drewniana rzezba

drewniana rzezba

czwartek, 29 czerwca 2017

Przykro mi

Odeszła  nasza blogowa koleżanka Uleczka.
Wiadomość znalazłam dziś na Jej blogu, napisaną przez starszego syna.
Przygnębiło mnie to - kolejna osoba, która odeszła z naszego blogowego
świata w, miejmy nadzieję, ten lepszy wymiar.
Zbyt pózno rozpoczęła walkę z chorobą- gdy zgłosiła się do lekarza już
nie było żadnego ratunku.
Ale zdążyła jeszcze, ku swej radości, spędzić ze swymi dziecmi i wnukami
swe 80 urodziny, na czym bardzo Jej zależało.

25 komentarzy:

  1. Nie mogę uwierzyć po jej ostatniej notce, kiedy pisała, że jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarz uprzedził Ją, że to terminalna sprawa, że ma zaledwie kilka miesięcy przed sobą.W poważnych chorobach bardzo często tuż przed odejściem następuje nagła poprawa, to często spotykany objaw.

      Usuń
  2. Nie znalam Jej bloga, ale i tak smutno, kiedy ktos z nas odchodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloguję od listopada 2008 roku i doliczyłam się, że musiałam pożegnać w tym czasie aż 7 osób, z którymi wymieniałam na blogu poglądy.

      Usuń
  3. Podobnie jak Pantera, tez nie znalam, ale czy to ma znaczenie? Zawsze smutno na wiesc o smierci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uleczka była kopalnią wiedzy o Śląsku, często pisała o śląskich zwyczajach i śląskiej kuchni.
      I sama pielęgnowała swój piękny, duży ogród i dom, w którym mieszkała sama.

      Usuń
  4. Bardzo serdecznie i ciepło pisała na blogu.Dla każdego miała dobre słowo.
    Tak cieszyła się z Pierwszej Komunii Wnuczki.
    Może nie zdążyła bardzo cierpieć?
    Bardzo Ją lubiłam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nacierpiała sie sporo, trochę zreszta z własnej winy, bo nie przestrzegała diety. Trochę Ją rozumiem- jak się wie ,że i tak już nic człowiekowi nie pomoże to macha na wszystko ręką i je to, czego nie powinien, łudząc się, ze może nie będzie bolało.
      To była osoba życzliwa ludziom.

      Usuń
  5. O kurczę, przychylam się do komentarzy poprzedników. Śmierć to zawsze coś okropnego, a to czy się kogoś znało osobiście czy nie to już jest mało istotne.

    Po prostu egzamin słabiej mi poszedł i jeden kazus, stąd 4 na koniec.

    Burza to zawsze ryzyko, dziś całkiem spore straty poczyniła w stolicy. W tym niemal obok mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież żartowałam. Przez tyle lat nauki to się chyba już przyzwyczaiłeś, że prace pisemne są różnie oceniane- czasem kogoś głowa boli albo ma jakieś kłopoty i sprawdza treść pracy nieco niedbale.A na koniec wyciągają średnią matematyczną i- cześć.
      A u mnie na osiedlu to tylko kilka gałęzi z topól poodpadało. Głównie wściekle lało i róże mi zniszczyło.A wyładowania były gdzieś daleko. Na Rozbrat to mieli wesolutko- można na zawał zejść jeśli ci drzewo spadnie na samochód którym właśnie jedziesz.
      Miłego;)

      Usuń
  6. Smutne! Bardzo smutne! Też mi przykro. Zajrzę na jej blog, chyba też tam kiedyś byłam. Smutno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była bardzo dzielna Osoba i życzliwa ludziom. Gdyby nie ta choroba z pewnością by jeszcze żyła.
      Smutno , ale jakby na to nie spojrzeć wszyscy podążamy w tę samą stronę;(

      Usuń
  7. Nie zdążyłam poznać, ale skoro cierpiała, to tak jak mówisz, może lepiej, że kibicuje swoim czytelnikom z tej drugiej strony.
    Śmierć w każdym wieku nas zaskakuje, mimo, że lekarze uprzedzają, to mamy do końca nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była oburzona na lekarza,że tak bez ogródek powiedział, że sprawa ma tylko jedno i to dość szybkie zakończenie. Proponował co prawda jeszcze operację i chemię, ale tego to Uleczka nie zaakceptowała, bo była to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Mam nadzieję, że nadal zerka co jakiś czas w nasze blogi.

      Usuń
  8. Trochę się niepokoiłam wiedząc, że Uleczka zawsze do mnie zagląda i u siebie dość często pisze a tu cisza
    i nie mogę uwierzyć, że odeszła tak szybko, ech.
    Kolejny człowiek z blogowego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już raz podejrzewałam, że coś jest nie w porządku, ale po kilku dniach odezwała się, pisząc, że było z Nią zle. Ten ostry stan choroby na szczęście był dość krótki, ale i tak się biedna nieco umęczyła.
      Wiesz, to już kolejna z blogerek, z którą się spotykałam blogowo.

      Usuń
  9. Nie poznałam Uleczki, ale mam nadzieję, że jest teraz w lepszym świecie, gdzie ból nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znałam pani Uli, ale to nie ma znaczenia. I tak przykro. Współczuję Jej Bliskim.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiedziałam, że Jej dni są policzone, ale i tak jestem zaskoczona. I zasmucona.

    OdpowiedzUsuń
  12. Codziennie zaglądałam na Jej blog. BYła taka ciepłą osobą, taka prawdziwą babcią... Strasznie mi żal!

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkiem dobra zawartość tego kokosa według mnie.

    A ja dziś po rowerze spałem chyba ze dwie godziny niemal.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. wierzyłam, że to nie wyrok, często pisała do mnie...podziwiałam Ją za witalność , dobroc, zyczliwośc...kolejna Osoba z wirtualnej znajomosci, która odeszła...aż tyle..

    OdpowiedzUsuń