drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 5 czerwca 2022

Same fajne wiadomości......

                                             ......wszak  weekend trwa.

Dane z satelity Gaia wskazują, że najbliżej  położona Słońca gromada  gwiazd jest  rozdzierana przez siły grawitacyjne masywnego obiektu, którego niestety  nie jesteśmy w  stanie zobaczyć. Podejrzewa się, że jest to  działanie  ciemnej  materii.  Wiadomo - siły  ciemności  zawsze są  wredne.😁

Nasz najbliższa sąsiadka kosmiczna  sąsiadka- galaktyka  Andromedy- zmierza systematycznie i uparcie w stronę Drogi Mlecznej i robi  to z prędkością 400 tysięcy kilometrów na  godzinę! Pocieszyła  mnie jednak  wiadomość że Andromeda zderzy  się z  naszą Drogą  Mleczną dopiero  za kilka miliardów lat.

Naukowcy z USA są zdania, że w ciągu najbliższych  dziesięcioleci implanty  mózgowe staną się popularnym akcesorium, które  będzie łączyć mózg ludzki  z komputerem a do roku 2040 będzie mógł z tego skorzystać  każdy  człowiek wymagający wspomagania. A dla mniej  zorientowanych - takie implanty już są w użyciu - w ciężkim przebiegu  choroby  Parkinsona i bardzo poważnych  zaburzeniach słuchu.

A teraz prywata: moja pierwsza balkonowa truskawka już  się "zarumienia":


Mini pomidorki jeszcze nie dość,że są super mini to jeszcze  super  zielone i jeszcze kwitną


a celozja cieszy  moje oczy

Pogoda jak na  zamówienie, na razie  niebo błękitne i 20 stopni w cieniu . Jutro nadal u  mnie święto-Zielone Świątki wszak są.

Miłego dla Was!



piątek, 3 czerwca 2022

O innym wykorzystaniu...

                                          ...wieprzowiny. I wcale nie  będzie to przepis kulinarny.

Jesienią 2021 pan David Bennet trafił  do  szpitala z powodu poważnej  arytmii serca. Jego stan  był bardzo  ciężki i jedynym , doraźnym ratunkiem było podłączenie pacjenta do maszyny która przepompowując jego  krew nasycała ją tlenem ,  co podtrzymywało pracę jego serca i płuc. 

Niestety sytuacja  nadal  była krytyczna, bo pacjent nie  spełniał kryteriów do przeszczepu jedynego dostępnego dawcy  serca. Lekarze   zaproponowali  więc pacjentowi wypróbowanie eksperymentalnej   metody  leczenia-  przeszczepienie serca świni zmodyfikowanej  genetycznie tak, by jej  komórki miały  mniej antygenów nieznanych ludzkiemu układowi odpornościowemu. Świnia była badana przez odpowiednie służby  FDA i  pochodziła  ze  specjalnej hodowli. Pan Bennet zdając  sobie   sprawę ze  swej naprawdę  ciężkiej  sytuacji zgodził  się na ten eksperyment i operacja   został zatwierdzona przez FDA i wyznaczona na 31 grudnia  2021 roku.

W połowie  stycznia 2022 roku poinformowano, że eksperyment zakończył  się  sukcesem. Pan Bennet nadal  przebywał w  szpitalu, przeszedł rehabilitację, komunikował  się też już ze  swoją rodziną i  miał nadzieję na rychły  wypis   ze  szpitala. 

Ale wiecie jak to jest  z nadzieją - 9 marca Klinika  Maryland podała  do wiadomości, że niestety 8 marca  pan Bennet zmarł. Tak  do końca nie bardzo wiadomo dlaczego przeszczepione serce odmówiło  dalszego  działania. U pacjenta   zaobserwowano objawy jakiejś infekcji, podano  antybiotyki, niestety serce spuchło, wypełniło się płynem i...przestało działać.  W trakcie przeprowadzonej sekcji znaleziono  w  sercu świni wirusowe  DNA. Nie  mniej w dalszym  ciągu  nie wiadomo do końca jaka  była  przyczyna niewydolności tego  serca.

I coś  z tutejszego  podwórka - 8500 osób w Niemczech oczekuje na przeszczep serca. Niemieccy naukowcy będą klonować świnie, by ich serca przeszczepiać ludziom.  Odpowiednio preparowane świńskie zastawki już  są ludziom wszczepiane, (w Polsce także)  ale nie każdemu. Mojemu mężowi wszczepiono sztuczną zastawkę. Bo liczyli, że będzie po operacji  serca żył ponad 15 lat. Niestety żył po operacji  niecałe 10 lat - miał oskrzela zniszczone papierosami -sprawne  było już tylko 30% oskrzeli.

A  z dnia codziennego -wysiadło oprogramowanie  wielu niemieckich terminali płatniczych i są cyrki z płatnością kartami. Ostatnio płaciłam kartą w bardzo dziwny  sposób, bo na ekraniku nie  widziałam żadnych  cyfr,  ale operacja się udała. Podobno trwają usilne i  gorączkowe prace  nad usunięciem tej  wątpliwej atrakcji.

I to byłoby na tyle - lecąc  klasykiem. Zaczyna  się świąteczny weekend. U  mnie +22 i słońce świeci jak  głupie.

Miłego weekendu  Wszystkim!   może w takim  rytmie?




 

czwartek, 26 maja 2022

Padam ze zmęczenia

 Zostałam  dziś wywieziona  do Beelitz. I dreptałam, dreptałam  po  Krajowej Wystawie Ogrodniczej. Droga  z Berlina  do Beelitz nie jest  daleka, bo ta  miejscowość jest blisko  Poczdamu. I nawet  korków nie  było. I gdyby  nie ciągły  wiatr,  to  powiedziałabym, że było super. 

Przygotowania  do takiej  wystawy  zawsze  trwają  bardzo  długo, bo najczęściej jest ona  na terenach "pustych" i trzeba taki  teren przygotować. Tu na teren  wystawowy wykorzystano teren  dawnej oczyszczalni ścieków. Dziś w miejscu, gdzie kiedyś  było cuchnące jeziorko/staw  jest teraz czyściutka woda, ozdobiona fontanną.Operacja taka  trwa  długo a poza tym tania  nie jest. Z reguły tak są projektowane te  wystawy, by potem  cały teren  stał się ogólnodostępnym  parkiem. Tu dużym plusem jest to, że teren  wystawy jest tuż za dawnymi  murami  miejskimi i obejmuje  miasteczko półkoliście. Tereny wokół Beelitz znane  są  z uprawy  szparagów.

Na terenie było kilka punktów gastronomicznych, więc  się  wzmocniłam  wpierw cappuccino. Chłopcy szaleli na różnych placach  "zabaw" - bo tu jednak  wszyscy  myślą o dzieciach i to nie tylko tych najmłodszych. A dla dorosłych były przykłady jak zagospodarować ogródek  działkowy by  przebywanie  w nim cieszyło oczy i dawało miły  wypoczynek.  Była też  ekspozycja  gotowych, niedużych  domków  działkowych, oczywiście również wystawa i  sprzedaż  narzędzi ogrodniczych. Ludzi  było sporo,  ale organizacja  całkiem  sprawna, przy  wjeździe na olbrzymi  parking porządkowi  wskazywali,  gdzie  można  znaleźć   wolne  miejsce. Na terenie  wystawy  pomyślano też o małych "ogrodnikach" i  dla  nich przygotowano ogrodowy  kącik,  w którym  mogły posłuchać  bajek. Podobało się nam, że bilet  jest  ważny  cały  dzień i  można wyjść z wystawy, zwiedzić miasteczko i wrócić na wystawę z powrotem. A ponieważ kiedyś  na tym terenie   mieszkały puszczyki, to teraz mają tu dwie  swoje  "zagrody."

W porównaniu z innym parkiem "powystawowym" w Berlinie ten teren nie  jest bardzo  duży, ale i tak się "zlazłam". I to tak, że w końcu....przysiadłam na  krowie, która  całkiem  dzielnie to zniosła.


Po wyjściu  z wystawy  kupiliśmy truskawki - wyglądały  tak pięknie, że się nawet  zastanawiałam czy to  aby  nie  atrapa. W odległości  kilkunastu  kroków od kiosku z truskawkami był kiosk ze świeżutko  zebranymi   szparagami,  ale ja akurat  za szparagami  nie przepadam.

I bardzo mi się spodobał bilet  wstępu :

A do posłuchania- chyba  dawno  zapomniana Nana Mouskouri


Miłego weekendu Wszystkim życzę!

 


poniedziałek, 23 maja 2022

NIC....................

                         ...................zupełnie  nic się u  mnie  nie dzieje.

Mam  co prawda nowiusieńki i  już pomalowany sufit w łazience,  ale teraz  czekam na pomalowanie  w niej ścian, które jednak  też  wymagają farby i pędzla. Najgorsze, że nadal  całą  zawartość  łazienki mam w dalszym  ciągu zgromadzoną  w sypialni i  nieco mnie to już  wk.., to  znaczy  wścieka.

A tu portret mego  nowego  sufitu:


No ale pogodę mam przynajmniej  niezłą - na zmianę   chmury  ze  słońcem  a temperatura  całkiem kulturalna, +20 stopni.

Tu  znowu szykują  się  kolejne   ferie w szkołach, tym razem  z okazji "Zesłania  Ducha Świętego"- od 27 bm. aż do 7 czerwca. A potem  to już będą wakacje, które w Berlinie  będą od 7 lipca do 19  sierpnia. Potem będą ferie  jesienne-"wykopkowe" od 24 października do 4 listopada, no  a potem  jak  zwykle od 22 grudnia do 2  stycznia ferie zimowe.  Ostatnie  dwa lata  były dość  ubogie   w dni,  w które  dzieci bywały  w szkole, a nauczanie  zdalne nie  wszystkim  dzieciakom  służyło. Podobno wiele  dzieci ma kolosalne braki w poziomie   wiedzy  i trwają rozliczne  dyskusje  co  z tym  począć. I pomyślałam, że skądś już to znam.  Jałowe  dyskusje  tam, gdzie potrzebne  są  konkretne  działania to  wielce  europejska   cecha.

Niemcy już załamują  rączęta, bo z powodu pandemii i wojny na Ukrainie pszenica  zdrożała  dwukrotnie,  a Niemcy  zjadają bardzo  dużo chleba i  ciastek. Według danych RTL News jeden  mieszkaniec  Niemiec zjada  średnio 61 kilogramów  chleba  rocznie.  W Niemczech zarejestrowanych  jest około 3200 jego odmian. No cóż - od  chwili przyjazdu nie  zjadłam nawet 1 kilograma  chleba z "normalnej" mąki,   bom  jest  bezglutenowa.

A dziś  słucham:




 Miłego  nowego  tygodnia Wszystkim!!!!!

niedziela, 15 maja 2022

Zagadka.......

                          ........ co jest  sfotografowane na poniższym zdjęciu? 


Pogodę  mam  wybitnie  weekendową- słońce świeci  jakby mu kto  za to premię  dawał, wiatr pracuje a temperatura to 17  stopni.

A ja  dostaję  pomału kręćka  i totalnego  zniechęcenia. Wczoraj 3 razy  myłam  w mieszkaniu podłogę. Niestety  pył z gipsu jest  koszmarem. Przedostaje  się to paskudztwo wszystkimi  możliwymi szparami. I co  z tego, że  drzwi  były  zamknięte - wszak drzwi nie  przylegają ściśle  do  podłogi, więc  szparą pod  drzwiami też  się ta wrednota rozprzestrzeniała.  Teoretycznie  panowie posprzątali  nim  opuścili moje  mieszkanie, ale i tak podłogę w łazience, którą oni  umyli  myłam  potem  3 razy . I nie powiem, że jest czyściutka- po prostu pył  gipsowy  po kontakcie  z mokrym mopem tworzy maściugę. A umyć trzeba, bo odkurzacz niestety  wszystkiego  nie  ściągnie.Podłogę  to musiałam  również umyć w reszcie  pomieszczeń.  Musiałam też umyć kafelki,  chociaż  były one osłonięte płachtami folii. Po prostu ten leciutki i bardzo  drobny  pył  unosił się z podłogi, która  była pokryta specjalną matą  ochronną. No ale  wszak panowie  krążyli po przedpokoju i roznosili  na butach ten pył. Ja też go roznosiłam bo też poruszałam  się po mieszkaniu  a nie sterczałam w jednym  miejscu. A do tego  mam  świadomość, że całą tę  zabawę będę powtarzała  w czwartek i piątek, bo zakończenie pracy  może nastąpi dopiero w czwartek,  gdy  wyschną szpachlowania. Suszyć  suszarką tego  nie można - to  musi wyschnąć  samo,  we własnym  tempie, bo inaczej to masa  szpachlowa popęka. No  a gdy jeszcze usłyszałam, że będzie pokrywanie  akrylem a potem  szlifowanie i  dopiero potem  malowanie to zastanawiałam  się przez moment  czy  nie  wyjść  z  mieszkania  na trzecim piętrze oknem.  Jestem  w takim  stanie  ducha, że z rozrzewnieniem niemal  wspominam budownictwo  z wielkiej płyty, gdy woda  z czwartego piętra  bez  problemu ciurkała do mnie  aż na parter gdy  sąsiadowi popsuła  się pralka. No ale gdy wszystko tam  wytarłam  to nie  miałam  wciąż mażącego  się  gipsowego  błota  na podłodze.

Od tej  pory, gdy będę  komuś źle życzyła to  powiem: oby ci  w domu przycinali płyty  gipsowo kartonowe!

 I coś do  posłuchania:


Miłego niedzielnego popołudnia!

wtorek, 10 maja 2022

To było straszne.......

 ..........ale i w gruncie  rzeczy śmieszne.

Wczoraj  spotkał  mnie  dzień bez komputera!  A jak na złość miałam  do załatwienia  kilka  spraw właśnie  przy pomocy owego sprzętu. Rano jak  zwykle śniadanie skonsumowałam w obecności listy czytelników, potem pognałam  do swego lekarza  rodzinnego po recepty na swoje  stałe leki- musiałam  tym razem zrobić to osobiście, bo dostałam   nowa legitymację z  Kasy Chorych. Udało  mi się bez problemu dotrzeć na miejsce, sprawę  załatwiłem w minut 10 razem z pokonaniem schodów i wróciłam do domu  cała w skowronkach, że tak  szybko jestem  z powrotem i nawet  nie pomyliłam peronów w metrze przy  przesiadce. Włączyłam komputer i......nastąpił koniec  mej radości -  moja sterana  życiem myszka  komputerowa bezprzewodowa dokonała żywota! A druga, przewodowa już od miesięcy  leży w  śmieciach elektronicznych!  Uznałam ów fakt  za złośliwość  losu, bo gdyby zdechła przed  moim  wyjściem   z domu to przecież bym  się przeczłapała po śródmieściu w którym byłam u lekarza  i  kupiła  nową w którejś z galerii handlowych.  Nie  zostało mi nic  innego  niż  wysłanie  do zięcia sms-a (córki nie ma, jest  w delegacji) i poinformowanie  go o tym  smutnym fakcie. Ale  zięć pracuje  zdalnie i mógł przynieść mi zapasową myszkę dopiero wieczorem, jako że godziny  kontaktu z szefostwem miewa różne,  różniste. I od  razu  przypominał mi się  czeski film "Straszliwe  skutki awarii telewizora". 

A wczoraj poczytałam  ciut wiadomości na temat rodaków i właśnie nimi chciałam się z Wami  podzielić.

Według  polskiego MSZ poza Polską mieszka obecnie około 20 milionów Polaków. Ponoć jesteśmy jedną z największych diaspor  na świecie. 10 milionów Polaków  mieszka w USA,  2 miliony w Niemczech. 

Najwięcej ośrodków języka  polskiego i szerzenia  wiedzy o Polsce jest  na Ukrainie (  "na" -tak jest  prawidłowo po polsku) w Wielkiej Brytanii, USA i  na Białorusi.

Na  świecie około 45 milionów ludzi posługuje  się językiem polskim. A w IV kwartale 2021 roku  do Polski trafiło 4,5 miliardów złotych od osób przebywających i  pracujących  poza  Polską.

A tu niedługo  zacznie się Spis Powszechny i  Polacy tu zameldowani  też będą  nim objęci. Ale nim trafi  do mnie osoba  spisująca będę o  tym powiadomiona listownie,  poza tym będą podane pytania na które będę odpowiadać.

Z rzeczy dziwnych:  wczoraj na drzewie po drugiej  stronie ulicy widziałam sokoła wędrownego. Byłam tak  zdumiona, że prędko zajrzałam do  książki o ptakach, żeby się upewnić,  czy dobrze rozpoznałam.  A u pani wrony, którą nadal z  daleka podglądam już się wykluły   pisklaki i  biedna  wciąż "lata po  zakupy" by je  wykarmić. A pod  dachem  sąsiedniego budynku , w narożniku  założyły gniazdo sikorki.Wygląda to tak:

Ten otwór tuż pod dachem jest otworem technicznym i był od dawna, ten ciut  niżej w 2018r "wydziobał" dzięcioł bo to warstwa styropianu pokryta  tynkiem i razem  z mężem obserwowaliśmy  zafascynowani jego wyczyny, ale w końcu trafił w środku na cegłę lub beton i....zrezygnował- to było zbyt  płytkie  gniazdo. Ale teraz sikorki zaanektowały oba otwory.

A u mnie w czwartek i piątek będą  kłaść w łazience  nowy  sufit. Będzie się działo!

Miłego dla Was Wszystkich!


A do posłuchania  nieco  już  zapomniany Rey Charles

sobota, 30 kwietnia 2022

Jak zwykle o niczym

 Wpierw  może  coś  zabawnego - Getynga, miasto, w którym  mieszka Pantera, jako pierwsze w Niemczech  zezwoliło, by strojem  kąpielowym kobiet na basenach był toples, czyli same majtki. To się  chyba  nazywa  równouprawnienie - ród męski wszak  zawsze tylko w  majtasach  się kapie.


Gdy jadąc  drogami na  południu Niemiec  zobaczycie taki znak nie  wpadajcie  w panikę - dotyczy on tylko i  wyłącznie pojazdów  autonomicznych, które dzięki niemu mają  możliwość szczegółowego określenia swej lokalizacji. Są częścią pilotażowego projektu Federalnego Ministerstwa  Cyfryzacji i Transportu. Tak przy okazji - widząc samochód  poruszający  się  szosą bez kierowcy nie  wiem,  czy  nie padłabym za kierownicą  swego  samochodu z powodu  ataku serca.   Raz widziałam  pusty  samochód, który bez  człowieka  za  kierownicą  staczał się z mikroskopijnej górki. Daleko nie pojechał, nic  się  złego  nie wydarzyło no i dobrze, bo to był nasz  samochód, w którym pewien  pan źle  zaciągnął ręczny  hamulec.

Poza tym- rozmawiałam ostatnio telefonicznie z kuzynką  mego zmarłego  męża, która narzekała, że wszystko podrożało, więc ją  pocieszyłam, że tu też, co dość  szybko  zauważyłam, bo robię  zakupy raz  w tygodniu i z powodu diety  bezglutenowej  stale kupuję ten  sam "zestaw  podstawowy", więc  łatwo było mi  zauważyć, że te ceny  rosną  z tygodnia  na tydzień. Na to usłyszałam, że przecież Niemcy świetnie  zarabiają a i tak każdy uchodźca woli być w Niemczech  niż w Polsce. I to zdanie uzmysłowiło  mi, jak mało Polacy  wiedzą o tym, że Niemcy to już nie  są krajem  "mlekiem i  miodem płynącym" i postanowiłam napisać kilka  zdań o tym, o czym mało kto w Polsce wie.

Pensje tutaj  są zawsze negocjowane w sumach brutto, bo pracodawca opłaca za  pracownika  świadczenia  socjalne, czyli składki na ubezpieczenie zdrowotne i  emerytalne oraz podatki: dochodowy i kościelny jeśli jesteś  osobą wierzącą, jeśli  nie -  płacisz podatek na cele  społeczne, tzw. solidarnościowy.

Zarobki netto zależą od klasy  podatkowej do której  należysz, miejsca  zamieszkania, posiadania  lub  nie  posiadania dzieci.

Wynegocjowana pensja BRUTTO 3000,00 EURO oznacza, że na rękę  dostaniesz około 1900,00 €  bo 450 € pójdzie na podatki a około 600€ na opłacanie  świadczeń  socjalnych. Trochę mi to nie pasuje pod  względem  matematycznym  ale tak wyczytałam na stronie "Polski Obserwator"na fb.

Klas podatkowych jest tu sześć -  jeżeli kogoś to interesuje to wystarczy w  wyszukiwarkę wpisać hasło "klasy podatkowe w Niemczech".

Na  zmianę  klasy podatkowej mają wpływ następujące  czynniki:    zmiana stanu  cywilnego, narodziny dziecka,  śmierć współmałżonka lub partnera lub znalezienie  pracy przez dotychczas bezrobotnego  partnera. Klasę można  zmieniać raz do roku,oczywiście ją uzasadniając.

Każdy pracownik  ma na odcinku wypłaty opisane wszystkie potrącenia z tytułu różnych podatków  i składek. 

A przeglądając kalkulator wynagrodzeń w  Niemczech pamiętajcie, że to są wynagrodzenia  brutto i pamiętajcie o tym, że każdy Land rządzi się tu swoimi przepisami.

A co do  mojej osoby - rząd niemiecki niczego  mi tu nie  funduje, jestem tu legalnie, składki ZUSowskie są przekazywane zgodnie  z umową międzynarodową do Niemiec. Żyję tu  z polskiej emerytury, do niektórych usług medycznych i różnych leków dopłacam, tak samo do "udogodnień"  ortopedycznych.    Jedyna  ulga to zniżka  30% za wynajęte mieszkanie. Ale  nie dotyczy ona mediów, tylko samego wynajmu mieszkania.

A tak się prezentują już  drzewa    po mojej stronie ulicy. Niestety, jak  widać, niektóre źle  znoszą  suszę. Dziwnie to brzmi, bo Berlin jest u zbiegu dwóch rzek - Sprewy i   Haweli, a w mieście jest  mnóstwo kanałów i wody  chronione zajmują 212 km kwadratowych, czyli prawie 1/4 całej powierzchni  Berlina, która  wynosi 890 km kwadratowych. Przez  miasto przepływają też dopływy Sprewy: Panke, Dahme, Wuhle, Erpe, a w dzielnicy Spandau Sprewa  wpada do Haweli.  W Centrum miasta wierzchem, przebiegają rury odwadniające, które ktoś z wypaczonym  poczuciem  estetyki pomalował na niebiesko i  różowo.  Ale pomimo takiej ilości wody  w mieście młodsze drzewa, których  korzenie  nie sięgają jeszcze  daleko w głąb  ziemi cierpią z powodu  niedoboru  wody.   Poza tym  swego czasu posadzono w mieście  wiele platanów, a to są drzewa, które potrzebują  bardzo wiele  wody.

U mnie już wiosna, w czwartek  widziałam w pobliżu swego  mieszkania  kwitnący krzew  bzu, a magnolie niestety  już przekwitły. Ale to nic, zaczną  wnet kwitnąć rododendrony!

I wiecie  co - nie wiem kto pracuje  w Bloggerze, ale ja nadal nie mogę komentować u siebie, choć  czasami udaje  mi się ta sztuka u innych. Więc nie gniewajcie  się na  mnie, jeśli nie odpowiadam na  Wasze komentarze u mnie.