drewniana rzezba
piątek, 5 kwietnia 2013
Rzutem na taśmę....
.....zrobiłam taki komplet. W poniedziałek rusza do nowego domu, bo
na szczęście podoba się osobie, dla której został zrobiony, więc go
pokazuję.
Wszystkie kamyki to malachity, haft robiłam najmniejszymi koralikami
toho, by naszyjnik nie był ciężki, waży tylko 6 dag.
Główny kamyk ma na obwodzie oprawy czeskie kryształki.
Kolorystycznie kojarzy mi się z pawimi piórami.
Przez czas remontu z całą pewnością nawet nie tknę koralików ale
zostawię sobie na wierzchu szydełko i może wreszcie skończę pewną
serwetkę, którą robię już co najmniej pół roku.
Robię ją i robię i mam nadzieję, że przyjaciółka wybaczy mi, że tak
piekielnie się z nią grzebię.
No to idę robić remanent- motto na dziś: "i po co ja to kupiłam!?!?"
środa, 3 kwietnia 2013
Niestety nadchodzi......
....nie, nie wiosna, a remont.
Dziś przyszedł pan M., żeby omówić wreszcie z nami szczegóły co ma być
wykonane oraz przedstawić nam wstępny kosztorys.
Trzęsienie ziemi zacznie się od instalacji nowych okien w drugiej części
mieszkania, co nastapi pomiedzy 17 a 19 kwietnia.
Od 22 bm. wkroczy do akcji ekipa pana M. I się zacznie...
W łazience nastąpi całkowita demolka, bo jest konieczna wymiana rur, więc
trzeba wywalić wszystko co jest- glazurę, terakotę, wymurowany brodzik
i zamontować nowe wyposażenie.
Potem ów huragan przeniesie się do wc - to tylko będzie "muśnięcie" i
następnie pan M. zajmie się kuchnią.
Tu zamieszkają nowe meble kuchenne i stworzy się kącik jadalny.
Gdy skończy się remont ciągu sanitarno-kuchennego, nadejdzie czas
wymiany sieci elektrycznej w całym mieszkaniu, a potem, zakładając, że
przeżyję poprzednie etapy, nastąpi remont pokoi i przedpokoju.
Na czas tych wariactw remontowych wyprowadzimy się do mieszkania
przyjaciół, piętro wyżej. Niestety nie ma tam internetu, TV i telefonu.
Nie wiem jak to przeżyję, bo to będzie lekko licząc ze 4 tygodnie.
Od jutra znów będzie trzeba odwiedzać markety, tym razem już robiąc
konkretne zakupy. My będziemy kupować, pan M. będzie to zwoził do
domu swoim busem.
Dziś przyszedł pan M., żeby omówić wreszcie z nami szczegóły co ma być
wykonane oraz przedstawić nam wstępny kosztorys.
Trzęsienie ziemi zacznie się od instalacji nowych okien w drugiej części
mieszkania, co nastapi pomiedzy 17 a 19 kwietnia.
Od 22 bm. wkroczy do akcji ekipa pana M. I się zacznie...
W łazience nastąpi całkowita demolka, bo jest konieczna wymiana rur, więc
trzeba wywalić wszystko co jest- glazurę, terakotę, wymurowany brodzik
i zamontować nowe wyposażenie.
Potem ów huragan przeniesie się do wc - to tylko będzie "muśnięcie" i
następnie pan M. zajmie się kuchnią.
Tu zamieszkają nowe meble kuchenne i stworzy się kącik jadalny.
Gdy skończy się remont ciągu sanitarno-kuchennego, nadejdzie czas
wymiany sieci elektrycznej w całym mieszkaniu, a potem, zakładając, że
przeżyję poprzednie etapy, nastąpi remont pokoi i przedpokoju.
Na czas tych wariactw remontowych wyprowadzimy się do mieszkania
przyjaciół, piętro wyżej. Niestety nie ma tam internetu, TV i telefonu.
Nie wiem jak to przeżyję, bo to będzie lekko licząc ze 4 tygodnie.
Od jutra znów będzie trzeba odwiedzać markety, tym razem już robiąc
konkretne zakupy. My będziemy kupować, pan M. będzie to zwoził do
domu swoim busem.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Prima Aprilis....
...a więc małe oszustwa są dozwolone.
No więc zrobiłam dziś takie małe oszukaństwo -zawieszkę
w stylu Art Deco.
Jak zwykle kolory niezbyt mi wyszły. W naturze tło zawieszki jest
wyszyte złotymi koralikami toho, metalowe elementy sznura są
w kolorze starego złota. Turkusowe, czarne i białe koraliki
wyszły bez zarzutu.
Powiedziałabym, że oszukaństwo jest w pewnym sensie podwójne-
bo okazuje się, że Oko Horusa wcale nie jest okiem, ale zbiorem
symboli liczb ułamkowych, o czym wyczytałam tutaj, a chociaż
w dobie Art Deco wykorzystywano w biżuterii elementy staro
egipskie, nie jestem pewna, czy ten motyw był też wykorzystany.
No a jeśli nawet nie, no to co???
Grunt, że ja miałam frajdę haftując koralikami ten motyw.
No więc zrobiłam dziś takie małe oszukaństwo -zawieszkę
w stylu Art Deco.
Jak zwykle kolory niezbyt mi wyszły. W naturze tło zawieszki jest
wyszyte złotymi koralikami toho, metalowe elementy sznura są
w kolorze starego złota. Turkusowe, czarne i białe koraliki
wyszły bez zarzutu.
Powiedziałabym, że oszukaństwo jest w pewnym sensie podwójne-
bo okazuje się, że Oko Horusa wcale nie jest okiem, ale zbiorem
symboli liczb ułamkowych, o czym wyczytałam tutaj, a chociaż
w dobie Art Deco wykorzystywano w biżuterii elementy staro
egipskie, nie jestem pewna, czy ten motyw był też wykorzystany.
No a jeśli nawet nie, no to co???
Grunt, że ja miałam frajdę haftując koralikami ten motyw.
niedziela, 31 marca 2013
Wielkanoc 2013 r
Nie wiem jak gdzie indziej, ale w stolicy dziś wygląda jak wyżej.
I ślisko jest, bo to tzw. "śliskość pośniegowa".
Zdjęcia robiłam 2 godziny temu , śnieg nadal pada.
W radiu usłyszałam pokrzepiającą wiadomość, że taka zimowa aura
potrwa do 15 kwietnia. A potem to już samo lato.
Litosierne "dobre ręce" udzieliły pomocy mojemu kompowi bardzo
póznym, piątkowym wieczorem.
Biedaczkowi zapchał się wentylator pięcioletnią warstwą kurzu.
Pięknie dziekuję wszystkim za życzenia świąteczne -działają ,bo
mimo tego co za oknem czas nam mija wspaniale.
Czy macie już pomysł na śniegowy Śmigus-Dyngus???
Sadzę, że duże powodzenie mogą mieć odśnieżarki.
Miłego dla Was!!!
środa, 27 marca 2013
Już....
... święta za progiem, a mój komputer strajkuje, muszę go oddać
w tzw. "dobre ręce". Więc dopóki jeszcze działa -
Wszystkim,
gościom stałym i przypadkowym życzę
bardzo Wesołych i Miłych Świąt !!!!
w tzw. "dobre ręce". Więc dopóki jeszcze działa -
Wszystkim,
gościom stałym i przypadkowym życzę
bardzo Wesołych i Miłych Świąt !!!!
poniedziałek, 25 marca 2013
Inne naleśniki...
... czyli bezglutenowe, a do tego bezjajeczne.
Przepis stąd ściągnęłam.
Składniki:
1 miarka* mąki gryczanej,**
1 miarka mąki kukurydzianej,
1/2 miarki mąki ziemniaczanej
2,5 miarki mleka kokosowego lub zwykłego,
olej do smażenia
Wykonanie: Mieszamy wszystkie rodzaje mąki, dodajemy
mleko, odrobinę solimy, wszystko starannie mieszamy, odstawiamy
na 15 minut. Po tym czasie, jeśli ciasto jest zbyt gęste dolewamy
kilka łyżek wody i mieszamy.
Smażymy na oleju lub maśle klarowanym, podajemy z dżemem lub
sosem czekoladowym.
* u mnie miarka to nieduża filiżanka
** jeśli w pobliskim sklepie nie ma mąki gryczanej to możemy ją zrobić
same, mieląc kaszę gryczaną w młynku do mielenia kawy.
Przepis stąd ściągnęłam.
Składniki:
1 miarka* mąki gryczanej,**
1 miarka mąki kukurydzianej,
1/2 miarki mąki ziemniaczanej
2,5 miarki mleka kokosowego lub zwykłego,
olej do smażenia
Wykonanie: Mieszamy wszystkie rodzaje mąki, dodajemy
mleko, odrobinę solimy, wszystko starannie mieszamy, odstawiamy
na 15 minut. Po tym czasie, jeśli ciasto jest zbyt gęste dolewamy
kilka łyżek wody i mieszamy.
Smażymy na oleju lub maśle klarowanym, podajemy z dżemem lub
sosem czekoladowym.
* u mnie miarka to nieduża filiżanka
** jeśli w pobliskim sklepie nie ma mąki gryczanej to możemy ją zrobić
same, mieląc kaszę gryczaną w młynku do mielenia kawy.
niedziela, 24 marca 2013
Przedświątecznie
Muszę się pochwalić co dostałam, bo aż mnie skręca z dumy.
Zupełnie się tego nie spodziewałam, a tu nagle dzwonek do drzwi
i ....przesyłka polecona, dla mnie.
Szybciutko rozpakowałam i....sami zobaczcie jakie cuda:
Prześliczna kartka świąteczna robiona przez Jutę
Jest tak wesoła, że patrząc na nią uśmiecham się szeroko.
A tu:
Prześliczny wiszący pojemnik na różne drobiazgi, oczywiście
zrobiony przez Jutę.
Jutce "stuknęło" właśnie niedawno 2 lata blogowania i dzielenia się
z nami tym, co Jej wena i zręczne ręce wytworzyły.
Jutko, prześlicznie dziękuję.
****
A teraz obiecane przepisy na bezglutenowe biszkopty.
Zawsze robię biszkopt "od tyłu", czyli zaczynam od ubicia piany,
gdy już sztywnieje dodaję cukier i dalej ubijam, potem dodaję do
piany po 1 żółtku, na koniec dodaję po 1 łyżce mąki, delikatnie
całość mieszając łyżką.
Proporcje też mam proste - na jedno jajko przypada 1 łyżka cukru
i jedna łyżka mąki., 1 kropla olejku do ciasta.
Całą formę smaruję tłuszczem (ja-masłem klarowanym), a dno
wysypuję kaszką kukurydzianą . Boków nie wysypuję kaszką, by
ciasto mogło swobodnie rosnąć.
Bezglutenowe biszkopty zamiast zwykłej mąki mają mąkę
kukurydzianą lub ziemniaczaną. Proporcje te same.
Piecze się je 30-40 minut w 170 stopniach (termoobieg) . Stan
ciasta sprawdzamy pod koniec patyczkiem, czy jest suchy.
Można piec w keksówce lub w tortownicy.
Czasem robię na bazie tegoż ciasta "placek ze śliwkami"- wtedy
ciasto wylewam na płaską formę, na nim układam połówki śliwek i
piekę 50 minut w 170 stopniach (termoobieg). Po upieczeniu
posypuję wierzch cukrem-pudrem.
Zamiast śliwek, zimą można dać osączone owoce z kompotu.
Drugim wariantem jest tzw. cwibak - wtedy do mąki dodaję 1/2
łyżeczki proszku do pieczenia i b. drobno posiekane
bakalie - 2 łyżki.
Zupełnie się tego nie spodziewałam, a tu nagle dzwonek do drzwi
i ....przesyłka polecona, dla mnie.
Szybciutko rozpakowałam i....sami zobaczcie jakie cuda:
Prześliczna kartka świąteczna robiona przez Jutę
Jest tak wesoła, że patrząc na nią uśmiecham się szeroko.
A tu:
Prześliczny wiszący pojemnik na różne drobiazgi, oczywiście
zrobiony przez Jutę.
Jutce "stuknęło" właśnie niedawno 2 lata blogowania i dzielenia się
z nami tym, co Jej wena i zręczne ręce wytworzyły.
Jutko, prześlicznie dziękuję.
****
A teraz obiecane przepisy na bezglutenowe biszkopty.
Zawsze robię biszkopt "od tyłu", czyli zaczynam od ubicia piany,
gdy już sztywnieje dodaję cukier i dalej ubijam, potem dodaję do
piany po 1 żółtku, na koniec dodaję po 1 łyżce mąki, delikatnie
całość mieszając łyżką.
Proporcje też mam proste - na jedno jajko przypada 1 łyżka cukru
i jedna łyżka mąki., 1 kropla olejku do ciasta.
Całą formę smaruję tłuszczem (ja-masłem klarowanym), a dno
wysypuję kaszką kukurydzianą . Boków nie wysypuję kaszką, by
ciasto mogło swobodnie rosnąć.
Bezglutenowe biszkopty zamiast zwykłej mąki mają mąkę
kukurydzianą lub ziemniaczaną. Proporcje te same.
Piecze się je 30-40 minut w 170 stopniach (termoobieg) . Stan
ciasta sprawdzamy pod koniec patyczkiem, czy jest suchy.
Można piec w keksówce lub w tortownicy.
Czasem robię na bazie tegoż ciasta "placek ze śliwkami"- wtedy
ciasto wylewam na płaską formę, na nim układam połówki śliwek i
piekę 50 minut w 170 stopniach (termoobieg). Po upieczeniu
posypuję wierzch cukrem-pudrem.
Zamiast śliwek, zimą można dać osączone owoce z kompotu.
Drugim wariantem jest tzw. cwibak - wtedy do mąki dodaję 1/2
łyżeczki proszku do pieczenia i b. drobno posiekane
bakalie - 2 łyżki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)