......chwilami mam wrażenie, że miesiąc się składa z samych piątków. Przez te
upały bardzo źle śpię - budzę się po kilka razy, często potem nie mogę zasnąć.
Zwierzyłam się z tego problemu koleżance, ale pocieszyła mnie, że to tylko i
zwyczajnie ....starość.
Całe szczęście, bo już myślałam, że jestem chora.
W nocy (gdy nie mogłam spać) wyczytałam, że Komisja Europejska zakończyła
wstępne rozmowy prowadzone w imieniu wszystkich państw członkowskich na
temat zakupu 225 milionów dawek szczepionki przeciw covid-19.
Oczywiście transakcja dojdzie do skutku dopiero wtedy gdy szczepionka już
będzie gotowa oraz będzie skuteczna i nie będzie szkodzić ludziom. Rozmowy
prowadzono z firmą, od której niejaki p.Trump chciał zakupić szczepionki
tylko i wyłącznie dla Ameryki, żądając by firma zablokowała do niej dostęp
innym krajom. Brawa dla tego pana Trumpa, wielce humanitarne podejście do
nieszczęścia które dotknęło cały świat.
Buszuję w necie i na dziś przygotowałam "mieszankę firmową"czyli coś
"lżejszego"- coś starego, znanego:
Myślę, że na weekend Wam wystarczy. Przełączcie się na YT.
A ja zaraz włączę dla siebie to, czyli 3 godziny Fletni Pana,
nie jestem drobiazgowa:
Nic, ale to nic ciekawego się u mnie nie dzieje. Bo co się może u mnie dziać
w upał?
Czerwone dęby rosnące koło mego domu na potęgę zrzucają jeszcze zielone
żołędzie. Platany już mają niemal pomarańczowe liście i wciąż zrzucają
także te zielone. Jest straszliwa susza, a platany potrzebują dużo wody.
W sobotę dzieci zafundowały mi na balkon takie ustrojstwo:
By to zakupić wybraliśmy się do OBI - powiem szczerze - nawet jak na
tutejsze warunki ten oddział OBI powalił mnie swą wielkością - strasznie
rozległe to było. A musiałam brać udział w zakupie, bo trzeba było na
miejscu sprawdzić czy dam sobie radę z obsługą, jako że raczej jakoś
ostatnio maleję a na dodatek wciąż mam kłopoty z prawym nadgarstkiem.
W bardzo dużym dziale ogrodniczym wypatrzyłam taki oto kwiat:
Niestety kartka podawała tylko cenę owej rośliny, ale nazwy już nie.
Może sami nie wiedzieli co sprzedają? A może ktoś z Was wie co to
za roślina?
Nie wiem, ale chyba już kiedyś pisałam, że mam super zięcia i kocham
go tak samo jak moją córkę.
W niedzielę przyszedł do mnie ze Starszym by zainstalować ten parasol
na moim balkonie. Miałam więc okazję obserwowania jak "przyucza"
syna do takich różnych prac technicznych.
Starszy skończył w styczniu 11 lat,wg tabel ma 25% "nadwzrostu" i tyle
samo procent niedowagi.
Wpierw zięć kazał dziecku rozpakować i sprawdzić, czy są wszystkie części
parasola wymienione w instrukcji montażu, potem doczytać się kolejności
w jakiej należy przeprowadzić montaż. Gdy już wspólnie zmontowali i
napełnili 20 litrami wody podstawę zostałam "pouczona" jak mam się
z tym ustrojstwem obchodzić, co wymagało ode mnie zachowania niemal
śmiertelnej powagi. Ale udało mi się.
Poza tym lenię się i trochę zajmuję się grafomaństwem na drugim blogu.
I wciąż nałogowo słucham muzyki. Dziś dzień zaczęłam od Hausera na tle
Dubrovnika. Nie mogę odżałować, że kiedyś do niego nie dotarliśmy bo się
w Jugosławii zaczęła wojna.
Ale by dzień był udany trzeba jeszcze posłuchać Mozarta - też w wykonaniu
Hausera, Piano concerto No 21
A ja od pewnego czasu staram się żyć w zgodzie z maksymą:
"Szukanie czegoś to cierpienie,
szukanie niczego to błogość."
Miłego Wszystkim.
.........ale Włochy się "cywilizują".
Mam wrażenie, że Włosi, chociaż czerpią całkiem spore zyski z turystyki
to mają turystów powyżej dziurek w nosie i wprowadzili cały szereg zakazów.
Jeżeli przymierzaliście się do karmienia gołębi na Placu Św. Marka w Wenecji,
to już ich nie pokarmicie - jest zakaz. I dobrze. Myślałam, że umrę gdy to
skrzydlate paskudztwo usiłowało usiąść mi na głowie gdy przechodziłam przez
ten plac.
W Wenecji, Weronie i Rzymie jest zakaz biwakowania w mieście - owo
biwakowanie to jest również posilanie się lodami, pizzą czy też ciachem
siedząc poza miejscem do tego przeznaczonym.
Czyli żegnajcie lody lub kawałek pizzy gdy chcemy go zjeść siedząc np. na
zabytkowych schodkach lub tylko w ich pobliżu.
W Rzymie nie przywołujcie na pamięć kąpieli Anity Ekberg w fontannie-nie wolno!
Pamiętajcie, że zabytkowe obiekty są monitorowane, więc was namierzą. I ukarzą
mandatem.
Podobno Włosi za dużo palą papierosów i w ramach walki z tym nałogiem w wielu
miejscach w Neapolu nie wolno palić na świeżym powietrzu. Dotyczy to również
imprez masowych oraz terenów w pobliżu placów zabaw dla dzieci.
W Eboli, (prowincja Salerno) jest zakaz........całowania się w samochodzie. I to
wcale nie z powodu koronawirusa. Ale dlaczego? - nie napisali.
Na Capri jest zakaz chodzenia w drewniakach, by ich stukanie o bruk nie mąciło
spokoju wypoczywających. Ponadto zabrania się stroju topless oraz spacerowania
poza brzegiem plaży w kostiumach kąpielowych lub plażowych.
Nie posłuchacie również na plaży ulubionej swej muzyki z własnego radia lub
odtwarzacza. I nie pochodzą sobie po ulicy panowie z nagim torsem.
Na plaży na Sardynii nie wolno palić papierosów a na plażę w Eraclei nie wolno
przyprowadzać dzieci z wiaderkami i łopatkami, bo nie wolno kopać dołków oraz
robić jakichkolwiek budowli z piasku, ponadto nie wolno wykonywać na plaży
masażu. Mandatem może być ukarana i osoba korzystająca z tej usługi jak i
usługodawca. Zbieranie muszelek na plaży również jest zabronione. Na szczęście
jeszcze wolno oddychać.
A w Genui w ramach poprawy wizerunku miasta nie wolno wywieszać prania
poza oknem oraz na odsłoniętych balkonach.Tyle tylko, że nawet mieszkańcy nie
wiedzą w których rejonach miasta jest to zabronione.
A jeżeli na plażach w Jesolo wpadnie wam do głowy by kupić coś od wędrującego
z wózkiem sprzedawcy, sprawdźcie wpierw, czy przedmiot, który chcecie kupić nie
jest aby podróbką markowego produktu.
Bo za kupno takowego grozi wysoki mandat.
No to miłego wypoczynku w Italii - jest jeszcze trochę
lata przed nami.
i jeszcze coś dla tych, co wolą muzykę niż malarstwo:
I oglądajcie, proszę, na YT, najlepiej w wersji kinowej lub na pełnym ekranie.
Oglądając obrazy możecie każdy z nich zatrzymać by się dokładnie przyjrzeć.
Miłego weekendu!!!!!
P.S.
U mnie już 28 w głębokim cieniu
..........łagodzi obyczaje.
Polityka, epidemia, upał, susza - ciągle dzieje się coś co wielu z nas przyprawia
o przysłowiowy ból głowy, denerwuje, zniechęca do życia.
Mam podejrzenie, że nie prędko będzie można swobodnie pójść do muzeum lub
galerii sztuki i spokojnie, bez upośledzającej oddech maseczki spotkać się ze
sztuką, taką przez duże "S".
Więc dziś zapraszam Was na weekendowe spotkanie z dziełami jednego z mych
ulubionych impresjonistów- to Claude Monet.
Był wprost niesamowity w swej pasji malowania, jego obsesją twórczą było
światło.
To nie modele były głównym bohaterem jego obrazów ale właśnie światło.
By uchwycić zmienność wyglądu obiektu i jego otoczenia malował jeden motyw
przynajmniej kilkanaście razy- po to by uchwycić błysk wody w słońcu, źdźbło
trawy potrącanej wiatrem , ruch wody jeziora, ruch i migotanie fal morza.
Uwielbiał malowanie w plenerze i potrafił jednego dnia namalować nawet siedem
obrazów.
Malował ten sam motyw o różnych porach dnia i roku. I wcale mnie to nie dziwi,
rozumiem to.
Od przyjazdu do Berlina mam przed sobą widok starego drzewa na tle kamienicy.
A to drzewo wciąż wygląda inaczej- właśnie w zależności od oświetlenia i pogody
no i oczywiście pory roku. Liście raz są matowe, innego dnia błyszczą w słońcu,
jednego dnia jaśniejsze, innego ciemne. A to cały czas to samo drzewo, tylko
warunki sprawiają, że wygląda coraz to inaczej.
Film, który wyłowiłam z You Tube przedstawia 1500 obrazów Clauda Moneta.
Macie okazję obejrzenia wszystkiego w dogodnym czasie i pozycji, bez maski
na twarzy.
Każdy kadr można zatrzymać i obejrzeć spokojnie.
A więc proszę - zanurzcie się w SZTUKĘ
.........mi jednak dokucza.
W niedzielę było 35, wczoraj 32 , dziś też i tak będzie aż do piątku. Wczoraj
to nawet u mnie padał deszcz - całe 8 minut!!!
Szukam jakiejś schładzającej muzyki i tym sposobem natknęłam się na
Edvarda Griega.
No nieładnie, pomyślałam, nieładnie, zupełnie o nim zapomniałam. Ale chyba
nie tylko ja, ostatni raz słyszałam jego dwie najbardziej znane suity kilka lat
temu. A w latach sześćdziesiątych słychać je było dość często.
No rozumiem - urodził się dawno, umarł też dawno (1843-1907) i jakoś
wypadł z mody.
Ten norweski kompozytor, pianista i dyrygent w jednej osobie był twórcą
narodowej szkoły muzycznej w Norwegii.
Najbardziej znane jego utwory to I i II suita do dramatu Ibsena "Peer Gynt".
To dość nowoczesna muzyka jak na owe czasy- już jej bardzo blisko do
impresjonizmu.
A więc , proszę, posłuchajcie:
Mam nadzieję, że będzie się Wam ta muzyka podobać.
Miłego tygodnia Wszystkim!
.....rozpoczęcie roku szkolnego.
Gimnazjum, do którego chodzi Starszy, bardzo solidnie przez czas wakacji
pracowało przygotowując się do pandemicznej rzeczywistości. Przede
wszystkim postarano się zdigitalizować część materiałów, na wypadek
kolejnego zdalnego nauczania. Szkolne podwórko i boisko podzielono na
tyle części ile jest klas- każda klasa będzie miała swój własny "boks na
przerwę" na dworze. Wchodzenie do szkoły będzie tylko jednym wejściem,
wychodzenie innym. Ma to "ręce i nogi", bo wtedy w przypadku gdy któreś
będzie zainfekowane łatwo wtedy uchwycić grupę, w której przebywał uczeń.
Wygląda na to, że kadra tego gimnazjum bardzo pracowite miała te wakacje.
A Młodszy rozpoczyna już IV klasę- czyli w końcu roku szkolnego będzie
miał egzamin określający do jakiej szkoły dalej trafi- jeśli pójdzie kiepsko to
będzie dalej tkwił w swej podstawówce, jeżeli b.dobrze- będzie mógł (tak jak
Starszy) kontynuować podstawówkę już w gimnazjum, czyli taką o nieco
rozszerzonym programie. A znając Młodszego, to wiem, że będzie "ze skóry
wychodził" by dostać się do wybranego przez siebie gimnazjum. Niestety
daleko od domu.No ale ten to przynajmniej wiekowo będzie pasował do
klasy, w której się będzie uczył.
No tak -nowy rok szkolny i nowe problemy- który basen dla Starszego, jaki sport
dodatkowy dla Młodszego, szkoła muzyczna dla Starszego, lekcje gitary dla
Młodszego i.....może z uwagi na mutację, która się zaczyna u Starszego, odpadnie
Mozart Berliner Kinder Chor, co jest cichym marzeniem mojej córki. Oczywiście
tylko wtedy odpadnie ten chór jeżeli Starszy sam z niego zrezygnuje. No i jak
dotąd zajęcia z matematyki na Politechnice. No nic - pożyjemy- zobaczymy.