Jakimś cudem przetrwałam wczorajszy dzień. Po raz pierwszy przeżyłam "na własnej skórze" dzień, w którym temperatura sięgnęła 39 stopni i to nie w tropiku i po raz pierwszy w życiu wypiłam w ciągu dnia dwa i pół litra wody "uszlachetnionej" sokiem - albo sokiem ze świeżej cytryny albo sokiem jabłkowym. Na dziś zapowiadają już tylko 38 a nie 39 stopni ciepła. Ta temperatura jest koszmarna bo jakby na to nie spojrzeć człowiek nie jest "beztlenowcem" i potrzebuje do przeżycia właśnie tlenu, ale każde otwarcie okna nawet po bezsłonecznej stronie budynku powoduje napływ do mieszkania gorącego powietrza.
I po raz pierwszy w swym już dość długim życiu wypiłam ponad 2 litry wody "uszlachetnionej" albo sokiem wyciśniętym "na bieżąco" z cytryny albo sokiem z jabłek. Wiem, że Was to rozśmieszy, ale ja całe życie nie przekraczałam wypicia 1 litra płynów na dobę - to efekt takiego a nie innego wychowania. Moja babcia, która mnie wychowywała od 4 roku życia uważała,że woda to jest dobra tylko do mycia, prania i gotowania ale nie do picia i zawsze gdy zgłaszałam , że chce mi się pić....dostawałam jakiś soczysty owoc. Efekt taki, że jestem szalenie "owoco- i warzywo żerna".
Wczoraj bardzo późnym popołudniem miałam nadzieję, że może spadnie deszcz albo może będzie wręcz burza, ale spokojna głowa - poprzelatywały po niebie jakieś efekty wizualne wyładowań tylko pomiędzy chmurami ale po 10 minutach wszystko minęło.
Moja córka, żeby mi umilić życie, zainstalowała mi w smartfonie aplikację "WATERFULL " która jej zdaniem jest mądrzejsza ode mnie i lepiej wie ile powinnam wypić płynów w ciągu doby. Na szczęście to bezgłośna aplikacja, więc jakoś z nią wczorajszy dzień przeżyłam. Zawsze mogę powiedzieć, że nie mogę się połapać jak ją obsługiwać - no co, jestem stara i mam sklerozę i mogę czegoś nie załapać, choć ta aplikacja jest w polskim języku.
W tej chwili jest u mnie po 9 rano, na termometrze w cieniu 32 stopnie ciepła, ale odczuwalna temperatura to 36 stopni. W Berlinie niemal zawsze jest różnica pomiędzy tym co widać a tym co się czuje. I nie zawsze dotyczy to tylko temperatury.
A ja piszę i co chwilę popijam z bidonu małymi łykami wodę z sokiem z cytryny.Fajny ten bidon bo ma pojemność 650 ml a do tego jest wyrysowana na jego powierzchni podziałka, więc w każdej chwili wiem ile mililitrów już wypiłam.
Tak się prezentuje mój wspomagacz przetrwania upałów.
Miłej niedzieli Wszystkim życzę!!!
