drewniana rzezba

drewniana rzezba

środa, 9 listopada 2016

Na wyciszenie











Jak to dobrze, że obiecałam komuś naszyjnik i bransoletkę.
Przynajmniej zajęłam myśli czymś innym niż meczącą nas rzeczywistością.
Wisiorek można  zdjąć i jest wtedy pewna odmiana.
Naszyjnik i bransoletka są zrobione  z koralików toho nr 11, a wisiorek
z koralików toho 15.

34 komentarze:

  1. Nazwa i numer koralików nic mi nie mówią, ale podziwiam Cię za cierpliwość i zręczne palce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz w tym, że ja wcale nie jestem cierpliwą osobą.Ja tylko mam manualne ADHD, więc lubię takie robótki jak wszelkiego rodzaju hafty, decoupage, szydełkowanie,tworzenie biżuterii.
      Gdy byłam dzieckiem zawsze mówiono o mnie, że najchętniej robię "rzeczy nieprzydatne" -szyłam dla lalek, robiłam stosy zabawek na choinkę, koraliki z różnych dziwnych rzeczy, np. z pestek ogórka,(kupowanych w sklepie z nasionami) które potem lakierowałam lakierem do...
      bombek choinkowych.

      Usuń
  2. Bardzo piękne, ja lubię toho, ale mi się zwykle nie chce nawlekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z koralikami toho bardzo dobrze się pracuje bo są cienkościenne, można wiele razy przepleść przez otworek nitkę i są równe.Przy czeskich trzeba się przed pracą zabawić w Kopciuszka i je przebrać, więc je omijam.

      Usuń
  3. N pewno cię to uspokoiło i wyciszyło, a to w dzisiejszym świecie bezcenne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym razie ileś godzin musiałam się nieco skoncentrować i nie zajmować sobie głowy tym wszystkim co się dzieje.
      Czytałam u Ciebie, że małe psinki znalazły już swe nowe domki, co mnie bardzo cieszy. Kibicuję Ci Gosiu w Twej bardzo trudnej , pożytecznej i szlachetnej działalności i podziwiam Cię jak sobie z tym całym towarzystwem dajesz radę.

      Usuń
  4. Twój talent niezmiennie podziwiam bo to co tu pokazujesz jest naprawdę bardzo ładne. zazdroszczę Ci szczerze Twoich umiejętności, ale do wyciszenia to raczej potrzebuję ruch. Zabieram się za sprzątanie aż mi nerwy puszczą. Ale nie o politykę mi tu idzie bo dawno się nią nie przejmuję skoro i tak na to co się w świecie dzieje wpływu żadnego nie mam. Ale jako kibic czasem i polityka mnie interesuje. Pozdrawiam Anabell bardzo serdecznie-;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem jak to jest z tym talentem, bo największy talent to ja mam do robienia rzeczy niepotrzebnych.A sprzątać bardzo nie lubię, więc wcale by mnie to nie uspokoiło. A przy przeplataniu koralików to trzeba uważać by się nie pomylić,czasem nawet liczyć, zwłaszcza gdy się coś robi nowym ściegiem.
      Serdeczności Uleczko;)

      Usuń
  5. Piekne, ale moje ladniejsze! :) Jeszcze raz bardzo Ci dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje musiało być tematyczne to raz i uwzględniające nieco poprzednie, smutne okoliczności.Ale wymyślę jeszcze coś nieco weselszego.

      Usuń
    2. Bardzo podoba mi sie wisiorek ktory podarowalas Panterce. Zegar, zatrzymal sie! Teraz juz bedzie lepiej, inaczej.

      Dzisiaj w ramach odstresowania wybralam sie do parku. Piekna sloneczna pogoda, nie moge ogladac wiadomosci, a TV chyba oddam, albo wywale przez okno.

      Usuń
    3. Wiesz , byłoby miło, gdyby to tak zadziałało.
      W każdym razie z taką myślą go robiłam i może udało się trochę poczarować???

      Usuń
  6. Piękne! Ja też lubię na wyciszenie jakieś robótki, ale w moim wykonaniu to raczej robótka na drutach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na drutach to chyba musiałabym robić jakiś skomplikowany ażur,żeby nie myśleć, poza tym patrzenie na koraliki jest dla mnie milsze niż przyglądanie się wełnie. Ale fakt, wszelkie robótki mają działanie terapeutyczne.

      Usuń
  7. Ojej, nie wiedziałam, że jesteś taka zdolna! Ja nie mam cierpliwości do ręcznych robótek. Jak to się robi, żeby taki "siatkowy" wzór upleść. Zaraz sprawdzę, co to są te koraliki toho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam manualne ADHD;))), ale wcale a wcale nie jestem cierpliwa.Koraliki toho są produkcji japońskiej i są to koraliczki szklane, często z b. cieniutką warstwą metalu. Charakteryzują się tym, że mają stosunkowo duży otworek i cienkie ścianki. No i są równe, tzw. duża powtarzalność danej partii. Jest ich kilka rozmiarów i kształtów. Te są okrągłe, ale są i w kształcie walców.To jeden z prostszych wzorów, ten siatkowy. O wiele bardziej skomplikowany jest wzór, którym uplotłam sam naszyjnik. A wisiorek jest wykonany techniką embroidery, czyli haftu koralikowego.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. A Ty nadal strajkujesz i nie piszesz???
      W tym projekcie główną rolę chyba odgrywa kolor- turkus z białym zawsze się dobrze prezentuje.

      Usuń
  9. Ach, cudne!...
    Jak Ty to wszystko umiesz ponawlekać? Wprawa wprawą, ale to przecież trzeba benedyktyńskiej cierpliwości. Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne pytanie, na które mam tylko jedną odpowiedz: jak to możliwe, by zwykłą kalkę przekształcić w taką piękną koronkową kartkę?
      Sekret w nawlekaniu koralików polega głównie na opanowaniu pewnej ilości ściegów, reszta już "poleci". I mam wrażenie, że ta rozrywka wymaga znacznie mniej cierpliwości niż zrobienie miliona dziurek w kalce.Niestety wciąż jeszcze nie nauczyłam się zbyt wielu splotów.

      Usuń
  10. Piekne!!!!
    A ja musze sie przyznac, ze moj komplecik skasowala mi synowa. No tak jej sie spodobal, bo to jej ulubione kolory, ze nie mialam serca odmowic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to będę musiała nad tym pogłówkować.;)

      Usuń
  11. I znowu cudo! Ja swojego NIE ZDEJMUJĘ!!!! Co prawda na chwilę, do spania niestety rozstaję się z żalem..Pasuje mi absolutnie do wszystkiego co teraz noszę.
    A z tym Twoim ADHD, to natychmiast skojarzyło mi się jak 50 lat temu mówiła do mnie bardzo bogobojna ciocia na temat różańca. Teraz wiem, że ma on znaczenie super terapeutyczne, bo trzeba skupić się na liczeniu koralików i wymawianiu tekstu modlitwy, do tego i ręce i głowa zajęta. Buziule!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę w takim razie znów coś wymyślić.Trzeba Cię przecież na święta BN w coś nowego przyodziać.
    No patrz, a ja nie wpadłam na ten różaniec, tylko te koraliki przez palce przepuszczam;)))
    Buziam;)

    OdpowiedzUsuń
  13. zaiste śliczne i misterne, ale ja w innej sprawie... wspomniałaś o blogu Wolanda, więc uzupełnię, że mirror tego bloga jest na Blox'ie i tam na forum zwykle toczą się dyskusje:
    http://retrospekcjewolanda.blox.pl
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale ja np. mam kłopot z komentowaniem na "bloxie" i najczęściej piszę na ten onetowski.

      Usuń
  14. Pięknie zrobione. Jak dobrze mieć hobby. Koralikowanie to jedna z nielicznych technik, której nie mogę "załapać".
    Kilka razy próbowałam, ale to były małe prace.
    Nie mogę przełamać bariery nawlekania, moja cierpliwość jest przysłowiowa, ale nawlekanie w pewnym momencie zaczyna mnie denerwować. Może to wina mojej wady wzroku.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Załapanie" w bardzo dużym stopniu zależy od opisu wykonania danego ściegu. Bo cały wynik końcowy zależy od zastosowanego splotu koralików.
      Druga sprawa to zastosowanie już od samego początku (jeszcze na etapie nauki) właściwych materiałów, tzn. odpowiednich nici ewentualnie żyłki.Ja zaczęłam od zakupienia książki Sary Withers i Stephanii Burnham pt. "Cuda z koralików.projektowanie,inspiracje ,wykonanie"
      Książka jest super-świetne i jasne opisy każdego splotu podparte kolorowymi fotkami,poza tym dokladne informacje nt. potrzebnych narzędzi i materiałów, przedstawione są różne techniki oraz przedstawiona jest galeria prac, która jest inspiracją dla czytelnika. Książkę wydało Wydawnictwo Publicat.Ogólnie biorąc to książek kupiłam jeszcze kilka, ale tak naprawdę najwięcej skorzystałam właśnie z niej.Poza tym Raz na dwa miesiace starałam sie co 2 miesiące upolować w empiku dwumiesięcnik poświęcony tej tematyce, a wydawany chyba w USA.Teraz j dziewczyny wydały polskie czasopismo tego typu, ale nie kupuję- tamto było lepsze, a poza tym ja nie zajmuje się koralikami zawodowo-zarobkowo, więc to co już mam z literatury w zupełności mi wystarcza. Zwłaszcza, że na YT są tutoriale z tej tematyki.
      A tej wady wzroku nie masz korygowanej odpowiednimi soczewkami? Z powodu b.dużej nadwzroczności nieskorygowanej w dzieciństwie, od 21 r. życia jestem "okularnicą", teraz nawet "rozdzielną" do dali i do bliży.
      Co bardziej "życzliwi" twierdzą, że bez okularów to ja nie słyszę co się do mnie mówi;)))

      Usuń
    2. U mnie chodzi o zeza, w zezie podczas patrzenia z bliska wyłącza się jedno oko. W czasach kiedy mnie leczono w latach sześćdziesiątych nie przywiązywano dużej uwagi do ćwiczenia widzenia obuocznego i mam z tym problem nawet w okularach.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Tak, teraz jakoś lepiej się opiekują okuliści dziećmi- ostatnio ośmioletnia wnuczka mojej znajomej miała operowanego zeza. Ale w latach sześćdziesiątych to sporo dzieci chadzało w szkłach z zakrytym okiem gorzej widzącym, więc może to była u Ciebie kwestia "miejscowa", czyli niezbyt fajny okulista do którego trafiłaś.

      Usuń
  15. Na wyciszenie to ja sobie muzyki słucham.Każda inna czynność podnosi mi ciśnienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzykę mam włączoną przez cały dzień, bo mi służy za ekran p.dzwiękowy.
      Najlepiej się wyciszam gdy muszę coś zaprojektować z biżutków i wszystkie z tym związane czynności- wybór materiału, kolorów, ściegów no i oczywiście samo "dłubanie".
      Miłego;)

      Usuń
  16. Bardzo ładne biżutki. Szczególnie intryguje mnie wisiorek, bo wygląda mi na oplecioną kryształową kulkę. Pięknie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) To nie jest kulka, ale kaboszon z płaskim spodem, umocowany do podłoża koralikami. Po raz pierwszy użyłam do tego celu kaboszonu ze szlifowanego akrylu. Tylko akrylowe kaboszony były bezbarwne a do tych koralików taki mi pasował.
      Miłego;)

      Usuń