drewniana rzezba

drewniana rzezba

wtorek, 7 lipca 2026

Lojalnie uprzedzam - poniżej nic ciekawego nie wyczytacie....

 ......bo nic a nic  ciekawego się u mnie  nie dzieje. 

Jak już wspominałam zaliczyłam w domu podłogę, a że nadal jestem obolała jak bym bez  spadochronu wylądowała  na  glebie, lekarka rodzinna wystawiła  mi skierowanie  na rtg. obolałej strefy, czyli kręgosłupa  od talii w  dół, choć wcale  nie  padłam na plecy , tylko mocno na  własne  kolana, a na lewe zwłaszcza.  Córka  zawiozła mnie do rentgena, trochę to trwało bo to dość  spora przychodnia o tej właśnie  specjalności. No ale zdjęcie  zostało wykonane, ale  miejscowi  spece nie potrafili opisać czy i co ewentualnie zostało uszkodzone i ja wraz ze zdjęciem  zostałam skierowana do chirurga -ortopedy. Tu natknęłam się na dość zabawną  ( ale nie dla mnie) sytuację, bo lekarka, która  miała  nas przyjąć nagle poczuła przemożny zew wyjścia z przychodni i......zostałam porzucona przez nią. Na szczęście panie w recepcji były na tyle  miłe, że przekierowały mnie  do innego lekarza, który na pewno  nie był z tego powodu szczęśliwy, sądząc  z jego miny. 

W tej sytuacji nie mogłam  wyjść ze stanu zadziwienia, że nie ma opisu zdjęcia rtg, co jest normalne  w kraju nad  Wisłą. Gdy  nadwiślańska przychodnia rentgenowska wydawała   pacjentowi zdjęcie  rtg to było ono dokładnie opisane przez lekarza -specjalistę od narządu, który  był prześwietlany. Pan doktor wyświetlił  sobie ów  wynik na dużym monitorze, popatrzył na nie  z wielką dezaprobatą  i stwierdził, że on nie jest w stanie w stanie  niczego wydedukować z owego zdjęcia , więc - wydał mi skierowanie  na....rezonans magnetyczny. I wcale   mnie  to nie  zdziwiło bo nawet  za sporą nagrodą  nie odgadłabym, że to jest zdjęcie kręgosłupa - wyglądało to jak kłąb czegoś spowitego białymi puszystymi chmurami i jedyne  co ja tam zobaczyłam to był kawałek mojej kości ogonowej. No ale ona  mnie nie  bolała.

No więc pan doktor wystawił mi skierowanie na rezonans magnetyczny, powiedział mi, że może mi tylko doraźnie  dać  zastrzyk w okolice tegoż odcinka  kręgosłupa, więc dostałam dwa zastrzyki   w okolicę stawów krzyżowo biodrowych a miejsce  wstrzyknięcia  było wyraźnie wybrane " na oko", skoro ów pan niczego nie mógł się dopatrzeć na zdjęciu. Na  zakończenie kazał nam się pokazać za trzy tygodnie i w międzyczasie  zrobić ów rezonans magnetyczny. 

Zastrzyki były niestety b. bolesne. I niestety pomogły mi mniej więcej tak, jak umarłemu pomaga kadzidło. Do tego wieczorem dostałam zupełnie  nie  wiem dlaczego piekielnego bólu prawej nogi ilekroć musiałam ją unieść nieco w górę, np. gdy  się rozbierałam ze spodni. Zapisał mi też  jakieś tabletki anty bólowe, których oczywiście  w pobliskiej aptece  nie było i dopiero zostaną  sprowadzone. To już trzeci lek anty bólowy, z którym mam kontakt po tym twardym lądowaniu.

Ponieważ siedzę w tym kraju od października 2017 roku, zdążyłam  zauważyć,  że w Polsce lekarze  są  zdecydowanie lepsi, choć organizacja całej  służby zdrowia nieco szwankuje pod  względem organizacyjnym.  Wiem o  czym piszę, bo już zdążyłam się przez ten czas nie jeden raz zetknąć  się z tutejszą  służbą  zdrowia,  już  nawet zdołałam raz  zaliczyć pobyt w  szpitalu.  Zdaję  sobie też  sprawę  z tego, że co Land to mogą  być nieco inne warunki a ja na dodatek  mieszkam w  stolicy. A z reguły  to chyba  zawsze stolica ma zapewne  wyższe nieco nakłady na wiele resortów.

No i muszę  się rozejrzeć za jakąś  rehabilitacją, z tym że będę musiała  mieć na  nią skierowanie od lekarza, czyli rzecz będzie aktualna po kolejnej wizycie u ortopedy.

Miłego dla  Wszystkich!!!!