drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 5 lipca 2020

Tkwię dziś w muzyce.....

....Mozarta.
Moja córka, która głosowała w pierwszej turze wyborów prezydenckich
otrzymała "odmowiedź" wzięcia udziału w drugiej turze, ze względu na to,
że system nie przewidział sytuacji, że ktoś pomiędzy I a II turą  może
zmienić miejsce pobytu.
W związku  z tym  opis tego "wydarzenia" już wysłała do Gazety Wyborczej.
Wczoraj dostarczono mi pakiet wyborczy- prawidłowy, z dwiema
pieczęciami. Jutro, wybrawszy ponownie pana Trzaskowskiego, wyślę
list do Konsulatu w Berlinie. Oczywiście jako przesyłkę rejestrowaną.
I żeby mi nieco wściekłość minęła słucham Mozarta. Może i Wy ze mną
posłuchacie?



Nowy tydzień przed nami, niestety koronawirus nadal rządzi światem.
Pozostańcie w zdrowiu!

sobota, 4 lipca 2020

Podróż w czasie pandemii......

.......jest możliwa, tylko wrażeń jakby więcej.
Powrót  moich ze Szwecji nawet się udał. Tyle tylko, że zamiast 2,5 godziny
podróż trwała  cały dzień.
Córka z chłopcami jechała do Niemiec pociągiem przez całą Danię. Podróż
była dwuetapowa. I etap: Malmo- Kopenhaga. Na pierwszej stacji w Danii
wyproszono z pociągu wszystkich pasażerów, przegoniono przez kawałek
stacji (niemal kilometr) do miejsca w którym bezdotykowo zmierzono im
temperaturę, po czym wsiedli z powrotem do pociągu by dojechać do centrum
Kopenhagi.
Dania, wg swoich ekspertów jest już wolna od wirusa, więc w pociągu, który
przemierzał całą Danię w kierunku Hamburga nie obowiązywały żadne szykany.
Gdy pociąg dojechał do granicy niemieckiej poinformowano  pasażerów, że
od tej chwili muszą mieć maseczki na twarzy. Trochę się wszyscy podśmiewali,
bo nadal siedzieli w tym samym składzie osobowym, w tym samym przedziale,
drzwi były zamknięte, więc się nikt nie mógł dopatrzeć ni krzty logiki. Ale
w tamtym kawałku Europy ludzie są  bardziej zdyscyplinowani, więc siedzieli
zamaskowani. W Hamburgu moi zmienili pociąg i szczęśliwie dojechali do
Berlina- oczywiście zamaskowani. Wg planu zięć miał szansę dotrzeć do Berlina
wcześniej- jechał małym getzem zamienionym w mini TIRa. Chwila nieuwagi
i biedak pomylił drogę na przeprawę promową - dojechał gdy prom już zamknął
swe podwoje i musiał poczekać na  następny.  Na promie płynącym do Rostocku
tak jak w pociągu duńskim - pełen luz,  żadnych  maseczek, czynny bar, "ludź
przy ludziu", żadnej bezpiecznej odległości.
Wyjeżdżając ze Szwecji moi obdzwonili wszystkie właściwe instytucje by
dowiedzieć się, co mają zrobić ze sobą, gdy dotrą do Berlina w godzinach
wieczornych. No nic  nie  mieli zrobić poza udaniem się do domu, oczywiście
w maseczkach jadąc publicznym środkiem lokomocji lub taksówką. A do
odpowiedniego urzędu zdrowia  mieli się udać następnego dnia.
Przyjechali w poniedziałek, wieczorem, we wtorek  przed południem udali
się do urzędu zdrowia i dowiedzieli się, że będą 2 tygodnie na kwarantannie.
Tego dnia obdzwonili jeszcze kilka urzędów , wykonano całej czwórce testy
i........ wczoraj okazało się że są negatywne i to koniec  dla nich kwarantanny.
Dzieciaki mówią  między sobą na zmianę po angielsku i niemiecku , obaj
bardzo lubili swą szkołę w Malmo, a zwłaszcza młodszemu bardzo pasowała.
Ponieważ wszystkie klasy  o tej samej godzinie zaczynały i kończyły zajęcia
chłopcy jeździli razem do i ze szkoły. Co prawda cały ten czas przerabiali też
program swych berlińskich szkół a starszy to nawet prowadził bloga, który
był czytany na lekcji w jego klasie.
Młodszemu brakowało w Malmo  ukochanego dywanu  z wydrukowanymi
na nim ulicami, bo nadal jest w wieku gdy wydziera się dziury w spodniach
poruszając się  wiecznie na czworakach  i wydając dziwny warkot lub trąbiąc.
No i tu to mają dla siebie 30m kw. podłogi do zabawy, czego im tam bardzo
brakowało. Tam całe mieszkanie miało 70m kw, berlińskie ma 168.
Rozumiem ich  doskonale - mam dla siebie 60m kw. i nie mogę się nadziwić,
że jeszcze tak niedawno mieściłam się razem z mężem i dzieckiem  na 42,5
metrach kwadratowych.
I jak zawsze trochę muzyki na weekend- do odsłuchania na YT







Jak widzicie dziś różnorodność na całej linii.

wtorek, 30 czerwca 2020

Mix

Lubię pisać o niczym, a najlepiej chyba mi służy tzw. "groch z kapustą".
Trochę o tym , trochę o  owym.
Temat najbezpieczniejszy to....pogoda.
Wg zapowiedzi  połowa minionego tygodnia miała być super upalna - no na
szczęście, bo ostatnio za upałami nie przepadam, najwyższa temperatura
wyniosła raptem +32 stopnie C. Dało się przetrzymać. Burze  krążyły gdzieś
poza  Berlinem, deszcz ograniczył się tylko do pokropienia. A bardzo by się
przydał solidny, rzęsisty deszcz.
Drugi bezpieczny temat - bezpieczny bo zainteresowanie tym tematem jest
raczej niewielkie, to .....Kosmos.
Drobne 3000 lat świetlnych od Ziemi odkryto układ  Kepler 160, czyli
gwiazdę i cztery okrążające ją egzoplanety.
Jedna z tych planet, KOI-456  jest nieomal najdoskonalszym klonem naszej
Ziemi w znanej nam przestrzeni Kosmosu. Orbita po której okrąża gwiazdę
znajduje się w strefie zdatnej do przeżycia, rok na niej trwa 378 dni i zdaniem
naukowców posiada wodę w stanie ciekłym.
A gwiazda, którą KOI-456 okrąża  może pretendować do kopii naszego
Słońca.
Temperatura powierzchni owej gwiazdy wynosi 5200 stopni C i wydziela
widzialne  światło.
Taaa, fajnie, tylko jak na razie nie mamy szans by tam dolecieć.
Ze spraw bliższych - W Niemczech, we wszystkich konsulatach  w pierwszej
turze wyborów bezapelacyjne wygrał p. Rafał Trzaskowski.
Dobra wiadomość dla głosujących w  Niemczech - druki udziału zgłoszenia
głosowania w  turze I automatycznie służą do drugiej tury, nie trzeba robić
nowego zgłoszenia.
Po tym co słyszałam w październiku stojąc w kolejce rodaków pod Ambasadą
RP w Berlinie, byłam pewna, że zagłosują i tym razem "prawidłowo".
Jestem za to rozczarowana postawą tych co byli "antypisowcami" a oświadczają,
że nie poprą Trzaskowskiego.
Panowie - przegraliście, ale miejcie chociaż trochę honoru, pokażcie, że jesteście
prawdziwymi mężczyznami a nie  babami z  magla, przekażcie swe głosy na
Trzaskowskiego, niech wreszcie Polska przestanie być pośmiewiskiem  na
świecie.
I nie  mydlcie ludziom oczu Trumpem - spójrzcie jeszcze raz, trzeźwo, na
zdjęcie Dudy i Trumpa- mowa ciała Trumpa jest wyraźna i jednoznaczna -
miał Dudę w nosie, zero szacunku, zero sympatii.
No to miłego dnia - Wszystkim.

niedziela, 28 czerwca 2020

Już się zaczęła......

.......dla Was pracowita niedziela.
A więc umilę Wam namysł muzyką- wszak muzyka łagodzi obyczaje.

A to dla tych, co wolą coś weselszego

i coś dla tych co lubią coś poważnego
Miłej niedzieli Wszystkim

środa, 24 czerwca 2020

Zamiast spaceru....

.......bo bardzo nie lubię spacerować bez celu, postanowiłam się wywlec
do Rossmanna po potrzebne mi  suplementy. Jest na tyle daleko  od mojego
domu, że  drogę w tę  i z powrotem mogę zaliczyć jako spacer.
Pogoda przyzwoita, 26 stopni i słońce za chmurami, więc dało się iść.
Jak zwykle chodzę z głową zadartą do góry (kiedyś zginę przez to marnie
bo nie zauważę jakiejś przeszkody i wyrżnę głową w chodnik), ale
ja tak bardzo lubię to stare budownictwo!









Jak widać na dwóch ostatnich fotkach można mieć ogródek  i na
5 i na 4 piętrze.
Dziś na wszystkich słupach ogłoszeniowych króluje  plakat ładnej
dziewczyny w maseczce, bo ostatniej doby zanotowano 587 nowych
zakażeń koronawirusem. Normę "wyrabiają" głównie dwa powiaty
w Nadrenii Północnej -Westfalii.
Znajdują się tu największe w Niemczech zakłady mięsne zatrudniające
pracowników z kilku krajów Europy Wschodniej, Bułgarów, Rumunów,
Polaków. Obecnie 7 tysięcy pracowników przebywa na kwarantannie,
u 1500 osób wykryto koronowirusa.
Niemieckie  Min.  Zdrowia podjęło decyzję o przebadaniu wszystkich
w  kierunku  nosicielstwa tego wirusa.
Poza tym przytomnie zauważono, że  pracownicy mieszkają w bardzo złych
warunkach, stłoczeni - wiele osób w małych pokojach. Podjęto decyzje,
że należy jak najprędzej poprawić tym ludziom warunki mieszkaniowe.
W tych dwóch powiatach przywrócono obostrzenia"pandemiczne"- zamknięto
z powrotem kina, bary, baseny, kluby fitnes, na przestrzeni otwartej mogą się
spotkać tylko 2 osoby. Na razie obostrzenia będą obowiazywać przez
najbliższy tydzień.
Już mi się kompletnie znudziła ta  pandemia - w sklepie  miałam przedziwne
wrażenie, że mają włączone ogrzewanie zamiast klimatyzacji.
Postanowiłam zrobić sobie dziś chłodny obiad - zjem lody po prostu.



poniedziałek, 22 czerwca 2020

Ja już.....

........zagłosowałam.
Wczoraj  otrzymałam druki do głosowania wraz z instrukcją.
Co prawda nie pouczyli mnie na  kogo mam  zagłosować, ale pouczyli
jak wygląda krzyżyk.
Dodali również kopertę zwrotną. do której musiałam włożyć zaklejoną
kopertę z tym krzyżykiem przy wybranym nazwisku  oraz  podpisane
przez mnie oświadczenie, że głosowałam w sposób tajny.
Biorąc pod  uwagę fakt, że głosowałam będąc sama w domu, uznałam,
że było to głosowanie tajne.
Dziś musiałam ruszyć się z rana na pocztę i nadać ten list jako polecony.
Co prawda pan na poczcie uznał mnie za niedorozwiniętą umysłowo, bo
nikt przy zdrowych zmysłach nie wysyła poleconych w obrębie jednego
miasta,  (zwłaszcza niemieckiego, bo tu poczta  sprawnie działa)  ale
w instrukcji podanej na stronie  Ambasady tak właśnie należało zrobić.
A dodatkowo to jeszcze obfociłam swój  "druczek z krzyżykiem".
Ale zamiast druczku jest Hauser- przy okazji dziękuje p. Joannie Man
za ostrzeżenie.




 I to byłoby tyle na dziś.

niedziela, 21 czerwca 2020

Znowu.......

....wykrakałam. 
W poprzedniej notce napisałam, że córka ma już wykupione bilety na powrót,
ale nie wiadomo jak to będzie naprawdę.
No i faktycznie nie wiadomo. Loty odwołane, w zamian za wykupione bilety
lotnicze przewoźnik przysłał córce bon na inny środek transportu.
Wczoraj usiłowałyśmy obśmiać powstałą sytuację wymyślając różne bzdurne
rozwiązania, żeby nie popaść w tzw. "czarną rozpacz".
Bo na dobrą sprawę to nawet nie bardzo wiadomo jaka jest sytuacja z promami.
Na razie stanęło na tym, że zrobią sobie na koszt własny testy na obecność lub
nieobecność koronawirusa (po 50€  na głowę, czyli 200 € z kieszeni) by bez
problemu wjechać do Danii.
No cóż, od samego początku ten pomysł z przyjęciem zaproszenia do Szwecji
nie podobał mi się.
Młodszy Krasnal zauważył ze zdziwieniem, że w Berlinie to nie mógł się
doczekać  wszystkich ferii a teraz smutno mu, że z tej międzynarodowej szkoły
odchodzi. Obydwaj byli tą szkołą zachwyceni, choć językiem wykładowym
był angielski i w tym języku dzieciaki się ze sobą porozumiewały.
A poza tym obaj robili równolegle program swych niemieckich szkół, w czym
wydatnie pomagała im pandemia, bo berlińskie szkoły przeszły na zdalny
system nauczania.
A dziś poranna wizyta na You Tube rozbawiła mnie do łez -szukałam dobrej
muzyki na niedzielę i natknęłam się na filmik  rodem z Turcji, z instrukcją
splatania naszyjnika- instrukcja była tłumaczeniem automatycznym z języka
tureckiego  na polski - niemal popłakałam się  ze śmiechu. Jedno jest pewne-
gdybym nie umiała tego robić to bym się nie nauczyła.
A na niedzielny relaks muzyczny wybrałam rzadko grany w Polsce
Concert na klarnet wiecznie cudownego Mozarta:


oraz  Złotą kolekcję - gra na gitarze klasycznej Francis Goya


Dbajcie o siebie, ten wirus jednak  jeszcze nie odpuszcza.
Miłego  nowego tygodnia dla Was