drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 14 lutego 2011

122. Rozważania przy Walentynkach

Dziś ten kontrowersyjny dla niemal wszystkich dzień- Walentynki.
Wśród zastrzeżeń  pierwsze miejsce  zajmuje:  to nie nasze, nie przez nas
wymyślony obyczaj. Nie chcę być złośliwa, ale bożonarodzeniowa choinka
to też nie jest pomysł rodzimy, a przejęty od Niemców. I co, przeszkadza
to komuś?
Prawie wszyscy podkreślają, że mamy własne święto - Kupałę. Ale chyba
mam kiepski wzrok, bo jedynie wtedy się o tym pisze , gdy nadchodzą te
"koszmarne Walentynki". Gdy już owa noc Kupały  nadejdzie nikt o tym
nawet marnego słowa nie piśnie, nikt nikomu prezentu nie kupi, kartki nie
wyśle.
Gdy już Walentynki się  nieco zadomowiły mogliśmy je zaadaptować po
swojemu - zrobić z nich dzień wzajemnej życzliwości i okazywania
sympatii.
Wszyscy narzekają, że Walentynki są okazją głównie dla handlowców.
Ale to wina nasza, nie  handlowców. Możemy przecież sami napisać
kilka życzliwych słów, niekoniecznie na kartce z czerwonym serduszkiem.
A zapewniam Was, że odręcznie, nawet koślawo namadzgane serduszko
ma większą wartość dla adresata niż takie wydrukowane. Gdy idzie się na
łatwiznę to nie powinno się narzekać, że handlowcy przejęli inicjatywę.
                                             ***
Chyba wszyscy wiedzą, że Instytut Gallupa zajmuje się przeróżnymi
badaniami. Przez 5 lat przeprowadzali  wśród mieszkańców 155 krajów
świata badania dotyczące zadowolenia z życia w danym kraju. Ankiety
były bardzo szczegółowe i dotyczyły zarówno poziomu życia z punktu
widzenia ekonomii jak i społecznego. Dodatkowo prowadzono wywiady,
w których ankietowani opowiadali o tym  co ich miłego spotkało w dzień
poprzedzający wywiad, czego dokonali, czy dowiedzieli się czegoś
nowego, czy byli traktowani z szacunkiem, czy czuli się na tyle wolni, by
robić to, na co mieli ochotę.
I w ten sposób powstał   "ranking  szczęścia", wyłoniono najszczęsliwszą
ósemkę  państw.
Pierwsze miejsce otrzymała    Dania.  Następne miejsca zajęły : Finlandia,
Norwegia, Szwecja, Kostaryka, Nowa Zelandia, Kanada, Australia.
                                             ***
A tak przy okazji - mam nadzieję,że nikt nie poczuje się dotknięty-
wszystkim odwiedzającym życzę, by ten dzień był dla   Was dniem bez
zmartwień, dniem pełnym uśmiechów i małych radości, z których składa
się szczęście.

49 komentarzy:

  1. Każdy powód jest dobry,nawet Walentynki, żeby pożyczyć miłości, ciepła, radości, szczęścia:-) Rzeczywiście nie nasze święto ale Polska tak lubi się amerykanizować, że chyba nie da się tej machiny zatrzymać. Na pewno jeszcze nie teraz. Caffe

    OdpowiedzUsuń
  2. A tam - nasze, nie nasze... Miłe święto, zabawne i w takich kategoriagch go traktujmy. Cieszmy się z takich radosnych chwil, sprawiajmy komuś przyjemności i oczekujmy ich od innych, choćby pod pretekstem walentynek.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moc serdecznosci z okazji swieta Walentynek!!!

    Kaza okazja jest dobra zeby komus sprawic odrobine przyjemnosci!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O! I cała najmądrzejsza z mądrości oczywista oczywistość zawiera się w ostatnim zdaniu "(...)dniem pełnym uśmiechów i małych radości, z których składa się szczęście". Pięknie to powiedziałaś, Anabell.

    Anabel, a odbiegając od rozważań przy Walentynkach, to zgubiłam Twój przepis na soczystego schabowego. Wertuję i wertuję Twój blog i znaleźć nie mogę. Jak to było z tymi panierkami?

