drewniana rzezba

drewniana rzezba

środa, 13 grudnia 2017

Info

Wczoraj się dowiedziałam, że mój młodszy wnuczek choruje na bardzo dziwną,
nową i  mało znaną chorobę, czyli zaburzenia w konstrukcji szkliwa zębów.
Pierwszy objaw jest bardzo mylący, bo ząb dziecka  wygląda tak, jakby to
były początki  próchnicy. I taką diagnozę stawia 95% stomatologów, bo mało
kto z nich słyszał o tym schorzeniu.
W tej chwili w Niemczech trwają bardzo intensywne badania by ustalić co może
być przyczyną tego zjawiska. Bo występuje ono w środowiskach, w których
 rzadko występowała dotąd próchnica- a więc u dzieci które regularnie i
prawidłowo dbają o higienę zębów, są prawidłowo odżywiane od pierwszych
chwil życia. Leczenie takiego zęba tak jak zęba  dotkniętego próchnicą nie
daje żadnej poprawy, ale wręcz szkodzi- taki ząb szybciej się rozleci.
Oczywiście intensywne badania przyczynowo- skutkowe trwają, ale to bardzo
długotrwały proces. Wiadomo, że dotyka głównie zęby stałe i zaczyna się
w chwili tworzenia się zawiązków  zębów stałych.
Naukowcy podejrzewają, że owa wadliwa  struktura szkliwa może być
spowodowana którymś środkiem chemicznym, który jest dopuszczony do
spożywania. Przecież niemal to wszystko  co jemy i pijemy to chemia -
mniej lub bardziej szkodliwa.
Oczywiście przypadek sprawił, że u młodszego wykryto tę anomalię -
gdy starszy był w klinice stomatologicznej z powodu ropnia okołozębowego,
przejrzano i ząbki młodszego- ot tak, w ramach profilaktyki. I teraz młodszy
jest pod ścisłą obserwacją a na  tym ząbku ma specjalną nakładkę.
Nie wykluczone jest, że wiele dzieci ma te zaburzenia w  strukturze szkliwa,
ale skoro wygląd zęba wskazuje  na "zwyczajną" próchnicę, to nie wykluczone
jest, że to wcale nie jest próchnica a właśnie owo dziwne zaburzenie.
No cóż, na razie tyle wiem- jak coś nowego "wypłynie" - doniosę.

36 komentarzy:

  1. Wiekszosc wspolczesnych nowych i dziwnych chorob jest skutkiem wszechobecnej chemii : w naszej zywnosci, wodzie, glebie, powietrzu - i w kosmetkach codziennego uzytku. A nawet w ubraniach nasaczanych chemia!
    Dlatego plukanie jamy ustnej plynami typu Listerin - i nie wyplukiwanie tego woda, to zabijanie calej naturalnej flory bakteryjnej w jamie ustnej plus pozostawianie w niej rakotworczych skladnikow ( oczywiscie dopuszczonych legalnie do uzytku )
    Sprawdz dla ciekawosci kazdy poszczegolny skladnik takiego plynu na Googlu -wlos ci sie zjezy na glowie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie odnośnie płynu Listerine + pasta Colgate - wiem, że dobrze się nimi czyści białe ranty adidasów- przetestowałam.
      A do paszczęki w razie jakichś problemów typu skaleczenie, itp. polecam płyn Corsodyl. Paskudny w smaku, ale pomaga.

      Usuń
    2. Dzieki za porade:)! Do adidasow to zuzyje , do zebow na pewno nie :)!

