eclercu na dziale owocowo-warzywnym. Dobrze, bo są torebki 300 gramowe, a nie tak jak w sklepach "ze zdrową żywnością" od razu 1kg.No i jest znacznie tańsza niż mąka migdałowa.
      Wiesz, nie wszystkie wegańskie przepisy są dla bezglutenowców.
      Poza tym , nie ukrywam, staram się gotować tylko to, co od chwili wyjęcia z opakowania w ciągu pół godziny obróbki może wylądować na talerzu. Poza ograniczeniami bezglutenowymi nie mogę jeść jeszcze wielu rzeczy, zgodnie z protokołem autoimmunologicznym. Bo przy Hashimoto nie tylko glutenu nie wolno jeść.Moja koleżanka śmieje się, że jestem świetnym gościem- wystarczy podać mi kwaszone ogórki, kabanosy i ryżowe wafle bezglutenowe i już ma się mnie z głowy. Bo ciasto do kawy przynoszę własne, np. muffiny z mąki kokosowej.
      Miłego;)

      Usuń
    2. No to faktycznie bardziej skomplikowane, współczuję. Ja kocham jeść i myślę, że byłoby mi trudno, gdybym musiała mieć jakieś ograniczenia. No ale zdrowie najważniejsze. I zdrowia ci życzę.

      Usuń
  3. Życzę smacznego i trzymaj się zdrowo!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się, staram.
      Miłego;)

      Usuń
  4. Panie często mają problem w stylu - co zrobić na obiad? Mnie tez się czasem tak zdarza. Ale co mają powiedzieć osoby ze specjalną dietą, tak jak Ty... Nie zazdroszczę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś lubiłam gotować a zwłaszcza rzeczy "niecodzienne", wypróbowywałam różne przepisy z różnych stron świata. Teraz sama myśl o gotowaniu
      mnie dołuje.
      Miłego;)

      Usuń
  5. Jesteś kopalnią wiedzy dietetycznej... Do dziś nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje tyle rodzajów maki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemal ze wszystkiego da się zrobić mąkę.Używałam już mąki:
      z ciecierzycy, grochową, amarantusową, migdałową,gryczaną białą i ciemną, jaglaną, owsianą,kokosową,kukurydzianą, arachidową, ryżową.
      Najczęściej używam mąki kokosowej bo ma najwięcej błonnika.
      Miłego;)

      Usuń
  6. Mówią, że jak człowiek chory to i truciznę by zjadł, byle pomogło. Podobnie z naszymi dolegliwościami, unikamy tego, co nam szkodzi, eksperymentujemy. Czasami tęsknię za smakiem potraw, których nie mogę jeść, wiadomo, są zdrowe zamienniki, ale to nie to samo.
    Najgorzej, gdy w rodzinie jedna osoba jest na jakiejś diecie, a reszta albo się dostosuje, albo robi się dwa obiady...
    Tobie i mężowi zdrowia życzę, mój też na nerki musi uważać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często gotuję dwa różne obiady.Ale dobija mnie gotowanie kaszy bez soli i solenie jej dopiero na talerzu. Wszystko gotuje bez soli i sole dopiero tuz przed podaniem. W ten sposób dostarcza sią organizmowi znacznie mniej soli.

      Usuń
  7. Klik dobry:)
    Nie wiem, czy miałabym ochotę eksperymentować w kuchni. Zresztą dla mnie kuchnia może nie istnieć. Wystarczy mi chleb i kiełbasa. Co innego, gdy jest motywacja do gotowania i chętni do jedzenia.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio muszę czytać wszystkie etykiety i tylko sucha kiełbasa spełnia moje wymagania dietetyczno - zdrowotne. Zupełnie nie wiem dlaczego gluten i soja są niemal we wszystkim. A prawdziwego chleba też nie mogę jadać bo po nim choruję.
      Tak naprawdę to mi jedzenie obrzydło.
      Serdeczności;)

      Usuń
  8. A ja od poniedziałku kiedy to miałam USG cały czas się zastanawiam czy w ogóle coś jeść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, to wcale nie jest radosne! Zaraz Ci wyślę maila.

      Usuń
  9. Nie muszę jeść bezglutenowo, ale coraz częściej omijam mąkę pszenną, bo mi po prostu nie służy. Buraki w różnej postaci zawsze mi smakują - dodam, że od pewnego czasu. Życzę powodzenia w nowych przepisach, chętnie skorzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam wrażenie, że ostatnio w pieczywie jest z pół tablicy Mendelejewa.Te wszystkie polepszacze i ulepszacze i przedłużacze świeżości z cała pewnościa nam szkodzą. Nie wiem czy wiesz, ale znawcy tematy "glutenowego" twierdzą, że tzw. chleb pełnoziarnisty zawierza najwięcej glutenu.
    W Niemczech jest dostępne świeże pieczywo bezglutenowe i jest smaczne, w przeciwieństwie do tego, które my importujemy.
    Kiedyś buraki były dla mnie tylko półfabrykatem do barszczu,a teraz bardzo je polubiłam, zwłaszcza te kiszone w domu razem z kapustą. W ogóle przekonałam się, że robienie w domu kiszonek jest naprawdę bardzo proste i zawsze są one smaczne.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zredukowałam pieczywo do dwóch plasterków żytnich rano i jakoś nie cierpię, choć myślałam, że będzie gorzej :-). W ogóle wszystko zredukowałam jakiś czas temu i staram się trzymać w ryzach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Od ponad czterdziestu lat, Anabell, trapi mnie i nęka chroba wrzodowa dwunastnicy. Powinienem też zatem przestrzegać specjalnej diety, jednakże tak lubię jeść (mogę sobie na to pozwolić - 160/52), że pozwalam sobie na to, na co mam ochotę. Może to wyda się nieco irracjonalne, ale sam mój organizm podpowiada mi, co zjeść!
    Tym bardziej, że uwielbiam i umiem pichcić i często jestem już najedzony z samego próbowania!
    buźki

    OdpowiedzUsuń