drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 14 marca 2021

Wpadło mi w oko.....

.....to i owo. 

Słyszeliście  coś o preparacie TAPSYGARGINA?  Jeśli nie  -to zupełnie jak ja.Właśnie wyczytałam że badacze z University of Nottingham  na łamach pisma "Viruses" ogłosili, że owa tapsygargina silnie hamuje SARS-Cov-2 i inne chorobotwórcze wirusy. Otrzymywana jest z roślin i uruchamia tak zwaną odporność wrodzoną przeciw trzem typom wirusów atakujących układ oddechowy i wykazuje silne działanie przeciw wirusowe w przypadku zakażenia SARS-CoV-2  oraz zakażenia wirusem grypy typu A.Pochodne  tapsygarginy są też testowane w leczeniu nowotworów, między innymi w leczeniu raka prostaty i wg obecnego stanu wiedzy powinna być bezpieczna dla ludzkiego organizmu. To niby dobra wiadomość, ale.....nasuwa mi się stare przysłowie- "nim słonko wzejdzie rosa oczy wyje". No ale grunt, że szukają jakiegoś leku.

Wczoraj w wielu miastach Niemiec były demonstracje- głównie z powodu locdownu. W Berlinie pod Ministerstwem Zdrowia podobno było ok.1000 osób. Protestowali również antyszczepionkowcy i miłośnicy teorii spiskowych.

Poza tym ludzie poszli protestować w Monachium, Dreźnie, Hanowerze, Dusseldorfie, Hamburgu, Kilonii Stuttgarcie, Poczdamie, Erfurcie. No jak się już zupełnie nie ma  co robić to najzdrowiej jest zwołać tłumek- to też rozrywka. W Monachium policja rozpędziła ludzi, bo......byli bez maseczek.

A w sobotę odnotowano 12674 nowych zakażeń, czyli o 3 tysiące więcej niż tydzień temu.

I niestety jest coraz więcej  zakażeń brytyjską odmianą tegoż wirusa i liczba zachorowań na ten typ B.1.1.7 od drugiego tygodnia stycznia podwaja się co 12 dni.

A w Niemczech od początku pandemii zakażonych jest 2 558455 osób, a zmarło 73301.

Mam też weselsze, przynajmniej dla mnie wiadomości - Młodszy dostał się do wymarzonego gimnazjum, czyli od września 5, 6,7i 8 klasę będzie miał w gimnazjum, gdzie jest program rozszerzony w stosunku do "zwykłych" podstawówek. I jest to gimnazjum z wykładowym językiem francuskim.  Chodzi Młodszy dumny i  blady, bo z jego szkoły tylko dwóch uczniów zakwalifikowało się do dalszej nauki w gimnazjum.

I coś zabawnego - chodzę bez okularów, które nosiłam dotychczas od świtu do nocy i cała moja tutejsza rodzina stwierdziła, że nie może mnie na pierwszy rzut oka rozpoznać.

I nieco muzyki -lekkiej, łatwej i przyjemnej:



sobota, 13 marca 2021

Nieproszeni goście.....

 ..........tu się pokazali. I tym razem nie mam na myśli covidu.

Dopiero co przeleciał szalejąc huragan Klaus a już czekamy na następnego chuligana o miłym imieniu Luis. Co prawda w samym Berlinie  ów Klaus za bardzo nie poszalał- pewnie był już nieco zmęczony wywracaniem na szosie wielotonowych ciężarówek i powalaniem drzew.Najpaskudniej się zachowywał w Dolnej Saksonii, Nadrenii Północnej Westfalii, Szlezwiku Holsztynie. Zakłócił kursowanie  wielu pociągów- ze względów bezpieczeństwa kursowanie pociągów zostało wstrzymane. Skoro bez trudu ów Klaus ciepnął wyładowaną ciężarówką o drzewo to co zrobiłby ze składem kilku wagonów pociągu osobowego?

Synoptycy uprzedzają, że Luis będzie się przesuwał nieco wolniej od Klausa, czyli nie z prędkością  wiatru 100 km/godz a zaledwie 95 km/godz, i na pewno będzie rozdawał silne wyładowania, czyli burze z piorunami, ale krótkotrwałe. Na razie u mnie przelatują deszcze, więc się  okopałam w domu.

