drewniana rzezba

drewniana rzezba

sobota, 20 listopada 2021

Dodatkowe weekendowe atrakcje dla mnie

  Może nie wszyscy jeszcze wiedzą, ale jestem tak  zwany "nocny Marek" i najchętniej chodzę  spać około północy, a często i później. No ale skoro nie mam  teraz  żadnych obowiązków, mieszkam sama, więc   "wolność Tomku w  swoim  domku" - robię co chcę i kiedy chcę.

No i........wchodzę około  północy do łazienki, o godzinie 23,45 (z  wczoraj na dziś) i pierwsze co do mnie  dociera wzrokowo to fakt, że  o krok od drzwi  na podłodze i na półce obok pralki jest wyraźnie  mokro. Zamarłam na moment i pomyślałam, że pewnie padł zawór od rurki doprowadzającej wodę do pralki, bo jak zawsze nie jest ów kran zakręcony, córka mnie pouczyła, że nie ma potrzeby go zakręcać, no chyba, że akurat wyjeżdżam z domu gdzieś poza  Berlin. Nerwowo, z brzydkim  słowem na ustach  schyliłam się  by  ów zawór zakręcić i w tej chwili  poczułam, że mi coś kapnęło na głowę. Wystraszona spojrzałam w górę i........zobaczyłam, że z sufitu, a tak dokładnie z miejsca , w którym jest umieszczona jedna z  lampek sufitowych kapie woda. W związku z tym szybko podstawiłam w to miejsce  miskę i rozejrzałam się już uważniej po suficie - w kilku miejscach był wyraźnie  mokry, a gdy tak się rozglądałam  woda zaczęła kapać i z kolejnego  gniazdka następnej  ledówki, więc w to drugie miejsce podstawiłam  wiaderko, takie  malutkie, 5 litrowe.  Byłam już w stroju nocnym, czyli uroczej piżamce  ozdobionej podobizną Mikołaja  i popadłam w namysł co robić. Do sąsiadów  piętro wyżej to nie mam po co iść,  bo niemiecki to w dalszym ciągu jest dla mnie  równie zrozumiały jak chiński czy też  japoński, więc spojrzałam na zegarek i uprzytomniłam sobie, że dopiero co minęła północ, więc jest szansa, że moi jeszcze nie śpią, bo oni też raczej takie  "nocne  Marki", więc czym prędzej podzieliłam się z nimi radosną nowiną. 

Dotarli do mnie w 15 minut później- jednak  dzieli nasze domy te 450 metrów odległości. Zięć bohatersko poszedł do sąsiadów mieszkających nade mną i dość długo go nie było. Okazało się, że  sąsiedzi już spali, więc  trochę trwało nim się obudzili, ubrali, potem w trójkę  szukali miejsca skąd ta woda  cieknie, ale go nie znaleźli. Widać z tego, że awaria nastąpiła pomiędzy piętrami. Potem sąsiedzi przyszli do mojego mieszkania, ze strachem obejrzeli  "pobojowisko" w  łazience, ale uprzednio zakręcili wodę w  swoim mieszkaniu. Po długich dociekaniach wyszło na to, że  w jednym miejscu deski podłogowe  w ich w kuchni sprawiają  wrażenie wilgotnych, ale woda  nie stoi.  Córka roztoczyła przede mną przerażający  obraz przyszłych wydarzeń, czyli "będzie piekło i szatany", bo będzie  trzeba  zapewne rozkuwać ściany, więc chyba będę zmuszona na czas remontu przenieść się do nich.  

I w tej chwili  wspomniałam niemal z rozrzewnieniem o moim warszawskim betonowym mieszkaniu, w którym ktoś wszystkie rury umieścił w  specjalnym szybie, do którego był swobodny dostęp z każdej kuchni w bloku i znalezienie  uszkodzonej rury  nie wymagało rozkuwania ścian. No ale blok na moim warszawskim osiedlu był oddany do użytku w 1973 roku,  a kamienica, w której mieszkam w Berlinie była budowana  w pierwszych latach dwudziestego wieku. Poza tym, o czym nie wiedzieliśmy, nie wszystkie mieszkania w  czasie  rewitalizacji budynku były przebudowywane. To mieszkanie nad nami nie było przeprojektowane i ma nawet nieco inny rozkład niż  moje - co prawda  te rury to  akurat są pomiędzy ścianami łazienki i kuchni.

