Zacznę dziś od słów, którymi nie powinno się zaczynać żadnej opowieści, czyli: ............"no więc" już pospacerowałam sama z rollatorem. I nawet zrobiłam zakupy w sklepie. Jedno co jest pewne, to fakt, że będę musiała robić zakupy 2 razy w tygodniu a nie tak jak dotychczas tylko w czwartki - po prostu moja dotychczasowa torba zakupowa z kółkami była duża i bez problemu mieściło się w niej wszystko to co kupowałam na cały tydzień. I ciągnięcie jej nie sprawiało mi problemu, bo kółka były dostatecznie duże, by bez najmniejszego problemu pokonywać nawet spore krawężniki, a w moim budynku pół piętra po schodach w dół. Bo w "moim" budynku winda zatrzymuje się na półpiętrach - to bardzo stary budynek, zbudowany w roku 1900 i wtedy nie miał windy. W ramach rewitalizacji jest winda, ale zewnętrzna, więc wyjścia z niej zostały utworzone na półpiętrach. I ja zawsze gdy do niej chcę się dostać lub z niej wyjść to mam do swego mieszkania pół piętra w dół. I naprawdę nie jest to problem. W ramach rewitalizacji budynek ma centralne ogrzewanie, kiedyś były tu piece. Niestety ciepła woda w kranie to efekt term przepływowych i oczywiście to obciąża domowy budżet. No ale coś za coś - mieszkania mają wysokość 3,5 metra a nie 2m z niedużym kawałkiem jak w betonowych budynkach z "wielkiej płyty". Kiedyś te mieszkania miały wysokość 4 m, ale w ramach rewitalizacji budynku zostały obniżone i sufity są podwieszane, czyli pomiędzy moim sufitem a podłogą tych co mieszkają wyżej jest pół metra "luzu". I widziałam to na własne oczy, gdy ze dwa lata wcześniej u sąsiadów nade mną trzasnęła rura i mnie zalali. I nie była to wina sąsiadów, ta rura była u nich w murze, więc nie mieli nawet bladego pojęcia, że u mnie się leje woda. No a potem ze trzy tygodnie miałam w łazience "ustrojstwo", którego rura z ciepłym nawiewem była wetknięta w ową wolną przestrzeń, a u mnie w łazience stał miernik wskazujący jaki jest poziom "suchości" w owej wolnej przestrzeni.
A pogodę mam dziś dziwną - bo jest 24 stopnie ciepła, niebo równomiernie sine i jest w 40% możliwe, że zacznie coś z nieba kapać. Tak naprawdę to mnie rozbrajają te komunikaty meteo, bo zawsze podają w ilu procentach jest możliwe, że będzie jednak padać deszcz. No i poza tym tu każda dzielnica ma własną zapowiedź pogody, więc ja czytam tylko to co dotyczy "mojej" dzielnicy. A mieszkam niestety w rozległej dzielnicy i to blisko granicy z sąsiednią, więc mam zawsze szansę że ta prognoza może nie być w 100% dokładna. No i właśnie "przelatuje" jakiś drobny deszcz.
No to mam tylko jedną prośbę do pogody- żeby jutro nie padało, bo jutro zaczynam rehabilitację a muszę na nią dotrzeć per pedes i oczywiście będę z "chodzikiem" więc trzymanie parasolki raczej jest nierealne.
Miłego Wszystkim!!!
Przeczytałam blogowe zaległości u Ciebie. Cieszę się że masz nadzwyczaj życzliwy sprzęt który ułatwi Ci spacery i wyprawy po zakupy. No i rehabilitacja przed Tobą....
OdpowiedzUsuńA ja jutro idę na specjalistyczne masaże kręgosłupa...
Jesteśmy dzielne Aniu...
Jakoś tak się składa w życiu, że zawsze to kobiety muszą być dzielne czy chcą czy też nawet wtedy gdy nie za bardzo mają na to ochotę. Bardzo dobrze, że będziesz miała tę rehabilitację . Już po 3, 4 zabiegach poczujesz się lepiej. Obawiam się, że ja tam spędzę za każdym razem sporo czasu, skoro wpierw będą mi te stawy krzyżowo -biodrowo rozgrzewać jakimiś ciepłymi okładami. Ale niezłe jest to, że nie będę tam "szarpana" codziennie a co 3 dni. No cóż- powiedzenie, że "życie nie jest romansem" jest niestety ciągle aktualne. Podoba mi się ten mój sprzęt, bo zawsze można sobie w drodze odpocząć i nie trzeba szukać żadnej ławeczki. I jak zauważyła jedna że znajomych, że mam szczęście ,że mieszkam w kraju w którym ludzie rozumieją, że niesprawność fizyczna po 60 roku życia jest czymś zupełnie normalnym tak jak klamra do włosów gdy trzeba je podpiąć do góry, a ja i tak dość długo funkcjonowałam bez żadnego sprzętu wspomagającego poruszanie się. I - trochę mnie to stwierdzenie "wyluzowało".
UsuńNajpierw aż sprawdziłam co to jest ten rollator (widuję tu ludzi chodzących z takim czymś), potem dopiero zauważyłam, że pokazałaś zdjęcie w starszym poście. Niech Ci służy :)
OdpowiedzUsuńTo fajny wynalazek, bo nadal się chodzi na własnych nogach ale można w każdej chwili klapnąć na siedziszcze i odpocząć. A ja nie z tych co się wstydzą, że muszą korzystać z jakiegoś sprzętu. W 2019r zaliczyłam złamanie główki kości udowej i przez jakiś czas chodziłam o kulach.
UsuńPogoda robi psikusy, u nas leje od nocy, jakby chmura sie oberwała, taki deszcz przydałby sie Francji i Hiszpanii, gdzie pożary!
OdpowiedzUsuńTu też susza, a w "moim" mieście nikt latem nie podlewa miejskiej zieleni bo się oszczędza wodę.
UsuńAnabell, jest takie ustrojstwo do rollatora, gdzie można przymocować parasol.
OdpowiedzUsuńAle podejrzewam, że gdy się oprócz deszczu trafi wiatr (a tak też potrafi być) taka przymocowana do rollatora parasolka nie sprawdzi się .
UsuńSą parasolki specjalnie do Rollatora, polatałam nieco po necie z ciekawości tematu. Koszty ok. 50€. Poza tym, jak piszę Ania, peleryna to też opcja.
UsuńWidziałam też ludzi z rollatorami, którzy pomykali w przeciwdeszczowych pelerynach. Moja teściowa miała taką. Jeszcze sobie potrafiła tą peleryną rollator okryć, żeby jej na zakupy nie kapało.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, muszę sobie kupić taką typową pelerynę.
UsuńTak, glownie nasz wiek dyktuje zmiany i potrzeby sposobow poruszania sie ale niekoniecznie bo przeciez nie brakuje mlodych z roznymi uszkodzeniami muszacych z nich korzystac. Staram sie tak to widziec - jako koniecznosc spowodowana okolicznosciami a nie tylko wiekiem. Przeciez mam dobry przyklad w rodzinie - syn w wieku lat 50 musial przejsc na rente. Do chodzenia nie musi sie niczym wspomagac ale pracowac nie moze. Poza tym nalezy sie cieszyc ze istnieja, w dodatku roznorakie , dostosowane do rodzaju potrzeby.
OdpowiedzUsuńDojdziesz do wprawy z tym rollatorem, szkoda tylko ze zmusza Cie do czestszych wypraw na zakupy.
Troche kojarzy mi sie z moja sytuacja schodowa - jak poradzilam sobie z ciezkimi zakupami zamawiajac ich dostawe tak z ksiazkami bibliotecznymi nie mam wyjscia tylko targac je na gore. Moglabym znosic na "raty" ale to tylko dodalo by mi ilosci wspinaczek wiec wole to robic za jednym razem.
U mnie upaly i deszcze dzieki czemu wszystko ogromnie zielone, rosnace jak na drozdzach a same deszcze sa czeste tyle ze nic typu potop. Mieszkam 6 minut jazdy od corki i czesto jest tak ze u niej pada a u mnie nie, albo na odwrot.
Mocno Cie pozdrawiam.
No niestety- "starość nie radość". Może powiedz jakiemuś lekarzowi o tych kolanach, bo może masz problemy i z nadwyrężonymi łąkotkami. A póki co to masuje codziennie swoje kolana i to całkiem mocno ale powoli, tak by dotyk dochodził do części kostnej a nie tylko głaskał skórę. Poproś może o skierowanie na USG kolan bo części chrzęstne kolana wychodzą tylko na USG a nie na prześwietleniu. W kolanach najczęściej ulegają uszkodzeniu właśnie łąkotki, które nie są kością ale właśnie chrząstką. A taka potrzaskana łąkotka daje niestety ból. Poza tym może powinnaś wzmocnić mięśnie łydek - reasumując- dobrze by cię obejrzał chirurg -ortopeda.
UsuńFabryczne chodziki mają koszyk na zakupy, więc torba na kółkach nie powinna być potrzebna. Nawet kiedy chodziłam samodzielnie, miałam problem z parasolem, dlatego albo nie wychodziłam przy deszczowej pogodzie, albo w płaszczu przeciwdeszczowym, choć był bardzo sztywny i mocno ograniczał ruchy. Dziękuję za długi, bardzo ciekawy komentarz na moim blogu. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMój też ma taki koszyk, ale nie wejdą mi tam zakupy które robię raz na cały tydzień, więc będę musiała robić je teraz 2 razy w tygodniu. A dla mnie robienie zakupów to zerowa przyjemność i dlatego robiłam je tylko raz w tygodniu. Teraz to moja torba na kółkach spokojnie odpocznie w domu a może wezmie ją sobie córka? Nie wiem, to zerowy problem.
Usuń