Kiedyś mi mówiono, że wiosna nadejdzie zawsze dopiero po pierwszych burzach - wczoraj Klaus obdarował  moją część Berlina dwoma piorunami i szaleńczym deszczem. Więc może jednak przyjdzie wiosna. Co prawda mam szalone wątpliwości, bo "stare prawdy" jakoś się przestają ostatnio sprawdzać- gdy jeszcze byłam  w wieku pobierania nauk wszelakich uczono mnie, że Bóg jest wszędzie- ostatnio jednak to się zmieniło- przeprowadził się tylko i wyłącznie do kościołów. W moim odczuciu odebrało to jakąś część Jego wielkości. No ale ja się na tym nie znam.

A że covid jakoś nadal ma się świetnie i nie grozi mi pójście do opery słucham różnych nagrań, np. tego:



i tego:


I może mi ktoś wytłumaczy dlaczego w latach bardzo młodzieńczych nie lubiłam wiolonczeli!

I pewna ciekawostka:


Miłego weekendu Wszystkim!

środa, 10 marca 2021

Jak zwykle ......o niczym

Muszę kilka osób zmartwić- jak na razie jest świetnie. Nie dość, że nadal żyję to WIDZĘ, mało tego nie używam okularów do dali. "Kropelkowanie" już ogarnęłam. Mam niezłą frajdę bo jak na dziś to każdym okiem widzę nieco inaczej kolory. Sztuczną soczewką widzę je takie jakie naprawdę są, własnym jeszcze nie  naprawionym okiem widzę wszystkie kolory  nieco przyćmione. 

Wczoraj, po wielu latach przerwy, mogłam sobie  kupić modne, nie optyczne okulary przeciwsłoneczne. Wszystkie  sklepy optyczne są tu mimo lockdownu czynne, z ostrym  reżimem sanitarnym, ale są czynne. Zrujnowałam się na prawie 50 €, ale radochy to mam jakbym wydała 200€.  Za tyle też były, chociaż nie miały ani grama złota  w sobie. 

Z samego rana byłam na drugiej kontroli i wg pani doktor jest świetnie. Powiększyłam sobie tylko na kompie rozmiar czcionki, wyregulowałam  jaskrawość ekranu i jest jak należy. Czytam, piszę bez jakichkolwiek okularów. Następny zabieg na drugie oko mam 18 bm, ale jeszcze nie wiem o której godzinie, ale mnie oczywiście zawiadomią, bo tu mają miły zwyczaj zawiadamiać pacjenta dwiema metodami- dostaję maila a oprócz tego tej samej treści list do skrzynki pocztowej. Poczta tu pracuje  super, właśnie otrzymałam pocztą nową kartę do swojej ubezpieczalni i jest tak jak karta płatnicza - kartą zbliżeniową. W ubiegłym roku była jeszcze bez opcji odczytu zbliżeniowego.

Jutro mój Młodszy idzie  do szkoły- jest tak przejęty, jakby szedł  po raz pierwszy. Chodzić będzie w jednym tygodniu 3 razy,  w drugim  cztery razy. A Starszy był wczoraj ze szkołą wirtualnie w muzeum i wziął ze sobą Młodszego.

Wyobraźcie sobie, że w poniedziałek Land Berlin czcił niepracowaniem Dzień Kobiet, czyli Dzień Kobiet w Landzie Berlin stał się świętem państwowym, czyli dniem wolnym od pracy. Mnie to akurat wisi i powiewa. Nawet nie bardzo wiem czy jeszcze jestem kobietą.

Dziś byłam po odbiór z apteki kolejnych maseczek FFP2, bo wszak jeszcze długo będzie  mi potrzebna ta ochrona przeciwzmarszczkowa. Czytam wiadomości i chwilami śmiać mi się chce- tu też jest afera maseczkowa, jej "bohaterem" jest polityk CDU, czyli partii jeszcze rządzącej. Jak widać nie ma odpornych na załapanie pieniędzy.

Wygląda na to, że z okazji Wielkanocy i tak nie będzie  jeszcze poluzowania w Berlinie  lockdownu. W niektórych  Landach co trochę poluzują na tempo znów blokują, bo wzrasta zachorowalność. Podobno od kwietnia będzie się można szczepić nie tylko w zbiorowych punktach szczepień ale i u lekarzy rodzinnych.

Dokonano tu wiekopomnego odkrycia, że najwięcej zgonów z powodu covidu było i jest w domach opieki, spokojnej starości itp. instytucjach. Nie wiem co w tym nadzwyczajnego- po pierwsze wszelakie skupiska ludzi łatwiej ulegają zakażeniom a domy "spokojnej starości" czy inne tego  typu placówki zawsze generują więcej zachorowań z uwagi na wiek.  Na zwyczajną grypę też najwięcej zachorowań i zgonów jest w tychże placówkach.

Szczerze mówiąc takie masowe szczepienia to niezła zabawa logistyczna wymagająca udziału bardzo wielu osób. Tu jest bardzo dużo  ludzi leciwych, samotnych i oni mają prawo wziąć taksówkę, która delikwenta przywiezie  i odwiezie do domu,  pacjent dostanie rachunek i dostanie potem zwrot kosztów. Córka przejeżdżała obok tych terenów i stwierdziła, że ani dworcu ani na lotnisku nie widziała jeszcze  takich ilości taksówek. Do tych szczepień są zaangażowane całe "zgraje"  wolontariuszy, którzy od wejścia przejmują ludzi i prowadzą w miejsce wskazane na  zawiadomieniu o terminie i miejscu szczepienia.  Mam na swoim zawiadomieniu podaną nawet godzinę, o której mam się zgłosić na olbrzymim terenie międzynarodowych targów.

Ze świata covidowego to wam donoszę, że stałe noszenie okularów tam gdzie bywamy trzykrotnie obniża zachorowalność na covid. To nie moje odkrycie. Wyczytałam.

 Poza tym bardzo mnie ubawiła wiadomość, że wnet będą dostępne w  aptekach testy do samodzielnego zastosowania. Powaliła mnie  ze śmiechu odpowiedź  nt. ceny - "będzie ona najniższa z możliwych". Brzmi zabawnie jak dla mnie. I jaka dokładność, chyba do piątego miejsca po przecinku.

Pogoda jest ostatnio zwodnicza - słońce stwarza pozory, że jest ciepło, na termometrze +8 a zimno jakby było co najwyżej +2.

No i to by było tyle na dziś.        Miłego dla Was!!!

piątek, 5 marca 2021

Po kontroli

 Byłam dziś na kontroli. I.....jak na razie jest wszystko dobrze. Kropelek mam 3rodzaje,  wychodzi na to, że moim głównym zajęciem będzie wkraplanie  sobie przeróżnych kropelek. Jedne przez 5 tygodni  5 razy dziennie, inne "tylko " trzy razy dziennie. Jedne są wyjątkowo wredne- szczypiące jak jasny gwint. I biorąc pad uwagę fakt, że za dwa tygodnie, 18.bm. mam drugą operację (drugie oko) to w sumie przez 7 tygodni wkraplanie sobie kropelek będzie moim głównym zajęciem.  A następną kontrolę mam chyba we wtorek.  No i dobrze, lockdown mam  przedłużony w Berlinie do 28 marca. A co dalej? a kto to wie???

Wczoraj dotarło do mnie pismo w sprawie szczepień przeciw covidowych - 6 stron drobnym drukiem. No chyba jakiś poeta lub literat się trafił. Udało się mojej córce zarejestrować mnie na 9 kwietnia I dawkę, na 30 kwietnia druga dawka. Dostanę szczepionkę BionTech, a szczepić się będę na....Terenie Targów. Nawet wiem gdzie to jest. Ale i tak mnie tam samej nie puszczą.

Hashimoto choć jest chorobą autoimmunologiczną nie podlega zwolnieniu ze szczepienia.

No to idę sobie zrobić jakąś rozpiskę tych kropelek, no bo nie mogą być wkroplone wszystkie na raz- a szkoda!

Wszystko ma swoje dobre strony- odpoczniecie nieco ode mnie bo jak na razie nie mam okularów do bliży i trochę mi trudno się pisze.

Trzymajcie  się, serdeczności dla WAS!!!!

czwartek, 4 marca 2021

Było super!!!!

Dziś o godz. 10,00 przed południem wylądowałam w klinice okulistycznej- niestety na czczo. Na "dzień dobry", po ustaleniu mojej tożsamości zaledwie 5 razy wkrapiano mi do oka  po  dwie krople i poczęstowano dwiema  obrzydliwie gorzkimi tabletkami. Potem zostałam wprowadzona do przedsionka  gabinetu zabiegowego, gdzie znów załapałam kolejne  kropelki do oka, założono mi na wszeli wypadek wenflon w lewy nadgarstek, na buty wyjsciowe ubrano ochronne plastiki, na włosy mało ekskluzywny ale  cieniutki czepek, na palec wskazujący prawej ręki odpowiedni czujnik, posadzono na  fotel, który płynnie zamienił się w leżankę, jeszcze raz upewniono się czy jestem Anna Maria, okryto mnie ślicznym białym puchatym pledzikiem i.........ocknęłam się gdy już byłam po zabiegu, z okiem zakrytym  matowym ochraniaczem. Dostałam gorącą kawusię, odsiedziałam jeszcze pół godziny nim mi usunęli wenflon, bo jeden z  leków zawierał niewielkie ilości tego składnika, na który mam uczulenie , więc profilaktycznie jeszcze tkwił. Następnie pomaszerowałam do samochodu i córka mnie przywiozła do domu. Jutro mam  rano kontrolę i dostanę rozpiskę, które krople i której godzinie i w jakiej kolejności  mam sobie wkraplać do oka. Naliczyłam ich chyba z  pięć różnych. Donoszę, że mnie nic nie boli. Następne oko będzie robione 18 marca.

Powiem szczerze - w takich okolicznościach to ja mogłabym być nawet stuokim smokiem;) Najważniejsze, że w jednym oku już  mi nie grozi "zawał jaskrowy", drugie wnet zrobią. Ale będę miała leciutkie szkła do czytania, a nie "całodobowe" + do czytania jak teraz.

Poza tym - dostałam zawiadomienie nt. szczepienia p. covid, 6 kartek drobnym drukiem, jutro dam córci do czytania- dla mnie  za dużo do tłumaczenia.

No to miłego dla Was!;)

środa, 24 lutego 2021

Nic, a nic się nie dzieje......

                                ................stagnacja na całej linii.

Lockdown, ścisły,  trwa. W poniedziałek musiałam o wielce niechrześcijańskiej godzinie, czyli na 8,30 dotrzeć do swego lekarza pierwszego kontaktu. Przezornie pojechałam na czczo.W wagonie metra były ze mną  aż trzy osoby- myślałam że śnię. Mój pan lekarz "rodzinny" zmienił lokum- mam teraz do niego nie 6 przystanków metrem a tylko pięć. I fajnie, bo praktycznie wychodzę z  metra  i 50 m od stacji mam lekarza. No i co z tego, że przyjechałam wielce punktualnie, skoro czekałam godzinę, bo pan doktor był zajęty. Co prawda potem na powitanie zostałam przytulona i przeproszona, ale co się naczekałam to moje. No ale  udało mi się  "od  ręki" zrobić EKG i  zapełnić 5 dużych ampułek własną krwią. Wyniki przyślą mi pocztą do domu - mam je dostarczyć gdy się zjawię czwartego marca na zabiegu usuwania zaćmy. Jako osoba dociekliwa zapytałam p.doktora, czy mam się szczepić jako żem jest Hashimotką  - dowiedziałam się tylko, że mi żadnej informacji na ten temat nie  udzieli, ale on się nie zaszczepi, bo nie jest króliczkiem doświadczalnym.  Witki mi opadły.  Ja w każdym razie jeśli się zaszczepię to zrobię to dopiero po obu zabiegach zaćmy. Pierwsze oko mam 4 marca, drugie 18 marca.

W niedzielę berlińska policja  kontrolowała parki, które "pękają w szwach" od nadmiaru ludzi. Osobiście przezornie nie chodzę ostatnio do "naszego" parku, bo odkąd na  ławce mogą siedzieć góra 2 osoby (na jej końcach), pikników na  łące nie  można zrobić bo jeszcze za wilgotne podłoże, to DWIE aleje parkowe przypominają tarło łososi. Jedni biegają i sapią, inni sapią i maszerują, a jeszcze inni usiłują nikogo nie rozjechać rowerem.   

Najlepsze -  już całkiem pogubiłam się w obowiązujących przepisach i z wielkim zdumieniem  przyjęłam wiadomość, że obowiązuje jakaś godzina policyjna, w czasie której nie wolno wyjść z domu i tu- ACHTUNG! -chyba że ma się arcyważną potrzebę i tu jest wyliczona spora litania owych potrzeb, z pięćdziesiąt chyba. Uśmiałyśmy się  z córką niczym norki. Tę policyjną godzinę to córka odkryła przypadkiem, bo robi zakupy w sklepie czynnym do godziny 23,00- po prostu wtedy jest minimalna ilość klientów.  Ja chodzę do sklepu w czasie gdy tubylcy jedzą obiad- czyli około godz. 13,00 a i to raptem raz w tygodniu. A na ulicach  mojej dzielnicy pustki.

Poza tym to mam tu teraz temperatury wiosenne- słońce szaleje, dziś było 19 stopni. Ptaszydła  się wydzierają i muszę się wziąć za porządkowanie balkonu. Muszę rozsadzić lawendę, pomyć skrzynki i zastanowić się czy chcę mieć jakieś kwiatki na  balkonie. Niestety moje pelargonie jednak w końcu padły, bo którejś nocy był prawdziwy mróz, nie wyrobiły temperatury -9 stopni.

Jak widzicie - nie ma o czym pisać - czytam, słucham muzyki, piszę ale na swoim blogu grafomańskim.

A czytam właśnie  "Na południe od Brazos"- oglądałam  film nakręcony wg tej książki, ale książka jest o niebo lepsza.

Podobno zaczęli rozsyłać w Berlinie zaproszenia  do szczepienia osobom w wieku 70+. Ale z tego co wiem, to nagle przejrzeli na oczy, że trzeba by zaszczepić wpierw kadrę nauczycielską, bo przecież część dzieci wróciła do szkół. 



Miłego dla Was!

czwartek, 18 lutego 2021

A u mnie....

           ......słońce przebija się nieśmiało przez chmury, na termometrze jest +8 stopni ciepła. Na podwórku, które jest po północnej stronie budynku leży na trawnikach śnieg. Gdy wieczorem, tak  około północy szłam spać i zerknęłam na termometr to już było +5. Przez otwarte okno dochodzą śpiewy zalotne sikorek- nic dziwnego, pierwsze lęgi wyprowadzają  już w lutym. Zajrzałam do prognozy pogody - aż miło na taką prognozę popatrzeć -  słońce, a na niedzielę i poniedziałek przewidują + 14, 15 stopni ciepła. Później co prawda powrót do +8 , ale co będzie naprawdę- zobaczymy.

Poza tym w Niemczech protestują....tatuażyści, bo mają zostać otwarte (w reżimie sanitarnym) salony fryzjerskie, ale nie salony tatuażu. No więc protestują, bo jak nie  tatuują to nie  zarabiają. Poza tym wiadomo, że  covid nie przenosi się z człowieka na człowieka poprzez krew więc przestrzeganie  reżimu sanitarnego- odległości klienta od klienta, noszenie  obowiązujących maseczek FFP2 przez pracowników  i przez klientów jest zdaniem tatuażystów takie samo w salonach fryzjerskich jaki i w salonach tatuażu. Nie wiem, nie korzystam ani z salonów fryzjerskich ani z salonów tatuażu.

Na razie rozkoszuję się faktem, że śnieg znika a słońce świeci. Trochę mnie martwi fakt, że tutaj wzrasta liczba chorych zakażonych brytyjskim mutantem wirusa covidu, bo ta brytyjska odmiana jest niestety bardziej zaraźliwa.

Teoretycznie w Berlinie mają ruszyć szkoły, ale np. w podstawówce Młodszego  obejmie to tylko 3 pierwsze roczniki, jego już nie, bo to czwartoklasista. W szkołach ponad podstawowych  najbardziej się martwią  dziećmi kończącymi już naukę. Wchodzi system hybrydowy.

Podobno od 1 marca każdy obywatel Niemiec będzie mógł wykonać za darmo szybkie testy na obecność koronawirusa- to jeden z ruchów  strategicznych wychodzenia z ostrego lockdownu. Oczywiście też się na to załapię, chociaż nie jestem obywatelem Niemiec, ale jestem tu ubezpieczona.

I jeszcze mało radosna wiadomość. Zamknięto fabrykę lodów w Osnabrueck, bowiem wykryto wśród pracowników ponad 200 zakażeń covidem a 850 osób ma kwarantannę.

I zabawna wiadomość - w Niemczech  połowa osób, które miały być zaszczepione szczepionką Astra-Zeneca nie zgłosiła się na szczepienie. Wiem o niej tylko tyle, że we Francji dała niemiły odczyn poszczepienny u 150 osób- silne bóle mięśni i wysoką gorączkę. No i jest zatwierdzona do użytku przez WHO.

A poza tym - nic a nic się u mnie  nie dzieje, więc idę na spacer, słońce już się przebiło przez chmury.

Miłego dla Was;)

A i jeszcze  ciekawostka: Mark Forster , mama Polka- Agnieszka Ćwiertnia i piosenkarz często używa tego nazwiska,  tata Niemiec:



osobiście nie mam zdania, a Wy?

I dla pewnego pana lubiącego nowoczesne tango: