drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 22 grudnia 2024

Bombki nie do zdarcia!

 


 Te nietłukące  się bombki zrobiłam w 2011 roku i wysłałam pocztą do córki. I do dziś istnieją. Są zrobione techniką  dekupażu. Praktyczne, bo zaciekawione  dziecko  może wziąć bombkę  w rączkę i bardzo dokładnie  obejrzeć. No jest  trochę  przy tym pracy bo trzeba znaleźć odpowiedni obrazek, który jest wydrukowany na  specjalnym arkuszu nadającym się do tej  techniki, potem starannie go wyciąć,  nakleić go wewnątrz bombki używając  do tego  celu specjalnego kleju do tej techniki, potem  spokojnie odczekać aż klej wyschnie i wtedy można  już złożyć obie  części bombki w  całość. Zabiera to trochę  czasu i  zmusza  do uwagi, bo obrazek jest  nadrukowany na  cieniutkim bibułkowym papierze, ale potem, gdy widzi  się radość  malucha to już  się tego trudu  nie  czuje. A teraz  to  się  wręcz wzruszyłam, że są do dziś.

12 komentarzy:

  1. No naprawdę, pracochłonne i wzruszające zarazem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dekupaż to wielce absorbujące hobby. Pożera czas i pieniądze.Poza tym wymaga również sporo miejsca, bo gdzieś te malowane i naklejane ozdóbki muszą schnąć po malowaniu, naklejaniu, utrwalaniu. A często jest to kilka warstw farby i lakieru. I to wszystko w takim miejscu by się nie zakurzyło lub nie przysiadły na nich jakieś owady. Ale frajda duża - przynajmniej dla mnie.

      Usuń
  2. Urocze! I rzeczywiscie praktyczne tam, gdzie male dzieci i koty. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - były robione pod kątem wnuczków-starszy miał wtedy 2 lata, młodszy był "w drodze".

      Usuń
  3. Prześliczne i ... nie dziwię się wzruszeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym szaleństwie dekupażowania zrobiłam dla dzieci drewnianą skrzynkę na skarby, małą skarbonkę, dla córy tacę, te bombki i miniaturę wioski zimowej. I rozstałam się z dekupażem.

      Usuń
  4. Dziękuję za obecność na moim blogu w czasie tak trudnego dla mnie roku. Jesteś uzdolnioną, wspaniałą Kobietą, dlatego żyj jak najdłużej, by Twoi bliscy, mogli cieszyć się Tobą nie tylko w święta. Uściski pod choinkę przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, bywanie na Twoim blogu to dla mnie duża frajda! Zawsze piszesz mądrze i z sensem i często podziwiam bo treść wskazuje na to, że musiałaś sporo czasu poświęcić by dany temat omówić. A mnie często brak cierpliwości i "chodzę nieco na skróty". Spokojnych Świąt Ci życzę!!!!

      Usuń
  5. niezmiennie podziwiam Twoje zdolności manualne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Klareczko - wiesz jak jest - robię bo lubię i nie zawsze się zastanawiam czy to jest potrzebne.

      Usuń
  6. Bardzo fajne bombki, takie wlasnie do trzymania na pamiatke cale zycie. Nic dziwnego ze wzruszylas sie widzac jak sa pielegnowane.
    To samo u mojej corki - co tylko kiedykolwiek otrzymala od nas, niekoniecznie tematycznie zwiazane ze swietami, trzyma do dzis. Przyjemnie mi widziec to wiec dobrze rozumiem Twoje wzruszenie.
    Jednak wiem ze na niej urwie sie ten lancuch przekazywania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wróciłam od nich, odprowadzona przez zięcia i wnuków, bo prezent nieco ważył. I na choince tym razem też wisiały te bombki i jeszcze kilka zabawek , które wymodziłam szydełkiem i poczułam się "dopieszczona rodzinnie".

      Usuń