    Serdeczności i wyrazy sympatii posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja jestem zdania ze rodowod wszelkich swiat jest malowazny. Po prostu jesli ktos nie lubi niech nie obchodzi. Mieszkajac tutaj bardzo dlugo co roku przezywam potop serduszek wiec wiem ze jest mozliwym westchnac gdy sie zaczyna i spokojnie przejsc do swoich spraw. Duzo dobrego slysze o Nowej Zelandii, ktorej nie mialam okazji zwiedzic. Moze fakt bycia wyspa, fakt pewnej izolacji od reszty pozwala im stworzyc sobie swoj wlasny raj na ziemi? Z pozdrowieniami - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej,Anabelku-wiec mam przyjemnosc zyc i mieszkac w owej pierwszomiejscowej-rankingowej 'Krainie Szczesliwosci':-)
    To fakt...nie umiem znalezc slow porownania.Instytut Gallupa sie nie myli.
    Co do okazywania zyczliwosci i usmiechu-rzeczywiscie,mam Walentynki na codzien:-)
    Jedna z moich bylych 'pseudoprzyjaciolek' kiedys powiedziala mi-'ale tym samym jestes nie u siebie'Gdyby tylko wiedziala,jak bardzo sie myli.Tak mowia ludzie,ktorzy nigdy nie byli w Danii,nawet na wycieczce.
    Ja JESTEM U SIEBIE i powinnam byla tu byc cale moje zycie.Naprawde mozna byc szczesliwym w innym kraju.Mam przyjaciolke,ktora wyemigrowala do Ca dwadziescia siedem lat temu.Nie wyobraza sobie innego miejsca na ziemi,poza Ca.Gdy wyjezdzala,powiedziala mi-'...bo nienawidze mentalnosci Polakow!' a ja malo nie skoczylam jej wowczas do gardla:-)Dzis przyznaje jej racje,niestety,gdyz nie mialam skali porownawczej.
    Kochany Anabellku:zycze Ci wiele Milosci i Ciepelka w zyciu-to liczy sie najbardziej.Zadna kasa swiata,ani apanaze tego nie zastapia.Masz racje-male,niezgrabne serduszko,narysowane olowkiem na kartce jest warte tysiace razy wiecej,niz rubinowe:-)
    Usciski-Halinka-

    OdpowiedzUsuń
  7. Caffe, a może jednak warto przerobić owe Walentynki nie tylko na dzień zakochanych- może lepiej na Dzień
    Miłości, bo każdy z nas kogoś kocha i to wcale nie musi być narzeczony/narzeczona.Kochamy wszak swoich rodziców, swe dzieci, przyjaciół, bliższą i dalszą rodzinę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Antonino, masz rację, zamiast wybrzydzać okazujmy sobie w tym dniu
    sympatię.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ullu, święte słowa i dziękuję za życzenia.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Elus, nie przypominam sobie, bym wrzucała na blog cos o kotlecie schabowym. Ale ja po pierwsze- nigdy nie kroję kotletów grubszych niż 1 cm, potem je tylko rozpłaszczam lekko piąstką, posypuję leciutko curry wymieszanym z cynamonem i nigdy mięsa nie solę. Sól dodaję do panierki- ostatnio panieruję wszystko w mące kukurydzianej, lub, jeśli mi się uda nabyć, w skrobi kukurydzianej.I bardzo rzadko "tytłam" to w jajku.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Serpentynko - Nowa Zelandia jest z całą pewnością pięknym i wielce ekologicznym krajem.Tylko dlaczego tak daleko stąd???
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie prawde mowiac to wsio ryba, ale przyznaje ze walentkini brzmi milej dla ucha jak noc kupaly,dla mnie zadnych swait moze nie byc bo i tak o nich zapominam i nieprzywiazuje zupelnie do nich wagi :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Halutko,wiele, wiele lat temu pojechała na wycieczkę do Danii moja ciocia, z zawodu architekt.Wróciła zachwycona, mówiąc,że wszystko w Danii jest na miarę człowieka,że tam nigdzie się człowiek nie czuje przytłoczony architekturą,że w każdym z odwiedzanych miast czuła się swobodnie.A teraz mieszka w Danii moja kuzynka, która wyszła w wieku 67 lat za mąż za Duńczyka.Bardzo się jej Dania podoba.A wiesz, moja córka już tyle lat mieszka poza Polską i twierdzi,że owszem, tęskni za nami, ale nie za Polską. I czuje się tam na miejscu, u siebie, a tu zawsze czuła się dość wyalienowana.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mam nic przeciwko. Niech sobie święto będzie. A że ja je obchodzę każdego dnia to inna sprawa;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie jestem przekonana do Walentynek- uważam, że jak się kogoś ma powinno się okazywać troskę i miłość na co dzień. To samo z sympatią i życzliwością bliźniego.

    Komercja zjadła każde święta. Ale te czerwone serduszka są bardziej koszmarne niż ustawa przewiduje- przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszamy na nasz blog. Prawdziwe opowieści.WYZNANIA KOCHANKÓW: Sex, dobra zabawa, szalone pomysły i... www.wyznaniakochankow.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Mało co nie już teraz kontrowersyjne. Czy to walentynki. Czy to beatyfikacja Jana Pawła II. Staram się być obok tego. Dziś 14 lutego razem z ludźmi, których kocham. Z uśmiechem, że ich mam. Że mogę z nimi świętować. :-)

    Pozdrawiam !

    http://fonetycznie.blog.onet.pl/

    Beringo

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przyjęłam do wiadomości tego święta i niech tak zostanie. A kto podatny na kolejne wciskanie dóbr - droga wolna!
    Sama kiedyś kupiłam mężowi czerwone bokserki, a dziś on dla mnie przyniósł czekoladki. Ale gdyby tego nie zrobił, byłoby też dobrze.
    Niech się martwią ci, którzy handlowo ten dzień traktują. Ja uważam, że dobre słowo, uśmiech załatwia wszystko. Bo tak ma być co dnia a nie od święta.

    OdpowiedzUsuń
  19. masz rację co do tych walentynek, kazda okazja jest dobra żeby okazać komuś sympatię, a te zakupy... u mojej córki w liceum jest zaawsze walentynkowa poczta w ten dzień i chyba tylko ona jedna dostała robioną walentynkę, reszta gotowizna, ale za to jaka była właśnie z tego szczęśliwa że tak ją ktoś wyróżnił i postarał się sam :)
    miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Byłam pewna że wypowiesz się
    w sprawie "walentynek",
    ty odważna kobieta jesteś,
    swoje zdanie masz.....:-))))
    I tak trzymaj, zresztą pomysł
    na wzajemny dzień życzliwości bardzo popieram.

    Wielkie dzięki za wyróżnienie,
    zresztą moje pierwsze
    i pewnie dla tego radość była ogromna.
    Teraz biorę się za wybieranie kolejnych szczęściarzy;-D
    A ciebie pozdrawiam życzliwie i walentynkowo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niedzielna, ja w tym walentynkowym dniu przesyłam miłe słowa tym, których lubię. Tu nic nie trzeba obchodzić, wystarcza miłe słowo.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nivejko, mało kto ma tak w domu, pozazdrościć.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Erinti, przecież nikt nikogo nie zmusza do świętowania, ale ciepłe słowo osobie , którą lubisz, możesz podesłać. I wcale nie musi to być kartka z czerwonym serduszkiem. Od kardiologicznych perypetii mego męża też zle znoszę widok czerwonych serc, które wszak nie są siedliskiem uczuć. Ale nie wiem, czy podobizna mózgu zrobiłaby furorę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Beringo, jestem do tego przyzwyczajona.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kankanko,zauważyłam,że najwięcej "ale" to mają osoby, którym w pewnym sensie nie wiedzie się w miłości. A ja uważam,że dla dobra wszystkich powinno to być święto miłości, byśmy w ten dzień przypominali sobie kogo kochamy i mówili tym osobom o swych uczuciach. Bo tak naprawdę ludzie bardzo rzadko okazują swe uczucia.A zdarza się,że czasem już nie zdążymy o tych uczuciach powiedzieć.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj Aniu, bo każdy prezent wykonany własnoręcznie jest znacznie wartościowszy niż drogi, gotowy. Jeśli coś dla kogoś sama robisz to musisz poświęcić swój czas, umiejętności i wkładasz w to swe uczucie.I to się liczy.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bronko, zawsze taka byłam, tylko teraz jestem jakby "bardziej stonowana". To pewnie starość.Bronko, ja naprawdę uważam Cie za bardzo twórczą osobę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam anabell,wydaje mi się, że jeśli będziemy dla siebie codziennie życzliwi (a Ty jesteś)to Walentynki mamy cały rok. Przyznam, że czuję zażenowanie gdy ktoś mi sklada Walentynkowe życzenia. Odbieram to jako życzliwość na rozkaz. Wiadomo, że mnie nie kawaler życzy!!Jeżeli to pomaga młodym i nieśmiałym, to jestem ZA.W związku z tym przesyłam Ci zwykłe życzenia i gratulacje w związku z kolejną nagrodą!! Zaslużoną, a jakże!!
    Buziaki na dobranoc.
    anafiga.

    OdpowiedzUsuń
  29. Anabell własnie zróbmy z niego dzień miłości :), dla mnie był bardzo miły, nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Witaj Annabell! Choć nie cierpię Walentynek z jednego prostego powodu (w odróżnieniu od Barbórki, Andrzejek i innych imiennych okazji), że nie znam ani jednego Walentego, z którym mógłbym pół litra wypić, to jednak kibicuję temu świętu przez wzgląd na starzenie Mikołajów (tych czekoladowych). ;-)

    Gdyby nie to święto, leżałyby w zapomnieniu przez kilka miesięcy. Tak zaś z poczciwego staruszka zmieniają się w czerwone serduszko, aby miesiąc później skończyć jako jajeczko lub wielkanocny zajączek. To Ci dopiero karuzela! ;-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj, Anabell.
    Mnie tam nie przeszkadza żadne święto, które może sprawić komuś przyjemność. A jeśli dzień Św. Walentego przysporzy światu odrobiny ciepłych uczuć, uśmiechu i radości, to nie widzę w tym niczego złego.
    I wszystkim życzę ciepła, uśmiechu i radości nie tylko od święta, ale i na co dzień. :)

    Pozdrawiam Cię, Anabell. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jesli ktos nie lubi tego swieta to niech go nie obchdzi, na szczescie nie jest to nakaz.
    Jest wiele idiotycznych swiat i jakos to wielu ludziom nie przeszkadza.
    Pozdrawiam Walentynkowo:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak naprawde to nie przepadam za tego typu swietami, chociaz wole Walentynki od Dnia Kobiet:)) Pamietam te armie pan maszerujacych do domu z uwiedlym gozdzikiem. I rowniez armie podchmielonych panow. Zawsze sie zastanawialam kto tu swietowal? Walentynki jak ktos chce to wlasnie powinien swietowac razem z osobami ktore kocha, czy lubi. Nie wiem na co te narzekania, przeciez mozna bylo ignorowac i swieto by sie nie przyjelo. Bylby spokoj, no ale widocznie kazda okazja jest dobra do narzekania, tylko do usmiechu okazji brak:))

    OdpowiedzUsuń
  34. Witaj Anafigo, jaka ja tam życzliwa, to pewnie resztki "dobrego wychowania" ze mnie czasami wyłażą. A ja nie mam nic przeciwko temu, gdy mi ktoś w tym dniu mówi miłe dla ucha słowa i zapewnia o miłości lub sympatii.Jasne,że byłoby miło, gdyby wszyscy, jak rok długi i okrągły, zapewniali nas o swej sympatii i miłości.Ale znając mentalność rodaków podejrzewam,że i wtedy byłoby wiele niezadowolonych osób.
    Miłego Anuś, ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Witaj Ago- jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji,że na blogach możemy przyjąć taką konwencję.Do mnie wczoraj zadzwonił dawno nie widziany kolega z bardzo króciutkim tekstem : "witaj moja Walentynko, nadal cię lubię".A ostatni raz widzieliśmy się ponad rok temu.I po prostu było mi miło.Rzecz drobna, a cieszy.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mironq, a czasem można wypić toast z jakąś Walentynką, niekoniecznie z Walentym.Wiesz, większość facetów należy do gatunku, który wychodzi z założenia, że mówienie o swych uczuciach żonie czy też innej osobie, którą de facto darzy uczuciem, jest mało męskie.A zapewnień o uczuciach równie chętnie słuchają kobiety jak i mężczyzni. Bo uświadomienie sobie faktu, że ten ktoś jest z nami, bo pewnie nas kocha to jedno, a usłyszenie tego to już inny poziom- ciut wyższy.
    Miłego, wrogu Walentynek;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Akwarelio, tak ładnie to napisałaś. Najmilszego dla Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ataner, oczywiście przymusu nie ma, ja np. nie obchodzę imienin (własnych) i nie jeżdżę na cmentarz z okazji Wszystkich Świętych.I ubieram choinkę, choć to nie polski "wynalazek", ale nie robię polskich wigilijnych dań.Ale nie widzę niczego złego w Walentynkach, choć to święto przywiezione zza Oceanu.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Witaj Stardust- no właśnie, przymusu świętowania nie ma, nie widzę (może mam wadę wzroku?) nic wrogiego w tym święcie a jest okazja powiedzieć wszystkim tym, których się kocha i lubi, o swoich uczuciach. I można nie ulec komercji- odrobina wysiłku i można samemu coś na ten dzień wymyślić - to naprawdę nie muszą być czerwone gatki czy czekoladki z krwawym serduszkiem. Przecież wiemy co naszemu kochanemu sprawiłoby frajdę. Halinka ma rację- ta polska mentalność ciągle wychodzi z narodu.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Anabell - zainteresował mnie ten "ranking szczęścia"....nie zauważyłam Polski...chyba, że na ostatnim miejscu:)))Mamy jakąś taką dziwną naturę, że zawsze jesteśmy z czegoś niezadowoleni, narzekający i krytykujący. Nie potrafimy się cieszyć tym co mamy...gdyby ktoś wymyślił oryginalne celebrowanie nocy Kupały...to i nasze własne święto byłoby sympatyczne dla wszystkich. Tylko z drugiej strony, po co wywarzać otwarte drzwi - kiedy podano nam na tacy "gotowca" i to całkiem fajnego, należy więc go przyjąć i cieszyć się! Anabell przesyłam Ci moc serdeczności i sympatii, a na okrasę przyjacielskiego buziaka.

    OdpowiedzUsuń
  41. Graszko, pewnie jesteśmy na 150 miejscu wśród 155 badanych krajów. Przecież u nas bycie szczęśliwym, zadowolonym a i uśmiechniętym jest nietaktem.Przecież tego gotowca w postaci Walentynek można przerobić na własne potrzeby tak, by za kilka lat każdy miał wrażenie,ze to święto jest u nas od zawsze. Jak z choinką, która przybyła z Niemiec.Pomyślałam sobie,że u nas miałby powodzenie dzień mówienia sobie przykrych rzeczy lub wręcz bicia, kopania i opluwania bliznich.
    Całuski, ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie lubie takich adoptowanych świąt. Akurat to mnie nie kręci.

    OdpowiedzUsuń
  43. Kasiu, nikt nie każe lubić.Tylko nie ma po co włosów z głowy rwać. My nie potrafimy nigdy ani uczyć się na cudzych błędach ani zaadaptowac do własnych warunków tego, co w innych nacjach zdaje egzamin i mogłoby być z pożytkiem dla nas. My po prostu zbyt rzadko włączamy funkcję myślenia na zimno,bez emocji. Kalkulacja i dyplomacja to nasze słabe strony.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Walentynki? Pochłonęliśmy wspólnie pudełko "ptasiego mleczka" w towarzystwie żółtych żonkili. Powtórzymy to na Sobótki ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Beatto, tak trzymaj.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziekuję, i staram się, aby być życzliwą cały rok i w Walentynki i w Noc Kupały i inne świąteczne ale i codzienne dni.
    Nola

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziekuję, i staram się, aby być życzliwą cały rok i w Walentynki i w Noc Kupały i inne świąteczne ale i codzienne dni.
    Nola

    OdpowiedzUsuń
  48. Nolu, bo Ty jesteś, wg. mnie, chodzącą dobrocią i łagodnością.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń