To jest tylko "dodatek" do poprzedniego posta- czyli "zieleń od frontu budynku":
Na pierwszym zdjęciu to jeszcze młode drzewa, ale i one już są coraz bliżej mojego balkonu. Jak już zauważyłam, to miejscowe służby porządkowe każdej późnej jesieni i w końcu zimy starannie oglądają wszystkie drzewa i usuwają uschnięte gałęzie.
W dzielnicy, w której mieszkam jest jest wiele pięknych starych drzew, w tym dużo platanów, a platany niestety potrzebuje duuużo wody, więc latem nieco cierpią, bo jest nakaz oszczędzania wody i drzewa nie są podlewane przez służby miejskie. Stare drzewa lepiej sobie radzą bo mają już bardzo długie korzenie i jakoś sięgają nimi do bardziej wilgotnej warstwy ziemi, ale młodsze wyraźnie cierpią na jej niedobór.
A niedawno wyczytałam, że na miejskie drzewa świetne są......lipy i w mojej okolicy jest ich nawet sporo, dzięki czemu gdy już jest okres ich kwitnienia powietrze jest przesycone słodkim zapachem kwitnących lip.
Mnie to bardzo pasuje,że tak wiele jest lip wzdłuż ulic, ale posiadaczy samochodów parkujących pod chmurką "krew zalewa" gdy rano muszą karoserię uwolnić od lepkiego lipowego soku, co wcale nie jest takie proste. Na szczęście już nie mam samochodu, oddałam go córce. Teraz ona walczy z sokiem lip.
Na razie u mnie słońce za chmurami, jest 13 stopni ciepła i zapowiadają, że od godziny piętnastej w mojej dzielnicy jest 50% szans na.....deszcz. I ja im wierzę, bo jakimś cudem te ich prognozy się sprawdzają.
Miłej niedzieli wszystkim!!!!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz