drewniana rzezba

drewniana rzezba

piątek, 27 kwietnia 2012

300. Zaczyna się, zaczyna!!!

A co się zaczyna? - najdłuższy weekend w Europie. Dziś w południe już
zaczął się ogólny exodus. Oczywiście zaczął się korkami, trasę, którą
zawsze pokonuję15 minut dziś pokonywałam 45 minut. I cud się stał  -
na mojej uliczce osiedlowej są wolne miejsca parkingowe!!!
                                           ****
Słyszałam dziś świetną historię medyczną- u pewnego pacjenta lekarz
wypatrzył w trakcie wykonywania USG  guz w trzustce. Pacjent szybko
wylądował w szpitalu, w poniedziałek został przyjęty, we wtorek trafił
na salę operacyjną.
Zdziwienie zespołu  chirurgów było niezmierne, bo w owej trzustce
żadnego guza nie znaleziono. Pacjenta zaszyto, za trzy dni wysłano do
domu.
Wrócił, za dwa tygodnie, z bólem i wysoką gorączką. Okazało się, że
po tej zbędnej operacji zrobił się olbrzymi ropień w okolicy śledziony
i trzeba było usunąć i ropień i śledzionę.
Uważam, że niniejszym należą się gratulacje temu, kto wymyślił by
opierać się tylko na badaniach i diagnozach wykonanych poza szpitalem.
Wiem,  tak jest ponoć taniej, ale ofiarą zawsze jest pacjent.
                                            ****
A ja się zaniebieszczyłam, poszłam w szkło weneckie i sieczkę turkusu.
Ten naszyjnik turkusowy to zaległy prezent, bo jubilatka nie mogła się
zdecydować z czego mam go zrobić.


czwartek, 26 kwietnia 2012

299. Jestem dumna z.....

mojej przyjaciółki. Pisałam niedawno, że moja przyjaciółka "załapała się" na
raka piersi.
W poniedziałek miała ostanie badanie, izotopowe, które wykazało położenie
węzła chłonnego, tzw. strażniczego i ślady izotopu dążącego w dół, ku
brodawce.
Nie mniej była szykowana na wtorek do operacji oszczędzającej, choć
ordynator sugerował zabieg radykalny. Ale Ona nie zgodziła się, tłumacząc,
że nastawiła się na tę oszczędzająca operację. Lekarz nie nalegał, bo to były
tylko ślady,  więc można było i to wyłuskać, choć z trudem.
We wtorek rano, gdy już  znalazła się na stole operacyjnym, nagle zmieniła
zdanie i poprosiła lekarza by jednak odjąć całą pierś.
Czym prędzej dostała do podpisania nową zgodę na operację i "odpłynęła".

Wczoraj z Nią rozmawiałam - jest spokojna, zadowolona ze swej decyzji, 
tylko zastanawia się co Ją tak  niespodziewanie  "olśniło". Poza piersią ma
usunięty tylko ten węzeł "strażniczy",  ma pełną ruchomość ręki bez bólu,
zminimalizowany opatrunek i ogólnie czuje się bardzo dobrze. W piątek ma
wrócić do domu.
Rozśmieszyła nas reakcja  męża na wieść o radykalnej operacji - "no jak to,
nie zapytałaś się mnie o zgodę?"
Cieszę się, że  M. w ostatniej chwili zrozumiała, że w tej sytuacji znacznie
ważniejsza jest choroba i jej ewentualne rozprzestrzenienie się niż fragment
naszej powłoki cielesnej.
M.cieszy się, że już jutro wyjdzie,  bo dręczy Ją widok młodych kobiet,
których jest przeważająca ilość. I to takich, które są przyjęte już na drugą
mastektomię, a w domu czekają na nie nieduże dzieci.
Wpadnę dziś do Niej do szpitala, poćwierkamy.
Możecie się dziwić,  że o tym piszę, ale w czasach, w których tak bardzo
przywiązuje się wagę do wyglądu zewnętrznego często zapominamy,  że
człowiek to nie tylko powłoka zewnętrzna- to również jego  wnętrze, jego
myśli, charakter, czyny - i właśnie to wnętrze jest znacznie ważniejsze i
cenniejsze od naszej cielesności.

wtorek, 24 kwietnia 2012

298. O tym i owym

Dziś był piękny, wiosenny dzień, a teraz jest piękny wiosenny deszcz i nawet
nieco pogrzmiało.
Ostatnia wizyta u dentystki "odfajkowana". Siedzieliście kiedyś z dwiema
na raz formówkami w dziobie? Żadna frajda, nie polecam.
                                            ****
Wróciłam do domu i w ramach ukojenia nerwów zrobiłam coś takiego:
Po prostu wpadły mi w ręce trzy plasterki takiego marmuru. Obszyłam
koralikami (jeszcze muszę dokończyć ostatni rząd) i pomyśleć co dalej
z tym fantem zrobić.

                                          ****
Poza tym usłyszałam dziś, że kilka lat temu miałam rację. A rzecz w tym, że
pewien niemłody już pan, babiarz o mentalności motyla, który z reguły
porzucał swe żony (3) i mnóstwo "przyjaciółek", został sam porzucony.
Gdy kilka lat temu żenił się z młodszą od siebie 20 lat dziewoją, przewidy-
wałam taki koniec związku.Dziewoja zrobiła na mnie wrażenie starej,
obłudnej  spryciary. Uprzedzałam K., że taki będzie koniec, ale mi nie
wierzył.  Dziewoja weszła do tego domu z jedną niezbyt dużą  torbą
z rzeczami osobistymi. Wyprowadzając się z wrzaskiem  i wyzwiskami
miała kilka waliz i  pudeł. Oczywiście zabrała ze sobą również klucze od
mieszkania. Przyjechała wozem meblowym gdy nie było K. w domu i
niemal doszczętnie ogołociła całkiem spore  , trzypokojowe mieszkanie.
Zostawiła małżeński tapczan, stół na 12 osób i krzesła. Szafki kuchenne
też zostawiła, bo były robione na zamówienie i tworzyły monolit. Ale
wszelkie urządzenia umilające pracę w kuchni zabrała. K.  się  wściekł,
zgłosił sprawę na policję. Ciekawe co będzie dalej. I wcale mi go nie żal.

                                         ****
Popełniłam post na drugim blogu -zapraszam.Jest o średniowieczu i o
seksie.

sobota, 21 kwietnia 2012

297.Sobota, sobota, sobota

Odebrałam dziś moją  ślicznotkę- tak się prezentuje.
Pieczenie chleba zaczyna być wielce wypoczynkowym zajęciem.
Wrzuciłam wszystko do pojemnika, co mi zajęło 3 minuty, nastawiłam
program  i po pewnym czasie wyjęłam taki  chlebek:
To chlebek pełnoziarnisty, pszenno-żytni.


Na wystawę nie dotarłam - wpierw motaliśmy się w różnych korkach i
objazdach, potem w obrębie 500 m od tegoż budynku nie było ani
skrawka miejsca do zaparkowania no a do tego tłum stojący przed wejściem
dostatecznie mnie zniechęcił. Mówi  się trudno.Mam wrażenie, że i tak nie
kupiłabym kamyków taniej niż na necie.
Już kiedyś mnie to zastanawiało, dlaczego takie wysokie ceny są na tej
giełdzie.
Nie można mieć wszystkiego, jak zawsze mawiała moja babcia.

piątek, 20 kwietnia 2012

296. Drugie "dziergadełko"

Dziś nad Warszawą była pierwsza wiosenna burza. A teraz świeci piękne
słońce.
 Dostałam zawiadomienie,że automat do pieczenia chleba mogę już
odebrać z "net-punktu". Kocham zamawianie w sklepach internetowych -
nie muszę stać w korkach, szlajać się po sklepach a i ceny lepsze.
Zaoszczędziłam tym razem nawet na dostawie, bo mogę sama odebrać
towar i to blisko domu. Super.
Nie przewidziałam, że będzie tak szybko i dziś upiekłam chlebek. Tym
razem biały.
Poza tym zmobilizowałam się i skończyłam drugą serwetkę. Też jest z
elementów, ale tylko dziewięciu i ma dookoła bordiurę.

I zrobiłam jeden z tych muszelkowych naszyjników
Nieco monotematyczny, bo same muszelki.
Na następny mam już pomysł, choć wiem, że będzie nieco kontrowersyjny.
Miłego weekendu wszystkim życzę.

czwartek, 19 kwietnia 2012

295. Dobry dzień

Dziś mam dobry dzień, bo dostałam pozytywną ocenę mammografii, więc
następne nerwy za rok. Poza tym zaplombowałam już drugi ząb i został
mi jeszcze tylko jeden mały ubytek, który mi pani dentystka zrobi we wtorek.
A panią dentystkę mam  niebywale miłą i delikatną, a do tego blisko domu,
tak ze 300m do przejścia. Jeszcze nie spotkałam dentystki  tak delikatnej.
                                                  ***
Onet nadal działa mi na nerwy. Ciekawa jestem kiedy wreszcie chcąc zajrzeć
na onetowski blog uda mi się to zrobić za pierwszym razem a do tego
napisać komentarz bez otrzymania komunikatu, "twojemu blogowi nic
nie jest....".
Mojemu rzeczywiście nic nie jest, bo nie jestem w Onecie.
                                                  ***
Odbiło mi- zamówiłam automat do pieczenia chleba. Bo bułki też można
upiec. Mojemu mężowi tak się spodobało domowe pieczywo, że bez
mrugnięcia okiem zaakceptował wydatek. Podobno w poniedziałek już
będę go miała w domu. Oczywiście zrobię zdjęcie nabytku i sprawozdam
"wrażenia  z pieczenia". Postanowiłam nauczyć męża sztuki pieczenia
chleba, no bo skoro mu tak domowy chleb smakuje...
                                                  ***
W sobotę wybieram się na giełdę-wystawę minerałów i kamieni. Kochana
Mamon powiadomiła mnie o tej imprezie. Może nabędę jakieś kamyczki?
Jakby ktoś chciał obejrzeć to podaję adres- hala OSiR, Warszawa,
ul.Nowowiejska 37b (blisko ul.Krzywickiego), a szczegóły są na
stronie:www.mineraly.waw.pl
A od 30 kwietnia do 3 maja na Fortach Bema (Warszawa) odbędzie się
bardzo ciekawa impreza "Bitwa Narodów". Program zapowiada się
ciekawie, bliższe szczegóły na www.bnfest.pl   Na ten festiwal zjedzie się
rycerstwo z kilku krajów Europy. Oprócz różnych pojedynków i bitew
będzie sporo imprez towarzyszących. Jeśli tylko dopisze pogoda to
pewnie się wybiorę. Nie musi być bardzo ciepło, byle nie padało.
                                                   ***
Czy Wam też tak szybko umyka czas? Niby dłużej widno, ale mam
wrażenie, że doba się skróciła. Ciągle jestem niewyspana, ciągle mam
furę roboty i na  nic nie mam czasu. Urok ktoś na mnie rzucił czy co????

środa, 18 kwietnia 2012

294. Mix

Nadal nie wymyśliłam  jak ma wyglądać kolejny naszyjnik z muszlą.
Ale robię  kolejną serwetkę, tym razem na mały stolik. Po prostu został
mi jeszcze ten zielony kordonek.
Poza tym wczoraj miałam gości - przyjechali z Niemiec nasi przyjaciele-
i Oni i my, dbamy o linię. Więc nie było obiadu tylko: sernik czekoladowy
mojej roboty, pączki , kremówki i czekoladki Oni przynieśli..
Mało nie zeszłam z przejedzenia.
Z nowości - jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam na mój drugi blog,
www.procontra-anabell.blogspot.com  - popełniłam post.
Umieściłam ten blog w zakładce moich ulubionych blogów, więc łatwo
będzie się Wam do niego "dobrać".
Na tamtym blogu będę pisała raz na tydzień.