      Usuń
  2. Moze to byc tez genetyczne, moze byc spowodowane brakiem czegos w odzywianiu matki w ciazy, moze byc winny sklad mleka matki.... mozliwosci tysiace....
    Trzeba obserwowac i leczyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez przyszlo mi to na mysl. Cos takiego miala moja znajoma, ktora dbala o higiene zebow bo juz pierwsze zeby mialy wiele do zyczenia. To samo zauwazono u jej syna juz przy pierwszych zabkach. Niestety nie mam danych o stanie zebow jej mamy, wiemy tylko, ze juz w mlodym wieku nosila protezy. Geny prawdopodobnie, z tym, ze co pokolenie to bardziej zwraca sie uwage na wyglad zebow i dagnozuje sie wiecej.

      Usuń
    2. Genetyczną wadą jest np. nieprawidłowa mineralizacja szkliwa, ale tu nie w mineralizacji rzecz a w samej strukturze szkliwa- szkliwo, podobnie jak kryształ ma swoją strukturę.
      Lekarz który się tym zajmuje ma blizniaki- jeden z nich ma owo zaburzenie struktury szkliwa, drugi nie, a więc nie jest to genetyczna sprawa. Skład mleka matki w przypadku mego wnuka nie ma znaczenia- ona nie karmiła ani jednego, ani drugiego dziecka. I to jest zaburzenie genetyczne- ani moja matka, ani ja, ani ona nie miałyśmy pokarmu.
      To może być też coś, co trafia do organizmu niekonieczne z pokarmem - może np. poprzez stały kontakt ze skórą. Podobno wszelkie "zmiękczacze" mogą zaburzać ową strukturę.
      Gdyby np. nie miał wszystkich zawiązków stałych zębów to już bym wiedziała, że to genetyczne- nie miałam zawiązków górnych "dwójek"- siekaczy, a do dziś mam niewykluty ząb w dziąśle, a ostatniego mleczaka "zgubiłam" po piećdziesiątce. Wszyscy dentyści sikali ze śmiechu widząc u tak leciwej pacjentki mleczny ząb.

      Usuń
  3. Może coś w tym być,ze wszelka chemia generuje powstawanie nowych chorób

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podejrzenie, że my sami siebie wykończymy tą chemią. Bo wiele tych chemikaliów daje o sobie znać dopiero po jakimś czasie.A my chemią "uszczęśliwiamy" wszystko- nawet ryby w oceanie zjadają plastikowe butelki, które pod wpływem wody morskiej i słońca rozpadają się na małe kawałeczki, które są zżerane przez ryby.

      Usuń
  4. Nie mam pojecia co napisac, wiec tylko sygnalizuje, ze bylam i przeczytalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że byłaś. Tu nawet nie za bardzo jest co komentować- rzecz nowa i jak na razie mało znana.

      Usuń
  5. Jeszcze o czyms takim nie slyszalam, ale tez jestem zdania, ze to wina cywilizacji i wszechobecnej chemii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety- gdzie nie spojrzysz tam chemia- najgorsze, że nie wiele tych produktów od razu pokazuje swe prawdziwe,trujące oblicze- latami się wszyscy podtruwamy a potem nagle się okazuje że od lat się trujemy jakimś świństwem.

      Usuń
  6. Oj, dobrze ze o tym piszesz!
    Ciągle pojawiają się teraz jakieś dziwne choroby i dolegliwości, aż strach się bać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej, że wszystkie badania muszą trwać latami, co przypomina chwilami równanie z dziesięcioma niewiadomymi a ma go rozwiązać polonista;)

      Usuń
  7. O kurcze, nie fajnie, ale dobrze za go zdiagnozowano, byc moze zminimalizuje to szkody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam,że zawsze lepiej o czymś wiedzieć niż żyć w słodkiej nieświadomości a potem nagle zacząć "gubić" niespodziewanie zęby.

      Usuń
  8. Pierwsze słyszę, jakaś rzadka choroba...??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzadka i cały czas "w badaniu".