Właśnie przed chwilą zatelefonowała do mnie córka i stwierdziła, że "jak amen w pacierzu" czeka mnie  atrakcja w postaci  zdjęcia w mojej łazience sufitu, bo to jest tzw.  "podwieszany sufit", w następnej kolejności  suszenie  tej przestrzeni pomiędzy podłogą sąsiadów a moim sufitem podwieszanym i najbliższe 3 miesiące będę miała same atrakcje a do tego będzie jeszcze  (jak zawsze i wszędzie) kontredans z ubezpieczeniem , bo jak zawsze trzeba ustalać z czyjego ubezpieczenia co będzie płacone, czyli co będzie płacone z ubezpieczenia  kamienicy, co z ubezpieczenia właściciela  mieszkania a co z mojego, czyli najemcy.  No i pocieszyła mnie, że ich własne mieszkanie spółdzielcze w Monachium, w budynku oddanym do użytku w pierwszej dekadzie  dwutysięcznego roku, też przeżyło tajemniczy wyciek wody i dłuugo trwało nim znaleziono  miejsce  awarii a kwestia  kosztów ubezpieczenia  ciągnęła się ze trzy lata.  Jak na razie to najgorzej mają sąsiedzi nade mną, bo mają zakręconą wodę u siebie. I dziś  podobno  odkryli miejsce, w którym zaczęła przeciekać rura. Na razie i tak trzeba  ze wszystkim  zaczekać do poniedziałku.

Nie wiem na ile to pomaga, ale na wszelki wypadek potrzymajcie za mnie  kciuki bym to wszystko zniosła  "po japońsku", czyli jako/tako.

piątek, 19 listopada 2021

Piątkowe wiadomości......

                                                   .......nie zawsze zabawne   ale niestety  życie nie jest wcale  zabawne. 

Zacznę może od czegoś, co mnie osobiście jak na razie mało obeszło - jak wiecie  niedawno były tu wybory parlamentarne i   "naród  wybrał - naród ma". Otóż trzy  frakcje polityczne: SPD, Zieloni i FDP zastanawiają się nad........ kwestią legalizacji konopi indyjskich, które  będą mogły służyć w celach rekreacyjnych.  

Jak dla mnie zastanawiająca jest argumentacja - ktoś policzył i stwierdził, że legalizacja owe roślinki, której portret wam prezentuję:

pozwoli budżetowi zaoszczędzić 1,3 miliarda  Euro rocznie na pracy policyjnej i sądowej, a ponadto pozwoli na utworzenie dziesiątków  tysięcy  miejsc pracy. Przyznam się, że z lekka mnie wbiło w mój komputerowy  fotelik i szczęka mi z lekka opadła. I pomyślałam, że te nowe miejsca pracy to pewnie powstaną w celu  wyprowadzania  młodych ludzi z nałogu uzależnienia od  "maryśki". A wyprowadzanie ludzi z nałogów to praca  długofalowa i zatrudnieni przy tym długo będą mieli mnóstwo pracy.

Jak na dziś, to niemal każdy Land ma  swoje przepisy na ten temat - ogólnie  bazowy przepis głosi, że posiadanie na własny użytek do 6 gram marihuany jest tylko wykroczeniem, a ponad 6 gram - przestępstwem. Ale  (wszystko co ludzkie ma swoje "ALE"), np. w Berlinie  tolerowane jest do 15 gram owej używki, a w Bremie, (jest wydzielonym  landem, jak Berlin), Nadrenii Północnej Westfalii, Nadrenii Palatynacie limit wynosi 10 gramów, w pozostałych  Krajach Związkowych- 6 gramów.

Druga wiadomość - połączy Polskę i Niemcy kolejny most linii kolejowej nad Odrą. Do użytku będzie oddany pod koniec 2022roku,  zastosowana będzie unikatowa technologia z "wieszakami" wykonanymi z włókna węglowego. Mostem będzie pociąg mógł jechać z prędkością 120 km/h. 16.XI b.m. położono  kamień węgielny pod budowę mostu. Pociąg  będzie  kursował na trasie Berlin-Muncheberg-Kostrzyń.

A poza tym - poza tym kiepsko, czwarta  fala pandemii, czyli wariant "Delta" koronawirusa covid-19 atakuje i to dość  gwałtownie. Ponieważ w 8 powiatach niemieckich  tygodniowa liczba zachorowań na 100 tysięcy  mieszkańców sięgnęła już nawet nieco ponad 1000 osób zaczyna obowiązywać zasada 3G w pracy i transporcie publicznym - 3G oznacza:  geimpft, genesen, getestet  -  czyli zaszczepieni, ozdrowieńcy po  wyleczeniu covidu, przetestowani z wynikiem negatywnym. 

Obowiązkowe szczepienia będą musieli przejść wszyscy pracownicy szpitali, placówek opiekuńczych i mobilnych służb opieki. W domach seniora i opieki - pracownicy i osoby odwiedzające pensjonariuszy będą codziennie testowani. Ponieważ jest tak wiele zachorowań pracodawcy  muszą gdzie tylko się da umożliwić swym pracownikom pracę  zdalną. Pomoc finansowa dla przedsiębiorstw  zostaje przedłużona  o dalsze 3 miesiące.

Trzecia dawka  szczepionki, zgodnie z zaleceniami "Stiko" (ośrodek zajmujący się dopuszczaniem i stosowaniem  szczepionek w Niemczech) ma być już dla wszystkich osób powyżej 18 roku życia - zalecenie to ma być wprowadzone  ze skutkiem natychmiastowym w Badenii Wirtembergii.

Ponieważ aktualnie najwięcej  zachorowań jest w Bawarii  wprowadzono tam  godzinę policyjną w gastronomii - restauracje, bary, kluby będą zamknięte od godziny 22,00.  W placówkach gastronomicznych  "obłożenie sali" nie  może przekraczać 25%.  Obostrzenia dotyczą też spotkań osób z  dwóch różnych gospodarstw - spotkać się może tylko 5 osób, jeżeli w tym gronie będą osoby niezaszczepione.  Zasady 2G i 2G+ obowiązują u fryzjera, uczelniach, centrach edukacji dla dorosłych.  Na imprezach sportowych i kulturalnych może  być zajęte tylko 25% miejsc, obowiązuje  zasada 2G+.    W powiatach,  w których poziom  tygodniowy zachorowań przekroczy 1000 wszystko będzie  zamknięte oprócz żłobków, przedszkoli i sklepów.  A w sklepie ilość klientów nie może przekroczyć  1 osoby na 20 metrów kwadratowych sprzedaży.

Niewesoło jest też w Austrii. Rząd austriacki chce od 1 lutego 2022r wprowadzić przymusowe szczepienia całej populacji. Odmówienie szczepienia spowoduje  karę w postaci wysokiej grzywny lub nawet  więzienia. Od przyszłego tygodnia w Austrii ma być całkowity  lockdown, przestaną być uznawane szybkie  testy antygenowe, obowiązywać będą testy PCR. 

A do posłuchania  coś starego:


Miłego weekendu Wszystkim;)

                                                                                                                                                                    

 

wtorek, 16 listopada 2021

Byłam wczoraj w.........

 ......... niestety nie  w operze ani nie w  filharmonii.

Byłam w konsulacie RP. Październik to miesiąc, w którym ZUS żąda dowodu, że emeryt, któremu jeszcze łaskawie wypłacają emeryturę  - żyje. Aby to udowodnić należy wypełnić  przysłany przez ZUS  druczek, a podpis na nim złożyć wobec urzędnika mającego prawo do potwierdzania podpisu.  Uznawane jest potwierdzenie  albo p. Konsula RP lub urzędnika  z ratusza  dzielnicy, w której się mieszka. I do jednego miejsca i do drugiego  mam porównywalną odległość  ok. 6 kilometrów, ale  do  polskiego konsulatu nie muszę się umawiać w tej akurat sprawie mailowo na konkretną datę i godzinę   a w urzędzie  miejskim najbliższy wolny termin był na połowę grudnia, a ja muszę odesłać druk do  ZUS-u w ciągu 1 miesiąca.

Ostatnio jakoś pogorszyło mi się zdróweńko, zwłaszcza pod względem ortopedycznym. Nie da się ukryć, że dość sporo miałam  w życiu różnych kontuzji i teraz  wszystko zaczyna  intensywnie się odzywać a ja bardzo nie lubię  funkcjonować na środkach przeciwbólowych, które  do najzdrowszych  tabletek nie należą.

Konsulat RP jest czynny 4 dni w tygodniu od godz.9,00 do 14,00, jeden dzień w tygodniu od 13,00 do 18,00. I z tego co wiem, to w dzień gdy jest czynny od godziny 13,00 są  tłumy interesantów, natomiast w pozostałe dni jest spokojnie. A że czas nieco naglił, zdecydowałam się wczoraj na  wyprawę po stwierdzenie wiarygodności  mojego podpisu.  

Gdy zajechałam taksóweczką pod Konsulat  lekuchno poczułam chęć zawrócenia - pod bramą ogrodzenia Konsulatu stało ze 6 osób, co oznacza ni mniej ni więcej dość długie czekanie, nawet jeśli nie wszyscy potrzebują stwierdzenia  wiarygodności podpisu.  Po kilku dzwonkach z budynku wyszedł z grobową miną pan strażnik - 195 cm wzrostu, mars na  obliczu i ani chybi trzycyfrowy wynik na  wadze.

Obrzucił grupkę interesantów wzrokiem i zapytał niemal uprzejmie pierwszego z brzegu  interesanta  " a pan po co tu przyszedł?" Wysłuchawszy jednym uchem o co petentowi biega, pokazał mu, że  "ooo, tu na  tej tablicy ma  pan wszystko napisane, a jeśli pan zgubił wszystkie dokumenty w  kwietniu a dopiero teraz przychodzi w sprawie nowych, to musi się pan wpierw telefonicznie umówić na jakiś termin. Ale ja nie mam telefonu - stwierdził ze smutkiem petent.  Cerber warknął - "ale pewnie ma ktoś ze znajomych, to od niego pan zadzwoni do konsulatu i umówi się na  jakiś termin". I to było najzwyklejsze  spławienie człowieka, bo dodzwonienie  się do tutejszego konsulatu  graniczy z cudem - po prostu nikt  nie odbiera telefonu. Gdy powiedziałam cerberowi, że ja tylko po potwierdzenie  autentyczności mego podpisu przyszłam, doszedł do wniosku, że wpuści mnie zaraz, gdy tylko wyjdzie któryś z interesantów, bo wewnątrz może przebywać tylko 5 interesantów. I rzeczywiście, gdy chwilę później wyszedł jakiś pan z dzieckiem, zostałam  wpuszczona przez  bramę, sprawdzono mi zawartość torebki i przeszłam jeszcze przez bramkę kontrolną, a następnie pan mnie poprosił bym uważnie schodziła po schodach do piwnicy, w której  urzędują pracownicy "bezpośredniego kontaktu" z petentem. 

Nie da się ukryć, że Konsulat RP ma naprawdę kiepskie  warunki do pracy. Osoby mające  bezpośredni kontakt z interesantami wciąż wędrują pomiędzy  pomieszczeniem piwnicznym, w którym są przyjmowani interesanci  a resztą pomieszczeń Konsulatu, czyli  muszą z tej  piwnicy wyjść  na górę, często przejść przez podwórze do innego budynku. I tak naprawdę wszystko ogromnie długo trwa. Konsulat ma wspólną posesję z ambasadą  RP i obie placówki mieszczą się w bardzo ładnej i drogiej dzielnicy Grunewald.


 

Na górnym zdjęciu jest widoczny  budynek naszej  ambasady, poniżej miejsce,  w którym kiedyś była nasza ambasada , na Unter den Linden, w centrum miasta. Jak niemal wszystkie ważne budynki w okresie NRD była budowana z użyciem azbestu, więc podobnie jak inne  budynki została rozebrana  doszczętnie. Nowy budynek ma kosztować 60 mln €. I będzie  stał w tym miejscu, gdzie był stary. Nie mam nawet bladego pojęcia  kiedy on powstanie. Projekt znalazłam na YT, wiem , że sam projekt powstał w 2012r i w  dopiero w 2020 r podpisano umowę na jego wykonanie.


Dla mnie lokalizacja jest o niebo lepsza, bo będę tam mogła dojechać  dwiema liniami metra, bo wreszcie oddano w tym roku nową linię  metra pod Unter den Linden. Tyle tylko, że  każda budowa ileś  lat trwa i być może już będę na pozycji bohatera nowelki  pt. "Jaś nie doczekał". Nie feler, inni będą mieli lepszy dojazd.

Wczoraj wyczytałam, że brytyjska firma  Emergex rozpoczyna  badania kliniczne nowej szczepionki p.Covid 19, która będzie w postaci ... plastra. Szczepionka ma zapewnić ochronę na dziesięciolecia, dzięki wykorzystaniu limfocytów T do zabijania zakażonych komórek. Wiadomość podał brytyjski dziennik The Guardian.Wstępne wyniki są spodziewane w czerwcu 2022r, a sam preparat  może być dostępny od 2025 roku. I, co dość  ważne- nie będzie wymagał przechowywania w bardzo niskich temperaturach jak obecna szczepionka Pfizera, może być kilka miesięcy przechowywany w temperaturze pokojowej. Co prawda niektórzy naukowcy powątpiewają czy limfocyty T "same z siebie" rozpoznają zakażone komórki, no ale bądźmy dobrej myśli, zawsze  można jeszcze połączyć  dwie różnie działające szczepionki.  Poza tym  ta sama firma rozpoczyna  badania nad szczepionką przeciw dendze, którą wg WHO jest zagrożona połowa ludzkości, a na którą wciąż nie ma szczepionki.

No to pozostało mi już tylko odstanie w kolejce by nadać list polecony do ZUS-u, więc idę  to  zrobić. Nie powiem, żeby pogoda mnie  zachwycała, no ale nie pada, jest +7 i jakoś tak szaro.

 I dla osłody dnia:


Miłego dla Was



 

sobota, 13 listopada 2021

Za oknem......

                    ........niestety jesień. 

Po drugiej stronie mej ulicy klony prezentują swe nagie  gałęzie. Tylko dęby burgundzkie pod moimi oknami szeleszczą brązowymi, lekko zwiniętymi  liśćmi, z którymi rozstaną się dopiero gdy będzie nadchodziła  wiosna. Pierwsze oznaki wiosny w tym mieście to masowe spadanie "orzeszków" platanów i  gubienie przez burgundzkie dęby liści.  W Berlinie jest naprawdę sporo platanów, a to drzewa które potrzebują duuużo wody, więc "ciut" mało są praktyczne teraz, gdy Europa pomaleńku stepowieje. Ale one były sadzone wiele, wiele lat wcześniej, gdy nikt nie podejrzewał, że zmieni się klimat. Mam niedaleko domu kilka bardzo starych platanów, a ten to mój ulubiony, ale  niestety nie wchodzi mi cały platan w obiektyw, bo stoi na wewnętrznym podwórzu bardzo niedużego osiedla i sięga ponad dachy 5-piętrowych budynków, wybudowanych jeszcze przed II wojną światową.



A poniżej jego "orzeszki" , ich zdjęcie  robione jeszcze w sierpniu.

Wyczytałam dziś wiadomość, że władze Monachium chcą natychmiast przyjąć uchodźców z polsko- białoruskiej granicy i apelują o skierowanie uchodźców bezpośrednio do Monachium.  W 2019 roku Monachium ogłosiło się  "bezpieczną przystanią" i jest zaangażowane w pomoc uchodźcom na zewnętrznych granicach UE i Afganistanu. Wspiera też migrantów przybyłych do Europy przez Morze Śródziemne. Bawaria to wielce  katolicki  Land i jakoś inaczej pojmują obowiązki  katolików wobec bliźnich niż  katolicy w Polsce.

 Dopiero co pisałam Wam o podwyższeniu mandatów za wykroczenia  drogowe w Niemczech, dziś prasa zadbała, bym równiez rozszerzyła swą wiedzę o nowe  przepisy z tej materii w Polsce.

Tu nowy taryfikator już wszedł w życie, w Polsce, podobno po wielu dyskusjach, nowy taryfikator będzie obowiązywać od 1 stycznia - wiadomości pochodzą z Moto.serwis.pl.

Po pierwsze od stycznia  będzie można "zarobić" nie jak dotąd 10 punktów  karnych, ale aż 15. Wydłuży się też termin ich przedawnienia - umorzone mogą zostać dopiero po 2 latach, ale tylko wtedy, gdy kierowca uiści  nałożoną  za nie karę finansową. Jeśli  nie ureguluje rachunku - owe punkty karne pozostaną z nim na zawsze.  A te 15 punktów karnych  można uzbierać za:

1.   spowodowanie wypadku w ruchu lądowym   - i tu się zastanawiam jak można samochodem spowodować wypadek w powietrzu lub na wodzie;

2.   prowadzenie pojazdu po  alkoholu;

3.   omijanie   pojazdu ustępującego pierwszeństwa pieszym;

4.  wyprzedzanie innego pojazdu na przejściu dla pieszych lub bezpośrednio przed nim;

5.  nieustąpienie pieszym  pierwszeństwa  na przejściu;

6.  naruszenie  zakazu wyprzedzania na przejazdach rowerowych i bezpośrednio przed nimi;

7.  nie  zastosowanie się do sygnałów zobowiązujących do  zatrzymania pojazdu celem przeprowadzenia kontroli drogowej;

8.  przekroczenie obowiązującej szybkości 50 km/h . 

 Tyle w dziedzinie punktów karnych. Generalnie w tej materii wystarczą dwa poważne wykroczenia aby przekroczyć limit i stracić prawo jazdy.

W kwestii wysokości mandatów przekroczenie limitu prędkości obowiązującej na danej drodze o 30 km/h  będzie kosztować kierowcę 800 złotych polskich.  I tu chyba nowość: jeżeli w ciągu kolejnych dwóch  lat kierujący pojazdem popełni to samo wykroczenie to wysokość kary wzrośnie, ale nie podano o ile złotych.

A na poprawę humoru może posłuchacie:


albo:

Miłej, spokojnej  niedzieli dla Was!

czwartek, 11 listopada 2021

Dzień jak co dzień.....

                                ......choć to w Polsce Dzień Niepodległości.

Odnoszę  nieodparte  wrażenie, że polski naród nałogowo wpada swymi wyborami co i rusz w tarapaty.

Przed momentem obejrzałam  na FB filmowy reportaż z dnia poprzedniego, dotyczący akcji protestacyjnej. Cieszy mnie, że wreszcie do akcji dołączają młodzi ludzie, a nie tylko moje pokolenie, które przeprowadziło transformację  gospodarczą i polityczną w Polsce. Zapewne część z Was oglądała tę akcję na FB, ale być może  że nie, więc słów kilka napiszę o tym. 

Wczoraj, o godz. 23,30 grupka nieliczna patriotów (tych prawdziwych  a nie  niejakiego Bąkiewicza) na górze fasady Galerii Kordegarda, która jest usytuowana  na przeciwko Pałacu Prezydenckiego, wywiesiła dwa banery: jeden z banerów miał napis: "Kaczyński rękoma Glińskiego finansuje faszystów Bąkiewicza",  a drugi głosił: "Dość faszyzmu pod płaszczem patriotyzmu". Czyli oba banery głosiły samą prawdę.  Przed Pałacem zgromadziła się naprawdę niewielka grupa młodych ludzi, dwóch osobników płci męskiej weszło po rozkładanej drabinie  na dach budynku Galerii i zainstalowało banery, do drabiny wciągniętej na dach przymocowali naszą flagę narodową i w pewnym momencie któraś z osób przebywających na dachu zapaliła świece dymne emitujące nasze barwy narodowe.

I zaraz potem zaczęła pojawiać się policja- wpierw jeden samochodzik osobowy, potem dwa kolejne, w końcu  przyjechały trzy  tak  zwane "suki" (uważam tę nazwę za obraźliwą dla psich samiczek) i na samym końcu trzy samochody straży pożarnej i samochód strażacki z podnośnikiem. Z jednego z samochodów wyciągnięto węże by zapewne polewać pożar, którego nie było. Policja  wpierw oczyściła "przedpole", czyli usunęła osoby zgromadzone po obu stronach ulicy  z miejsca równego długości  dziedzińca Pałacu, następnie "na raty" wzniesiono w koszu policjantów wyposażonych w sprzęt "wysokogórski". Na dachu przebywały w sumie 4 osoby protestujące, które zostały zatrzymane, wbrew temu, że wpierw policja  zapewniała, że tylko zostaną spisane a nie będą zabrane na komisariat. Banery zostały zdjęte, nieznany natomiast jest los drabiny oraz  naszej flagi narodowej.

Miałam dziś jechać do naszej  ambasady by mi poświadczyli mój podpis na druku ZUSowskim, ale zrezygnowałam. Nie wiem czy i tam  nie spotkałabym osób protestujących i moja wyprawa spełzła by na niczym.  Zrobię to jutro. No a skoro jesteśmy przy banerach:      jak widzicie na zdjęciu jest Brama Brandenburska, a na dole baner z podziękowaniami dla polskiego rządu za ochronę dla Niemiec. Nie mam  nawet bladego pojęcia kto ten baner, dwujęzyczny,  wczoraj rozpiął. Niemcy dobrze wiedzą, co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej i zdają sobie sprawę, że trzeba Polsce w tym przypadku pomóc. Pozostaje tylko pytanie, na które nie znam odpowiedzi- czy ten obecny rząd jest przytomnym partnerem do jakichkolwiek rozmów.

Zdjęcie nie najlepsze, za co przepraszam, ale robiłam je smartfonem z.....gazety.

I jeszcze coś - tu szaleje  covid, a tak dokładnie  jego zmutowana wersja delta. I teraz czymś ucieszę gorących przeciwników szczepień - ci co są już całkowicie  zaszczepieni albo nie chorują  wcale albo bardzo lekko, bo mają multum różnych  dotąd nie ujawniających się chorób. A ci zaszczepieni, którzy nie  chorują mogą być "bezobjawowi" i przekazują wiruska innym, sami nie chorując.  Stało się źle, bo w wielu landach ci zaszczepieni przestali zupełnie przestrzegać zasady noszenia masek tam, gdzie jest bliski kontakt z innymi.  

Nie wiem jak w Polsce, ale tu cały czas pisali, że pomimo szczepienia nadal mamy zachowywać wyższy poziom  higieny i w przestrzeni zamkniętej nadal używać masek i zachowywać odstępy. W tej chwili była pani Kanclerz, która teraz , do czasu uformowania się nowego rządu pełni nadal ten obowiązek, zwołuje na najbliższe dni posiedzenie wszystkich premierów Landów by podjąć kroki ochronne. Ale za wszelką cenę chcą utrzymać dzieci w szkołach. No cóż, życie nie jest jednak romansem.

No to tyle z okazji Dnia Niepodległości- na szczęście słonecznego, choć jest raptem 5 stopni ciepła.


wtorek, 9 listopada 2021

Już o tym wspominałam....

 ......ale ponieważ  w dalszym ciągu sporo osób przyjeżdża do Niemiec  samochodami to przypominam: w tych dniach wchodzi w Niemczech w życie  nowy taryfikator  mandatów za wykroczenia drogowe.

1. -   za parkowanie w miejscach objętych zakazem  zatrzymywania się  kierowca  zapłaci 55€ , zamiast dotychczasowych 15€.

2.-  przekroczenie szybkości w terenie zabudowanym o 16 do 20 km /godz. pozbawi kierowcę 70 € 

3. -jazda w terenie, na którym jest ograniczenie prędkości do 50km/godz  z prędkością    powyżej 90 km od teraz kosztuje  400€ a nie  200€  jak dotychczas.

4. - zaparkowanie na miejscu dla inwalidy - 55€ z kieszeni, dotychczas stawka była 35€

5.- zaparkowanie w miejscu dla  pojazdów uprzywilejowanych - 100€.

6.- nowość- parkowanie na miejscach przeznaczonych dla samochodów elektrycznych oraz samochodów z car-sharingu pozbawi winnego  55€.

7.- nie utworzenie korytarza  ratunkowego lub jazda nim to od 200 do 300 €

8.- blokowanie ścieżek rowerowych oraz parkowanie na chodniku kosztuje 100€ - dotychczas kara była 25€.

9.- jazda na tzw. "ryczącym silniku" to wydatek 100€.

I jeszcze jedno przypomnienie- jeśli w czasie pobytu w Niemczech trafi Wam się mandat i nie uregulujecie go, to jest więcej niż pewne, że gdy przyjedziecie do Niemiec następnym razem a  trafi się Wam po drodze kontrola policji, to będziecie musieli natychmiast tę zaległość uregulować, a jeśli nie  będziecie mogli tego zrobić to zgarną  Was do więzienia. Fama głosi , że są lepsze  od polskich.

Poza tym uprzedzam - radary czuwają i robią naprawdę świetne zdjęcia. O wiele lepsze niż fotograf w  Polsce do Dowodów Osobistych.Tu  szosy bywają patrolowane również dronami, bo wciąż jest mało ludzi w policji.  I nie wystraszcie się prostokątnych słupów pomalowanych na  ciemnoniebieski kolor ze sporą ilością małych okieneczek-  urządzenia w nich umieszczone testują  ruch samochodów ciężarowych, jego natężenie. Radary mają gustowny szary kolorek.   Korytarze ratunkowe są we wszystkich tunelach, więc miejcie oczy otwarte i nie  skaczcie z radości, że "środkowy pas jest pusty"- to jest właśnie pas dla ratowników. Ostatnio widzieliśmy jak jakiś debil radośnie nim popruwał  wzbudzając uśmiechy politowania innych kierowców wlokących się  nieco przeciążonym pasem.  Na wysokości Berlina część autostrad "robi" za miejską obwodnicę, która wciąż jest w stanie  budowania się i w związku z tym szybkość jest tu ograniczona do 80, a miejscami do  120 km na godzinę. 

"I to byłoby na tyle", jak mawiał klasyk w "60 minutach na godzinę."


poniedziałek, 8 listopada 2021

Pandemia pandemią......

                              ...... a życie się  jakoś się toczy, choć czasem z lekka kulejąc.

 Jak już niektóry wiedzą,  mam lekkiego świra na punkcie tanga argentyńskiego - lubiłam je  tańczyć i lubię oglądać  moje ulubione dwie pary argentyńskie-  Roxanę Suarez i Sebastiana Achavala oraz  drugą parę- Ariadnę Naveira i Fernanda Sancheza.  Obie pary są rodem z Argentyny, ale  mieszkają w Europie - Roxana i Sebastian  w Barcelonie, Ariadna i Fernando we Włoszech. Ariadna i Fernando udowodnili światu, że taniec i macierzyństwo można z powodzeniem pogodzić i często oglądając ich filmy nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że Ariadna nieomal wprost z parkietu pędziła na  salę porodową. Tym sposobem już mają troje pociech, systemem  niemal "rok  po roku". Natomiast  Roxana i Sebastian mieli nawet definitywnie się  rozejść, o czym mówili otwarcie przed kamerami podczas jednego z wywiadów, a kilka dni temu oczęta  mi wyszły na wierzch, gdy przeglądałam ostatnie filmy, bo wygląda to tak:




A tak tańczyli  tego lata w Warszawie i również w Kijowie.


Bardzo mi się już marzy powrót do normalności bezmaseczkowej, ale  mam świadomość, że najwcześniej może to być wiosną  następnego roku. O ile  Kosmos nie obdaruje nas jakąś następną pandemią.  Szkoda, że nie może na ludzkość spaść pandemia mądrości i zdrowego rozsądku!

A do posłuchania dziś proponuję


Miłego nowego tygodnia Wszystkim!

P.S.  

Filmiki oglądajcie na YT.