Przepraszam, musiałam jednak to "obfocić"
Przyznam się bez bicia, że odkąd mieszkam w Berlinie każdej wiosny czekam na ten widok rozkwitłej wisterii. A budynek jest pięciopiętrowy i ta wisteria już dosięgła dachu.
Przepraszam, musiałam jednak to "obfocić"
Przyznam się bez bicia, że odkąd mieszkam w Berlinie każdej wiosny czekam na ten widok rozkwitłej wisterii. A budynek jest pięciopiętrowy i ta wisteria już dosięgła dachu.
Ale moje podwórko też ma sporo zieleni:
Poza tym na naszym podwórku jest też piaskownica dla maluchów, tyle tylko, że tych maluchów to tu nie ma. Tu po prostu są drogie mieszkania, wynajęcie mieszkania dwupokojowego o powierzchni 60 metrów kwadratowych to koszt 1000 E miesięcznie plus media. A ceny najmu to nie jest "dogadanie się" pomiędzy właścicielem a najemcą - te ceny są regulowane przez państwo. Jeśli mieszkanie wynajmuje ktoś od bliskiej rodziny i udowodni stopień pokrewieństwa odpowiednimi dokumentami to sam "goły czynsz" wyniesie wtedy "tylko" 650E, plus oczywiście media, które dziwnym trafem nie są tanie.
Polityka sprowadzania "rąk do pracy" praktycznie nie sprawdziła się - nadal wszędzie są braki kadrowe, za to wzrosły wydatki "pomocowe", które zresztą są coraz bardziej obniżane.
A na tym ostatnim zdjęciu to podwórkowy iglak, który już kiedyś pokazywałam i który został wtedy szalenie nieprofesjonalnie przycięty bo był czyimś zdaniem już za wysoki. Na szczęście "pozbierał się" i przetrwał tę niefachową przycinkę.
U mnie dziś pochmurnie, wczoraj co i rusz przelatywały majowe deszcze, dziś też nieco już padało a temperatura u mnie to +11 stopni .
I .....wreszcie - znów gdy wyjdę na balkon mam przed sobą zieleń - tak się prezentuje zieleń ulicy przy której mieszkam:
Pierwsze ze zdjęć- widok w lewo, drugie - widok w prawo.
Miłego Wszystkim!!!!!
.........było u mnie za oknem tak:
No cóż, mam wyraźnie słabość do takich widoków. Dobrego nowego tygodnia WSZYSTKIM!!!!!
......ze zwykłego zdumienia.
Jeszcze nie maj a tu już całkiem przyzwoicie kwitnie bez, a magnolie to właściwie już przekwitły, więc zrezygnowałam z ich pokazania.
To jest tylko "dodatek" do poprzedniego posta- czyli "zieleń od frontu budynku":
Na pierwszym zdjęciu to jeszcze młode drzewa, ale i one już są coraz bliżej mojego balkonu. Jak już zauważyłam, to miejscowe służby porządkowe każdej późnej jesieni i w końcu zimy starannie oglądają wszystkie drzewa i usuwają uschnięte gałęzie.
W dzielnicy, w której mieszkam jest jest wiele pięknych starych drzew, w tym dużo platanów, a platany niestety potrzebuje duuużo wody, więc latem nieco cierpią, bo jest nakaz oszczędzania wody i drzewa nie są podlewane przez służby miejskie. Stare drzewa lepiej sobie radzą bo mają już bardzo długie korzenie i jakoś sięgają nimi do bardziej wilgotnej warstwy ziemi, ale młodsze wyraźnie cierpią na jej niedobór.
A niedawno wyczytałam, że na miejskie drzewa świetne są......lipy i w mojej okolicy jest ich nawet sporo, dzięki czemu gdy już jest okres ich kwitnienia powietrze jest przesycone słodkim zapachem kwitnących lip.
Mnie to bardzo pasuje,że tak wiele jest lip wzdłuż ulic, ale posiadaczy samochodów parkujących pod chmurką "krew zalewa" gdy rano muszą karoserię uwolnić od lepkiego lipowego soku, co wcale nie jest takie proste. Na szczęście już nie mam samochodu, oddałam go córce. Teraz ona walczy z sokiem lip.
Na razie u mnie słońce za chmurami, jest 13 stopni ciepła i zapowiadają, że od godziny piętnastej w mojej dzielnicy jest 50% szans na.....deszcz. I ja im wierzę, bo jakimś cudem te ich prognozy się sprawdzają.
Miłej niedzieli wszystkim!!!!
......doczekałam się z mojego kuchennego okna widoku, za którym już tęskniłam:
Gdy jeszcze była bezlistna wypatrzyłam na niej ptasie gniazdo, kilka dni temu jeszcze z lokatorami , ale już jest puste. Nawet nie zdążyłam podglądnąć jakie to ptaki się tam zameldowały bo ta brzoza wcale nie stoi na "moim" podwórku tylko na nieco odleglejszym. Ze dwa lata wcześniej na tej samej brzozie miały gniazdo ....wrony i dochowały się 4 piskląt. Potem, gdy już gniazdo było opuszczone przylatywały do niego różne ptaki i w ciągu 2 tygodni rozebrały całkiem gniazdo - było niezłą bazą materiałową dla innych ptaków, bo było naprawdę spore.
Pogoda u mnie iście wiosenna za oknem 20 stopni w cieniu i pięknie pracuje słońce, ale już jutro ma być tylko 12 stopni i deszcz, Czyli wszystko zgodnie z przysłowiem- "Kwiecień-plecień bo przeplata, trochę zimy, trochę lata".
Miłego weekendu - WSZYSTKIM!!!!!!
.......ale zdrowa- tak o mnie mówi tutejsza lekarka rodzinna. Nie chcę być niemiła, ale ta pani jest z całą pewnością w wieku bardzo zbliżonym do mojego.
Wczoraj, z racji mojego dzisiejszego osobistego święta, byłam z córką w Theater am Potsdamer Platz na występach kanadyjskiego Cirque du Soleil ALIZE.
Być może niektórzy z Was mieli możliwość oglądać ten program w Polsce, bowiem ten zespół występował w 2023 roku w Gliwicach i w gdańskiej ERGO Arenie.
Osobiście nigdy nie lubiłam cyrku i bardzo rzadko bywałam - bo żal mi było w równym stopniu występujących tam zwierząt i ludzi i zupełnie nie mogłam zrozumieć co jest śmiesznego w widoku człowieka, który dla rozbawienia widzów potyka się teatralnie o własne nogi , sam się z tego śmieje a widzowie rechoczą niczym żaby w stawie.
Ale z wczorajszego występu tego niezwykłego cyrku wyszłam oczarowana- po pierwsze jest to cyrk, w którym nie występują zwierzęta. Po drugie - sprawność fizyczna artystów - zapierająca dech w piersiach, poza tym współgrające z całością stroje artystów, dekoracje, inscenizacja. Jedyny mankament- cena biletu 60,00 Euro.