      Usuń
  9. Masz rację. Trująca, nafaszerowana chemią żywność, kosmetyki itp. wykończą nas. Nie trzeba wojny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, tyle tylko, że wojna zrobiłaby to szybciej;)

      Usuń
  10. Klik dobry:)
    Ciekawe, czy u nas diagnozują u dzieci tę chorobę. Ja nigdy nie słyszałam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Ale wiem, ze stomatolodzy wiedzą o wadliwej mineralizacji szkliwa, ale nie wiem czy akurat zajmują się strukturą tegoż szkliwa. Tu też jest to nowością. A przecież i nieprawidłowa struktura szkliwa jak i jego wadliwa mineralizacja zapewne mogą występować łącznie - takie mam podejrzenie.
      Serdecznosci;)

      Usuń
  11. Czytałam gdzieś, że tak polecany fluor jest także szkodliwy i to nie tylko dla zębów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo fluor ma zwyczaj odkładania się w kościach. A wszystko co się nam w organizmie kumuluje to szkodzi. Teraz również okazuje się, że jodowanie soli jest winne istnej epidemii choroby Hashimoto. I że nie powinno się używać soli tzw. warzonej, jodowanej. Podobno nie szkodzi tylko sól kamienna. Co jakiś czas "odkrywają", że nasi pra, pra nie byli durniami i wiedzieli co zdrowe a co nie.

      Usuń
  12. Podziele sie moim "przypadkiem" choc nie twierdze ze tyczy Twego wnuka I jest przyczyna jego klopotu - jedynie kazda rada moze byc pomocna:
    lekarz tak mnie zepsul antybiotykami zawierajacymi siarczany ze stalam sie wielce nietolerancyjna na nie I na przestrzeni czasu musialam nauczyc sie czego unikac w mej diecie - a one sa doslownie we wszystkim!
    Nawet w wodzie zrodlanej co poniekad zrozumiale.
    Malo tego to okazalo sie ze pasty do zebow tez zawieraja zwiazki siarki - a ja szczotkuje zeby 3 razy dziennie I za kazdym szorowaniem cos sie do organizmu wchlania - I musialam zaczac uzywac innej, bez nich I lagodniejszej.
    Jak sie zastanowic to przeciez siarka czy jej pochodne sa bardzo zrace I wcale bym sie nie zdziwila ze przy okazji utrzymania bialosci zebow cos potrzebnego I'm niszcza, zwlaszcza gdy mlode I delikatne.....
    Powodzenia w leczeniu wnuczkowych zebow I Twych zatok.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Młodszy nigdy nie miał podawanych antybiotyków.To, że po podaniu dzieciom niektórych antybiotyków są kłopoty z mineralizacją zębów to już lekarze wiedzą.Nie mniej może się zdaryć sytuacja, że nawet wiedząc o tym podają taki szkodzący zębom antybiotyk, bo wiadomo, że tylko on podziała.Mnie też załatwili antybiotykami-miałam po nich rzekomobłoniaste zapalenie jelit, z powodu którego do dziś mam różne ograniczenia dietetyczne a z uwagi na moją metrykę mam raczej marne szanse na całkowite wyleczenie i odstąpienie od diety. Jak to delikatnie określił pan gastroenterolog "jelita po tym zapaleniu u ludzi młodych dochodzą do zdrowia od 4 do 6 lat, u pani potrwa to znacznie dłużej". I niestety miał rację.
      Z zatokami miałam spokój przez trzy lata, bo brałam w tym czasie raz do roku specjalną szczepionkę. Przestałam brać i....niespodzianka- znów mi nawalają.
      Miłego;)

