drewniana rzezba

drewniana rzezba

wtorek, 1 maja 2018

Berliński Ogród Botaniczny.

Jestem "padnięta" bo trzy godziny spacerowałam po Ogrodzie  Botanicznym.
Nie  będę Wam opisywała  historii  Ogrodu, bo  jeśli ktoś jest zainteresowany to
może wszak zajrzeć do Wikipedii.
Bardzo wiele czasu spędziliśmy w części "szklarniowej" było tam gorąco, dość
duszno i nieco zbyt ciemno, by robić zdjęcia.
Gdy już byłam bliska padnięcia i wreszcie wydostałam się na powietrze, to okazało
się, że zwiedziłam zaledwie połowę tego kompleksu szklarni.
A potem nastąpiła znacznie milsza część zwiedzania.
Berliński Ogród Botaniczny jest trzecim co do wielkości ogrodem botanicznym na
świecie.
I bardzo przemyślnie urządzonym, bo zwiedzający czuje się tu jak w  parku.
Poszczególne części tego parku są podzielone  na strefy geograficzne. Wszędzie
jest sporo ławek, są zaciszne alejki i oczywiście  mnóstwo roślin.

Na wprost od wyjścia z dżungli powitał mnie ten wiosenny widok
A to jest bohater tej wiosny - tulipan w otoczeniu czerwonych stokrotek i nie
mam pojęcia czego jeszcze.Jak ktoś wie, jak się te fioletowe drobiazgi zwą to
niech napisze, proszę
A tu zwyczajne bratki w towarzystwie? no właśnie- ułudki czy może
niezapominajek? A te białe maleństwa to co?

To są pustynne kaktusy, które spokojnie, bez okrycia zimują rok w rok w tym
ogrodzie pod śniegiem.
A jeden to nawet zaczął kwitnąć.Kwiatuszki małe, ale ich nawet sporo.

Spójrzcie uważnie na liście tego tego drzewa - nazywają to drzewo
chusteczkowym z uwagi na te białe jego liście. Trochę trudno było to
sfotografować, bo stałam w jego cieniu.
Potem zobaczyłam  jakąś japońską odmianę peonii o bardzo dziwnym zapachu.
I następne peonie, też azjatyckie, ale  jakoś  nie pachnące.

Trzy kolejne roślinki też pochodzą z odległych  geograficznie rejonów.

A kora tego drzewa bardzo mnie zachwyciła- jeszcze takiej nie widziałam.




Ponieważ to azjatycka część ogrodu, stoi tu taki stylowy pawilon a dookoła
niego kwitną rododendrony.







A tu istne szaleństwo rododendronów. Po raz pierwszy widziałam niebieskie
rododendrony.
Rosły tu również nie  tylko krzewy rododendronów ale i również całkiem
spore drzewa- też rododendrony. I oczywiście widziałam tej wielkości
rododendrony po raz pierwszy. Niestety rosły pomiędzy  innymi drzewami
a do tego w głębokim cieniu, więc  nie robiłam zdjęć.

Wszędzie coś kwitło i prowokowało do fotografowania, ale nie zawsze dało się
podejść dostatecznie blisko, więc jest i takie zdjęcie:



Doszliśmy ze ślubnym do wniosku, że letnie  dni będziemy się starali spędzać
w tym Ogrodzie Botanicznym.
Jest wiele miłych  zakątków, jest kawiarnia a w niej i  dania barowe więc można
zjeść lunch, a do zwiedzania mamy jeszcze ogromne Muzeum Przyrodnicze no i
pozostałe szklarnie i palmiarnię oraz inne części ogrodu.
Poza tym odbywają się tu różne otwarte koncerty oraz pokazy sztucznych ogni.
Z domu autobusem dojeżdżamy w 8 minut a autobus staje niemal na wprost
wejścia do Ogrodu. A z domu do autobusu to raptem 300 metrów.
W czerwcu będzie "impreza" w szklarni  z roślinami wodnymi- ma  tam
zakwitnąć największa lilia wodna świata, zwana Wiktorią Królewską.
W naturze jest to  bylina wodna z rodziny grzybieni, rosnąca w dorzeczu
Amazonki, a jej  liście  mogą osiągnąć  nawet 2 m średnicy. Obecnie ta szklarnia
jest zamknięta dla zwiedzających, a zostanie otwarta gdy roślina zakwitnie.
Kwiat początkowo będzie biały a potem  różowy a może nawet ciemnoróżowy,
na długiej szypułce wystającej nad wodę.

POST  SCRIPTUM
Azalia, rhododendron, różanecznik, bagno  to jedna i ta sama roślina., należąca do kategorii wrzosowatych, rząd- wrzosowce.
Rhododendron to nazwa naukowa tej rośliny,
Odmian jest jak  napluł naliczyłam ich 20, ale  może i jest ich więcej.

A więc  pozostaje mi tylko cieszyc się, że będę częstym gościem Ogrodu 
Botanicznego, bo dowiem się z pewnością wielu nowych rzeczy. 











51 komentarzy:

  1. Tak mi sie widzi, ze te rododendrony to raczej azalie; one kwitna wczesniej i maja niesamowite kolory!
    Fajne miejsce na spacery, a jeszcze fajniejsze, ze sie ma wejsciowke na rok, no nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam się na kwiatkach, ale czytać jeszcze potrafię- wszystkie tabliczki głosiły, że to są rododendrony.Oczywiście były również i rododendrony jeszcze w pąkach. Po prostu jest bardzo dużo odmian rododendronów i nie wszystkie z nich po prostu znamy.Rododendron w postaci drzewa też jest, co mnie ogromnie zdumiało. Podobnie jak peonie- widziałam ich co najmniej 4 różne odmiany, te najbardziej u nas znane są jeszcze w pąkach, z tym,że widać że najpózniej za kilka dni rozkwitną, To samo przeżyłam wczoraj z....konwaliami.Nie wszystko co ma w nazwie "konwalia majowa" ma kwiatki w formie dzwonków, co mnie oczywiście wielce zadziwiło.I żeby było zabawniej wszystkie mają jednakowe liście.
      No, ta wejściówka jest ważna do końca maja 2019 roku.

      Usuń
    2. Basiu - azalie I redodendrony maja zupelnie podobne kwiaty wiec gdy sie je widzi z odleglosci I w takiej "masie" jak na zdjeciach to latwo pomylic.

      Usuń
  2. Rośliny mogę oglądać godzinami. Zazdroszczę Ci możliwości częstego wybierania się w takie miejsca. Co jakiś czas jeżdżę do Ogrodu Dendrologicznego w Przelewicach. Trochę ponad godzinę jazdy ode mnie. Zwykle wybieram się tam w połowie maja, żeby mieć szansę zobaczyć kwitnącą dawidię chińską, czyli drzewo chusteczkowe. Udało mi się tylko 2 razy, bo drzewo kwitnie ok. 14 dni. W szkółce, która znajduje się w obrębie Ogrodu można kupić mnóstwo ciekawych sadzonek. Ostatnio zastanawiałam się, czy nie sprawić sobie drzewa chusteczkowego, ale cena maciupkiej szczepki to blisko 150 zł. Odpuściłam sobie ten zakup, bo ziemia w moim przydomowym ogródku do żyznych nie należy, więc dużej gwarancji "przyjęcia się" drzewka nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z hodowaniem takiego bardzo oryginalnego drzewka to mogą być kłopoty.I to chyba nie tylko z powodu ziemi ale i temperatur oraz tego co obok powinno lub nie powinno rosnąć.

      Usuń
  3. W takich okolicznosciach byloby grzechem nie bywac tam regularnie, bo kazda pora roku przenosi w darze nowe atrakcje botaniczne. W lodzkim OB rododendrony dopiero w pakach, a w Berlinie juz w pelnym rozkwicie. Niby niedaleko, a jaka roznica klimatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wBerlinie jakby cieplej, ale część rododendronów też jeszcze w pąkach- to tem które najczęściej są u nas spotykane. No i ta japońska peonia mnie nieco wytrąciła z równowagi -ani za bardzo do peonii nie podobna z wyglądu ani nie ten znany zapach- mój mąż określił, że to zapach aromatyzowanego tytoniu gorszej jakości.Powąchałam ją i powiedziałam: feee, cuchnie.

      Usuń
  4. Pozazdrościć takiego Ogrodu, nic tylko zwiedzać i zwiedzać , I przyjemność i nauka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że będziemy tam często bywać.To bardzo miłe miejsce no i mam stałą wejściówkę;)

      Usuń
  5. Rzeczywiście pięknie.
    A mnie przypomniał się Ogród Botaniczny w Edynburgu. Zwiedzałam go w lutym, ale wiosna już sie tam zaczęła. Jak znajdę zdjęcia to opublikuję.
    A Warszawskie Ogród Botaniczny też piekny....I wejściówka na rok też w nim jest.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warszawa ma dwa Ogrody Botaniczne- stary i nowy. O ile stary jest mi bliski i pełen wspomnień, o tyle nowy ani mnie nie zachwycił ani go nie polubiłam.Myślę,że z czasem i ten nowy "botanik" w Powsinie wypięknieje. Koniecznie wrzuć zdjęcia z Edynburga!

      Usuń
    2. Oczywiście, że miałam na myśli Stary Botanic w którym spotykałyśmy się na kawie i deserze Pavlova. Szkoda, że już się tam nie spotkamy.
      A jeśli chodzi o spotkanie nad Szprewą to na razie - w tym roku też nie jest możliwe.
      Pozdrowionka.

      Usuń
    3. Pozostaje mi mieć nadzieję, że doczekam do Twojej wizyty nad Szprewą.Niestety w berlińskim Botaniku
      nie ma takiej cudnej kawiarenki jak Flora.Doszłam do wniosku, że któregoś dnia "szarpnę się" i zrobię w domu Pavlovą, ale zaczekam aż będą już rodzime owoce a nie importowane licho wie skąd. Bo choć wyglądają obłędnie to raczej są bez smaku.

      Usuń
  6. Trzy godziny spędziliście bajecznie, część azjatycka cudna!
    Uwielbiam takie wycieczki, ilekroć mam możliwość zaliczam chętnie. Bardzo podobała mi sie palmiarnia w Książu, a właściwie w Wałbrzychu, a w wielu miejscach parki wokół pałaców to także prawie ogrody botaniczne, ale ten berliński jest super.
    Spacery w takim otoczeniu to fajna sprawa, dla zdrowia i dla psychiki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sobie zakupic szczegółowy plan ogrodu (1,50€), żebym dobrze wiedziała gdzie jestem. Teoretycznie można się zorientować po tabliczkach przy roślinkach,, ale na planie jest dokładnie wyrysowana trasa, żeby np. nagle nie skręcić w inny obszar geograficzny, co wczoraj nam się zdarzyło.

      Usuń
  7. Azjatycka część mnie zachwyciła. spaniały pomysł na spędzanie wolnych chwil:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był dla mnie baaardzo dobry prezent urodzinowy.I już rączęta zacieram na myśl o tym muzeum botanicznym. I pewnie w końcu moi blogowi goście zaczną uciekać, bo będę się dzielić wszelakimi ciekawostkami.
      Dzięki tej jednej wizycie dowiedziałam się, że rhododendron, różanecznik i azalia to jedna i ta sama roślina.
      Miłego

      Usuń
  8. Nie chce sie klocic z tabliczkami, ale rzeczywiscie widze tam rowniez kilka gatunkow azalii, mam takie same w donicach przed domem :)
    Rododendrona tez, ale jeszcze w zielonych pakach. U kolezanki widzialam drzewo-rododendron, cudownie sie pod nim siedzialo i piknikowalo - wielka szkoda, ze ona postanowila je wyciac (ponoc za mocno roslo!?). No to teraz ma lysa dziure w tym miejscu, ale jest zadowolona...
    Ogrod berlinski przesliczny - i rzeczywiscie piekne miejsce na regularne spacery - trzeba korzystac z ciepla , slonca i obfitosci pieknych roslin, zycze wam wielu milych wrazen tego lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kitty Katty, zerknij na Post Scriptum do tej notki.
      Różąnecznik, azalia i rhododendron to ta sama roślina, tylko różne jej odmiany.Przepraszam, ale Twej koleżance chyba coś na mózg padło- powinna się cieszyć, że drzewo było silne. To naprawdę piękne drzewo, jest poza tym zimozielone i tak pięknie kwitnie!!! No ale jak ktoś woli mieć dołek niż drzewo- jego broszka.

      Usuń
    2. Tez tak uwazam:)! Problem w tym, ze ta osoba to tylko luzna znajoma, a nie bliska przyjaciolka - gdyby byla bliska, to wybilabym jej to z glowy!! Takie piekne drzewo zmarnowala, tym bardziej,ze ma wielki dlugi ogord i mase miejsca! A moj rododendronik od 10 lat nie urosl ani cm! Widac taka odmiana - ma jakies 2 m wysokosci i jest pekaty, a jak kwitnie to po prostu cudowyny - ale nic a nic wiecej nie rosnie. Dlatego zwrocilam uwage na to drzewo - marzenie po prostu.

      Usuń
    3. Pewnie taka odmiana. Tam też te rododendrony są różnej wysokości i różnej wielkości mają kwiaty. Tuż obok siebie rosły te w pełnym już rozkwicie i te, którym dopiero zaczynały delikatnie pękać pączki.W jednym miejscu był krzaczek, który miał góra 25 cm wysokości i ze wszystkich jego pączków wystawały takie śmieszne, maleńkie jeszcze czubki płatków.Takie rododendronowe niemowlę.

      Usuń
    4. Dopiero w zeszlym roku zorientowalam sie, ze rododendron potrzebuje bardzo duzo nawadniania! Normalnie to w ogole nie zawracam sobie glowy i ogrodu nie podlewam, bo tu przeciez pada co chwile, a latem najwiecej :) W zeszlym roku w czerwcu bylo chyba najsuchsze lato w Anglii - doslownie susza - i nagle zauwazylam, ze moj rododendron zaczyna miec brazowe liscie, a wokol niego zrobil sie doslownie metrowy zolty krag - wypil cala wilgoc z ziemi jaka sie dalo - trawa zeschla na wior! W ostatniej chwili go uratowalam, wiec to moje dziecko specjalnej troski :)

      Usuń
  9. Wypada Ci zazdrościć tego ogrodu? Ok, nie czekam odpowiedzi – zazdroszczę, choć mnie te nazwy roślin nic nie mówią. Mnie wystarczy podziwiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to będziesz miał okazję podziwiać następne rośliny.

      Usuń
  10. Zdecydowanie warto tam spędzać letnie dni, też chciałabym. :) Bardzo piękny ogród, tyle wspaniałych roślin. Bardzo przyjemny post. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście bardzo się cieszę z tego rocznego biletu wstępu, bo to bardzo ładne miejsce.
      Miłego;)

      Usuń
  11. Pięknie, jestem pewna że o każdej porze roku :) Naocznie będziesz miała możliwość sprawdzenia nadchodzących zmian w przyrodzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i z tego biletu rocznego i z tego, że mam tam tak dobry dojazd.
      Miłego;)

      Usuń
  12. Na moje oko coś ograniczone są te barwy roślin. Chyba, że to tylko wycinek i inne roślinki miały jakieś żywsze kolory. :)

    Ja tam nie narzekam, działka niedługo zostanie odgrodzona przez szpaler drzew od ulicy więc i powietrze może się odrobinę poprawić. Ptaki są ciekawe dla mnie, bo nie widać ich często, a słychać tak różne głosy, że aż dziw bierze.

    Wcześniej jeszcze odebrałem wyniki badań krwi i też były w normie. Poza tym cukrem, czyli w sumie można powiedzieć, że jestem zdrowy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Unormowanie poziomu cukru leży w Twoich możliwościach, tyle tylko, że musisz zapewne zmodernizować swą dietę.To dobrze, że przynajmniej te tarczycowe sprawy są "z głowy". I tak trzymaj;)
      Miłego;)

      Usuń
  13. W takich okolicznosciach tez bym byla czestym gosciem ogrodu :). Kwitnace rododendrony robia wrazenie, bo zazwyczaj kwiatów jest ogromna ilosc. W grajdolkowym parku mamy pare pieknie kwitnacych okazów z endemicznego iberyjskiego podgatunku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najpiękniejsze są te wielkokwiatowe gatunki- wystarczy wtedy jeden krzak, by mieć na czym oko zawiesić. Najbardziej się ubawiłam tym, że nie wiedziałam, ze azalia, różanecznik i rododendron to jedno i to samo.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Anabell, no niby to samo - ale azalie tworza dwie podgrupy rododendronow ( gatunkow r. jest ponad 1000 ! ), azalie wyrozniaja sie tym, ze maja pieciolistne kwiaty... a tak sie douczylam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, uczymy się do samej starości;))))
      Trzeba przyznać ,ze niezależnie od nazwy (azalia, różanecznik, rododendron czy tez bagno) te kwitnące krzewy wyglądają cudnie.

      Usuń
  16. Wygladaja cudnie, moja jedna azalia wlasnie zakwitla, tylko to "bagno" polozylo mnie nazwa !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiejesz się- gdy przeczytałam nazwę "bagno" to nim spojrzałam na obrazek zobaczyłam w wyobrażni wiązkę łodyg, które kiedyś były sprzedawane na bazarze jako "trutka" na mole odzieżowe.Jak widać nie każde bagno naprawdę bagnem jest;)

      Usuń
  17. O, wlasnie sie douczylam , ze bagno zwane jest lesnym rozmarynem! I faktycznie go przypomina:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Thanks for all your efforts that you have put in this, It's very interesting Blog...
    I believe there are many who feel the same satisfaction as I read this article!
    I hope you will continue to have such articles to share with everyone!
    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzadko chodzę do ogrodów botanicznych, oglądanie roślinek jakoś specjalnie mnie nie rajcuje. Bywam czasami w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie, bo znajduje się on w Parku Powsińskim tuż przy Lesie Kabackim. Ale będąc w Gruzji w Batumi obowiązkowo poszedłem, bo tam jest roślinność również subtropikalna. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Warszawie to głównie bywałam w starym ogrodzie botanicznym, w Alejach Ujazdowskich. Ten powsiński nadal zieje pustką, ale za kilkanaście lat będzie zapewne całkiem ładnym miejscem.A ja lubię odwiedzać ogrody botaniczne, zwłaszcza pózną wiosną i latem. Jakoś zawsze cierpiałam na niedobór wiadomości z botaniki a należę do tych, które lubią wiedzieć pod jakim drzewem stoją i jaki kwiatek ich zachwyca.
      Miłego;)

      Usuń
  20. Fajnie jest mieć w pobliżu domu takie miejsce do spacerowania i oglądania. Mamy na naszym osiedlu dość spory park, ładnie urządzony, prawdziwa atrakcja szczególnie dla prababć i wnuków.
    Odrobiłam zaległości czytelnicze i nie chce mi się wierzyć, że już pół roku minęło od Waszej przeprowadzki. Mam wrażenie, że czas przyspiesza. Tez myślałam, że im będę starsza tym więcej czasu będę miała...myliłam się i to okrutnie, nie mam czasu się podrapać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem nieco zaskoczona, że to już pół roku minęło. A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ta zmiana nastąpiła zupełnie "bezboleśnie".
      Jest mi tu nieprzyzwoicie dobrze i jakoś bardzo się uspokoiłam.
      Miłego;)

      Usuń
  21. Jestem przekonana, ze zostawilam tu juz komentarz... no ale cos go wcielo:)))
    Pieknie, ja bardzo lubie parki, ogrody botaniczne itp.
    Tylko mam pytanie, bo piszesz, ze jest to trzeci co do wielkosci ogrod na swiecie. I tego nie bardzo rozumiem, bo weszlam na wiki i tam pisza, ze berlinski ogrod ma 43 ha powierzchni, a to wcale nie tak duzo... nowojorski ma 100 ha i jest dopiero na 10-tym miejscu na swiecie.
    Skad wiec taka informacja, bo generalnie to ciezko znalezc ranking ogrodow botanicznych, bo tu nie chodzi tylko o powierzchnie gruntu, ale tez np. ilosc roslin.
    Pytam z ciekawosci, bo np. wiki w polskim wydaniu jest jedynym zrodlem, ktore pisze o tym, ze berlinski ogrod jest trzecim co do wielkosci na swiecie, ale juz ta sama wiki w innych jezykach nic na ten temat nie wspomina. Generalnie polska strona wiki jest bardzo uboga jesli chodzi o ogrody botaniczne w roznych zakatkach swiata.

    OdpowiedzUsuń
  22. Star, sprawdzałam w spamie, ale tam nie znalazłam Twego komentarza. Ostatnie uaktualnienia Windows10 narobiły jakiegoś bałaganu i rzekłabym,że są mało kompatybilne z Google.I w ogóle te Windows 10 jakoś mnie nie zachwycają. Po każdym uaktualnieniu mam jakieś cyrki, coś znika, coś się samo dodaje.
    Co do tego botanika- może powinnam była jeszcze sprawdzić na niemieckiej stronie, ale dla mnie niemiecki jest tak samo zrozumiałym językiem jak chiński, więc zajrzałam na polską stronę "wiki" i bez zastanowienia im uwierzyłam.Nie wykluczam, że mieli na myśli Europę a nie świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarzem sie nie przejmuj, czasem cos znika i nie mamy na to wplywu. Ale serio to przeraza mnie ten Windows 10, bo ja tez na gwalt potrzebuje nowy laptop a teraz nic innego nie ma na rynku tylko same 10-tki. Moze namowie Wspanialego, zeby on kupil sobie wczesniej i zobacze jak dziala.
      Ale z tego co czytam u Ciebie to az mi skora cierpnie:)
      Ja tez jezykow nie znam z wyjatkiem angielskiego i Wspanialy hiszpanski zna w takim bardzo podstawowym zakresie, troche francuski oboje kumamy;) ale wiesz tak raczej na macanie niz gadanie:)))
      Tak czy inaczej byc moze, ze chodzi o Europe, to wygldada bardziej sensownie.
      W ogole to chcialam znalezc jakies rankingi, ale ciezko, bo kryteria tez sa niejednolite.
      Tak czy inaczej, fajnie, ze masz ten ogrod blisko, bo to o kazdej porze roku miejsce warte odwiedzenia.

      Usuń
    2. Ja to naiwna jestem, bo wydawało mi się, że skoro internetem "trzęsą" dwaj najwięksi potentaci czyli Microsoft i Google to powinni się między sobą dogadać, by przynajmniej ich programy były kompatybilne.
      Kilka dni temu wyczytałam, że najnowsze uaktualnienie Windows 10 bruzdzi w przeglądarce Google Chrome do tego stopnia, że przeglądarka zaczyna nie reagować na polecenia i trzeba ją resetować odłączając brutalnie od sieci.
      Wszystko to jakieś chore ostatnio.
      Z Mozillą Firefoxa też jakoś czasami dzieją się po aktualizacjach Microsoftu dziwne rzeczy, co mnie regularnie wpienia.

      Usuń
  23. Twój post obudził we mnie tęsknotę za warszawski Ogrodem Botanicznym, w którym bywała chętnie w latach studenckich.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd tu jestem odnotowałam dość charakterystyczną rzecz- tu na ulicach widać naprawdę sporo ludzi starych i niepełnosprawnych. Widać ich znacznie więcej niż w Warszawie, bo tu obowiązuje zasada- dopóki tylko możesz to wychodz z domu, bierz udział w życiu innych. Chwilami, gdy patrzę na te szeregi ludzi naprawdę baaardzo leciwych i na to z jakim trudem się przemieszczają, to jestem pełna podziwu.Na mojej ulicy mieszka pewien mocno leciwy pan, który chyba jest po wylewie, porusza się o dwóch laskach, i chodzi.... bokiem.
      Porusza się sam, nawet przez jezdnię przewleka się sam, co zajmuje mu wiele czasu, ale samochody cierpliwie czekają aż pan pokona tę ruchliwą jezdnię.
      Tu lekarze przekonują pacjentów,że ruch utrzymuje nas przy życiu, nawet gdy jest on powolny i w niczym nie przypomina normalnego chodzenia.
      Gdy byliśmy w "Botaniku" córka zwróciła mi uwagę, że było stosunkowo mało osób w tzw, "średnim" wieku- była masa właśnie osób mocno leciwych i młodych z dzieciakami. W Polsce zbyt szybko osoby
      niepełnosprawne są wsadzane w wózek i wypadają z rehabilitacji, przez co ich stan systematycznie się pogarsza, a oni są spychani na margines społeczeństwa.
      Myślę, że mógłby Cię syn w którąś niedzielę zawieść do Powsina- w tamtym ogrodzie botanicznym są wygodne, szerokie ścieżki i bez trudu można się tam poruszać wózkiem. W tym starym ogrodzie jest zbyt mało wygodnie by poruszać się w nim na wózku.
      Miłego;)

      Usuń
  24. Wcale, ale to wcale nie dziwię się Waszym letnim planom - sama pewnie bym stamtąd nie wychodziła. Aż mi teraz ten nasz lokalny zmalał w oczach... ;)

    Pozdrawiam serdecznie ze słonecznego, acz wietrznego Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tam jest po prostu ładnie, w końcu nikt mi nie każe cały czas biegać od tabliczki do tabliczki i odczytywać nazwy roślinek.Tu też wciąż wieje, ale słońce pięknie świeci.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Już jestem zmęczona, więc przyznaję, że nie przeczytałam na razie wpisu, ale zdjęcia oglądam z zachwytem! Sama bym tam pojechała popatrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń