....ale ja znów jestem chora!!!! Nic tylko się zabić i to szybko.
Idę do łóżka, sama, a właściwie to z termometrem i prochami.
Kaszlę tak, że chyba za którymś razem wpadnę przez podłogę do
własnego mieszkania.
Bolą mnie zatoki szczękowe, wyglądam jak królik po testach
dermatologicznych, głowa też mnie boli.
Na komentarze pod poprzednim postem odpowiem gdy nieco dojdę
do siebie po nieprzespanej nocy.
nara ... jak piszą współcześni pisarze:)))
drewniana rzezba
sobota, 4 maja 2013
czwartek, 2 maja 2013
Mix
Nie wiem jak w innych częściach kraju, ale tu nie jest majówka a raczej
tylko deszczówka.
Temperatura też raczej nie za wysoka, całkiem dobrze było mi dziś
w polarowej kurtce.
Nie pokażę dziś zdjęć z frontu robót, bo wydaje mi się, że ściany
przygotowane do malowania to mało urokliwy foto-temat .
W kuchni glazurka czeka na fugi. Powiem Wam szczerze, że we wtorek
stałam w kuchni jak zahipnotyzowana, patrząc jak Mistrzu kładzie
glazurę. Robi to w zabójczym tempie, niesamowicie równo i sprawnie.
Chyba się człowiek w duchu ze mnie śmiał, gdy tak stałam i wgapiałam
się w przybywające na ścianie kafelki.
Przyznam się Wam , że ja ogromnie lubię patrzeć gdy ktoś bardzo sprawnie
operuje swymi rękami, gdy każdy ruch jest precyzyjny a jednocześnie śmiały,
a wszystkie powodują, że powstaje jakieś dzieło.
****
Jak dobrze pójdzie, to do połowy miesiąca chłopcy skończą ten etap
prac. Potem będę miała 3 tygodnie przerwy, bo mają gdzie indziej
już wcześniej "zaklepaną" pracę, potem wracają do nas by zrobić
resztę, czyli pokoje i przedpokój.
I znów mam "zagwozdkę" - muszę sobie umeblować na nowo pokój.
Już widzę oczyma wyobrazni jak przez kilka miesięcy żyję "na walizkach
i pudłach" nim zakupię jakieś meble. No i już widzę te długi, które narobię.
Na razie buszuję w internecie i szukam, szukam.
Chwilami mam wrażenie, że szukam igły w stogu siana.
****
Nie piję, nie palę, a okazuje się, że jestem nałogowcem.
Jestem na głodzie - brakuje mi zdecydowanie mojej koralikowej
dłubaniny. Nie podejrzewałam , że aż taka będę nieszczęśliwa, że nie
mogę podłubać wśród koralików.
No nic, może jakoś wytrzymam te kilkanaście dni.
Miłego świętowania wszystkim!
tylko deszczówka.
Temperatura też raczej nie za wysoka, całkiem dobrze było mi dziś
w polarowej kurtce.
Nie pokażę dziś zdjęć z frontu robót, bo wydaje mi się, że ściany
przygotowane do malowania to mało urokliwy foto-temat .
W kuchni glazurka czeka na fugi. Powiem Wam szczerze, że we wtorek
stałam w kuchni jak zahipnotyzowana, patrząc jak Mistrzu kładzie
glazurę. Robi to w zabójczym tempie, niesamowicie równo i sprawnie.
Chyba się człowiek w duchu ze mnie śmiał, gdy tak stałam i wgapiałam
się w przybywające na ścianie kafelki.
Przyznam się Wam , że ja ogromnie lubię patrzeć gdy ktoś bardzo sprawnie
operuje swymi rękami, gdy każdy ruch jest precyzyjny a jednocześnie śmiały,
a wszystkie powodują, że powstaje jakieś dzieło.
****
Jak dobrze pójdzie, to do połowy miesiąca chłopcy skończą ten etap
prac. Potem będę miała 3 tygodnie przerwy, bo mają gdzie indziej
już wcześniej "zaklepaną" pracę, potem wracają do nas by zrobić
resztę, czyli pokoje i przedpokój.
I znów mam "zagwozdkę" - muszę sobie umeblować na nowo pokój.
Już widzę oczyma wyobrazni jak przez kilka miesięcy żyję "na walizkach
i pudłach" nim zakupię jakieś meble. No i już widzę te długi, które narobię.
Na razie buszuję w internecie i szukam, szukam.
Chwilami mam wrażenie, że szukam igły w stogu siana.
****
Nie piję, nie palę, a okazuje się, że jestem nałogowcem.
