drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 16 lutego 2026

I znowu......

 ........to białe  zimowe paskudztwo napadało.

A już  było tak  miło, kulturalnie,  czyste, suche  chodniki, żadnej podstępnej pod śniegiem ślizgawki. Teraz mam na termometrze -2 stopnie, ale i ostrzeżenie,że odczuwalna temperatura to -7 stopni. No i .....kolejny  dzień przesiedzę  w  domu, bo coś ostatnio te ujemne  temperatury  mi nie  służą. 

Nie  da się ukryć, że bocian który mnie  ponoć  przyniósł to wyraźnie pomylił adresy, bo ja od najwcześniejszych lat nie lubiłam zimy, na  zimowy  spacer to trzeba  było mnie   siłą z  domu wyciągać i  zupełnie  nie  rozumiałam co jest fajnego  we  wzajemnym osypywaniu  się śniegiem. Tak naprawdę to do dziś  tego  nie wiem.  

A na dodatek  wydałam  się za  taternika, dla którego wszelakie  góry były extra cudem i latem i  zimą i którego ambicja   nauczenia  mnie  jazdy na nartach zakończyła  się dla mnie  złamaniem kości krzyżowej. Miałam trzy miesiące  zwolnienia  lekarskiego, przy każdej kontroli u chirurga  bałam  się, że mnie zamknie w szpitalu i chyba  z tego strachu i przestrzegania wszystkich  zaleceń tak się pięknie ta kość krzyżowa  zrosła, że po 10 latach od złamania  nawet na najlepszym  badaniu rtg nie było nawet  śladu po złamaniu.

Jutro młodszy  mój wnuczek kończy 15 lat. Wzrostem już przerósł nieco starszego brata, a cieszy  się z tego faktu niepomiernie. Mają  chłopcy po kim rosnąć, tatuś ma te  drobne  190 cm wzrostu. Trochę jest kłopotów  z ciuchami dla  nich, bo wg tabel krawieckich to oni obaj  są zbyt szczupli do tego wzrostu i zbyt wysocy jak na ten wiek.

A poza tym u mnie marazm i stagnacja, zupełnie nic się nie dzieje, codziennie  rano na  samą myśl, że muszę  wstać robi mi się niemiło, no a już najgorzej mi się robi gdy  muszę wyjść  z domu.A na jutro  znów przewidują opady  śniegu. Ja to chyba przez pomyłkę się  znalazłam w tym kawałku Europy.

Nie mniej miłego nowego tygodnia  wszystkim życzę!!! 

poniedziałek, 26 stycznia 2026

"Zgłupieć przyjdzie"....

     .......choć  tak naprawdę  nie  znam  Zgłupiecia. To tylko ci załapią co znali "Dialogi na cztery nogi"

Nie wiem czy wiecie,  ale  zdaniem panów naukowców obecnie trwa na Ziemi  WIELKA  EPOKA  LODOWCOWA, w której żyjemy od kilku milionów lat.

Nie wiem jak się ma do tego stwierdzenia fakt, że prowadzone pomiary na północnej  części lodowca Hofsjokull wykazały, że w ciągu ostatnich 15 lat stracił on 5% swej objętości, czyli 10 km sześciennych.

W Arktyce pokrywa lodowa się  zmniejsza, ale.......w innych częściach  Ziemi objętość pokrywy lodowej zaczyna  się..... zwiększać. Czyli bilans  musi wypaść na  zero.

Na Biegunie Południowym zima  z  roku na  rok jest  coraz  dłuższa i zimniejsza a pokrywa lodowa pomału  rośnie. W ubiegłym roku klimatolog z PAN  stwierdził, że  wręcz spodziewa  się.....zlodowacenia.

Jedyne  co mnie pociesza, to fakt że zmiany nie następują dramatycznie szybko i spokojnie zdążę  zejść z tego świata bez jakiegoś termicznego  szoku, żyjąc  w dziwnym klimacie  Berlina,  w którym temperatura, jaką  wskazuje termometr  różni się  dość istotnie od temperatury odczuwalnej.Czasem tak jak  dziś  tylko o 2  stopnie, ale  czasami i o 5 stopni.

W tej chwili u  mnie przelatują "lekkie opady śniegu", na termometrze tylko  -1 stopień, ale  zdaniem meteo odczuwalna temperatura to  -3 stopnie. Na  szczęście  wcale  nie  muszę  dziś opuszczać domu.

No to miłego dla Wszystkich żyjących  w tej Epoce Lodowcowej. 

środa, 14 stycznia 2026

Wszystko dookoła.....

 

......... a pogoda  zwłaszcza,  świruje więc  może nic  dziwnego, że i mnie  często   świr  ogarnia.

 Właśnie  wróciłam ze  sklepu do którego szłam  w  dość sporym deszczu, starając  się omijać resztki zlodowaciałego śniegu oraz  całkiem  spore  kałuże. Na termometrze, jako że to  styczeń a Berlin  nie  leży w tropikalnej strefie jest +6 stopni  no i  pada  deszcz,  czyli jest  zima  całą gębą.

Z nostalgią  wspominam zawsze starannie  oczyszczone chodniki "moich" warszawskich  Stegien, no ale  jakimś cudem tam nie brakowało rąk do pracy, bowiem  do obowiązków  "gospodarza domu" (dawniej  zwanego dozorcą domu) należało staranne  oczyszczenie  chodnika wokół budynku a o inne osiedlowe chodniki , jezdnie  itp. dbała  administracja  osiedla. Tu teoretycznie właściciel  budynku ma obowiązek dbania o to by  kawałek  chodnika koło budynku  był oczyszczony. 

Ostatnio ktoś w  tym mieście  przejrzał na  oczy i  zauważył, że te różne żwirki, którymi są posypywane  chodniki to tak pomagają  w  zwalczaniu śliskości podłoża  jak umarłemu  kadzidło i żeby jednak posypywać  chodniki  piaskiem z dodatkiem środka topiącego lód, bo jest takowy środek i nie jest  to sól kuchenna, która  niszczyła trawniki i korzenie  drzew.

Poza tym nic  się u mnie  ciekawego  nie  dzieje, czyli  dzień podobny do  dnia, tydzień do tygodnia i tak jakoś  przesnuwa  się pomału  zima.

Naprawdę  zazdroszczę tym zwierzakom, które przesypiają  zimę - też bym tak  chciała. 

Miłego  Wszystkim  tu  zaglądającym. 

 

piątek, 2 stycznia 2026

Ciężko było.......

 .........ale przeżyłam.

Mam na  myśli "Noc Sylwestrową". W tym  roku okoliczne  patafiaństwo postanowiło wyżywać  się na ulicy przy której  mieszkam.  Co gorliwsi i bardziej  spragnieni huku  i  smrodu zaczęli  przed  zapadnięciem zmroku, no  ale widocznie   efekt był  zbyt nikły i nie  było żadnego "odzewu", więc naiwnie pomyślałam, że może miasto  wyznaczyło  jakiś teren na owe szaleństwa.  

Oczywiście  takie  myślenie  to z mojej  strony czysta  naiwność i głupota. Jakoś nie pomyślałam, że przecież  najfajniej jest stanąć w bramie budynku  w którym  się mieszka i stamtąd  wypuszczać  huczące fajerwerki. Drugim takim  miejscem  jest balkon ewentualnie  nawet  własne okno.

Ogólnie  rzecz ujmując miałam wrażenie , że jestem na  najprawdziwszej  wojnie i trwa  wielogodzinny ostrzał z karabinów  maszynowych typu RKM.  Cała ulica  była  spowita dość  gęstym, wolno  rozchodzącym  się  dymem,  niektóre fajerwerki  wzlatywały wysoko ponad pięciopiętrowe kamienice ulicy. Te  pięciopiętrowe przedwojenne  kamienice są  znacznie wyższe niż obecne pięciopiętrowe  budynki, bo kiedyś  piętra miały  wysokość 4 metrów. Około 5 rano odpalili  "coś" - piszę  coś  bo nie mam pojęcia co to  było - a efekt  był zbliżony do wybuchu  bomby - ogromny głuchy huk i będąc na trzecim  piętrze starego, solidnie zbudowanego przedwojennego  budynku odczułam  jak on  zadrżał. 

To było odpalenie  czegoś na pożegnanie i na mojej ulicy uspokoiło  się. Dochodziły jeszcze  odgłosy  ze sąsiednich ulic. Nie wiem co to  było, że  aż  się duży budynek  zatrząsł,  ale  gdy  dziś wyszłam z domu około godziny 11,00 ulice  były już  czyste. Tylko pogoda była kiepska, bo śnieg  z deszczem padał.


 I tak wygląda dziś u mnie - trochę mi  się aparat w ręce przekrzywił, pewnie od  widoku tego  zacinającego  skośnie opadu.

No to.........   SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU -    Wszystkim  życzę! 

 

środa, 31 grudnia 2025

Dziś......

 ......ostatni  dzień roku i zima postanowiła  przekonać  Berlin, że jednak jest i o Berlinie też pamięta i posypała  śniegiem, czyli  mamy "atak  zimy", bo  posypało śniegiem. W tej chwili to nawet przestał padać, ale  jeszcze  godzinę wcześniej miałam z łóżka  taki widok:


 Lubię te moje podwórkowe  brzozy, właściwie  przez  cały  rok wyglądają  ładnie.


 A powyżej look na podwórze. Na resztę dnia  zapowiadają opady deszczu  ze śniegiem a temperatura może dojść  aż do +2 stopni,  z tym, że ta odczuwalna  to będzie oscylowała koło  minus 3 stopni. No żyć nie umierać.

Oczywiście  rąk do pracy nadal  brak bowiem  sprowadzone  "ręce do pracy" albo  chorują  albo stoją w kolejce po jakiś  zasiłek,  więc nie ma  kto  normalnie  oczyścić  ze śniegu chodników, zwłaszcza , że  dzielnica w której  mieszkam to nie  centrum  miasta ale ze 2 przystanki metrem od samego  centrum 

Tu raczej  nie istnieje "coś takiego" jak w  Polsce gospodarz domu ( kiedyś  zwany "dozorcą domu"), bo obecność owego musieliby  finansować lokatorzy budynku,  a ceny wynajmu lokali mieszkalnych w Berlinie  nie należą do niskich i są  regulowane odgórnie, przez państwo. Co dość  zabawne to nawet gdyby właściciel budynku  chciał dostawać  niższy czynsz to nie może. Bo przecież Państwo wie lepiej ile co ma kosztować.

I nawet jeśli któryś budynek ma  najemców, którzy zgodzili  się na  czynsz podwyższony o jakąś kwotę dla "gospodarza  domu" to ów gospodarz  owszem, oczyści podwórko jeśli to budynek z oficyną i kawałek chodnika  prowadzący do śmietnika  oraz  kawałek ulicy  równy długości budynku. Jezdnie to chyba  tylko w śródmieściu są odśnieżane "z urzędu", reszta po prostu w pewnym  sensie oczyści  się  wskutek przejeżdżania nią samochodów.

 Na pocieszenie drzewa ładnie  wyglądają w cienkiej  warstewce  śniegu:


 I to byłoby    " na  tyle"  w kwestii  "ataku" zimy  na Berlin. Ja mam z powodu tego zalegającego śniegu tak  zwany "ZOK", czyli  "zakaz opuszczania koszar"  bo jest ślisko. Za 12  godzin powitamy NOWY ROK, mając  naiwną nadzieję, że na pewno  będzie  lepszy niż ten co właśnie  mija. 

I właśnie w ramach tej naiwności życzę WSZYSTKIM  KREWNYM  I  ZNAJOMYM :

                                       Szczęśliwego Nowego Roku 2026!

 

wtorek, 30 grudnia 2025

****

 Patrzę na  kalendarz- 29 grudnia. Patrzę  przez okno i zastanawiam  się jaka jest teraz pora roku. Gdy dziś rano  wychodziłam  z domu to na termometrze były aż  2  stopnie  ciepła, ale pod  spodem uwaga, że temperatura odczuwalna to minus 2 stopnie. I faktycznie- trudno było uznać, że jest plusowa temperatura. Po raz  kolejny ucieszyłam się, że mam naprawdę  blisko do sklepu  spożywczego i że jednak  się zmobilizowałam i poszłam  rano.

Teraz co prawda temperatura na termometrze wzrosła  do +4, ale  odczuwalna to 0 stopni. Jest  szaro, buro, ponuro i coś na dodatek mży, ale  to deszcz  a nie śnieg. A jutro ponoć będzie lepiej bo ma nawet być słońce przez kilka  godzin, no ale temperatura przy tym słońcu to może w porywach dojść  do +1.  Wiem, czepiam  się, przecież podobno jest zima. A w  sylwestrową  noc ma ponoć padać  deszcz. I to mi  się podoba, jak dla  mnie  to  mogło by padać  właściwie  to lać  od  18,00 do  7,00 rano to może byłoby nieco spokojniej.

A moje sadzonki awokado nic  sobie  z zimy  nie  robią i spokojnie  rosną. Ta, która wykiełkowała  nieco później i była  wyraźnie mniejsza  teraz przerosła  "starszą" i obie prezentują  się tak:

 

 

 

Po prawej  stronie  ta , która  szybciej  wykiełkowała. Podpórki są dane tak na  wszelki wypadek,  ale obie  roślinki mają bardzo sztywne  łodygi. W dzień stawiam  doniczkę na parapecie okiennym nad kaloryferem i są owiewane   ciepłym powietrzem.  Ładne te ich liście i jak  dla  mnie to jakieś  takie  duże biorąc pod uwagę, że ich łodygi  nie są grube.

Miłego Wszystkim  życzę, a zwłaszcza udanego balu w Sylwestra! 

niedziela, 21 grudnia 2025

******


 

Już  za moment kolejne  Boże Narodzenie , a że jeszcze  nie  wiem  jak i gdzie  będę  je  spędzać to już  dziś Wszystkim ( bez  wyjątku) życzę by spędzili ten  czas tak jak mają ochotę i tam  gdzie  sobie  zaplanowali. A dodatkowo- żeby ryby  były  bez ości, prezenty pod  choinką takie  by nikt nie  musiał udawać, że jest z prezentu  zadowolony no i żeby ciasta były bez  zakalca.  Czyli -

                                            Wesołych   Świąt