drewniana rzezba

drewniana rzezba

wtorek, 7 kwietnia 2020

Muszę......

.......bo inaczej się uduszę.
Słuchałam  dzisiaj opowieści o pewnym  kraju, który ledwo poznałam i
którego bliskie poznanie mi nie grozi, bo przecież jest pandemia.
Otóż jest taki kraj w Europie, który jest królestwem a ponadto ma parlament,
czyli jest królewską monarchią parlamentarną. Obecna konstytucja, która
była uchwalona w 1975 r po wieloletnich obradach, sporach i ustaleniach
nie przewiduje czegoś takiego jak "stan wyjątkowy".
I teraz, w obliczu  szalejącej pandemii król tego  kraju oraz premier rządu
PROSZĄ obywateli, by przestrzegali zaleceń, które mają na celu ocalenie
przed chorobą a i śmiercią jak największej ilości  obywateli.
I, rzecz dziwna, obywatele tego kraju naprawdę starają się jak najsolidniej
stosować  do tych zaleceń .
Pan premier wystosował oficjalny list do narodu, w którym prosił, by z uwagi
na dobro wszystkich wszystkich obywateli zastanowić się czy aby na pewno
warto z okazji świąt opuścić dotychczasowe miejsce pobytu i jechać do rodziny
w te święta. Bo jadąc z miasta, w którym są chorzy na covid-19 można roznieść
zarazę po całym kraju i spotkanie zamiast radości może przynieść łzy
i cierpienie.
Jak na razie to nadal są w Malmo otwarte restauracje, zwiększono dbałość
o odstępy pomiędzy stolikami,  studenci  mają "zdalne  nauczanie", dzieciaki
aktualnie mają regularne ferie z okazji świąt i jak na razie nie słychać by
miały być odwołane po feriach zajęcia w szkole.
Dziś było tam wczesnym popołudniem +15 stopni i moi siedzieli na plaży-
podobno było bardzo ciepło i zupełnie bezwietrznie.
W  Berlinie  miałam dziś +20  stopni w cieniu i  świecące  słońce.
A ja pokonuję pandemię muzyką relaksacyjną:


Muzyka w sam raz do dłubania w koralikach i przeglądania albumów
z pracami moich ulubionych malarzy.

47 komentarzy:

  1. Można? Można. I tyle.
    Pozdrawiam z Miasteczka na Podlasiu, gdzie nadal wszystkie sprzedawczynie w sklepach są zdrowe, nawet jakby weselsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze Aniu, że postanowiłam wreszcie stawić czoła liczbom. Znalazłam ogólnoświatowe, potwierdzone liczydło. I aż się uśmiałam, chociaż nie wypada. Na 37 mln Polaków umarło na razie 129 osób. Wszędzie tak samo, w zależności od liczebności narodu. Pewnie działa jeszcze mnóstwo innych zmiennych, ale to wszystko wydaje się być czymś idiotycznym. Poza tym jak widać, jest spory spadek od kilku dni. Statystyki kłamią, ale coś tam w nich widać.
      https://covid.amcharts.com/?fbclid=IwAR20AsIKabUWaxHHoeKQRAG7iRm9o3egNFfBMl42bY-lhAO9OEnDHTl4LFQ

      Usuń
    2. Tak bardzo statystyki nie kłamią.W przypadku covidu-19 powinno się dzielić społeczeństwo na grupy wiekowe. Umierają głównie osoby starsze, z chorobami towarzyszącymi, więcej facetów niż kobiet.Bo to faceci mniej dbają o zdrowie no i są słabsi biologicznie.
      Wśród młodych osób głównie umierają ci których płuca są z jakiegoś powodu niewydolne- ten wirus po prostu atakuje płuca. Owszem, spadek zachorowań jest w wielu miejscach, ale jeśli teraz się odpuści i poluzuje to w szybkim tempie ruszy następna fala zachorowań.
      Powiedzmy sobie szczerze- muszą się ludziska przez jakiś czas nie szlajać po świecie. Przykrość dla firm turystycznych.
      Ja myślę, że sprzedawczynie w sklepach są uodpornione w dużym stopniu na różne "syfy", bo są regularnie przez klientów "nadkażane", co daje z czasem odporność, jak szczepionka.
      Trzymaj się Anuś zdrowiutko,;)

      Usuń
  2. A teraz wyobraz sobie taka prosbe w innym kraju w Europie i reakcje na nia jego mieszkancow, z ktorych wiekszosc nie zrezygnuje z nawalenie sie ze szwagrem z podkarpacia przy swiatecznym stole. W ktorym sa rowni i rowniejsi, bo dla niektorych robi sie na swieta wyjatki, zeby taca sie zgadzala. Ehhh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy razy dziennie wznoszę okrzyki radości, że jestem gdzie jestem, nawet mi ta samotność tu niezbyt dokucza.Niedługo wracają te 3 miesiące zlecą migiem.
      Trochę mi pandemia zabruździła bo unikam komunikacji miejskiej, a miałam w planie wycieczki po Berlinie.Ale co się odwlecze to wszak nie uciecze.

      Usuń
  3. I to rozumiem, a nie ciągłe straszenie i izolowanie, kiedy widać, że najwięcej zarażeń jest w szpitalach i domach opieki z powodu braków w wyposażeniu i obsadzie pracowników...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze w Polsce jest to, że służba zdrowia jest koszmarnie niedoinwestowana, wszystkiego brakuje. Już drugą kadencję rząd bardzo dba o to, by lekarze emigrowali i nie było chętnych do zawodu pielęgniarki.W wielu dziedzinach liczą się tylko i wyłącznie przekonania polityczne a nie rzeczywiste umiejętności i doświadczenie zawodowe. Popatrz jak rozmontowali wojsko, niedługo będą z widłami szli do ataku i latać na drzwiach od stodoły a nie samolotami.

      Usuń
  4. W UK też mieli inny pomysł, ale realia sprawiły, że zrezygnowali z niego.
    A tymczasem w Skandynawii:
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,25850609,szwecja-rosnie-liczba-zakazonych-dania-i-norwegia-wybraly.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polegam na tym co mi pisze i mówi córka. W Malmo ilość chorych jest minimalna, najwięcej zachorowań jest w Sztokholmie. Nie wiem jak jest w innych stronach Szwecji, ale w Skanii, tam gdzie byłam, jest sterylnie czysto a ludzie nie stronią od mydła i wody i dbają o to by po sobie zostawić porządek i czystość.Zachowują się zgodnie z wytycznymi, przestrzegają zalecanych odległości w miejscach publicznych, nie posyłają do szkoły zakatarzonych dzieci (tu i w Polsce jest to nagminne).

      Usuń
  5. Klik dobry:)
    Nie wiem, co lepsze, a co gorsze. Chyba dopiero czas pokaże, który kraj najlepiej sobie poradził.
    Do jednych ludzi dociera prośba, a na innych potrzebny bat, a i bat nie pomoże.
    Jeśli chodzi o Polskę, to nijak nie mogę zrozumieć, dlaczego do apteki nie mogę pójść najkrótszą drogą przez park ani samotnie pospacerować po lesie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce zawsze ze wszystkim przesadzali i przesadzają - głównie dlatego, by podnieść swą ważność we własnych oczętach. Mam władzę, więc nie jest ważne, że nie mam o tym co robię bladego pojęcia, no ale wymyśliłem, zarządziłem, masz się słuchać. Większość cierpi na chorobę "wydaje mu się, że jest kimś" jak mawiała Mama Muminka.


      Usuń
  6. Chyba ubodłaś w straszliwy sposób wszystkich tych, którym się marzy powszechna miłość do Boga ;) Jak ktoś wspomniał przede mną, jest taki kraj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiarkowane i zdroworozsądkowe zachowania są raczej naszym rodakom nieco obce.Normą jest stan stałej "przeginki"- albo w lewo albo w prawo, albo w górę albo w dół, rzadko kiedy stoją pośrodku.
      Szwedzi tez mają lekkiego hopla, ale na punkcie równego traktowania wszystkich- kiedyś zabroniono paniom w domu opieki uśmiechania się "wybiórczo" tylko do niektórych
      pensjonariuszy, więc miały się wcale nie uśmiechać. A pomysł na całkowite zrównanie płci też był zabawny.

      Usuń
  7. Anabell, znowu wzielas na tapete Polske ale wygodnie pominelas...
    Polska, Czechy, Slowakia bardzo szybko wdrozyly ostre restrykcje, ale liczba osob zmarlych jest tam niewielka.

    Analogicznie, nie krytykujesz kraju, w ktorym mieszkasz - dlaczegoz to wasza kancelerz musiala wprowadzic liczne zakazy i nakazy dla Niemcow, tak przeciez poslusznych i karnych?
    Bo jednak tlumie wylegali do parkow i spotykali sie w grupach, zupelnie nie sluchajac "prosb" plynacych z gory, prawda?
    W Polsce nakazy sa glupota - w Niemczech madroscia.
    Tak to jakos zawsze zabawnie u Ciebie wyglada.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annabell zaklina rzeczywistość..dość infantylnie z egzaltacją godną nastolatki:)))
      Ale może w tej sytuacji nie ma co się dziwić..

      Usuń
    2. Nie psuj opinii anonimom przez takie niemerytoryczne komentarze ad personam.

      Anonim,ten od linku powyżej.

      Usuń
    3. Może i ad personam,ale przede wszystkim ad rem:)))

      Usuń
    4. Aha.
      Tą wypowiedzią "przedstawiłeś się”, anonimie, lepiej niż gdybyś się podpisał (gdybyś miał odwagę).

      Usuń
    5. @ Kitty
      Ty chyba zapominasz, że w Niemczech coraz trudniej znaleźć rodowitego Niemca , tzw." z dziada-pradziada". Od II wojny ten kraj cierpi na niedobór rąk do pracy i gościnnie otworzył swe progi dla wielu innych narodów. PRL wysyłała do NRD tzw. Hufce pracy do fabryk niemieckich bo nie było "kim robić". Sama ich wysyłałam z CHZ, to wiem.
      Mieszkam w Berlinie, w którym naprawdę ciężko znaleźć rodowitego Berlińczyka -to bardzo wieloetniczne miasto, każdy przywiózł tu ze sobą własne pojęcie praworządności, więc dość ciężko nad takimi mieszkańcami
      zapanować.Rodowitych Niemców znam, oni nadal są posłuszni i praworządni.

      Usuń
    6. @ Anonimowy
      Zacznij czytać tekst ze zrozumieniem.
      Nie zaklinam rzeczywistości tylko nie mam zwyczaju wpadać w panikę lub ją u innych podsycać.Do dnia dzisiejszego w Niemczech zmarło 2016 osób, zakażonych jest 107668 osób, wyzdrowiało 42441.
      A w ciągu ostatniej doby w USA zmarło 1939 osób - to jak dotychczas najgorsza doba od początku pandemii w USA.
      Naprawdę nie wiem po co tu zaglądasz- no chyba, że lubisz infantylność.

      Usuń
    7. Ale nie ma co porównywać Niemiec z USA,zważ obszar i liczbę ludności obu państw.Jeśli to weźmiesz pod uwagę,to statystyki do tej pory są podobne.

      Usuń
    8. Wiem o tym, napisałam to, bo mam wrażenie, że było Ci to do szczęścia potrzebne.
      Prawdopodobnie w USA będzie więcej zgonów nie tylko dlatego, że więcej ludności, ale dlatego, że tam z "byle czym" naród nie leci do lekarza, jak np. w Polsce.
      Tu zresztą też z byle katarem czy kaszelkiem też nie lecą do lekarza, ale z temperaturą już tak.
      W ramach upodobniania sie do autochtonów poleżałam w domu ze złamaniem 2 tgodnie nim sie dałam zawieźć do szpitala.

      Usuń
  8. Tego o obchodach swiat w obecnej sytuacji to nawet nie komentuje - glupota najwiekszego rzedu i narazanie innych - jesli juz im nie chodzi o samych siebie.
    Zauwaz ze pandemia ma lzejsze i ciezsze rejony. Bardzo duzo zalezy od zageszczenia, wielkosci miast. Wszedzie, bo u nas tez, na prowincjach jest lzej, tym samym zaostrzenia sa lagodniejsze, dostosowane do sytuacji. Mam znajomych ktorzy tyle co przed wybuchem zarazy przeprowadzili sie z Florydy do malego miasteczka w Karolina Polnocnej - i niemal nie odczuwaja zadnych niedogodnosci z powodu zarazy, nic co by mieli w dawnym miejscu.
    Malym krajem jakos latwiej pokierowac, istnieje bliskosc wladz ze spolecznoscia a przeciez istnieja na swiecie miasta o wiekszej ilosci mieszkancow niz niektore panstewka. W tych ogromnych ciezko o dyscypline , latwiej o przenoszenie zarazy.
    U nas Wyoming ma dosc lekko - bo zageszczenie ludnosci tam takie ze bez zarazy istnieje dystans.
    Wiec nie zawsze to wina wladz , czasem warunkow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, masz rację. Im mniejsze zaludnienie danego terenu tym mniejszy problem z epidemią czy też pandemią. Powiedziałabym również, że im mniej napływowej ludności a więcej autochtonów tym łatwiej.
      Miasta-molochy zawsze mają "przechlapane" - bo ściągają w swój obręb dużo ludności napływowej- po prostu miasto daje pracę, której brak na prowincji.
      Ale to, że w Polsce służba zdrowia jest niedoinwestowana to wina władz. I w pewnym sensie jest to o tyle zabawne, że środowisko medyczne głosowało właśnie na pis, bo jak mi tłumaczyła moja endokrynolożka to ludzie z cenzusami, wielu ma doktoraty. No to mają co chcieli mieć.

      Usuń
    2. Mam wśród znajomych kilkoro lekarzy. Wszyscy od lat bardzo negatywnie nastawieni do PiS. Z relacji: ich koledzy rownież.

      Usuń
    3. A opinię o kompetencjach polityków PiS, na czele z Karczewskim,mają jak najgorsze.

      Usuń
    4. AA, to prawda,lekarze nigdy nie głosowali na PIS,statystyki mowią o ponad 90 % przeciw:) Moi znajomi lekarze to potwierdzają:)

      Usuń
    5. @ AA i Ania
      Jak ostatecznie głosowali to nie wiem, ale w rozmowach z okazji wyboru niejakiego PADa wielu było za jego kandydaturą, co mnie bardzo dziwiło. I tłumaczenie, że to człowiek "wykształcony, na poziomie i taki sympatyczny" zupełnie mnie załamały.
      Wiecie co? To jest bardzo ciekawe zjawisko- ilekroć z kimś rozmawiam na temat jak głosował, którą partię popiera itp., to słyszę głównie 2 odpowiedzi- pierwsza to jest "ja nie głosuję bo nie mam na kogo, wszyscy tacy sami", druga odpowiedz to na ogół wymijająca, czyli nie mówią na jaką partię ale mówią, że nie na pis. Więc niech mi ktoś powie kto na nich głosował?

      Usuń
    6. Akurat w ostatnich latach frekwencja wyborcza jest w Polsce bardzo wysoka.Co do wyborców PiS-u i AD podejrzewam,ze to nie są źli ludzie,być może w większości zostali zmanipulowani przez radio,telewizję,glosy płynące z niektórych ambon:) Tak czy owak nie mam prawa ich oceniać,taka uroda demokracji,tak się dzieje na całym świecie.
      Co światlejsi obywatele Niemiec też się nie zachwycają..delikatnie mowiąc niejaką Makrelą,polityką jaką prowadzi,niemieckie gazety pisza o jej podejrzanych związkach z Kremlem i roznych nie do końca czystych sprawach) Podobnych przykladow na całym swiecie mnóstwo.Szwedzi wg sondaży w 70 % niezadowoleni z tego,co robi,a właściwie z tego,co nie robi ich rząd w obliczu wirusa.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Powiem Ci, że ja jestem już pogubiona. No chodzę na spacery dwa metry odległości, słucham tych zakazów. Nie wiem już nic. Won głupi wirusie, wykop w kosmos i nie wracaj. hehe Chciałam coś mądrego napisać, bo tekst taki, a wyszło mi coś takiego...

    Tulę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście przedobrzyli w Polsce z tym nie chodzeniem na spacery- spacer jest podstawą egzystencji, potrzebny zwłaszcza osobom 60+. Najważniejsze to zachować jak największą sterylność, myć porządnie ręce dobrze ciepłą wodą i zwykłym, niekoniecznie odkażającym mydłem, pozbyć się nawyku dotykania rękami swej twarzy , czyli nie przecierać oczu, nie brać palców do buzi. Nie spotykać się z ludźmi w celach towarzyskich, zwłaszcza w zamkniętych pomieszczeniach, zachowywać dystans odległości przy spotkaniach. Oczywiście paranoją jest wymaganie zachowywania odstępu 2 m od osoby która jest naszym dzieckiem lub partnerem i mieszka z nami.
    Prawdopodobnie ten wirus będzie wracał do nas tak jak grypa wraca rok w rok. Oby tylko z Kosmosu coś gorszego nas nie nawiedziło.
    Trzymaj się, odgoń stres;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najgorsza jest niejasność przepisów. Co chwilę mówią coś innego. Przed chwilą mówili, że jak najbardziej, na działkę można jechać, żeby sobie W SAMOTNOŚCI podziabać grządki, a po chwili, że absolutnie nie wolno, bo to nie jest życiowa konieczność. Zależy o której godzinie włączysz telewizor.
    Wiem, że są ludzie, którzy muszą dostać zakaz, bo inaczej będą zachowywali się jak idioci, ale dlaczego traktuje się tak całe społeczeństwo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nitagerze, a Ty znasz jakieś polskie jasne i logiczne przepisy? Ja to mam chyba pecha,ale najczęściej w życiu trafiałam na nielogiczne, niespójne, ktore mozna było interpretować na 100 sposobów i zawsze trzeba było występować a to do Izby Skarbowej a to do min. finansów o interpretację. A teraz, przy takim spadku czytelnictwa to skąd ci ludzie mają wiedzieć jak ułożyć kilka zdań w logiczną całość?

      Usuń
  12. Za dużo zakazów, ale czy na przykład u nas, ludzie zastosowaliby się do próśb? Szczerze wątpię... Męczy już to wszystko, niech ten wirus już przestanie siać spustoszenie. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się nastawić, że przynajmniej do 15 maja pozostaną zamknięte zewnętrzne granice UE, wakacji to raczej nie będzie- szkoły i uczelnie muszą w czasie wakacji (jeśli znacznie spadnie zachorowalność na Covid-19) nadrobić zaległości programowe. Tu "ludzie z branży medycznej" mówią, że przez najbliższy rok nie powinno się organizować dużych imprez, a mecze będą się odbywać przy pustych trybunach. Naczelny instytutu im. R. Kocha przewiduje, że rok będziemy się zmagać z pandemią. Podejrzewam, że wie co mówi.
      Serdeczności;)

      Usuń
  13. Przykre jest to że Światowa Organizacja Zdrowia nie stanęła na wysokości zadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne zbyt dużo jest w niej rządzących czyli jest jak z tym porzekadłem o kucharkach. Poza trym WHO siedzi w kieszeni wielkich koncernów farmaceutycznych.
      I coraz mniej mi się podoba, że świat się zrobił globalną wiochą.

      Usuń
  14. Z myślą o Twoich bliskich słuchałam uważnie o sytuacji w Szwecji. I wciąż nie rozumiem tego fenomenu - w jednych krajach zero ograniczeń i wszystko toczy się swoim torem, w innych są ograniczenia i szybko wychodzą z walki z wirusem, a w innych i ograniczenia i tysiące umierających... A ja wciąż nie wiem, czy będą egzaminy dla ósmoklasistów i czy po Świętach wracamy do szkoły, bo wczoraj był ostatni dzień z lekcjami i nikt na górze jeszcze sobie o szkole nie przypomniał - ważniejsze są wybory.... Dziwny to kraj.

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie- nieco dziwne to wszystko. Mam wrażenie, że generalnie szwedzkie społeczeństwo jest zdrowsze od nas- kraj spory, ale nie za bardzo zaludniony. Myślę też, że są bardziej zahartowani- tam zawsze były raczej trudne warunki życia.I chyba są znacznie bardziej zdyscyplinowani, nie dysponują tą polską "fantazją ułańską", co im tylko na zdrowie wychodzi. Wszędzie wszystko lśni, jest czysto. A czystość z całą pewnością nie jest wrodzoną cechą Polaków.
    U nich też można się spodziewać, że może odwołają lekcje w szkole i przejdą na zdalny system, ale nie będzie to problem dla szkoły, bo wszystkie dzieci mają "służbowe" laptopy, lekcje są prowadzone z ich wykorzystywaniem, praca domowa to też laptop, a nie książka i zeszyt. Poza tym oni uważają, że takie izolowanie dzieci nie jest dobre pod względem socjologicznym. Oni tylko poprosili by żadne dziecko z katarem lub innym złym samopoczuciem nie przychodziło do szkoły, w związku z tym mali alergicy, którym łzy ciekną i z nosa kapie z powodu alergii -nie są przyprowadzani do szkoły, co nie oznacza, że się nie uczą. Krasnalom bardzo się ta szkoła podoba. Nauczanie jest w jęz. angielskim, bo to szkoła
    międzynarodowa, a jako jęz. obcy mają szwedzki, starszym klasom dochodzi francuski. Starszy to robi dodatkowo program swego berlińskiego gimnazjum, a młodszego córka katuje dyktandami bo....usiądź, żebyś nie padła - w 3 klasie szkoły podstawowej dzieci niemieckie piszą fonetycznie, a tego to już
    moja córka nie zniesie. Starszy jak trafił do I klasy to już czytał i pisał, więc nawet nie wiedziała, że dzieciaki w szkole piszą fonetycznie.No ale teraz doznała szoku przy młodszym.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako osoba od lat mieszkajaca w owym krolestwie pozwole sobie miec nieco inne zdanie, Anabell. Mysle, ze demonizujesz jeden kraj, a wybielasz inny (inne). Jak na razie w Szwecji nie wprowadzono aresztu domowego (i mam nadzieje, ze tak sie nie stanie) i wielu obostrzen, ktore wprowadzono m.in. w Polsce, ale i Hiszpanii np. Co do rzekomego dostosowania sie do zalecen i prosb, widze co innego na codzien. Ludzi w restauracjach, sklepach, na spacerach. W pracy tez. Pociagi jezdza normalnie, samoloty rozwoza po kraju tez (nie wiem co prawda, jak z oblozeniem, ale sa i loty i pociagi i autobusy), kurorty gorskie maja gosci. Za to, kiedy patrze przez kamerki na necie, widze pustki w Pl. Ten Polak, ktory podobno sie nie dostosowuje do polecen, karnie siedzi w domu. Jednostki tylko tego nie robia. Jest duze niezadowolenie, ludzie narzekaja, ale siedza w domu. Wedlug mnie duzo pary idzie w PL w gwizdek, co moze byc odczytane jako niesubordynacja. Szwedzi glosno nie psiocza, ale robia swoje. Z drugiej strony, przez ladnych kilka dziesiatek lat przyzwyczaili sie, ze system sie nimi zaopiekuje, wiec maja inne zaufanie do niego.

    Co do posylania chorych dzieci do przedszkola/szkoly czy chodzenie samemu w chorobie do pracy - dopiero teraz sie to skonczylo. Jeszcze w lutym w pracy byly osoby wypluwajace sobie pluca, bo na zwolnienie nie pojda albo nie przedluza go, gdy jeden tydzien nie wystarczy. Teraz jest zbyt duza presja spoleczna, zeby mozna bylo tak dalej postepowac. No i jednak oficjalne zalecenia, zeby z objawami choroby nie wychodzic.

    Co do sluzby zdrowia, to jest w rozsypce. Niedofinansowana od lat, biurokracja coraz wieksza, zamykane oddzialy szpitalne. Teraz brakuje testow (osobne pytanie, co te testy testuja), masek, plynow dezynfekujacych. W Szwecji jest relatywnie mniej respiratorow niz w Polsce... Nie podejme sie ewentualnej dyskusji, ze i tak tu jest lepiej niz w Polsce - choc mam inne wrazenie, na podstawie moich i innych doswiadczen. Jest zle inaczej. Kiedy ten kryzys sie skonczy, raczej nie bedzie lepiej, bo te wszystkie srodki specjalne kosztuja i trzeba bedzie to splacac.

    Na koniec - ja akurat nie jestem pewna, ze scisle kwarantanny i zamykanie calego panstwa jest rozwiazaniem obecnej sytuacji. Statystyke kazdy kraj prowadzi jak mu sie chce, testy nie testuja tego, co sie ludziom wmawia, za to media 24h na dobe bombarduja liczbami, ktore wywoluja lek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,Szwecja ma zdecydowanie najgorsza opieke zdrowotna w Skandynawii. Prymusem jest Norwegia, w Danii tez jest ok ( choc nie dla polskich sntybiotykozercow;), ale Szwecja pod tym wzgledem faktycznie bardzo odstaje. Dosc dramatycznie nawet.

      Usuń
  17. Kiedys skonczy sie to morowe powietrze, i faktycznie bedzie mozna porównac, co gdzie robiono badz wlasnie nie, i jakie to dalo efekty. Póki co, jest gdybanie, czy tak czy inaczej jest lepiej czy gorzej, a nie ma sensu przekomarzanie sie, kto ma lepiej czy gorzej w tym czy innym ustroju/ panstwie.
    Ja sie ciesze, ze moge i do parku, i do lasu, i na zakupy. Na dzikich wertepach wyskakuje mi co i raz policyjne auto, ale grzecznie mnie omija i nic wiedziec nie chca, nawet od towarzyszacej mi Miroslawy. Mozna to okerslic i tak, ze jest pierunsko bezpiecznie w lasach, dla samotnie wedrujacych kobiet :D policja uwaza i patroluje.
    Anabell, zdrowych przede wszystkim, Swiat Ci zycze, i pogodnych tez, byc moze zwiedzisz troche Berlin per pedes? To pogoda by sie przydala.

    OdpowiedzUsuń
  18. Byłam w Szwecji "przez chwilę" a i to tylko i wyłącznie na południu, w Skanii. Jak wygląda sytuacja obecnie, w innych częściach Szwecji- nie wiem, bo córka mieszka w Malmo i w Malmo wygląda tak a nie inaczej. I jestem pewna, że zupełnie inaczej wygląda ona w Sztokholmie. To tak jak w Polsce- całe życie miałam obraz Polski oglądany z perspektywy stolicy, nie mieszkałam nigdy gdzie indziej. I wiem, że ten obraz wielce się różnił od tego, co mieli mieszkańcy innych miast, miasteczek i wsi.
    Na całym świecie państwowa służba zdrowia jest niedofinansowana, nie jest w stanie unieść ciężaru nowych metod diagnostycznych, bo wchodzę coraz nowsze i droższe
    techniki diagnostyczne. 10 lat temu lampa do tomografu komputerowego kosztowała 300 tys. złotych polskich. Dziś pewnie są już nowsze modele i droższe lampy.
    Nie znam państwa, którego mieszkańcy nie narzekaliby na wadliwe funkcjonowanie państwowej służby zdrowia.Wszędzie są narzekania na kolejki do lekarzy, kiepską opiekę szpitalną i tp.
    Czytajcie tekst ze zrozumieniem- piszę, że Szwecja to dziwny kraj, ale w szczegółach piszę wszak o Malmo, bo naprawdę nie wiem, co jest w Sztokholmie i innych częściach Szwecji.

    OdpowiedzUsuń
  19. Reakcja Szwecji jest interesująca, a jeszcze bardziej interesujące są statystyki, które pokazują, że dynamika zachorowań w Polsce (kraju, który praktycznie stanął) i Szwecji jest podobna. Fascynuje mnie natomiast imigracja polska, i tu gdzie mieszkam, i szwedzka, która dość często narzeka na wszystko. Z jakichś powodów Polacy mieszkający za granicą często nadal odnoszą się do kraju w którym mieszkają poprzez to, co pisza o nich media polskie i polskie fora, pełne frustracji, lęku i niechęci do tego, co inne. To bardzo nakręca i nie mogę nie zauważyć, że z moich znajomych, najbardziej rozhisteryzowani są Polacy u których non stop leci polska tv. Nie mamy tv, i to nas alienuje od polskiej emigracji, która tylko korona i korona. Tak to czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam polską TV, ale nie "używam". Gdy żył mąż to po prostu oglądał ma polskiej TV Eurosport i TVN24. A ja wcale nie włączam. Jakoś mi polskości nie brak.Mało tej Szwecji widziałam, ale to co widziałam zrobiło na mnie dodatnie wrażenie. Oczywiście Malmo jest maleńkie, pełno w nim obcokrajowców, ale jakoś nie miałam stresu wracając późnym wieczorem do hotelu, krążenie samej po mieście w dzień też mnie nie przyprawiało o stres.To co mi się rzuciło w oczy zaraz po przyjeździe to czystość i porządek. Tak się składa, że w Szwecji mieszkała całe lata siostra mej koleżanki, ale nie narzekała nigdy ani na poziom usług medycznych ani na ich niedofinansowanie.

      Usuń
  20. Nie wiem, czy Swiechna wyzej pisala do mnie, czy tylko teoretyzowala... Jesli jednak to do mnie, to troche niemilo, bo wie na moj temat tyle co ja o niej, czyli nic.
    Zycze wesolych swiat.

    OdpowiedzUsuń