drewniana rzezba

drewniana rzezba

sobota, 18 września 2021

Mix - o tym i owym .......

                                 Ani się obejrzałam a już jest po połowie września. Doszłam do wniosku, że jedyne czego mi tu  brakuje to....grzybobrania.  I jak na zamówienie wyczytałam, że naukowcy niemieccy z Federalnego Urzędu Ochrony przed  Promieniowaniem ostrzegają , że pomimo upływu 35 lat od awarii reaktora w Czarnobylu, niektóre gatunki grzybów leśnych nadal są skażone Cezem-137- są to kurki, wszystkie grzyby z rodziny borowików , wszystkie z rodziny podgrzybków oraz rydze. Grzyby, które są dopuszczone  do obrotu w handlu są bezpieczne, bo każda partia jest badana pod względem skażenia  Cezem -137. Czas połowicznego rozpadu Cezu -137 wynosi nieco ponad 30 lat, ale na terenach leśnych  rozpad połowiczny postępuje  wolniej niż na  terenach otwartych. No i jakoś mi lżej, że nie byłam już kolejny sezon na grzybobraniu.

U mnie od 11 października bezpłatne testy  na obecność  Covid-19 będą przysługiwały tylko dzieciom  w wieku 12-17 lat i kobietom w ciąży.

Niemieccy eksperci ostrzegają, że tej zimy możemy się spodziewać b. ciężkiej epidemii grypy ze  śmiertelnymi powikłaniami.  Podkreślam - grypy, a nie chorób z przeziębienia.  Te choroby z przeziębienia wyglądają podobnie, ale nie są tak groźne jak grypa. Stały Komitet do Spraw Szczepień wydał oświadczenie, że nie ma przeciwwskazań do jednoczesnego podawania szczepionki p. Covid-19 i szczepionki p. grypie. A na terenie Niemiec będzie dostępnych aż 10 różnych szczepionek p. grypie. Oczywiście jak co roku będę  się szczepiła, oczywiście  tą szczepionką co zawsze, czyli Vaxigrip.

Amerykańska firma biotechnologiczna Novavax rozpoczęła już badania kliniczne nowej , skojarzonej szczepionki przeciw sezonowej grypie i Covid -19.  A to oznacza, że szczepionka już jest opracowana. Szybcy są.

Minionej zimy w  Niemczech praktycznie nie było  sezonowej epidemii grypy, głównie dzięki dużym obostrzeniom związanym z Covid -19. Jak widać lockdowny, maseczki, izolacja, zachowywanie dystansu i nieco większej higieny miało w tym swój niebagatelny udział.

Coraz rzadziej i z coraz mniejszą chęcią zaglądam  na polskie strony informacyjne, bo po prostu to co się w tam dzieje  sprawia, że chwilami zupełnie nie wiem  czy śmiać się czy płakać. Zastanawiam się co spłynęło na mózgi dużej części społeczeństwa. Wodę ktoś zatruł czy coś z Kosmosu spływa na mózgi w tamtym rejonie???

Pochłonęłam piąty tom cyklu  Cormoran Strike Prowadzi  Śledztwo, pióra  autorki Harry'ego Pottera, piszącą kryminały pod pseudonimem Robert Galbraith.  Jakoś tak się złożyło, że przeczytałam 665 stron w wersji elektronicznej w zaledwie czterdzieści kilka godzin- wczoraj "odsypiałam" to czytanie. Cały cykl to: "Wołanie Kukułki", "Jedwabnik", "Żniwa zła", "Zabójcza biel" i  "Niespokojna krew".

Niestety tym razem miałam tę pozycję nie na Kindle'u a na komputerze, co było nieco mniej wygodne- zamiast w leżeć  musiałam siedzieć, bo mam kompa stacjonarnego. 

Cały cykl świetny, bez dłużyzn, wartka akcja, wszystko logiczne i wciągające. Tak właśnie pisze pani J.K.Rowling. Polecam.


I trochę muzyki, podobno relaksacyjnej. Nie mam sumienia ciągle Wam podrzucać bluesów;)

Miłego nowego tygodnia  Wszystkim💓


wtorek, 14 września 2021

Kto chce - niech czyta, a przymusu....

                                                   .... czytania nie ma.

Magazyn medyczny "The Lancet" ogłosił, że zdaniem WHO  nie ma potrzeby wprowadzenia trzecich dawek szczepionki  przeciw Covid -19. Zwłaszcza, że dostępne obecnie badania nie  zapewniają wiarygodnych dowodów na to,  że wraz z upływem czasu spada ochrona przed ostrym przebiegiem choroby.   I że znacznie lepiej  będzie by te szczepionki trafiły do biedniejszych krajów świata, by jak największa liczba osób na świecie była zaszczepiona i nie tworzyły się nowe ogniska epidemii.

W Berlinie restaurator Josef Laggner, właściciel  restauracji "Fischerhutte am Schlachtensee" w dzielnicy Grunewald zaprasza już od teraz  aż do końca października na obchody  Oktoberfestu.  Ale do restauracji będą mogły wejść tylko osoby w pełni zaszczepione przeciw Covid-19, czyli obowiązuje zasada 1G. Bo pan Laggner, jak sam powiedział,  jest tylko restauratorem a nie lekarzem i nie będzie sprawdzał, czy dany gość jest ozdrowieńcem i wyliczał ile czasu minęło od jego ozdrowienia lub  jaki ma wynik testu - po prostu  każdy gość musi być w pełni zaszczepiony. Czyli  wejdą tylko ci z kodem szczepienia, który można sprawdzić.  A z sieci ściągnęłam fotkę tej restauracji:


Jak dla mnie to  całkiem miło się prezentuje, ale nie przypominam sobie bym  kiedyś w niej była.

A Grunewald to bardzo zielona dzielnica, w której są i takie  "domki":





Zdjęcia robiłam w maju 2019 roku
 

A z mniej radosnych wiadomości to wyczytałam, że kontrwywiad niemiecki ostrzega, że w  Niemczech przebywa około 2 tysięcy islamistów zagrażających bezpieczeństwu społecznemu. Chyba jestem z lekka głupia - skoro władze o tym wiedzą, to dlaczego nie wydalą owych 2 tysięcy niebezpiecznych islamistów? Na co czekają? Aż dojdzie do jakiegoś nieszczęścia? A chyba zdają sobie  sprawę, że odkąd  do władzy w Afganistanie doszli  talibowie to  tym bardziej trzeba zadbać o to, by ich tu nie było. Nie wymyśliłam jeszcze tylko dokąd ich wysłać. Chyba  nie szykuje się żadna misja na Marsa, a szkoda.

Byłam dziś na USG-Dopplera, oceniającym stan moich żył głębokich i powierzchownych w dolnych kończynach. Na razie jest wszystko  na tyle dobrze, że następne  badanie kontrolne mam dopiero za dwa lata, tylko jedna  mała zastawka w lewej nodze jest nieco  słabsza.  Ale krew dochodzi  wszędzie, nigdzie nie mam blaszek miażdżycowych.  

W związku z powyższym mam siedzieć z nogami na wysokości mebla,  na którym siedzę, a jeśli będę się wybierała samochodem w podróż to obowiązkowo mam założyć podkolanówki kompresyjne, na które dostałam receptę. Zaczynam się zastanawiać na jakie kolejne badanie zaciągnie mnie córka. Wyraźnie chce bym umarła w  pełni zdrowa.

No i coś do posłuchania:


 Ciekawa jestem jak się Wam to spodoba.


A tak przy okazji to: pan doktor to Rosjanin, przesympatyczny, spokojny, uprzejmy i zrównoważony  mężczyzna. Zapytałam  czy mam może brać profilaktycznie tabletki polecane jako wspomagające krążenie krwi w  kończynach dolnych,  na co się tylko pan doktor delikatnie uśmiechnął i powiedział - one najbardziej to wspomogą kasę apteki, a nie   stan  żył. No i dobrze, tanie nie są, Ubezpieczalnia ich nie refunduje.

piątek, 10 września 2021

Takie tam różności, czyli.....

                                        ........... mix.

Do świąt Bożego Narodzenia jeszcze dość daleko, ale organizatorzy Jarmarków Bożonarodzeniowych mają cichą nadzieję, że  w tym roku dojdą do skutku - przynajmniej te  najbardziej znane - w Dreźnie, Kolonii, Monachium, Norymberdze, Essen. Wszyscy planują by powiększyć ich powierzchnie tak  by porobić "jednokierunkowe  uliczki" i wydzielić  strefy gastronomiczne, też odpowiednio podzielone i pod chmurką a nie w namiotach. No i oczywiście wszyscy będą zamaseczkowani. Jak dla mnie nie ma sprawy - możemy sobie  sami w domu upiec kasztany, uprażyć  migdały i zrobić grzańca - mało tego- poświecę się i zrobię pan forte i czekoladowe founde'. I chociaż nie lubię tłoku to tu jakoś dość regularnie na tych jarmarkach bywałam. Miło bywało. Nawet mam pamiątkowy kufelek na grzańca.

Lekuchno się uśmiałam, że PAD  odmówił spotkania z panią Kanclerz, Angelą Merkel. Najgorzej gdy ktoś nie  wie kiedy i czy powinien brać odwet za to, że ktoś  się kiedyś nie chciał z nami spotkać.

Znacie w Polsce sieciówkę PEPCO? Przyznam się szczerze, że nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest w Polsce. Otóż ta  polska sieciówka wchodzi na niemiecki rynek w dwóch niemieckich  miastach - Berlinie i Dreźnie. Na razie szuka powierzchni sprzedażowych i rekrutuje sprzedawców. Powierzchnie pewno znajdzie, Karstadt likwiduje część sklepów.

Nie wiem jak jest w Polsce, ale tu zaczyna  brakować w sprzedaży artykułów AGD, rowerów i artykułów drogeryjnych, czyli tego wszystkiego co się produkuje w Chinach. Z powodu pandemii zwiększył się na nie popyt, a do tego nawala transport morski, zwłaszcza po zamknięciu  chińskiego portu Ningbo-Zhoushan  oraz po wypadku   Evar Given w Kanale Sueskim. Podobno wiele statków stoi przed portami chińskimi, europejskimi i amerykańskimi. Okazuje się, że nie zawsze zbytnie  cięcie kosztów wytworzenia wychodzi producentom na dobre.   Prognoza przewiduje że taki stan potrwa do połowy przyszłego roku.

Jest projekt by zasiłek Hartz IV przestał funkcjonować. To jest zasiłek dla notorycznie  bezrobotnych. Projekt przewiduje, że ci wiecznie bezrobotni będą go otrzymywać tylko wtedy, gdy będą wykonywać prace społecznie użyteczne- np. sprzątać ulice. I- uwaga! ten projekt wyszedł z CDU! Mało tego - ten przepis ma dotyczyć  w pierwszej kolejności wszystkich migrantów, którzy wielce zasilają  rzesze stale bezrobotnych - tak stwierdził lider partii CDU w Hamburgu.  Np. w Danii rząd ogłosił 37 godzinny tydzień pracy dla bezrobotnych. Popieram !

UE skreśliła sześć kolejnych krajów  z listy "bezpiecznych podróży" z uwagi na Covid-19 - są to: Albania, Armenia, Azerbejdżan, Brunei , Japonia, Serbia. Mnie to nie  boli, nie wybieram się tam.

A burmistrz  miasteczka Custonaci na Sycylii, który  z zawodu jest lekarzem,  odwiedza mieszkańców miasteczka, którego jest burmistrzem i sprawdza kto się nie zaszczepił i dlaczego i rozmawia ze swoimi wyborcami, tłumacząc im  zawiłości  dotyczące  Covidu-19, szczepionek, szczepienia. Bardzo fajny ten pan burmistrz- tak uważam. 

Coś mi się widzi, że weekend będzie deszczowy, w sam raz do czytania i słuchania muzyki. Już się u mnie chmurzy i robi się ponuro, chociaż  kilka godzin wcześniej pięknie świeciło słońce.

Nie mniej miłego Weekendu Wszystkim! Może przy tej muzyce- lekka, łatwa i miła.


 



środa, 8 września 2021

Jak zwykle, czyli......

                               ....... o niczym.

Chyba mam kaca - w sensie psychicznym, a nie fizycznym. Trudno mieć kaca w sensie fizycznym, skoro się nie nie pije alkoholu. O ten stan umysłu przyprawiają mnie od pewnego czasu odejścia w inny wymiar osób, które w pewien sposób towarzyszyły mi od lat. Coraz częściej odchodzi w niebyt ktoś, kogo lubiłam, znałam, ceniłam, znałam osobiście lub tylko podziwiałam doceniając jego talent.  Wprawdzie od  dziecka uczono mnie, że każda żywa istota musi w pewnej chwili odejść z tego świata, ale nie można z tego robić tragedii, bo to po prostu tak jest i musi być. A teraz odszedł J.P.Belmondo, najsłodszy brzydal  francuskiego kina. Szkoda.

Czy wiecie, a może raczej czy zdajecie sobie sprawę z faktu że naprzemienność dnia i  nocy, czyli światła i ciemności ma  wpływ na funkcjonowanie żywych organizmów? Przez trzy miliardy lat  powtarzające się cykle naturalnej jasności i ciemności wpływały  na częstotliwość bicia serca, temperaturę ciała, równowagę hormonalną, cykl snu i czuwania. U zwierząt nadal światło określa fazy odpoczynku i aktywności, czas żerowania, czas reprodukcji. A wszystkie te funkcje zaburzył  człowiek wynajdując i stosując na wielką skalę sztuczne oświetlenie.

Dziś od godziny 22,00 nastąpi w Niemczech  NOC ZIEMI - zostaną wyłączone iluminacje wielu obiektów - kościołów, ratuszy,  różnych zabytkowych obiektów. Mnie osobiście zawsze zastanawia po jakie  licho jest tak wiele różnych obiektów oświetlonych nocą- rozumiem, że są oświetlone ulice, ale na jakie licho calutką  noc oświetlone są różne reprezentacyjne lub zabytkowe obiekty?  Nie zastanawialiście się nad tym nigdy? Wszak takie oświetlenie  tylko generuje koszty. A wyprodukowanie potrzebnej do tego energii powoduje  wzrost globalnego ocieplenia. Oczywiście, wysokie obiekty muszą być oznakowane światełkami ostrzegawczymi, żeby  jakiś samolot ich nie skosił, no ale do tego to wystarczą małe, ale trwałe czerwone światełka ostrzegawcze. 

Z innej beczki - jeśli macie smartfony SAMSUNG Galaxy Trend Life, Galaxy Trend II, Galaxy SII, Galaxy S3mini, Galaxy Xcover2, Galaxy Core i Galaxy  Ace2, czyli smartfony z systemem operacyjnym starszym niż Android 4.1 lub Kai OS2.5   to od listopada będziecie pozbawieni działania na nich Whats Appa. Przykre, jak dla mnie, bo Whats App bardzo mi się póki co przydaje. No nic, przejdę  na messengera. Też mam go wgranego.

I wiadomość dla Polaków mieszkających poza Polską, ale nadal mających tam meldunek- do 30 września należy spisać się w Spisie Powszechnym. Można  to zrobić zdalnie - internetowo. Kara za nie wzięcie udziału w Spisie Powszechnym wynosi 5000 złotych polskich. Wyłapać nie spisanych nie jest trudno, po prostu są zrobione listy osób zameldowanych w Polsce. A ja się  spisałam telefonicznie.

Pogodę mam super, świeci słoneczko, wiaterek powiewa a temperatura taka w sam raz, bo 25 stopni pana C. Tyle tylko, że  na ulicy leży sporo pożółkłych liści a pod "moimi" czerwonymi dębami zalegają zielone jeszcze żołędzie. Susza w tym Berlinie, kolejny rok.

A tak prezentuje się mój rozchodnik. Wyraźnie służy mu taka pogoda.

Dziś  słucham tego:


Miłych dni dla Was!



niedziela, 5 września 2021

Pawia Wyspa........

                            .............., której mapka wygląda tak: 

W 1990 roku cała  wyspa , uznana  za kompleks parkowo- pałacowy, została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest również Rezerwatem Przyrody, w którym nie wolno deptać roślinności, nie wolno jeździć po jej ścieżkach rowerem, nie wolno wprowadzać psów, nie wolno palić w czasie pobytu na wyspie papierosów i oczywiście nie wolno palić ognisk. Popieram w  całej rozciągłości.

Wysepka jest naprawdę niewielka, bez trudu można ją całą obejść w ciągu godziny. Co prawda mnie to zajęło nieco więcej czasu, no ale i tak uważam za sukces fakt, że ją przetuptałam, z małą przerwą na wypicie czegoś  zimnego.

Na wysepkę dopływamy w ciągu 2 minut promem,  z leśnego brzegu dzielnicy Wannsee. Wysepka mała, ale ma za sobą już długą historię. 

 W trakcie  prowadzonych tam prac remontowych w 1843 roku natrafiono na  ślady osadnictwa z epoki brązu- znaleziono bransolety i zapinki do włosów oraz natrafiono na ślady osady słowiańskiej.

W 1685 roku, wysepkę na której wpierw prowadzono tylko hodowlę królików, król Fryderyk Wilhelm I podarował Johannowi Kunckelowi, który był alchemikiem oraz producentem szkła. Wilhelm I miał  nadzieję, że działalność Kunckela poprawi stan gospodarki kraju po wyniszczającej  Wojnie Trzydziestoletniej. W pewnym sensie praca Kunckela poprawiła stan szklarstwa, ale unoszące się nad wysepką gęste kłęby dymu oraz wyziewy z laboratoriów chemicznych sprawiły, że  Kunckel zyskał miano czarnoksiężnika.

Niestety w 1689 roku huta szkła i laboratorium całkowicie spłonęły (tak działo się na całym świecie w hutach szkła, stąd między innymi wysiedlanie  we Włoszech warsztatów hutniczych  na wysepki  Wenecji), a  Kunckel popadł w ogromne  długi.  Syn Wilhelma I domagał się  od  Kunckela zwrotu 8.000 talarów za nie wywiązanie się ze swych zobowiązań. Rozżalony i zgnębiony Kunckel wyemigrował w 1692 roku do Szwecji, gdzie kontynuował swą  działalność,  za którą król Szwecji Karol XI nadał mu tytuł szlachecki, a on sam  "zbił majątek".

Przez  blisko 100 lat wysepka  była niezagospodarowana.  W 1793 roku król Fryderyk Wilhelm II, który planował rozbudowę Nowego Ogrodu w Poczdamie, zażyczył sobie tę wysepkę  dla siebie i już na początku 1794 rozpoczęto tam prace  budowlane. Na  zachodnim brzegu wyspy wzniesiono mały, biały pałac z drewna, który był dobrze widoczny z Poczdamu. Pałac imitował zrujnowany dom rzymski, a jego wykończenie zewnętrzne imitowało  białą cegłę. 

Dziś wygląda to tak:

Pałac od wielu, wielu lat jest w remoncie i chyba nikt nie wie kiedy remont będzie ukończony. Był ulubionym miejscem wypoczynku Fryderyka Wilhelma II i jego oficjalnej metresy, która mu  urodziła pięcioro dzieci- pierwsze gdy miała zaledwie 15 lat.

Gdy odwrócimy się tyłem do pałacu zobaczymy taki widok:



Wyruszyliśmy  ścieżką prowadzącą dookoła wyspy i po drodze szukaliśmy pawi. Nim spotkaliśmy jednego, pozbawionego pięknego swego ogona, minęliśmy przy samej ścieżce kilka purchawek i :



staliśmy chwilę podziwiając dorodne kanie, rosnące mniej niż pół metra od ścieżki.

A dalej wylegiwały się bawoły wodne. Tabliczka uprzedzała, by ich nie karmić.


A my nadal szukaliśmy pawi, więc skierowaliśmy się w stronę woliery. Bo luzem drepcze  tylko kilka wyskubanych pawi.

Nie mam  ani jednego zdjęcia ptactwa z woliery bo siatka otaczająca wolierę była z drutu o grubości chyba 3,5 mm a oczka były bardzo nieduże  ( na oko 2 x 2 cm) i na zdjęciu byłaby  tylko siatka- właściwie  byłoby  to "studium siatki". W  wolierze były pawie i jakieś wielce dorodne kury, wielkość niektórych porażała, bo kurak, którego waga dochodzi do 5-6 kg to jednak  sporo materiału na rosół. Były pawie niebieskie (te normalne, najpopularniejsze indyjskie) oraz białe, które powstały w wyniku defektu jednego z genów  pawia indyjskiego. A tak się wszystkim spodobały, że  zaczęto wręcz prowadzić hodowlę białych pawi. Tylko mało kto wie, że to wcale nie jest inny gatunek, a tylko "wybryk natury".

Pośrodku wyspy jedną łąkę okoloną  pięknym lasem przeznaczono na kilka stoisk z kawą, napojami, pysznym ciastem, w tym ze szarlotką, w której prawie nie było ciasta tylko same  jabłka. Stolików  było niewiele, więc kto tylko miał jakiś kocyk organizował sobie  "II śniadanie na trawie".

Zachwyciły mnie  baaardzo stare drzewa - okazuje się, że Pawia Wyspa ma około czterystu stuletnich dębów. Niektóre są  już w  bardzo złym stanie, ale jak to w rezerwacie- musi okaz przyrody sam dokonać żywota bez pomocy z zewnątrz. Niektóre z tych starych dębów wyglądają nieco upiornie, ale i pięknie jednocześnie.


A ta budowla, łudząco przypominająca jakiś obiekt  w stylu gotyckim to jest wybudowana w tym samym czasie co pałacyk....mleczarnia. Po prostu rodzina królewska  lubiła się bawić w gospodarowanie. Trzymano kilka krów i panie   zabawiały się dojeniem  krów i przetwarzaniem mleka.

Co do nazwy wyspy - nie trzymano tam kiedyś głownie pawi- był przez jakiś czas zwierzyniec z egzotycznymi zwierzętami i roślinami, ale z czasem zostały przeniesione do wybudowanego dla nich berlińskiego ZOO.

Szkoda, że ten zabawny pałacyk ciągle się remontuje, szkoda też że  z racji pandemii nie  ma wstępu i do innych obiektów na  Wyspie. No ale dobre i to, że można było pooddychać świeżym powietrzem, maseczki były potrzebne tylko na promie. Przypominam- rejs dwuminutowy.

Wróciłam zmęczona i nieco obolała, ale bardzo mi się tam podobało.


A teraz odpoczywam i słucham muzyki, życząc Wam dobrego, nowego tygodnia!



czwartek, 2 września 2021

Na dobry początek dnia......

                                                ............jesienny blues:


Od rana dziś  świeci słońce i ponoć  szansa na deszcz sięga tylko 2%.

Od dziś, aż do 7 b.m. trwa strajk maszynistów na Kolei Niemieckiej. No  fajnie, nigdzie się wszak nie wybieram. Pieniądze  będą  zwracać lub będzie  można wykorzystać zakupione  bilety w późniejszym terminie.

Poza tym  Senat zmienił  "zasady covidowe". Oprócz siedmiodniowej  zachorowalności na covid-19  istnieje też "siedmiodniowa średnia hospitalizacji". Jeśli 4 osoby na 100 000 mieszkańców znajdą się w szpitalu z powodu zachorowania na cowid-19 to jest to pierwszy poziom ostrzegawczy. Jeśli z tego powodu liczba hospitalizowanych z powodu wzrośnie do 8 osób - będzie to  drugi poziom ostrzegawczy. Niestety osoba podająca tę wiadomość nie sprecyzowała   jakie będą związane  restrykcje z powodu przekroczenia owych poziomów.

A w najbliższą sobotę kluby berlińskie otwierają swe podwoje dla osób w pełni zaszczepionych i ozdrowieńców. Reszta niech stoi pod  drzwiami i marzy by wejść. Tak naprawdę to mi ta wiadomość wisi i powiewa nawet na słabym wiaterku, bo  od bardzo wielu lat nie bywam w klubach - jakoś z tego dziwnie szybko wyrosłam.

Pan premier Bawarii stwierdził, że dzieci w jego landzie mają chodzić do szkoły niezależnie od tego czy pandemia jest czy jej nie ma. Po prostu będą chodzić w szkole w maseczkach. No i zobaczymy jakie będą tego skutki. Jak na razie ustalono, że w razie  zachorowań w szkole lub w przedszkolu, dla najbliższych osób kontaktowych kwarantanna zostanie skrócona z 14 do 5 dni.  Obecnie 1050 uczniów ma pozytywny wynik testów na koronawirusa covid-19, a 3886 przebywa na kwarantannie.

A od jutra we Włoszech wchodzi obowiązek posiadania przepustki Covid -19  ( Green Pass)  przez  wszystkich  pracowników szkół. Green Pas  jest wystawiany na podstawie pełnego szczepienia, wyleczenia lub ujemnego testu na obecność wirusa covid-19 z ostatnich 48 godzin.

I z innej półki - jeśli macie niezapłacone mandaty za wykroczenia drogowe w Niemczech to uważajcie, bo niemiecka "drogówka" ostatnio bardzo się uaktywniła i jeśli Was zatrzyma na drodze to zaraz  sprawdzi, czy aby nie macie nie uregulowanych  płatności wobec niej i będziecie musieli od  ręki zapłacić lub - poznać  jak wygląda niemieckie więzienie.

No to szerokiej drogi!

 A na zrelaksowanie i koncentrację Mozart jest lepszy niż  blues.


sobota, 28 sierpnia 2021

Byłam dziś z "moimi"........

                                        ........w tym uroczym miasteczku:


 


 Miasteczko nazywa się Werder, leży nad rzeką Havelą  i niedaleko Poczdamu. I tym właśnie miejscu odbywała się dziś wystawa i targi sprzętu pływającego. Nie będę ukrywała, że "chodzi" nam po głowie by kupić  coś pływającego, a najlepiej "pływający domek", czyli  barkę, z dwiema lub trzema sypialniami, kuchnią, sanitariatem.  

Mam jednak wrażenie, że  nie nabędziemy takowego sprzętu  bowiem ceny zaczynają się  od 250.000€. Za takie  pieniądze to można nabyć całkiem dobre i ładne mieszkanie w mieście. Ale i tak  straszliwie nas kusi  jakiś  sprzęt pływający, może  jakaś mała motorówka? Oczywiście Młodszy zaraz potępił pomysł kupna małej motorówki - motorówka powinna być duuuuża, a najlepiej by był to porządny jacht motorowy. Ale być może, że w następne  wakacje popłyniemy  gdzieś wypożyczoną barką, np. po kanałach we Francji lub w Holandii.  Z tym, że za wypożyczeniem takowego sprzętu trzeba się rozejrzeć już teraz, bo taki sposób spędzania urlopu zrobił się podobno bardzo popularny. 

Jak już  wspominałam na blogu, Młodszy chodzi teraz do gimnazjum, gdzie przez  cztery pierwsze klasy ma rozszerzony program 5-8 klasa szkoły podstawowej. Jest zachwycony swą nową szkołą, jego mama też. Bardzo się podoba mu jego wychowawczyni i właściwie wszyscy nauczyciele- to ludzie tak tuż po trzydziestce, którzy są przygotowani do nauczania w końcu jeszcze  małych dzieci- wszak te dzieciaki ukończyły dopiero co 10 lat. Klasa liczy 24 uczniów , lekcje  francuskiego odbywają się 5 razy w tygodniu i dzieciaki zachwycone, że właściwie po każdej lekcji "idzie" im coraz lepiej. Świetlica jest czynna cały dzień, w szkole jest też stołówka i  naszemu "niejadkowi" smakuje tam wszystko. Młodszy ma już jednego kolegę, który  mieszka na tej samej ulicy, więc razem jeżdżą rowerami. A jeżdżą do i ze szkoły przez Volkspark, bo szkoła jest na końcu tegoż parku. Córce z kolei spodobała się bardzo tamtejsza organizacja  współpracy szkoły z  domem- wszyscy nauczyciele, nie tylko wychowawczyni, rozdali swe adresy mailowe rodzicom i można się z nimi bezpośrednio mailami porozumiewać. No i co ważne - szkoła ma dobrze wyposażone dwie pracownie komputerowe i ze sprzętu mogą korzystać  równolegle dwie klasy. Poza tym szkoła  ma komplet nauczycieli, co też jest istotne. Bo okazuje się, że  są w Berlinie szkoły w których nadal są nie uzupełnione wakaty i.......nie ma lekcji.

A Starszy po drugim szczepieniu Pfizerem czuje się bardzo dobrze, trochę bolało go ramię gdy dotykał miejsca po zastrzyku, ale nie miał ani podwyższonej temperatury ani innych dolegliwości. I przez 2 tygodnie  ma zwolnienie z zajęć sportowych.

A dziś w Berlinie były wciąż  jakieś manifestacje, więc jazda do tego Werder była mocno urozmaicona korkami. Ale  wracaliśmy nieco inną drogą niż zawsze, więc jakoś nieźle  nam się jechało. A gdy już byłam w domu rozpadało się  i jak widzę  w pogodynce na kompie- jutro cały dzień będzie padało.

A tych melodii posłuchajcie na poprawę nastroju

Miłego weekendu Wszystkim!!!!