Jestem na głodzie - brakuje mi zdecydowanie mojej koralikowej
dłubaniny. Nie podejrzewałam , że aż taka będę nieszczęśliwa, że nie
mogę podłubać wśród koralików.
No nic, może jakoś wytrzymam te kilkanaście dni.
Miłego świętowania wszystkim!
wtorek, 30 kwietnia 2013
Idzie do przodu...
Dziś chłopcy harowali niesamowicie intensywnie i widać efekty.
Oto one:
Pod tymi płytkami ze wzorem będzie usytuowany zlewozmywak
A tak prezentuje się prawy narożnik przy wejściu do kuchni.
Właściwie już są na ścianie kuchni wszystkie płytki. Gdy już
wyschnie, będą fugowane.
Ale roboty nadal mnóstwo. Trzeba rozprowadzić zasilanie,
pomalować ściany i sufity, ułożyć terakotę.
Terakota jest dość ciemna, kolorystycznie zbliżona do wzoru
zdobiącego płytki i jest cieniowana, żeby nie trzeba było z mopem
codziennie ganiać.
Łazienka jest przygotowana do glazury, samo glazurowanie
zajmie 2 dni.
No a potem znów rozprowadzanie zasilania, montaż kabiny
prysznicowej i brodzika, malowanie ścian nad glazurą, sufitów ,
ułożenie terakoty.
Około 10 maja przyjadą meble kuchenne i chłopcy je będą
montować.
Ze wszystkich swych sił namawiają nas, by nie przerywać passy
remontowej i od razu robić pokoje i przedpokój.
Żeby tak jeszcze znalezli mi jakiegoś sponsora to byłoby to
proste.
****
A teraz z innej beczki.
Gosiu, przyjaciółko Kochana - wreszcie, po roku niemal,
zrobiłam serwetę. Miałam nadzieję, że będzie drobiazgiem
na nowe mieszkanie, a wyszło - jak wyszło.
Poniżej zdjęcie dowodowe, że już jest gotowa - zrobiłam
ją w formie prostokąta, 68 na 48 centymetrów, kolor ecru.
Jeszcze tylko ją wyprasuję ( ale teraz jestem "bezżelazkowa),
jutro poszukam żelazka na dole i serwetka pofrunie do Ciebie.
Jesteś nadzwyczaj łagodną osobą i wielce zarazem
wyrozumiałą, że ani razu nie ochrzaniłaś mnie za taką zwłokę.
Poniżej dowód rzeczowy:
Miłego długiego weekendu :)
Oto one:
Pod tymi płytkami ze wzorem będzie usytuowany zlewozmywak
A tak prezentuje się prawy narożnik przy wejściu do kuchni.
Właściwie już są na ścianie kuchni wszystkie płytki. Gdy już
wyschnie, będą fugowane.
Ale roboty nadal mnóstwo. Trzeba rozprowadzić zasilanie,
pomalować ściany i sufity, ułożyć terakotę.
Terakota jest dość ciemna, kolorystycznie zbliżona do wzoru
zdobiącego płytki i jest cieniowana, żeby nie trzeba było z mopem
codziennie ganiać.
Łazienka jest przygotowana do glazury, samo glazurowanie
zajmie 2 dni.
No a potem znów rozprowadzanie zasilania, montaż kabiny
prysznicowej i brodzika, malowanie ścian nad glazurą, sufitów ,
ułożenie terakoty.
Około 10 maja przyjadą meble kuchenne i chłopcy je będą
montować.
Ze wszystkich swych sił namawiają nas, by nie przerywać passy
remontowej i od razu robić pokoje i przedpokój.
Żeby tak jeszcze znalezli mi jakiegoś sponsora to byłoby to
proste.
****
A teraz z innej beczki.
Gosiu, przyjaciółko Kochana - wreszcie, po roku niemal,
zrobiłam serwetę. Miałam nadzieję, że będzie drobiazgiem
na nowe mieszkanie, a wyszło - jak wyszło.
Poniżej zdjęcie dowodowe, że już jest gotowa - zrobiłam
ją w formie prostokąta, 68 na 48 centymetrów, kolor ecru.
Jeszcze tylko ją wyprasuję ( ale teraz jestem "bezżelazkowa),
jutro poszukam żelazka na dole i serwetka pofrunie do Ciebie.
Jesteś nadzwyczaj łagodną osobą i wielce zarazem
wyrozumiałą, że ani razu nie ochrzaniłaś mnie za taką zwłokę.
Poniżej dowód rzeczowy:
Miłego długiego weekendu :)
Wczoraj....
.....było tak
Płyty są już przymocowane do ścian, dziś będą powlekane
płynnym plastikiem, coby nic nie przeciekało.
Ogólnie biorąc z miłym zdziwieniem obserwuję jak bardzo
poszła do przodu chemia budowlana.
Kiedyś takich "wynalazków" nie było - te wszystkie wielce
dogodne w użyciu pianki i silikony techniczne bardzo
ułatwiają życie.
A tak przy okazji - temu, kto zaprojektował kabiny łazienkowe
i kabiny wc ze ściętymi narożnikami, życzę by w swym
kolejnym wcieleniu musiał je zamieniać na kąty proste.
Przez niego trzeba teraz podrażać koszty przystosowania
tych kabin do instalacji w nich np. kabiny prysznicowej, której
brodzik ma aż cztery kąty proste.
Nawet położenie glazury wymaga "gimnastyki", bo albo trzeba
specjalnie przycinać kafelki , albo robić taką obudowę
ściany jak wyżej widać, co zmniejsza jednak ogólną powierzchnię
ściany i podraża koszty.
A tak poza tym wszystko bez zmian - jeśli w takim tempie
będzie mi się poprawiało zdrowie mam szansę by do lipca
całkiem wyzdrowieć.
Miłego Wszystkim!
sobota, 27 kwietnia 2013
Mix
Wczoraj okazało się, dlaczego co pół roku zatyka mi się odpływ wody i
muszę korzystać z pomocy hydraulika, choć na co dzień często korzystam
z "Kreta", używam gęstych sitek itp.
Gdy wczoraj chłopcy przystąpili do wymiany rur, okazało się, że koniec
odpływu rur z mego mieszkania jest częściowo zacementowany. I ja wiem,
czyja to sprawka - gdy te drobne 20 lat temu robili mi glazurnicy sanitariaty,
to wylewali resztki cementu do sedesu- nawet mi zacementowali dno
miski sedesowej, co w końcu udało im się usunąć, ale nikt nie wpadł na
myśl, że przecież tak samo ten cement mógł osiąść w kolanku rury
odpływowej, przed jej wejściem do głównego odpływu z budynku.
Wezwaliśmy hydraulika z ADM, który razem z chłopcami dostał się
do tego miejsca, oczyścili odpływ i pan hydraulik się rozpromienił - "już
teraz wiem, dlaczego tak często pani mnie wzywała!".
Kurczę, chyba nie myślał, że go podrywam!
Czasami mam wrażenie, że żyję w krainie ludzi "inaczej sprawnych
umysłowo".
****
Mój ślubny całymi dniami zadręcza mnie dociekaniem, "kiedy oni to
skończą"???? Bo tylko on, biedak, cierpi niewygody, mnie to z całą
pewnością jest świetnie:)))
Gdy wyczytacie w jakimś tabloidzie, że " pani zabiła pana" z miejsca
będziecie wiedzieć kto, kogo i dlaczego. Czyli będziecie wiedzieć więcej
niż reporterzy.
****
Post zaczęłam rano, teraz dochodzi godz. 17,10. W tak zwanym
"międzyczasie" byliśmy zakupić brakujące do kuchni meble.
Iiiii.....udało się! Dokupiłam 2 stojące płaskie (37 cm) a wysokie witryny,
jedną witrynkę wiszącą i zamówiłam na wymiar stolik do kuchni oraz dwa
krzesełka z dobrymi oparciami. Zle toleruję krzesełka, które mają
jedną wąską listewkę na wysokości górnej części mych łopatek a
resztę oparcia stanowi wieeelka dziura.
Korekcyjne siedzenie trenuję na piłce , jedząc wolę siedzieć tradycyjnie.
Poza tym, przemiły człowiek, u którego zamawialiśmy stolik, poinformował
nas, że za tydzień, na ich ekspozycji pojawią się meble systemowe, które
mam zamiar zakupić do pokoju. Bo jak dotąd nigdy ich nie było na
ekspozycji w Warszawie i już widziałam siebie jak pędzimy autkiem do
Lidzbarka Warmińskiego by je "na żywo obejrzeć".
Bo my tacy jacyś niedzisiejsi jesteśmy - wolimy je obejrzeć nie tylko
na stronie internetowej. Może to i śmieszne, wiem.
****
Mistrzu odbył dziś coś jakby spowiedz. Żal mi Go, ale mam nadzieję, że
nim znów sięgnie po znieczulenie wpierw do nas zadzwoni, żeby pogadać.
Sam się sobie nie mógł na koniec nadziwić, że tyle rzeczy umiał nam
powiedzieć.
Niektórzy naprawdę mają poważne problemy i nie zawsze mają z kim
o nich porozmawiać.
****
Rury w łazience już wymienione, obsadzone, zacementowane, wszystko
schnie, ściany przygotowane do glazurowania. A roboty jest jeszcze od
metra i trochę.
muszę korzystać z pomocy hydraulika, choć na co dzień często korzystam
z "Kreta", używam gęstych sitek itp.
Gdy wczoraj chłopcy przystąpili do wymiany rur, okazało się, że koniec
odpływu rur z mego mieszkania jest częściowo zacementowany. I ja wiem,
czyja to sprawka - gdy te drobne 20 lat temu robili mi glazurnicy sanitariaty,
to wylewali resztki cementu do sedesu- nawet mi zacementowali dno
miski sedesowej, co w końcu udało im się usunąć, ale nikt nie wpadł na
myśl, że przecież tak samo ten cement mógł osiąść w kolanku rury
odpływowej, przed jej wejściem do głównego odpływu z budynku.
Wezwaliśmy hydraulika z ADM, który razem z chłopcami dostał się
do tego miejsca, oczyścili odpływ i pan hydraulik się rozpromienił - "już
teraz wiem, dlaczego tak często pani mnie wzywała!".
Kurczę, chyba nie myślał, że go podrywam!
Czasami mam wrażenie, że żyję w krainie ludzi "inaczej sprawnych
umysłowo".
****
Mój ślubny całymi dniami zadręcza mnie dociekaniem, "kiedy oni to
skończą"???? Bo tylko on, biedak, cierpi niewygody, mnie to z całą
pewnością jest świetnie:)))
Gdy wyczytacie w jakimś tabloidzie, że " pani zabiła pana" z miejsca
będziecie wiedzieć kto, kogo i dlaczego. Czyli będziecie wiedzieć więcej
niż reporterzy.
****
Post zaczęłam rano, teraz dochodzi godz. 17,10. W tak zwanym
"międzyczasie" byliśmy zakupić brakujące do kuchni meble.
Iiiii.....udało się! Dokupiłam 2 stojące płaskie (37 cm) a wysokie witryny,
jedną witrynkę wiszącą i zamówiłam na wymiar stolik do kuchni oraz dwa
krzesełka z dobrymi oparciami. Zle toleruję krzesełka, które mają
jedną wąską listewkę na wysokości górnej części mych łopatek a
resztę oparcia stanowi wieeelka dziura.
Korekcyjne siedzenie trenuję na piłce , jedząc wolę siedzieć tradycyjnie.
Poza tym, przemiły człowiek, u którego zamawialiśmy stolik, poinformował
nas, że za tydzień, na ich ekspozycji pojawią się meble systemowe, które
mam zamiar zakupić do pokoju. Bo jak dotąd nigdy ich nie było na
ekspozycji w Warszawie i już widziałam siebie jak pędzimy autkiem do
Lidzbarka Warmińskiego by je "na żywo obejrzeć".
Bo my tacy jacyś niedzisiejsi jesteśmy - wolimy je obejrzeć nie tylko
na stronie internetowej. Może to i śmieszne, wiem.
****
Mistrzu odbył dziś coś jakby spowiedz. Żal mi Go, ale mam nadzieję, że
nim znów sięgnie po znieczulenie wpierw do nas zadzwoni, żeby pogadać.
Sam się sobie nie mógł na koniec nadziwić, że tyle rzeczy umiał nam
powiedzieć.
Niektórzy naprawdę mają poważne problemy i nie zawsze mają z kim
o nich porozmawiać.
****
Rury w łazience już wymienione, obsadzone, zacementowane, wszystko
schnie, ściany przygotowane do glazurowania. A roboty jest jeszcze od
metra i trochę.
piątek, 26 kwietnia 2013
Coś dla oka
Dziś rano z mego "emigracyjnego" balkonu:
To kwitnąca mirabelka
A tu - forsycja
Ta brzoza jest niemal na wyciągnięcie ręki
Na pierwszym planie jest lipa ,ma malutkie pączki
Ta brzoza przesłania nowe bloki, jeszcze nie zasiedlone w 100%
A to góra "mojej" brzozy
To kwitnąca mirabelka
A tu - forsycja
Ta brzoza jest niemal na wyciągnięcie ręki
Na pierwszym planie jest lipa ,ma malutkie pączki
Ta brzoza przesłania nowe bloki, jeszcze nie zasiedlone w 100%
A to góra "mojej" brzozy
czwartek, 25 kwietnia 2013
"Około remontowo"
Wiem, jestem monotematyczna. Albo zadręczam Was koralikami albo
remontem.
Należę do tych stworzeń, które gdy są chore starają się całą chorobę
przespać lub chociaż przeleżeć.
No więc poleżałam, co wielce zaniepokoiło mojego ślubnego, bo
leżałam choć podłoga się trzęsła od pracy wiertary udarowej.
I nie czytałam, niczego w łapach nie dłubałam, na domiar złego
leżałam tyłem do publiki.
No ale zdrowotnie jest mi zdecydowanie lepiej. W uchu nie kłuje,
mogę przełykać płyn, tylko jeść mi się nie chce. No i dobrze.
Nie wyglądam na anorektyczkę.
Mistrzu Remontu przybył dziś, pokajał się i nagle, bez słowa zniknął.
Swemu koledze też nie powiedział co jest - po prostu nagle zniknął.
Okazuje się, że Mistrzu Remontu zaczął się pomału staczać tak
mniej więcej od trzech lat.
I tak naprawdę firmę remontową prowadzi ten Strong Men, nie Mistrzu.
Ponieważ panowie znają się wiele, wiele lat, Strong Men opiekuje się
trochę swoim kolegą, któremu coraz trudniej iść przez życie bez
procentów.
Stanęło na tym, że Strong wezmie kogoś innego do pomocy, choć
niemal nikt nie układa glazury tak świetnie jak Mistrzu. Być może, ale
moja łazienka nie startuje w konkursie na najpiękniej ułożoną glazurę,
więc niech już będzie ktoś mniej zdolny w tym glazurowaniu za to
trzezwy i stale osiągalny.
Nie napiszę nic rewelacyjnego w tym temacie - ale każdy, kto
chwyta za piwko lub kieliszek bo po wypiciu procentów "jaśniej" mu
się myśli, poprawia humor lub znikają troski - powinien się nad sobą
zastanowić - to przeważnie jest początek równi pochyłej i warto się
jeszcze w tym momencie zwrócić po fachową pomoc.
Alkohol zniszczył życie kilku osobom, które albo należały do mojej
rodziny albo grona bliskich znajomych.
I nie łudzmy się, że tylko mężczyzni wpadają w alkoholizm-płeć
piękna wpada w nałóg jeszcze szybciej.
Zaczyna mi brakować koralików- no cóż, widać wpadłam w nałóg.
remontem.
Należę do tych stworzeń, które gdy są chore starają się całą chorobę
przespać lub chociaż przeleżeć.
No więc poleżałam, co wielce zaniepokoiło mojego ślubnego, bo
leżałam choć podłoga się trzęsła od pracy wiertary udarowej.
I nie czytałam, niczego w łapach nie dłubałam, na domiar złego
leżałam tyłem do publiki.
No ale zdrowotnie jest mi zdecydowanie lepiej. W uchu nie kłuje,
mogę przełykać płyn, tylko jeść mi się nie chce. No i dobrze.
Nie wyglądam na anorektyczkę.
Mistrzu Remontu przybył dziś, pokajał się i nagle, bez słowa zniknął.
Swemu koledze też nie powiedział co jest - po prostu nagle zniknął.
Okazuje się, że Mistrzu Remontu zaczął się pomału staczać tak
mniej więcej od trzech lat.
I tak naprawdę firmę remontową prowadzi ten Strong Men, nie Mistrzu.
Ponieważ panowie znają się wiele, wiele lat, Strong Men opiekuje się
trochę swoim kolegą, któremu coraz trudniej iść przez życie bez
procentów.
Stanęło na tym, że Strong wezmie kogoś innego do pomocy, choć
niemal nikt nie układa glazury tak świetnie jak Mistrzu. Być może, ale
moja łazienka nie startuje w konkursie na najpiękniej ułożoną glazurę,
więc niech już będzie ktoś mniej zdolny w tym glazurowaniu za to
trzezwy i stale osiągalny.
Nie napiszę nic rewelacyjnego w tym temacie - ale każdy, kto
chwyta za piwko lub kieliszek bo po wypiciu procentów "jaśniej" mu
się myśli, poprawia humor lub znikają troski - powinien się nad sobą
zastanowić - to przeważnie jest początek równi pochyłej i warto się
jeszcze w tym momencie zwrócić po fachową pomoc.
Alkohol zniszczył życie kilku osobom, które albo należały do mojej
rodziny albo grona bliskich znajomych.
I nie łudzmy się, że tylko mężczyzni wpadają w alkoholizm-płeć
piękna wpada w nałóg jeszcze szybciej.
Zaczyna mi brakować koralików- no cóż, widać wpadłam w nałóg.
Subskrybuj:
Posty (Atom)