      Usuń
  13. Matko kochana, ciągle dowiaduję się o nowych chorobach, o lekach, które nie leczą, o bzdurach, które nam wciskają lekarze sprzysiężeni z koncernami farmaceutycznymi. Tu chemia niszczy, tu następna nie leczy, komu wierzyć, jak chorować, jak żyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, leki które nie leczą to chyba przebój współczesności.Jak zapewne zauważyłaś, to teraz cała masa leków dotychczas dostępnych tylko na receptę jest "uwolnionych"- do nabycia bez recepty. W tym sporo leków dla dzieci. Ostatnio tak mi się "zebrało" na poczytanie o tych lekach i będąc matką w życiu bym takiego leku dzieciakowi nie podała.Mam na myśli te mocno ostatnio reklamowane w telewizorni leki na kaszelek, katarek, grypkę. I tak się zastanawiam- skoro one są takie niebezpieczne to dlaczego są do podania bez recepty? A może przezornie producent zmniejszył ich skuteczność (dla bezpieczeństwa) tylko o tym nie napisał?
      A co do chemii- wydaje mi się, że
      "zdrowej chemii" to nie ma, wszystko szkodzi- nie koniecznie zaraz za pierwszym razem, ale z chemią jak z wodą- po jakimś czasie nawet jedna kropla wydrąży w kamieniu dziurkę.
      Miłego;)

      Usuń
  14. Jestem skłonna przychylić się do opinii, że to chemia z produktów żywnościowych i higienicznych może powodować tę chorobę. całej Rodzince życzę zdrowia, radości i wszelkiej pomyślności z okazji zbliżających się Świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej chemii tyle jest w naszej żywności i calutkim otoczeniu, że trudno "wyłapać" co może powodować zaburzenia struktury szkliwa zębów.
      Dziękuję Iwonko, dla Ciebie i Twoich bliskich też wszelkiej pomyślności życzę.

      Usuń
  15. Podpinam się pod to, co napisała Iwona Zmyślona. Widzę po sobie jak bardzo zmieniło się moje samopoczucie, moja kondycja i odporność, od kiedy wyrzuciłam z życia chemię, w jedzeniu i kosmetykach.Pozdrawiam i mocno trzymam kciuki za wnuczka, żeby jego ząbki były znowu zdrowe.
    Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę by Ci się udało całkowicie usunąć chemię z jedzenia, jeśli nie jesteś hodowcą i producentem tego co spożywasz. Równie trudne jest usunięcie wszelkiej chemii z wyposażenia mieszkania, bo nawet jeśli sprawisz sobie meble ze 100% drewna a nie z płyty wiórowej to i tak chemia Cię nie ominie- cudów nie ma.I nawet jeśli masz własną działkę, "daleko od szosy" i przemysłu i posiejesz sobie np. marchewkę, to musisz mieć w około swojej działki przynajmniej 500m idealnie nieskażonego żadną chemią terenu, żeby ta marchewka była w 100% "naturalna i zdrowa". Bo ta marchewka potrafi sobie ściągnąć nawóz sztuczny z odległości nawet 200metrów, od sąsiada, który nawozi pole nawozem sztucznym.
      I calutka żywność, którą kupujesz w sklepie, nawet jeśli ma naklejkę BIO nie daje gwarancji jej 100% wolności od chemii.
      Oczywiście, też staram się wybierać to co ma mniej w sobie "jawnej chemii", ale i tak pozostaje nam oddychanie nieodpowiednim powietrzem i picie wody teoretycznie pitnej.
      Tej choroby się nie leczy bo nie wiadomo czym. Ważne żeby wiedzieć i nie traktować tego jak zwykłą próchnicę, bo nią nie jest.
      Miłych i zdrowych Świąt, Agnieszko!;)

      Usuń
  16. Oj to współczuję wnuczkowi, rodzicom i Wam, bo też się na pewno przejmujecie. Dobrze jednak, że wykryto u Młodego tę anomalię, a nie zaczęto go leczyć na próchnicę.
    Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Faktycznie niespotykana, znaczy nieznana choroba.
    A chemia, to nie tylko "chemia", chemia to i my, mówi mój syn chemik ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzymamy za niego kciuki oby szybko wyszedł z tego.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie słyszałam o czymś takim. To chyba jakieś nowe odkrycie. Koniecznie napisz, gdy czegoś się dowiesz:)

    OdpowiedzUsuń