drewniana rzezba

drewniana rzezba

środa, 28 września 2022

Jak już wiecie, bo .......

                             ....... już kilka  razy o tym wspominałam  - mam świra. Póki co nie jest to stan zabroniony, dopóki nie latam  z kosą, siekierą , nożem lub innym szkodliwym narzędziem po ulicach i nikogo nie  przenoszę w inny wymiar.

Nie  mogę napisać, że w szkole byłam entuzjastką fizyki, bo byłoby to kłamstwo. Ale tak mniej  więcej w tak zwanym  "wieku średnim" zainteresowała  mnie  fizyka kwantowa, co zostało przez życzliwe mi osoby  skwitowane spojrzeniem pełnym litości i radą, bym się przespacerowała do lekarza i uzupełniła sobie hormony, bo  w wieku, w którym wtedy  akurat  byłam, brak niektórych hormonów powoduje różne dziwne zawirowania w łepetynie. I pewnie miały rację, ale zlekceważyłam tę dobrą  radę, poprzestałam  tylko na tradycyjnej HTZ , uzupełniając jedynie "babskie  hormony". Na babskie  sprawy HTZ pomogło, ale fizyka kwantowa nadal pozostała  w kręgu  moich zainteresowań.  I stąd poniższy filmik: 


 Na wszelki wypadek, gdyby był problem z odtworzeniem:     https://youtu.be/KF-sT-WeGIX4

A za oknem "przelatują mi opady"  i jest  aż 11 stopni  ciepła. I  z  ciekawostek - dwa dni byłam w towarzystwie kotki o imieniu Mozart: 


Przeżyła, chociaż  tęskniła bardzo za swoją panią. Więc jeśli ktoś Wam napisze, że   kot po spędzeniu  ze mną 24 godzin przenosi  się w zaświaty bo jestem  "psiara " a nie   "kociara"- to nie  wierzcie mu.

Poza tym u mnie - jak na działkach - nic się nie  dzieje. Tylko liście przestają być  zielone.



Miłego Wszystkim!!!


piątek, 23 września 2022

Wczoraj......

                       ............był w Berlinie dzień bez  samochodu.

Jak dla mnie  to nic  nowego, bowiem dnie bez  samochodu to mam stale - nie jest  mi tu potrzebny za to generuje spore  wydatki i systematyczny ból  głowy w kwestii parkowania.

Wczoraj obejrzałam "z grubsza" wyniki Spisu Powszechnego w Polsce,  w którym musiałam również uczestniczyć. Powiedziałabym, że wyniki są mało radosne. Odsetek osób w wieku produkcyjnym  spadł do 59,3%, a udział ludności w wieku poprodukcyjnym wzrósł do ponad 22%.

Co piąty mieszkaniec Polski ma ponad 65 lat.   Przybyło gmin, w których odsetek populacji po 65 roku  życia przekracza  20%.

W tym  stuleciu populacja Polski  spadnie z 38  do 24 mln.  A za 80 lat Polaków będzie  mniej o 10%, a za kilkadziesiąt lat   w Polsce   odsetek  seniorów w stosunku do osób  w  wieku produkcyjnym będzie najwyższy w Unii Europejskiej.

W Niemczech natomiast odnotowano w tym roku ogromny spadek liczby urodzeń - zdaniem "speców" spowodowany pandemią covid 19. Ich  zdaniem  wiele kobiet odłożyło "na potem" kwestię macierzyństwa obawiając  się  w czasie ciąży zakażenia covid 19. Doskonale to rozumiem- też bym  się bała.

Niemcy poszukują ..........marynarzy do pracy  w  żegludze środlądowej.  I na dodatek ci co będą  się szkolić na 3 -letnim kursie marynarskim dostaną 65 tysięcy euro, ci, którzy  zdecydują  się na udział w szkoleniu na kapitana  żeglugi śródlądowej dostaną 76 tysięcy  euro. Bo nagle przypomniano  sobie, że żegluga  śródlądowa to znacznie tańszy sposób na transport a ponadto wielce ekologiczny i oszczędzający energię. Nie mogę  się oprzeć  wrażeniu, że nasi pradziadowie  już o  tym wiedzieli.  Kursy będą się odbywały systemem hybrydowym - część zajęć będzie prowadzona on line. Jeszcze trochę a wrócą wielce ekologiczne tratwy - napędzane prądem rzeki i siłą ludzkich mięśni.

U mnie mało ciepło, raptem 9 stopni, ale przynajmniej jest słońce. Miłego weekendu Wszystkim!!! 

A do posłuchania Vangelis



piątek, 16 września 2022

Znowu........

                    ............piątek. 

Mam  wrażenie, że moje  życie  składa  się głównie  z piątków a na dodatek nic  się  w te piątki nie  dzieje.

Jesiennie u  mnie.  I na dodatek straszą  mnie tym czymś na  zdjęciu poniżej.

To pająk, jadowity. Pocieszające, że jego ukąszenie, chociaż na pewno do miłych  nie należy, to nie  zagraża życiu człowieka.   Rozpanoszył się w Niemczech - od Frankfurtu po północną Hesję. Dotychczas żył  sobie grzecznie w basenie Morza Śródziemnego i Afryce  Północnej, ale klimat  się niestety ocieplił i i wędruje  sobie pajęczysko po Europie. Już zameldował  się w Bremie, Berlinie, Nadrenii Północnej- Westfalii. Ochrzczony został jako Nosferatu, lubi piwnice w budynkach  mieszkalnych, tudzież garaże. Jest dość  duży - jego odwłok może mieć nawet 8 cm średnicy. Bardzo, bardzo nie lubię pająków, nawet całkiem niedużych. A, jak na złość,  muszę pójść do piwnicy - już trzeci dzień  się przymierzam.

Nieco mi ponuro, odszedł w Niebyt kolejny blogowicz- Delu. Fajny facet, ateista i to - smutne - młodszy ode mnie.

A w ogóle tutejsza  prasa  pilnie dba o to, bym przypadkiem nie pomyślała, że życie  to fajna przygoda. Ale już  dawno przejrzałam na oczy i doszłam  do odkrywczego  wniosku, że jesteśmy tu za karę. U mnie coraz  chłodniej, nawet jest  wiatr i w porywach aż 17 stopni ciepła.  Temperatura otoczenia,  w moim przypadku, wzrasta w chwili wejścia do sklepu i robienia zakupów.  No bo ja żyję tu z polskiej emerytury, a właściwie z tzw. renty rodzinnej i zamieniam złotówki na euro, a kurs  złotego taki, że za  którymś razem padnę na glebę z wrażenia.

Z rzeczy dziwnych, mało mi przydatnych - USA wpierw odtajniło artykuły na temat UFO, a teraz znowu wszystko utajniło, bo jawność w tym temacie  mogłaby zagrozić Stanom.

Czytam z ogromną frajdą "Słówka" Tadeusza Boya  Żeleńskiego. Że też ci co tworzyli fajne rzeczy nie żyją wiecznie i już nie tworzą.


Miłego weekendu Wszystkim!!!!

sobota, 10 września 2022

Chyba...........

                   .......jesień się jednak zaczyna.

 Skończyły  się pomidorki na  mojej loggii, przekwitła  celozja i w  związku  z tym zrobiłam  sobie   z niej tak zwany "suchy bukiet" i tak się on prezentuje:


Codziennie rano mnóstwo na  chodniku opadłych liści, a na drzewach  coraz więcej tych  żółtych. Temperatury też  już  nie przyprawiają o omdlenia  z gorąca. Wczoraj , na koncercie  jazzowym, który był na tak  zwanym "świeżym  powietrzu" zmarzłam  niemiłosiernie. Wiał dość silny i  zimny  wiatr. Najśmieszniejsze  w tym wszystkim było to, że  w drodze na ten koncert to się nawet spociłam,  bo w metrze było okrutnie  gorąco. Koncert trwał dwie  godziny i część muzyczna była "wzbogacona" wiadomościami z historii Broadway'u , czytanymi przez jednego  z muzyków.

Wchodzi tu do użytku tzw. "E- rezept". Oprogramowanie już  jest, można  sobie  nawet wgrać aplikację w smartfona, ale po kod trzeba pojechać  do swojej  przychodni, a okazuje  się, że przychodnie  jeszcze nie  są gotowe na stosowanie owej E-recepty. 

Mam coraz  częściej wrażenie, że wielkimi  krokami  nadchodzi schyłek Europy. Poza tym mam pewnie jakąś  skomplikowaną  wadę  wzroku, bo  nie umiem  dostrzec w tym  korzyści  dla pacjenta, skoro i tak  pacjent musi ruszyć  kuper do apteki i tam wcisnąć im w oczy swój smartfon z numerem kodu.  Ale  zapewne  jest  to udogodnienie  dla tych co liczą ile  leków wykupiono , jak często itp.

A wczoraj na jednym  z odcinków "mojej" ulicy zapadł się "kawałek jezdni" . Co prawda nie  było widać "dziury  w ziemi" , nie  mniej  widać  było, że kawałek jezdni znajduje  się nieco niżej  niż  reszta. To miejsce  jest tak ze 250 m od mego budynku, ale  niepokojąco blisko metra, a może nawet nad  samym tunelem  metra?


Mam tylko nadzieję, że z tej okazji nie będzie  wstrzymane metro.  Bo to byłaby klęska - może akurat  nie  dla mnie, bom emerytka, ale dla setek osób dojeżdżających do pracy. W godzinach rannych to chyba  niedługo będą potrzebni, jak w Japonii - "upychacze" ludzi do wagonów metra.

Poza tym to u mnie jak na  działkach w pewnej  piosence - nic się nie  dzieje.  Dziś idę na  spotkanie z moją byłą sąsiadką z Warszawy - mieszkała ponad 20 lat nade mną. A teraz ona od wielu lat  mieszka w Dusseldorfie  a ja w Berlinie i wreszcie  się dziś spotkamy- w Berlinie. Będą  dwie  wdowy na plotkach- ona  wdowa od 7 lat, ja od 3. Jedzie do Warszawy bo chce sprzedać swoje mieszkanie, bo wprawdzie  stoi puste,  ale jednak generuje  koszty. Pogoda w sam  raz na spokojny  spacer, słońce i tylko 18 stopni ciepełka. I do godziny 15,00 powinno nie padać.

Zauważyłam wczoraj, że już dawno niedoświetlony wieczorami Berlin stał się jeszcze  bardziej niedoświetlony. A wkrótce stanie się też miastem mocno niedogrzanym. Jest nakaz by w nadchodzącym sezonie  grzewczym temperatura w urzędach publicznych  nie  przekraczała  19 stopni. Jest  zakaz  podgrzewania wody  w basenach krytych i odkrytych. I zakaz ogrzewania  części  wspólnych jak wejścia,  poczekalnie. Wyłączone  z tego są  szpitale, placówki medyczne i opiekuńcze, szkoły, przedszkola. Nie  będzie  również podgrzewania  wody do mycia  rąk. Kończą się też wszelakie oświetlania zewnętrzne  budynków.  

I będzie: "ciemność widzę, ciemność". Ale pomimo tego miłego weekendu dla Was!!!

a do posłuchania- "starocie"




sobota, 27 sierpnia 2022

Mieszanka firmowa......

                                    ................ręcznie miksowana.

Wczoraj.........wreszcie padał deszcz,  a tak dokładnie to lał deszcz i była prawdziwa  burza, z piorunami. Z godzinę było za oknem  czarno-fioletowo i grzmiało, ale nie  za często. Nie  wiem, czy w Berlinie nastąpiły  jakieś  niefajne  sytuacje z tego powodu, ale pogoda  najwięcej  szkód to wyrządziła w Bawarii. W Norymberdze   zostało  zalane   metro są powalone  drzewa i  słupy elektryczne, w niektórych  miejscach  samochody znalazły  się częściowo pod  wodą, zawieszono ruch  lotniczy.

Kiedyś  Stanisław Witkiewicz powiedział, że:  "w świecie, który staje   się globalną  wioską szaleństwo jest  zaraźliwe" . Miał rację- ale nie tylko szaleństwo staje  się zaraźliwe- właśnie  w Niemczech odnotowano zakażenie wirusem Zachodniego Nilu. Ów wirus roznoszony jest przez komary- u 1 na 5 osób rozwija   się choroba  grypopodobna z gorączką,  ale 1 na 100 osób ma  ciężki przebieg choroby. W tym  sezonie na świecie odnotowano 300 przypadków zakażeń z czego 230 we Włoszech, a w  sumie z powodu tego zakażenia  zmarło15 osób.

No a skoro jesteśmy przy "zarazach"- MODERNA pozwała Pfizera i BioNTech za  skopiowanie innowacyjnej technologii do produkcji szczepionek przeciw CIVID-19. MODERNA twierdzi, że opracowała tę technologię na wiele lat  przed  pandemią. Pozew  złożono w  sądach w Massachusetts  oraz w Dusseldorf .  W odpowiedzi na  zarzuty koncern Pfizer przekazał, że jest pewien swojej własności intelektualnej i będzie  się  bronić przez  zarzutami MODERNY. Czyli mamy sytuację  dość  typową na  wczesnych etapach rozwoju nowych technologii. Niemal wszystko co  zostało wynalezione i  opatentowane  ma kilku wynalazców - wygrywa  z reguły ten, kto prędzej opatentuje. Takie niestety  jest  życie.

A ja już się cieszę, bo 9 września będę na koncercie "Jazzfestival: Broadway-Jazz Open- Air auf dem Partdeck Deutsche Oper  Berlin",  czyli będę słuchała klasyki jazzowej siedząc na  dachu gmachu  Deutsche Oper Berlin.  Teraz tylko należy zaklinać wrześniową  aurę żeby nie padał deszcz lub  nie było dzikiej wichury. Bilety po 20 € per łeb. Ostatni raz byłam tam wewnątrz, w  czasie pandemii na współczesnej wersji "cosi fan tutte" Mozarta. Wszyscy byli zaszczepieni i  zamaskowani, ale było super!

Miłego weekendu dla  Was!

Gdy  sie pokaże napis, że fim niedostepny proszę "kliknąć" na  słowa "You Toube' i tam  Was  przerzuci.

P.S. dla zaniepokojonych:

Jak widać  żyję,  zwiększyłam sobie dawkę hormonu.


środa, 24 sierpnia 2022

Propozycja, ale tylko dla panów

 Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki w Kolonii poszukuje mężczyzn w wieku 24 - 55lat, niepalących, wzrost od 153 - 190 cm, wskaźnik BMI 19-30kg/m2 i znających  język niemiecki.

W styczniu 2023r owe Centrum będzie  prowadziło badania zmian fizycznych u ludzi, spowodowanych stanem nieważkości w Kosmosie. Badania potrwają 59 dni,  w tym badani będę 30 dni leżeć w łóżku w warunkach niskiej grawitacji, 6 stopni głową  w dół. I za te 30 dni leżenia w tej  pozycji każdy badany dostanie 11 tysięcy euro.  Zmiany, które następują w czasie przebywania w  warunkach obniżonej grawitacji są odwracalne. Ciekawa jestem ilu chętnych się  zgłosi i czy znajdzie  się wśród chętnych jakiś  Polak. No cóż - 11 tysięcy euro za 30 dni nie  chodzi piechotą. Ale może być nieco nudno.

No i coś  co mnie rozbawiło niemal do  łez - jeśli macie w  domu książki o Winnetou lub kasetę z filmem to niedługo okaże  się, że posiadacie  skarb. Otóż zakazano w Niemczech drukowania kolejnych  wydań owej książki oraz wyświetlania filmu o Winnetou, bo kilku porąbanych obrońców praw  człowieka  dopatrzyło się rasistowskich treści. Ręce i piersi opadają gdy coś takiego czytam. A tak na marginesie- obecny  niemiecki rząd traci coraz  bardziej poparcie, suweren widzi nawet bez lupy, że wybrał..... źle, żeby  nie napisać do rymu. A poza tym cieszę  się, że kiedyś  miałam możliwość przeczytania wszystkich powieści Karola Maya, który nigdy nie  był na Dzikim Zachodzie a większość życia  spędził w więzieniu......za długi. I były to książki  wydane  jeszcze przed II wojną światową, wszystkie w oprawie płóciennej, imitującej  skórę. A jego powieść "Ojciec  pięciuset" to ze dwa razy przeczytałam.

A poza tym - coś mi jest, czyli znów mi nawala organ zwany pospolicie sercem i jakoś na  nic nie mam sił i najchętniej przebywam w pozycji horyzontalnej i aktywność mi oscyluje około zera. Ale czytać mogę i strasznie dużo śpię. Może to jakaś śpiączkowa odmiana covidu? Bo on nadal jest, w kolejnych wersjach. Ale nie mam gorączki, nie mam kataru, gardło mnie nie boli.

Nie  mniej Wszystkim samych miłych dni  życzę!


I trochę "staroci" do posłuchania.

środa, 17 sierpnia 2022

Za oknem.........

                       ..........tylko 33 stopnie w cieniu, w domu tylko 27,5. Okna zamknięte i zasłonięte grubymi zasłonami. Można  wytrzymać, siedzę w  stroju mocno niekompletnym. Mogę, wiem, że  nikt do mnie dziś nie  wpadnie. Jutro ma być temperaturowo tak jak  dziś, plus  burze. A w niektórych rejonach może nawet  być powódź, bo pogoda  się "zbiesi" i może spaść nawet do 130 l wody na metr kwadratowy. Ziemia jest potwornie sucha,  zbita, o konsystencji betonu, więc może być naprawdę nieciekawie.

Z wielkim  zdumieniem wyczytałam, że w Niemczech codziennie jest pożeranych 550 ton kebabów. Dotychczas Berlin był "stolicą kebabów", teraz pierwsze  miejsce zajmuje....Drezno. Porcja kebaba w Dreźnie kosztuje  zaledwie 4,96 €, w Berlinie ponad 5€.

Berlin pod  względem spożycia kebabów spadł aż na trzecie miejsce, za Norymbergę. No nie wiem,  ale ja nawet w Turcji nie jadałam kebabów, chociaż jadłam plastry mięsa pieczone na blasze, no ale pilnowałam by były dobrze, z obu  stron przypieczone równo na  całej powierzchni. Podobały mi się te małe lokaliki, w których część stolika zajmowała blacha do pieczenia i każdy mógł sobie upiec mięso tak, jak miał ochotę.

27 sierpnia mamy w Berlinie  "NOC MUZEÓW" i  chyba jednak nie pójdę, bo będą przecież tłumy a ja jestem  straszne  dziwadło i unikam miejsc nawiedzanych przez tłumy.

Ktoś/coś uwzięło się  w tym  roku na....ryby. W fabryce  sody, w pobliżu Bernburga, w Saksonii -Anhalt, pękł rurociąg i do rzeki Saale wyciekła  solanka amoniakalna. Oczywiście  ryby nie wyrobiły, znów mnóstwo ryb padło martwym  trupem. I naprawdę nie miałam  z tym nic wspólnego chociaż ryb nie lubię.

A na koniec - eksperci ostrzegają przed tsunami na Morzu Śródziemnym, które z całą pewnością uderzy na Morze Śródziemne w ciągu najbliższych 30 lat. Skąd ta pewność - no cóż bardzo się podniósł poziom  wód Morz Śródziemnego, topią się wszak lodowce, a do tego mamy  wszak w Europie czynne  wulkany. W związku z tymi ponurymi przewidywaniami w Grecji, Turcji, Włoszech, Francji, Portugalii utworzono już kilka  centrów ostrzegania  przed tsunami obejmujące  swym  zasięgiem Morze Śródziemne i północno-wschodni Atlantyk. A tak na przypomnienie- nadal czynna jest Etna, Katla (na Islandii), Wezuwiusz, Marsili (pod wodą w okolicy Neapolu, niezwykle ożywiony od 2011r) no i jeszcze Stromboli.

I to byłoby tyle na ten upalny dzień. Miłego wszystkim!


I trochę bluesa na poprawę humoru.

niedziela, 7 sierpnia 2022

Trochę smutno, bo.....

 ......tak wyglądają młode  dęby czerwone, na które codziennie  spoglądam:





I nadal sucho, dziesięciominutowy deszcz, po którym chodniki były mokre przez  kilka  minut nikomu i niczemu  nie przyniósł ulgi. Oczywiście  potężna  ulewa też  nie przyniosłaby  nic  dobrego  poza podtopieniami, bo tak  wyschnięta   ziemia gwałtownych deszczy nie przyswaja. Przydałoby  się kilka  dni z mżawką lub  deszczem padającym  co kilka  godzin.

Zaszczepiłam  się w piątek- tym razem wygodnie, bo blisko domu- do przejścia  miałam 350 metrów. Chyba  ktoś poszedł po  rozum do głowy i szczepić można  się nie  tylko tak jak  poprzednio w centrach szczepionkowych, ale i u lekarzy rodzinnych oraz  w niektórych aptekach, takich, które mają odpowiednio duże  zaplecze lokalowe. Na razie w Berlinie (we wschodniej części  miasta) jest jedno  centrum. Przy poprzednich  szczepieniach "zwiedziłam" dwa takie centra. Organizacja była  świetna. Raz  z uwagi na mą starość, skorzystałam z bezpłatnego transportu taksówką, ponieważ owo centrum było zdecydowanie bliżej Warszawy niż mego berlińskiego mieszkania;), a tak naprawdę to po prostu w okolicy owego centrum przez  cały  czas brakowało ( jak w całym  Berlinie) miejsca do  zaparkowania  własnego  pojazdu.

Wczoraj to mnie nawet bolała po szczepieniu ręka i.....o zgrozo!- łopatka. Zupełnie  niezrozumiała  sprawa. Ale dziś  to już tylko boli  miejsce po wkłuciu,  ale i  to tylko po "pomacaniu".

Śmieję  się, bo tutejszy pan minister od  zdrowia właśnie był uprzejmy przechorować  się ( szczepiony czterokrotnie) na covidowego mutanta, ale przebieg  choroby  był łagodny i krótki. Tu już wszyscy wręcz przeczuleni na owego  covida,  wróciły  już zdalne  zwolnienia  lekarskie, byle   tylko nie tworzyć zbyt dużych  zgrupowań ludzi  w jednym  miejscu. Zwłaszcza, że ten  mutant jest  szalenie  zbliżony objawami do silnego przeziębienia, z tym że charakterystyczny jest objaw silnego osłabienia i wysychanie  śluzówki gardła. A na  dodatek jest ponoć szalenie  łatwo  przenoszący  się pomiędzy  ludźmi. W sklepach część osób w maseczkach, w komunikacji miejskiej wszyscy zamaseczkowani. We  wrześniu zapewne powróci spora  część obostrzeń związanych z epidemią,  a więc  i część  miejsc  będzie  niedostępnych dla osób nie zaszczepionych.

Zupełnie  dla  mnie  niezrozumiałe oburzenie wzbudził w  niektórych przepis,  w myśl którego, nieprofesjonalni amatorzy  wspinaczki na Mont Blanc muszą  wpłacić 15 tysięcy euro kaucji nim się zaczną na Mont Blanc wdrapywać. A ja w pełni ów przepis  popieram, bo wiem ile  kosztuje każda akcja ratunkowa nawet tylko w naszych rodzimych  Tatrach, którym "kudy do Alp" a do Mont Blanc zwłaszcza. I zupełnie  nie widzę powodu  dlaczego miejscowi podatnicy  mają opłacać wyniki akcji ratunkowej nieodpowiedzialnych , nieprofesjonalnych amatorów  wspinaczki, zwłaszcza takich, którzy pełni entuzjazmu wybierają się na Mont Blanc w szorcikach, słomkowych kapelusikach i adidasach lub  sandałach.  Co prawda kiedyś w ramach spaceru koło domu wlazłam na  Nosal w klapkach, no ale schodziłam już na bosaka, żeby kostki nie  wykręcić schodząc w klapkach. No i szłam z własnym taternikiem.

No i uważajcie  z wycieczkami pielgrzymkowymi. Właśnie w drodze  na pielgrzymkę  do  Medjugorie polski  autokar, z polskim  kierowcą, na 62 km autostrady w Chorwacji, pomiędzy Jarkiem Bisaskim a Podvorecem zjechał z  drogi do rowu - efekt- 11 osób zmarło na  miejscu, jedna zmarła  w szpitalu, 34 osoby  są ranne. Podejrzewają, że kierowca zapewne  był przemęczony i  zasnął za  kierownicą.


I trochę "staroci".

Miłej niedzieli Wszystkim!


piątek, 5 sierpnia 2022

Dzieje się......

 ....... a dopiero  co  narzekałam, że się nic  nie dzieje.

Tak  mniej  więcej w odległości 6 - 8 km od mojego domu pali  się las.  W tamtej okolicy,  w środku  lasu jest zlokalizowany policyjny  poligon, na którym są  zlokalizowane różne  niebezpieczne  materiały- są to ładunki wybuchowe w ilości 25 ton, 20 rozbrojonych dużych  bomb z okresu II wojny  światowej, różne materiały pirotechniczne zarekwirowane przez policję. Wczoraj około godziny czwartej nad ranem okoliczni mieszkańcy ( są też  tacy, którzy mieszkają  zaledwie 2 km od tego terenu) zostali obudzeni wybuchami i mogli obserwować nieomal  pokaz sztucznych ogni.  Sytuacja jest ogólnie  mówiąc  niewesoła, bo wejście na ten  teren  zagraża  życiu.  Las jest  suchy  niczym wióry i pali  się rewelacyjnie. Zgromadzono odpowiedni sprzęt i jak na razie to zlokalizowano  tam   "4 ogniska zapalne". 

Zgromadzone bojowe  wozy strażackie polewają dookoła obszar  odległy 1 km od centrum pożaru, wezwano też na pomoc  armię. Mieszkańcy domów położonych najbliżej pożaru jak na  razie nie są ewakuowani. Mieszkańcy proszeni  są  o wyłączenie urządzeń klimatyzacyjnych i nie otwieranie  okien. Zamknięte  są  3 autostrady w okolicy  Poczdamu, nie kursuje linia S-Bahn S7.  I,  z tego  co  się  dziś  doczytałam, to jeszcze  nie wiadomo co lub kto wywołało ów pożar. Być może, że owe  materiały pirotechniczne, bo mają one  tendencje do samozapłonów.  Tak  sobie  pomyślałam, że to pewnie  jest to chińskie  badziewie zarekwirowane przez niemiecką   policję  przed ostatnim   Sylwestrem. 

W tej chwili u  mnie 25 stopni i pogodynka  zapowiada wkrótce  deszcz, a według prognozy w okolicach Berlina mają być burze. Mam tylko nadzieję, że na to  szczepienie, które mam nieomal w  samo południe, nie będę musiała iść  "niczym kondukt żałobny w  deszcz i pod  wiatr". Na tym poligonie co jakiś  czas są utylizowane w  sposób kontrolowany różne niewybuchy itp. i wtedy oczywiście  zawsze są zamykane okoliczne  autostrady.

"I to byłoby na  tyle" - lecąc klasykiem.


 Dziś jestem w kręgu tanga. Bo tango, niczym muzyka Mozarta jest u  mnie dobre na  wszystko.

Miłego  dnia  wszystkim.  I weekendu z przyjazną, nie męczącą pogodą.

środa, 3 sierpnia 2022

Muszę się przyznać......

 .......piszę posty głównie z przyzwyczajenia. 

Tak naprawdę to nic a nic   się u  mnie nie dzieje. A nawet gdyby  się coś działo to dobrze  wiem, że niemal  nikogo to nie obchodzi, bo już od kilku lat  mieszkam  520 km  w linii prostej od  Warszawy- miasta, w którym się urodziłam i mieszkałam do 2017 roku. 

Aktualnie doczłapałam się do  domu ze sklepu- na dworze  drobne 31 stopni  ciepełka, słońce hula na  całego, ale jest leciuteńki wietrzyk, idzie  wytrzymać. Ale za kilka  godzin będzie na pewno tych  stopni więcej- przewidują 34 stopnie.Właśnie obskoczyłam lody - cudownie czekoladowe i cudownie zimne. I - rewelacja- robione przez firmę, która robi je  metodą tradycyjną, na prawdziwych jajkach  i z prawdziwą śmietaną a nie na proszkowym erzacu- wszystkie  składniki są tu naturalne, co niestety sprawia, że one są po prostu drogie -500ml to wydatek 4,99€. Ale naprawdę są  świetne. Pomijam  fakt, że mam do nich zaledwie 350 metrów i ponad połowę  drogi pokonuję w cieniu.

Jutro - jak na razie to wiem, że będzie malowana  łazienka a prognoza na jutro przewiduje 38 stopni ciepełka. Czyli - okna muszą być pozamykane i pozasłaniane grubymi zasłonami. Gdy ostatnio na zewnątrz było drobne 36 stopni , mnie udało się utrzymać  w mieszkaniu temperaturę 26 stopni.

 Mała  ciekawostka-  dwie  firmy niemieckie testują czterodniowy  cykl  pracy w tygodniu. Przez te cztery  dni ludzie  pracują  w sumie 38 godzin, za to potem  mają trzy  dni  wolne. Kierownictwo  tych  firm jest bardzo zadowolone  z produktywności  a  pracownicy  również. Wynagrodzenie jest takie  jak dotychczas, przy pięciodniowym tygodniu pracy.  Przed  Niemcami ów 38 -godzinny "tydzień pracy" wprowadziła  Belgia i......wszyscy są  zadowoleni. Więc opluwanie  pana Tuska, że bredzi jest po prostu bezsensowne.

A jeśli kogoś interesuje  praca w Niemczech to polecam  stronę: www.dojczland.info.

A w piątek idę się zaszczepić po raz  czwarty. Wczoraj się  doczytałam, że jedna  z firm amerykańskich opracowuje nową szczepionkę chroniącą przed  wszystkimi odmianami / mutantami covidu.

Miłego wszystkim!







piątek, 29 lipca 2022

A ja czekam .......

 .........nieomal  na Godota.

A tak naprawdę to na pomalowanie łazienki , czyli na  moment, gdy  wreszcie  to  wszystko co było w łazience trafi do niej z powrotem i moje  pokoje powrócą tym  samym  do właściwego wyglądu. Jest spora  szansa na to, bo nawet pan malarz do mnie  osobiście zatelefonował i poinformował mnie, że 4 sierpnia bladym świtem mnie nawiedzi. A ponoć od tegoż właśnie 4 sierpnia znów mają nadejść afrykańskie upały.

A dziś u  mnie niemal zimno - aż oczęta przetarłam ze  zdumienia, gdy na termometrze  zaokiennym zobaczyłam  zaledwie 17 stopni ciepła. Na  niebie  ciemne  chmury, pogodynka  zaś  twierdzi, że deszcz jest możliwy  w 3%. Susza okrutna, podberlińskie gminy ogłosiły zakaz używania  wody do podlewania trawników, ogródków itp.

Drzewa za moim oknem, które już są spore, bo sięgają 5 pięter przedwojennych  budynków, mają już niestety żółte  liście  w swych koronach, czyli spadł poziom wód gruntowych. I tylko patrzeć jak okoliczne platany  zrzucą swe jeszcze  zielone  liście. Podobnie   było też w ubiegłym roku.  W sierpniowe poranki chodziłam rano po chodniku zasłanym platanowymi jeszcze   zielonymi liśćmi. Przy  moim budynku rosną dęby burgundzkie (czerwone) i w tym roku wiosną było sporo uschniętych gałęzi. 

A tak ogólnie rzecz  ujmując to wszak Berlin leży u zbiegu dwóch rzek- Sprewy i  Haveli, w obrębie  miasta jest sporo jezior, w centrum miasta jest wręcz zainstalowany cały system odwadniający grunt, by budynki się nie  rozpadły, a jednocześnie jest  susza. Jakoś nie obejmuję  tego swoim małym  rozumkiem. W dzielnicy,  w której  mieszkam, było kiedyś jezioro, które  zostało pieczołowicie  zasypane i teraz jest tu park, a tam gdzie kiedyś była plaża dziś dzieci  w piłkę  grają a rodzice urządzają  dzieciom urodzinowe pikniki.  Poza tym fajny jest ten Volks Park. Gdy ktoś z Was  kiedyś niechcący  będzie  w Berlinie, to na pewno Waszą uwagę  zwrócą dość grube  rury pomalowane na.....niebiesko i różowo, biegnące "wierzchem" nad chodnikami. To właśnie są owe rury odwadniające a ich kolorki trzymają mnie przy życiu.

Nadchodzą ciężkie  czasy - w sklepach budowlanych znikają niczym sen  złoty piece na drewno i różne materiały opałowe, oraz różnego rodzaju  "ustrojstwa grzejące", np. grzejniki olejowe.

W ramach oszczędzania energii 200 obiektów zabytkowych,  dotychczas nocą oświetlonych, teraz jest pogrążonych  w ciemności.

A w ramach pocieszania  się,  obejrzałam  nieco dzieł Renoira. Może i Wam się spodobają?


Miłego weekendu wszystkim życzę!  

 



czwartek, 21 lipca 2022

Upał.......

                                   .......wiem, mało odkrywcze  wszak. 

Wczoraj już po  godzinie 20,00 wyszłam  z domu , bo musiałam. Na ulicy poczułam  się niczym po otwarciu pieca , w którym kiedyś, w  celach czysto rozrywkowych wypalałam ceramikę. Do pokonania  miałam mniej  więcej  w sumie (tam  i z powrotem) kilometr. Wróciłam do domu pół żywa. W domu były zaledwie  24 stopnie, jako że od świtu miałam szczelnie zasłonięte okna grubymi zasłonami.

Wczoraj  w dzień było tu 36 stopni na  dworze, w  domu w tym  czasie miałam  tylko 26, więc  trwanie w bardzo cieniutkiej i leciutkiej odzieży nie  dokuczyło mi.

Wg prognoz dziś może popada, jest na to aż nieco ponad  30% szans. Podejrzewam, że ten ewentualny deszcz wyparuje  w  drodze z chmur  na  ziemię.

Wczoraj na jednym   z odkrytych berlińskich  basenów była wielka  bójka, którą wszczęło kilkanaście osób, którym nakazano opuszczenie terenu z uwagi na ich niewłaściwe zachowanie. Efekt- 11 osób  rannych, klika  aresztowanych. To już druga bójka w trakcie tych upałów.

Prognozy na  najbliższe  dni są mało radosne, od 25 bm  kolejna  fala upałów 35-40 stopniowych  napłynie do nas z Afryki - pewnie po to,  by ci co tu przyjechali "za chlebem" poczuli  się bardziej swojsko.

Jutro niestety  muszę  się wywlec do sklepu na  zakupy, ale  zapowiadają  maximum  28 stopni, więc  wywlokę  się rano, bo ma  rano być "zimno",  tylko 22 stopnie.

A 17 bm. na terenie  należącym do zamku Barbury w North Roughton  pokazały  się 2  nowe kręgi w  zbożu. Klasyka - na bazie  okręgu z wpisanymi w środek strukturami geometrycznymi.



A ja myślałam, że już moda na kręgi w zbożu skończyła  się

 A niżej  trochę mojego ulubionego Camilla Pissarro. Tak  przy okazji - w Poczdamie, w Pałacu Barberini czeka na swych  wielbicieli kolekcja Hasso Plattnera a w niej ok. 100 obrazów impresjonistów.


Miłego  dnia i równie miłego nadchodzącego  weekendu!

czwartek, 14 lipca 2022

Uprzedzam....

                    ........od  dawna  mam świra, więc post  będzie  dziwny.

Podobno wczoraj była pełnia Księżyca. I miała  być jakaś hiper/super. No więc wyłaziłam co chwilę na  balkon, a nawet wyszłam  z domu  i.......niebo  było równiutko zaciągnięte  chmurzyskami i pięknej pełni niestety  nie ujrzałam.  Za to czułam  się niczym w lutym  w Singapurze, bo na termometrze było 26 stopni ciepełka a było już tak około godziny 22,00. Tam co prawda gdy spacerowaliśmy  nocą po Singapurze  o 2 w nocy bywało 27 stopni. 

Tu w ogóle to jakoś te  temperatury teraz  wzrastają po południu. Wieczorem to było nawet 30 stopni  (według oficjalnej komputerowej  pogodynki), dopiero potem  zaczęło się ochładzać do owych 26 stopni.  Dziś o 7,30 było skromne  20 stopni, teraz tylko 22, coś ta pogoda tu wariuje.  Więc opuszczać  domowe  pielesze  muszę z rana, żeby potem nie paść z gorąca. A podobno będzie jeszcze  goręcej, głównie na południu Niemiec.

Ale  znalazłam takie  coś:


Podobno ów zielony kolor  nieba był spowodowany zawartością dużej ilości wody  w powietrzu. A ta ekstremalna  pogoda nad Południową Dakotą pozbawiła prądu 30 000 ludzi, a w czasie  burzy  wiatr wiał z prędkością 159 km na godzinę siejąc spustoszenie. 

No cóż- mnie  tylko gorąco a inni mieli  znacznie  gorzej. Bardzo, ale to bardzo przydałby  się  deszcz, a najlepiej kilka  dni pod  rząd deszczu.

Miłego dla Was;)

piątek, 8 lipca 2022

Skąd on to wiedział???

 Wpadł mi w ręce artykuł o Nicolo Tesli. Przeczytałam i  zaczęło mnie  dręczyć jedno pytanie - skąd ten  facet to wiedział? Ale po  kolei:  w 1926 roku magazyn Collier's  opublikował rozmowę z  wynalazcą, Nicolo Teslą i treść tej  rozmowy niemal  dla  wszystkich była  szokiem. Szokowały   zwłaszcza jego wypowiedzi, a raczej wręcz  przepowiednie dotyczące  rozwoju techniki w XXI wieku. Równie a może nawet bardziej szokująca była jego wypowiedź, że w przyszłości kobiety  będą odgrywać dominującą  rolę, bo będą  się mogły  kształcić i  zdobywać wiedzę w każdym  niemal  kierunku. Przewidywał, że ludzkość zacznie  się komunikować ze  sobą dzięki  prostym urządzeniom  przenośnym,  a wiele urządzeń, np. samoloty i  samochody będą sterowane  bezzałogowo.

Przewidywał też, że na pewno wzrośnie  znaczenie ochrony środowiska naturalnego i będzie  to  akcja na  skalę  globalną.  Jeśli idzie o jego  wynalazki, to wiem, że wynalazł silnik  rotacyjny na prąd przemienny, dynamo rowerowe,  cewkę, świetlówkę, baterię  słoneczną, opatentował pierwszego pilota   radiowego i turbinę wodną, maszynę kroczącą, maszynę latającą i maszynę pływającą a  wszystkie te "dziwne urządzenia" sterował pilotem  swego  pomysłu. Do swej  "maszyny kroczącej" wmontował czujniki  ruchu i był to pierwszy na świecie  robot.

No i proszę - pan Nicolo Tesla  już dawno w innym wymiarze a my mamy połączenia  bezprzewodowe, mamy bezzałogowe urządzenia  latające (drony), po bawarskich  szosach już jeżdżą (na  razie w ramach eksperymentu) samochody  autonomiczne, mamy też  różne  roboty  zastępujące pracę ludzkich  rąk. I mamy owe "proste  urządzenia  przenośne", czyli komórki i smartfony do porozumiewania  się.

A jeżeli kogoś interesuje ta  postać to Wydawnictwo Poznańskie wydało książkę  Bernarda Carlsona p.t.   "Tesla. Geniusz na  skraju szaleństwa".

Nadchodzący  weekend nie  zapowiada  się najciekawiej- ma   "deszczyć", sobota to 22 stopnie a niedziela tylko 20. A teraz  jest u mnie  wiatr , 15 stopni i  chyba  sobie odpuszczę  spacer.

Wczoraj miałam pierwszy zbiór  swoich balkonowych  pomidorków - były extra!

Miłego weekendu Wszystkim!!!




czwartek, 7 lipca 2022

A u mnie dziś.......

 ........... pada  deszcz i jest tylko 13 stopni ciepła! Niesamowite  wprost! Pada i  nie ma  upału! Rewelacja!

Wczoraj wyczytałam, że blisko 20 milionów  Polaków mieszka  poza  Polską. Okazuje  się, że jesteśmy jedną z największych  diaspor  na  świecie. Czyli nie jestem takim "wyjątkiem", który gdy mu źle to zbiera  swoje zabawki i wynosi  się w inne  miejsce.

W Niemczech 1,86 miliona osób zgłasza, że ma  polskie  korzenie. Badania  wykazały, że co czwarta osoba  w Niemczech ma  migracyjne  pochodzenie i owych migrantów jest 22,3 mln osób, czyli  aż 27,2% ogólnej  liczby ludności Niemiec.

Najwięcej w Niemczech jest Turków , jest ich 12%, Polacy  zajmują  drugie  miejsce i stanowią  10% ludności, trzecie  miejsce  zajmuje Federacja  Rosyjska- 6%, potem  Kazachstan - 6%,  Syria - 5%.

W Niemczech nadal brakuje 250 tysięcy wysoko wykwalifikowanych  rzemieślników. Największe  braki  ma  wciąż  sektor budowlany, brak mistrzów budowlanych w branży  grzewczej, sanitarnej, klimatyzacyjnej i elektrotechniki budowlanej. I nie do każdej pracy wymagana  jest biegła  znajomość języka  niemieckiego. Nie  werbuję nikogo, tylko informuję.

Ze spraw  nieco zabawniejszych - w miejscowości Walldorf  leżącej w okręgu Rhein- Neckar  właściciel kota, który wyszedł na  nocne polowanie, został ukarany mandatem 500€. A mandat  stąd, że w tym rejonie  od teraz i przez następne trzy lata, w okresie od kwietnia  do sierpnia nie  wolno wypuszczać z domu kotów, bowiem  w tym rejonie  gniazduje ginący gatunek ptaka,  czyli SKOWRONEK GRZEBIENIOWATY.  Ów skowronek jest wpisany do "Czerwonej  Księgi"  gatunków zagrożonych całkowitym  wyginięciem. W tym rejonie są tylko trzy  gniazda i jedno z  nich już jest opuszczone - być może, że kocisko skonsumowało jego lokatorów. Skowronki  budują swe   gniazda  na ziemi, więc  są bardzo łatwym  łupem. Aż się  dziwię, że nikt kotu w jelita nie  zajrzał tylko walnięto 500€ mandatu.

Mam podejrzenie, że w okolicach miasta  zwanego Warszawą już dawno nie  ma  skowronków - ostatni raz słyszałam głos skowronka na podwarszawskich polach ze 30 lat wcześniej.

Hmm, przestało padać, muszę się przespacerować do.........śmietnika. Nie śmiejcie  się - to cała  wycieczka z kilkoma różnymi torbami  w garści- w jednej  szkło, w  drugiej plastiki, w trzeciej "bio", w czwartej papier a w piątej  "śmiecie  zmieszane". Zgłupieć można.

Miłego dnia Wszystkim.


A do posłuchania nieco  zapomniany Jean  Michel Jarre.

piątek, 1 lipca 2022

Jakieś święto ?

 No  chyba tak, bo pada deszcz. I temperatura spadła do  18  stopni. Aż sfotografowałam ten opad:


Gdy powiększycie   zdjęcie to zobaczycie, że pada.


No i  widać na  zaparkowanym na dole   samochodzie, że są na nim krople  deszczu.  Radość co prawda  wielka, ale........szalenie krótka.  Padało może 15 minut i ......zza chmur, po raz pierwszy  dziś wyszło jednak słońce. Więc  chyba jednak dociągnie temperatura do przewidywanych na  dziś 27 stopni,  ale może jeszcze popada - prognoza przewiduje opady i burze. A tu się jakoś dziwnie  często te prognozy sprawdzają.

W Niemczech  zaczyna   brakować.........papierosów. Bo brak jest z powodu wojny papieru na opakowania  zbiorcze. Fajnie,  nie moje  zmartwienie, nie palę. 

Przy okazji podaję( bo to okres urlopowy)- do Niemiec  wolno wwieźć do 800 sztuk papierosów, lub 400 cygaretek, lub 200 sztuk  cygar, lub 1 kg tytoniu i trzeba  posiadać  przy  sobie dowód  zakupu onych oraz udowodnić, że to na własny użytek. Niestety nie  napisali w jaki  sposób to można udowodnić, ale podejrzewam, że jeżeli ktoś  wpada na trzy  dni i nie ma tu zameldowania (zameldować się należy w ciągu 2 tygodni) to mu towar  skonfiskują albo walna potężna karę.

Wakacje, a koronawisus ma się kwitnąco, więc jeśli jedziecie  gdzieś w Europę  sprawdźcie  jakie są wymagania, bo wiele krajów wpuszcza  turystów w ramach  zasady 3G. W  wielu krajach  obowiązują maseczki w komunikacji publicznej a Włosi, których obecnie nęka mutant Omikron sugerują by nosić  maseczki wszędzie tam, gdzie jest tłok, łącznie  z plażą.

Przeprowadziłam  sobie test, czy  aby już nie  zniemczyłam się za  bardzo po 4 pełnych latach  mieszkania tutaj-  wyszło mi że nie, bo : w dalszym  ciągu niemiecki dla mnie = chiński, a w kwestii pięciu ulubionych  niemieckich potraw też odpadam w przedbiegach, bo: nadal piwo nie jest moim ulubionym napojem, pieczywo - nie jem, bom bezglutenowa wciąż,  kiełbasa - nie jadam, nigdy nie lubiłam, szparagi - nie jadam, też nigdy nie jadałam,  tort Szwarcwaldzki - nie jem słodyczy, chociaż lubię połączenie  wiśni z czekoladą. Tyle  tylko, że ja tu jeszcze  nigdy  nie widziałam WIŚNI!   Więc jem samą czekoladę.

Znów się u  mnie chmurzy i na pasku wyczytałam : wkrótce  deszcz! Hurrra!!!!!!

I miłego weekendu Wszystkim życzę!!!


środa, 29 czerwca 2022

Jest znośnie.......

........ale cały  dzień gdzieś w Berlinie pada, o  czym  mnie informuje  komputer, tyle  tylko, że w mojej  dzielnicy nie pada. Ogłoszono, by nie  marnować wody pitnej, bo susza. Niemal odkrywcze

Wygrzebałam w  czeluściach   YT


taki wielce  sympatyczny  studyjny  koncert Caro Emerald. Myślę, że się  Wam  spodoba.

Zawsze podziwiałam niemiecki porządek - niestety to  chyba już definitywnie  miniona  sprawa. Zawiadomiono  mnie, że  30 bm odmalują mi ściany w łazience.To niby  jutro. A tu nagle , ni z gruchy ni  z pietruchy,  przyłazi  facet, inny niż ten, z którym omawiano rzecz  całą  i twierdzi, że on teraz, zaraz mi pomaluje ową łazienkę. Dobrze, że mam kontakt telefoniczny z tamtym, co mi naprawiał  sufit i zaraz  zatelefonowałam do niego. W efekcie - ten "dzisiejszy"  facio zrobił  mi tylko biały pasek pod  sufitem,  a ściany będzie  malował tamten, tylko jeszcze nie wiem kiedy. No normalnie  dom wariatów. Ta  łazienka chyba  mnie  wykończy.


I jeszcze coś  miłego  dla ucha.



niedziela, 26 czerwca 2022

Dziwne......

.... ale  chyba jeszcze  żyję.

Jest upał. Wczoraj byłam na koncercie  w  szkole  muzycznej,  w której młodszy  wnuczek pobiera nauki w  zakresie  gry na gitarze  klasycznej. W ubiegłym  roku odmówił wzięcia  udziału w koncercie, w tym roku nas  zaskoczył bo się łaskawie zgodził. Solówek  nie  było, grała cała  grupa. Niektóre  dzieci młodsze od  niego. Szalenie  śmieszne  były te  dzieciaki. Dziewczynki "odstawione" a chłopcy ubrani raczej podwórkowo, T-shirt i szorty. Upał był jak  należy, ledwo dzieci  zakończyły grać to  zaczęło grzmieć i wyglądało, że lada  moment zacznie padać. Gdy dojechaliśmy do  domu, to właśnie w mojej  dzielnicy  kończył padać  deszcz. Ale burzy  nie było.

Dziś z kolei Starszy brał udział w bardzo uroczystym koncercie- była to setna  rocznica powstania Berlińskiego Dziecięcego Chóru Mozartowskiego, w którym śpiewał  On od 5 roku życia aż do chwili mutacji. Teraz dostał  zaproszenie do wzięcia udziału w koncercie,  ale śpiewał już w grupie dorosłych, jako że jego dziecięcy  sopran  przekształcił się w bas. I tym sposobem 13-latek stał w grupie dorosłych facetów. No ale on już ma  ponad 173 cm wzrostu i wcale  nie wygląda  już dziecinnie. 

Dziś w ciągu  dnia  było w cieniu tylko 32 stopnie,  nim się doczołgałam od parkingu do Filharmonii omal nie padłam z gorąca. Za to na  sali klimatyzacja działała "na fula", a koncert był naprawdę przepiękny. Występowały "maluchy", które jak to dzieci- śpiewają  całym  ciałem, śpiewali ci, którzy jako młodzi ludzie już kiedyś w tym chórze śpiewali.  I śpiewali  naprawdę świetnie! W drugiej części  koncertu orkiestrą i chórem dyrygował pan, osiemdziesięciosześciolatek, który zaraz po wojnie, gdy tylko zaczął ten  chór działać to w nim śpiewał będąc jeszcze  dzieckiem, a jako dorosły człowiek, po ukończeniu konserwatorium długo go prowadził. A od dwudziestu lat prowadzi ten  chór przesympatyczna i b.ładna  kobieta. Poza  tym występowali na koncercie również berlińscy soliści operowi. Naprawdę był to mile spędzony czas.

Wyjście z sali filharmonii i przejście  do samochodu niestety  nie było miłe, no ale aby się nieco schłodzić pojechaliśmy do Steglitz (jak dla nas to sąsiednia  dzielnica Berlina)  na wspaniałe lody - robione starymi, sprawdzonymi  metodami. Co prawda trzeba  było postać  dłuższą chwilę  w kolejce, ale lody u nich są takie, że  naprawdę  warto postać po nie.

Kwitną w Berlinie  lipy i całe  miasto spowite  jest wonią  kwitu lipowego, Zakochałam się w tym  mieście właśnie przez ten dominujący nad  całym  miastem zapach- a było to w 2014 roku.

W tej chwili jest  godzina 22,23 -na zewnątrz już tylko 28 stopnie  ciepła. A jutro siedzę twardo  w domu- ma być 37 stopni. Mam nadzieję przeżyć.


 A tak  się dziś rano prezentowały moje mini pomidorki.

Dobrego tygodnia Wszystkim!!!!


I ciut Mozarta- Mozart dobry  na  wszystko!


wtorek, 21 czerwca 2022

Jest źle, bo.......

                               ........płoną lasy w okolicach Berlina.

I jest o tyle  źle, że w tych okolicach,  w czasach minionych, stacjonowały  wojska byłego NRD i była tam składowana amunicja w sposób  nieco urągający  wszelkim  zasadom  bezpieczeństwa. Płoną  lasy w Okolicy Beelitz, czyli tam, gdzie  niedawno oglądałam wystawę "ogrodową" i nowo urządzony  park.

620 osób z zagrożonych okolic  musiało opuścić  swoje  domostwa  zabierając  ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, czyli dokumenty i pieniądze.

Pożarem dotknięte jest prawie 200 ha lasów na południe od  Berlina. A  z powodu tego, że poprzedni użytkownicy tych terenów w bardzo  dowolny  sposób przechowywali  amunicję,  strażacy  mają bardzo utrudnione  zadanie. W niektórych  miejscach płomienie dotarły  aż do  autostrady A102, więc został wstrzymany ruch w obu  kierunkach.

Dobrze, że  wczoraj temperatura  spadła łaskawie do 14 stopni a na dodatek padał  całkiem porządny deszcz.

W sobotę miałam  w Berlinie  33 stopnie, w niedzielę już nieco mniej i wiał  silny wiatr, co nie było korzystne dla sytuacji pożarowej  pod  Berlinem.  Przezornie sobotę  i niedzielę  spędziłam w domu i było mi całkiem dobrze, mnie osobiście upał  nie  zaszkodził.

Dziś bardzo kulturalna temperatura, w tej chwili jest raptem 17 stopni  ciepła i pięknie świeci  słońce.

Miłego nowego tygodnia  dla Was.

sobota, 18 czerwca 2022

Czas - paskudny uciekinier

Ani się  obejrzałam  a już mi uciekł   tydzień.  I jak  zwykle  już nawet  nie  wiem co  mi tyle  czasu zabrało. Nadal  czekam na  decyzję ubezpieczyciela  czy sfinansuje   malowanie  ścian  łazienki. Poza  tym codziennie atakują mnie  przeróżne wiadomości , najczęściej jednak mało  zabawne. 

Bo mało  zabawne jest,  że rośnie z dnia  na  dzień liczba nowych zachorowań  na  covid- właśnie  wzrosła już do 100 tysięcy. Rząd  Federalny chce  przywrócić obowiązek noszenia  maseczek od października tego  roku aż  do końca kwietnia roku 2023.

Małpia ospa też  się  zaczyna  uaktywniać. Na wietrzną to kiedyś  chorowałam.

Są zgony po wypiciu Szampana Moet&Chandon Ice Imperiel rozlewanego w  3-litrowe butelki - zawartość ich  jest naładowana  bardzo silnymi narkotykami. Jeśli ktoś  z Was posiada ów napitek  a  zwłaszcza jego  dwie  serie o numerach LAK5SAA6490005  oraz LAJ7QAB6780004 to niech natychmiast to zutylizuje.

Jest taka organizacja  ETO, czyli Europejski Trybunał Obrachunkowy, który zajmuje  się  różnymi obliczeniami. Między innymi obliczono dwudziestkę miast  europejskich, w których życie jest  najdroższe. Oto one- 1.Genewa,  2.Londyn,  3.Zurych,  4.Berno,  5.Kopenhaga, 6.Oslo,  7.Stavanger, 8.Rykjavik,  9.Sztokholm,  10. Luksemburg,  11.Paryż,  12.Wiedeń,  13.Dublin,  14.Amsterdam,    15.Haga,   16.Monachium,  17.Helsinki,   18.Moskwa,  19.Frankfurt,   20.Rzym. Wygląda  na  to, że  Berlin  jest "tani", Warszawa  tudzież. Więc zmieniając "barwy  klubowe" miejcie ten  wykaz na uwadze.

A teraz lepsze  wiadomości:     od lipca wzrośnie  w Niemczech płaca minimalna. Rodziny otrzymają dodatek na każde  dziecko.  

 Wzrośnie  cena papierosów i to nie tylko tych tytoniowych, e-papierosy również   zdrożeją. Wejdzie obowiązek  uiszczania kaucji za wszystkie  plastikowe  butelki, nie tylko te po  wodzie  mineralnej, czyli  wszystko co w opakowaniach  plastikowych  zdrożeje o 25 centów.  Firma DHL podnosi  ceny  swych usług, wiec  zdrożeją wszystkie przesyłki, bo Poczta  niemiecka ma umowę z DHL  na usługi  pocztowe.  Zupełnie tak, jakby  dotychczas nie  było to drogie.

Wiadomości nieco lepsze; od 1 lipca wzrosną emerytury niemieckie o 4,6% na terenie  Zachodnich  Niemiec i o 5,3% na terenie landów  Wschodnich Niemiec. Niestety mnie to nie dotyczy.

Druga lepsza wiadomość - łatwiej  będzie  w Niemczech oddać  zużyty sprzęt  elektryczny i  elektroniczny - będzie go można  oddawać w sklepach  handlujących tym  sprzętem - i  w tych  stacjonarnych i w  internetowych. I to jest naprawdę  dobra  wiadomość, bo mamy w domu  całą  furę zużytego elektronicznego  sprzętu, bo dotychczas należało zwrócić go w jakimś określonym  punkcie i postać  w kolejce  żeby się go pozbyć.

Aktualnie u  mnie już  jest 29 stopni w cieniu, potem  ma być więcej, więc  dziś i jutro  nie  wychodzę   z domu, żeby nie paść od upału. 

Miłego weekendu wszystkim życzę!



niedziela, 12 czerwca 2022

Byłam dziś w Brandenburgii.....

 .....czyli w dawnym NRD.  Podróż nie  była  daleka, raptem  50 km od granic  Berlina. Miejscowość nazywa  się Bad  Saarow i jest kurortem. Jest  tu lecznicze źródło i naturalne  torfowisko, a  stosowanie  kąpieli w tutejszych  solankach i okłady z torfu pomagają  w  wielu schorzeniach  narządów  ruchu.

Miejscowość  leży  nad  jeziorem Scharmutzelsee, którego  powierzchnia wynosi 12,1 km kwadratowych, a średnia jego głębokość to 8,8 m. I jest w nim  bardzo czysta  woda.

Poza zabiegami  leczniczymi  miejscowość oferuje: pole  golfowe, korty tenisowe, wypożyczalnie  rowerów, jest też  szkoła  żeglarska, piękny park nadający  się do Nordic Walking, przejażdżki stateczkami po jeziorze, plażę z kąpieliskiem, wypożyczyć  też można łódkę napędzaną  silnikiem elektrycznym. Ponadto można się tu też  zakotwiczyć  na lato - czyli  albo  wynająć   cały domek albo tylko pokój.

Pogoda  była  dziś super, słonko od świtu do teraz, więc wpierw dzieciaki poszły z ojcem na jakąś wspinaczkę czy też do parku  linowego, a my z córką  klapnęłyśmy w kawiarni na stoku  górki, przed nami był widok na jezioro, a na stole same dobre i  niezdrowe  rzeczy- lody, kawa, lemoniada  na  bazie wyciągu z kwiatów   czarnego bzu. A potem popływaliśmy elektryczną łódką. Było suuuper, bo tym razem mieliśmy  nawet daszek chroniący przed słońcem, które bez przerwy dziarsko grzało.

No i właśnie przed  momentem dotarłam do  domu. Miłego nowego tygodnia  Wszystkim!!!





piątek, 10 czerwca 2022

Ciąg dalszy........

 .........dobrych  wieści. I w tym  miejscu tym co  mnie  znają powinno się  zapalić czerwone światełko ostrzegawcze, bowiem tak  do końca nie  wiadomo jakie  to wieści  dla wariatki płci żeńskiej są  dobre.

Władze  Monachium ustaliły, że po dwuletniej  przerwie we wrześniu odbędzie  się Octoberfest. Ceny piwa będą wyższe niż w latach ubiegłych zaledwie o 10 do 20%, w porównaniu do cen z 2019 roku. Podano nawet dokładnie baaaardzo długą listę gatunków piwa, które będzie  dostępne, ale tyle tego było, że "wymiękłam" i nie wymienię ich. Zresztą lista  zajęła by z pół strony.

Brytyjski fizyk Brian Cox oświadczył w programie  TV, że wszyscy  jesteśmy hologramami. Prowadząca program prezenterka Ruth L. kończąc program powiedziała: "zastanawiam się teraz, czy naprawdę jestem hologramem", a fizyk odpowiedział: "prawdopodobnie tak".  Teoria holograficznego Wszechświata zdobywa coraz większą liczbę  zwolenników. No ale skoro już  zauważono, że sam fakt obserwacji doświadczenia wpływa na jego  przebieg, to wszystko jest możliwe.  No a skoro jestem hologramem to mogę  sobie powyplatać  różne  głupoty - nie wiadomo jak to jest  z mądrością hologramów.

Mam już nabyte bilety  miesięczne (imienne) na dwa najbliższe  miesiące. Najfajniejsze jest to, że można z takim  biletem swobodnie przemierzyć pociągami regionalnymi całe Niemcy.  Gdy  wczoraj zobaczyłam co się dzieje  na dworcach  w kilku dużych  miastach "wymiękłam" kompletnie. Ale jeśli z tego miesięcznego biletu skorzystam choćby tylko dwa razy to i tak będzie to taniej  niż gdybym jechała na  "normalnym" bilecie  jednorazowym.  Bilet jest na  całą komunikację  miejską i pociągi regionalne.

Według mojej prywatnej teorii ludzie ostatnio głupieją. Gdy zaczęła  się pandemia i dzieci miały zdalnie prowadzone zajęcia, w jednej ze berlińskich podstawówek oświadczono  rodzicom, że szkoła nie będzie prowadziła żadnych  zajęć zdalnych, ponieważ nie ma możliwości załatwienia dla wszystkich  dzieci laptopów, a więc , żeby  było SPRAWIEDLIWIE, nie będzie wcale  zajęć prowadzonych zdalnie i niech  rodzice  sami swe dzieci uczą  w domu. I rzeczywiście - dzieci miały ze strony  szkoły full luz- zero  zajęć zdalnych. Nieco  mnie to wtedy zbulwersowało,  ale teraz znam ciąg  dalszy. Znajome dziecię płci żeńskiej uczęszcza aktualnie do IV klasy owej podstawówki. A w tutejszym szkolnictwie podstawowym klasa  czwarta to moment "podziału dzieci"- te zdolniejsze  mogą startować do wybranego gimnazjum, w którym przerabiają rozszerzony  program  klas 5,6,7,8 i automatycznie  zostają w tym wybranym gimnazjum i tam robią maturę. Te mniej  zdolne lub po prostu  z lekka zaniedbane przez  dom w dalszym  ciągu chodzą do tej  samej podstawówki i kończą ją w ósmej klasie. 

No i  w tej  szkole tak  mocno przestrzegającej zasad SPRAWIEDLIWOŚCI nadal jest szalenie  wesoło- pani wychowawczyni czwartej klasy choruje "na raty" , tzn. nadsyła co tydzień zwolnienia lekarskie zwalniające ją z pracy na okres 5 dni. I tym sposobem szkoła  nie  może w jej miejsce  zatrudnić innego pracownika. Efekt piorunujący - w szkolnictwie  niemieckim brakuje nauczycieli, więc te  dzieci siedzą w  szkole i.......nie uczą  się. Rola  tej  szkoły to przechowanie  tych dzieci od  godziny 8,00 do 16,00. Ostatnio dyrektorka owej  szkoły powiedziała  rodzicom, żeby albo przenieśli  swe  dzieci do innych szkół albo  sami przerabiali w domu  z dziećmi program, bo ona (dyrektorka) jest w tej  sytuacji bezsilna. Rzecz w tym,że to właśnie jest ta niefortunna   czwarta  klasa i żadna szkoła raczej  tych  dzieci  nie przyjmie, bo wiele  z tych  dzieci nie potrafi pisać bezbłędnie jak i ma problemy z innymi przedmiotami. Jak widzicie u jednych szkodzi szkolnictwu geniusz  Czarnka a innym brak nauczycieli i indolencja dyrekcji szkoły.

Poza tym - słońce  szaleje, mam już  CZTERY TRUSKAWKI całkiem dojrzałe, pomidory pięknie  zielone, kręgosłup lędźwiowy w dalszym ciągu mnie  napieprza (nie znam innego równie  adekwatnego słowa na nazwę tej  dolegliwości bo zapewne jestem hologramem) i podobno nadchodzi na Niemcy fala upałów i burz.

Miłego weekendu, może tym razem w takim rytmie:



niedziela, 5 czerwca 2022

Same fajne wiadomości......

                                             ......wszak  weekend trwa.

Dane z satelity Gaia wskazują, że najbliżej  położona Słońca gromada  gwiazd jest  rozdzierana przez siły grawitacyjne masywnego obiektu, którego niestety  nie jesteśmy w  stanie zobaczyć. Podejrzewa się, że jest to  działanie  ciemnej  materii.  Wiadomo - siły  ciemności  zawsze są  wredne.😁

Nasz najbliższa sąsiadka kosmiczna  sąsiadka- galaktyka  Andromedy- zmierza systematycznie i uparcie w stronę Drogi Mlecznej i robi  to z prędkością 400 tysięcy kilometrów na  godzinę! Pocieszyła  mnie jednak  wiadomość że Andromeda zderzy  się z  naszą Drogą  Mleczną dopiero  za kilka miliardów lat.

Naukowcy z USA są zdania, że w ciągu najbliższych  dziesięcioleci implanty  mózgowe staną się popularnym akcesorium, które  będzie łączyć mózg ludzki  z komputerem a do roku 2040 będzie mógł z tego skorzystać  każdy  człowiek wymagający wspomagania. A dla mniej  zorientowanych - takie implanty już są w użyciu - w ciężkim przebiegu  choroby  Parkinsona i bardzo poważnych  zaburzeniach słuchu.

A teraz prywata: moja pierwsza balkonowa truskawka już  się "zarumienia":


Mini pomidorki jeszcze nie dość,że są super mini to jeszcze  super  zielone i jeszcze kwitną


a celozja cieszy  moje oczy

Pogoda jak na  zamówienie, na razie  niebo błękitne i 20 stopni w cieniu . Jutro nadal u  mnie święto-Zielone Świątki wszak są.

Miłego dla Was!



piątek, 3 czerwca 2022

O innym wykorzystaniu...

                                          ...wieprzowiny. I wcale nie  będzie to przepis kulinarny.

Jesienią 2021 pan David Bennet trafił  do  szpitala z powodu poważnej  arytmii serca. Jego stan  był bardzo  ciężki i jedynym , doraźnym ratunkiem było podłączenie pacjenta do maszyny która przepompowując jego  krew nasycała ją tlenem ,  co podtrzymywało pracę jego serca i płuc. 

Niestety sytuacja  nadal  była krytyczna, bo pacjent nie  spełniał kryteriów do przeszczepu jedynego dostępnego dawcy  serca. Lekarze   zaproponowali  więc pacjentowi wypróbowanie eksperymentalnej   metody  leczenia-  przeszczepienie serca świni zmodyfikowanej  genetycznie tak, by jej  komórki miały  mniej antygenów nieznanych ludzkiemu układowi odpornościowemu. Świnia była badana przez odpowiednie służby  FDA i  pochodziła  ze  specjalnej hodowli. Pan Bennet zdając  sobie   sprawę ze  swej naprawdę  ciężkiej  sytuacji zgodził  się na ten eksperyment i operacja   został zatwierdzona przez FDA i wyznaczona na 31 grudnia  2021 roku.

W połowie  stycznia 2022 roku poinformowano, że eksperyment zakończył  się  sukcesem. Pan Bennet nadal  przebywał w  szpitalu, przeszedł rehabilitację, komunikował  się też już ze  swoją rodziną i  miał nadzieję na rychły  wypis   ze  szpitala. 

Ale wiecie jak to jest  z nadzieją - 9 marca Klinika  Maryland podała  do wiadomości, że niestety 8 marca  pan Bennet zmarł. Tak  do końca nie bardzo wiadomo dlaczego przeszczepione serce odmówiło  dalszego  działania. U pacjenta   zaobserwowano objawy jakiejś infekcji, podano  antybiotyki, niestety serce spuchło, wypełniło się płynem i...przestało działać.  W trakcie przeprowadzonej sekcji znaleziono  w  sercu świni wirusowe  DNA. Nie  mniej w dalszym  ciągu  nie wiadomo do końca jaka  była  przyczyna niewydolności tego  serca.

I coś  z tutejszego  podwórka - 8500 osób w Niemczech oczekuje na przeszczep serca. Niemieccy naukowcy będą klonować świnie, by ich serca przeszczepiać ludziom.  Odpowiednio preparowane świńskie zastawki już  są ludziom wszczepiane, (w Polsce także)  ale nie każdemu. Mojemu mężowi wszczepiono sztuczną zastawkę. Bo liczyli, że będzie po operacji  serca żył ponad 15 lat. Niestety żył po operacji  niecałe 10 lat - miał oskrzela zniszczone papierosami -sprawne  było już tylko 30% oskrzeli.

A  z dnia codziennego -wysiadło oprogramowanie  wielu niemieckich terminali płatniczych i są cyrki z płatnością kartami. Ostatnio płaciłam kartą w bardzo dziwny  sposób, bo na ekraniku nie  widziałam żadnych  cyfr,  ale operacja się udała. Podobno trwają usilne i  gorączkowe prace  nad usunięciem tej  wątpliwej atrakcji.

I to byłoby na tyle - lecąc  klasykiem. Zaczyna  się świąteczny weekend. U  mnie +22 i słońce świeci jak  głupie.

Miłego weekendu  Wszystkim!   może w takim  rytmie?




 

czwartek, 26 maja 2022

Padam ze zmęczenia

 Zostałam  dziś wywieziona  do Beelitz. I dreptałam, dreptałam  po  Krajowej Wystawie Ogrodniczej. Droga  z Berlina  do Beelitz nie jest  daleka, bo ta  miejscowość jest blisko  Poczdamu. I nawet  korków nie  było. I gdyby  nie ciągły  wiatr,  to  powiedziałabym, że było super. 

Przygotowania  do takiej  wystawy  zawsze  trwają  bardzo  długo, bo najczęściej jest ona  na terenach "pustych" i trzeba taki  teren przygotować. Tu na teren  wystawowy wykorzystano teren  dawnej oczyszczalni ścieków. Dziś w miejscu, gdzie kiedyś  było cuchnące jeziorko/staw  jest teraz czyściutka woda, ozdobiona fontanną.Operacja taka  trwa  długo a poza tym tania  nie jest. Z reguły tak są projektowane te  wystawy, by potem  cały teren  stał się ogólnodostępnym  parkiem. Tu dużym plusem jest to, że teren  wystawy jest tuż za dawnymi  murami  miejskimi i obejmuje  miasteczko półkoliście. Tereny wokół Beelitz znane  są  z uprawy  szparagów.

Na terenie było kilka punktów gastronomicznych, więc  się  wzmocniłam  wpierw cappuccino. Chłopcy szaleli na różnych placach  "zabaw" - bo tu jednak  wszyscy  myślą o dzieciach i to nie tylko tych najmłodszych. A dla dorosłych były przykłady jak zagospodarować ogródek  działkowy by  przebywanie  w nim cieszyło oczy i dawało miły  wypoczynek.  Była też  ekspozycja  gotowych, niedużych  domków  działkowych, oczywiście również wystawa i  sprzedaż  narzędzi ogrodniczych. Ludzi  było sporo,  ale organizacja  całkiem  sprawna, przy  wjeździe na olbrzymi  parking porządkowi  wskazywali,  gdzie  można  znaleźć   wolne  miejsce. Na terenie  wystawy  pomyślano też o małych "ogrodnikach" i  dla  nich przygotowano ogrodowy  kącik,  w którym  mogły posłuchać  bajek. Podobało się nam, że bilet  jest  ważny  cały  dzień i  można wyjść z wystawy, zwiedzić miasteczko i wrócić na wystawę z powrotem. A ponieważ kiedyś  na tym terenie   mieszkały puszczyki, to teraz mają tu dwie  swoje  "zagrody."

W porównaniu z innym parkiem "powystawowym" w Berlinie ten teren nie  jest bardzo  duży, ale i tak się "zlazłam". I to tak, że w końcu....przysiadłam na  krowie, która  całkiem  dzielnie to zniosła.


Po wyjściu  z wystawy  kupiliśmy truskawki - wyglądały  tak pięknie, że się nawet  zastanawiałam czy to  aby  nie  atrapa. W odległości  kilkunastu  kroków od kiosku z truskawkami był kiosk ze świeżutko  zebranymi   szparagami,  ale ja akurat  za szparagami  nie przepadam.

I bardzo mi się spodobał bilet  wstępu :

A do posłuchania- chyba  dawno  zapomniana Nana Mouskouri


Miłego weekendu Wszystkim życzę!

 


poniedziałek, 23 maja 2022

NIC....................

                         ...................zupełnie  nic się u  mnie  nie dzieje.

Mam  co prawda nowiusieńki i  już pomalowany sufit w łazience,  ale teraz  czekam na pomalowanie  w niej ścian, które jednak  też  wymagają farby i pędzla. Najgorsze, że nadal  całą  zawartość  łazienki mam w dalszym  ciągu zgromadzoną  w sypialni i  nieco mnie to już  wk.., to  znaczy  wścieka.

A tu portret mego  nowego  sufitu:


No ale pogodę mam przynajmniej  niezłą - na zmianę   chmury  ze  słońcem  a temperatura  całkiem kulturalna, +20 stopni.

Tu  znowu szykują  się  kolejne   ferie w szkołach, tym razem  z okazji "Zesłania  Ducha Świętego"- od 27 bm. aż do 7 czerwca. A potem  to już będą wakacje, które w Berlinie  będą od 7 lipca do 19  sierpnia. Potem będą ferie  jesienne-"wykopkowe" od 24 października do 4 listopada, no  a potem  jak  zwykle od 22 grudnia do 2  stycznia ferie zimowe.  Ostatnie  dwa lata  były dość  ubogie   w dni,  w które  dzieci bywały  w szkole, a nauczanie  zdalne nie  wszystkim  dzieciakom  służyło. Podobno wiele  dzieci ma kolosalne braki w poziomie   wiedzy  i trwają rozliczne  dyskusje  co  z tym  począć. I pomyślałam, że skądś już to znam.  Jałowe  dyskusje  tam, gdzie potrzebne  są  konkretne  działania to  wielce  europejska   cecha.

Niemcy już załamują  rączęta, bo z powodu pandemii i wojny na Ukrainie pszenica  zdrożała  dwukrotnie,  a Niemcy  zjadają bardzo  dużo chleba i  ciastek. Według danych RTL News jeden  mieszkaniec  Niemiec zjada  średnio 61 kilogramów  chleba  rocznie.  W Niemczech zarejestrowanych  jest około 3200 jego odmian. No cóż - od  chwili przyjazdu nie  zjadłam nawet 1 kilograma  chleba z "normalnej" mąki,   bom  jest  bezglutenowa.

A dziś  słucham:




 Miłego  nowego  tygodnia Wszystkim!!!!!

niedziela, 15 maja 2022

Zagadka.......

                          ........ co jest  sfotografowane na poniższym zdjęciu? 


Pogodę  mam  wybitnie  weekendową- słońce świeci  jakby mu kto  za to premię  dawał, wiatr pracuje a temperatura to 17  stopni.

A ja  dostaję  pomału kręćka  i totalnego  zniechęcenia. Wczoraj 3 razy  myłam  w mieszkaniu podłogę. Niestety  pył z gipsu jest  koszmarem. Przedostaje  się to paskudztwo wszystkimi  możliwymi szparami. I co  z tego, że  drzwi  były  zamknięte - wszak drzwi nie  przylegają ściśle  do  podłogi, więc  szparą pod  drzwiami też  się ta wrednota rozprzestrzeniała.  Teoretycznie  panowie posprzątali  nim  opuścili moje  mieszkanie, ale i tak podłogę w łazience, którą oni  umyli  myłam  potem  3 razy . I nie powiem, że jest czyściutka- po prostu pył  gipsowy  po kontakcie  z mokrym mopem tworzy maściugę. A umyć trzeba, bo odkurzacz niestety  wszystkiego  nie  ściągnie.Podłogę  to musiałam  również umyć w reszcie  pomieszczeń.  Musiałam też umyć kafelki,  chociaż  były one osłonięte płachtami folii. Po prostu ten leciutki i bardzo  drobny  pył  unosił się z podłogi, która  była pokryta specjalną matą  ochronną. No ale  wszak panowie  krążyli po przedpokoju i roznosili  na butach ten pył. Ja też go roznosiłam bo też poruszałam  się po mieszkaniu  a nie sterczałam w jednym  miejscu. A do tego  mam  świadomość, że całą tę  zabawę będę powtarzała  w czwartek i piątek, bo zakończenie pracy  może nastąpi dopiero w czwartek,  gdy  wyschną szpachlowania. Suszyć  suszarką tego  nie można - to  musi wyschnąć  samo,  we własnym  tempie, bo inaczej to masa  szpachlowa popęka. No  a gdy jeszcze usłyszałam, że będzie pokrywanie  akrylem a potem  szlifowanie i  dopiero potem  malowanie to zastanawiałam  się przez moment  czy  nie  wyjść  z  mieszkania  na trzecim piętrze oknem.  Jestem  w takim  stanie  ducha, że z rozrzewnieniem niemal  wspominam budownictwo  z wielkiej płyty, gdy woda  z czwartego piętra  bez  problemu ciurkała do mnie  aż na parter gdy  sąsiadowi popsuła  się pralka. No ale gdy wszystko tam  wytarłam  to nie  miałam  wciąż mażącego  się  gipsowego  błota  na podłodze.

Od tej  pory, gdy będę  komuś źle życzyła to  powiem: oby ci  w domu przycinali płyty  gipsowo kartonowe!

 I coś do  posłuchania:


Miłego niedzielnego popołudnia!

wtorek, 10 maja 2022

To było straszne.......

 ..........ale i w gruncie  rzeczy śmieszne.

Wczoraj  spotkał  mnie  dzień bez komputera!  A jak na złość miałam  do załatwienia  kilka  spraw właśnie  przy pomocy owego sprzętu. Rano jak  zwykle śniadanie skonsumowałam w obecności listy czytelników, potem pognałam  do swego lekarza  rodzinnego po recepty na swoje  stałe leki- musiałam  tym razem zrobić to osobiście, bo dostałam   nowa legitymację z  Kasy Chorych. Udało  mi się bez problemu dotrzeć na miejsce, sprawę  załatwiłem w minut 10 razem z pokonaniem schodów i wróciłam do domu  cała w skowronkach, że tak  szybko jestem  z powrotem i nawet  nie pomyliłam peronów w metrze przy  przesiadce. Włączyłam komputer i......nastąpił koniec  mej radości -  moja sterana  życiem myszka  komputerowa bezprzewodowa dokonała żywota! A druga, przewodowa już od miesięcy  leży w  śmieciach elektronicznych!  Uznałam ów fakt  za złośliwość  losu, bo gdyby zdechła przed  moim  wyjściem   z domu to przecież bym  się przeczłapała po śródmieściu w którym byłam u lekarza  i  kupiła  nową w którejś z galerii handlowych.  Nie  zostało mi nic  innego  niż  wysłanie  do zięcia sms-a (córki nie ma, jest  w delegacji) i poinformowanie  go o tym  smutnym fakcie. Ale  zięć pracuje  zdalnie i mógł przynieść mi zapasową myszkę dopiero wieczorem, jako że godziny  kontaktu z szefostwem miewa różne,  różniste. I od  razu  przypominał mi się  czeski film "Straszliwe  skutki awarii telewizora". 

A wczoraj poczytałam  ciut wiadomości na temat rodaków i właśnie nimi chciałam się z Wami  podzielić.

Według  polskiego MSZ poza Polską mieszka obecnie około 20 milionów Polaków. Ponoć jesteśmy jedną z największych diaspor  na świecie. 10 milionów Polaków  mieszka w USA,  2 miliony w Niemczech. 

Najwięcej ośrodków języka  polskiego i szerzenia  wiedzy o Polsce jest  na Ukrainie (  "na" -tak jest  prawidłowo po polsku) w Wielkiej Brytanii, USA i  na Białorusi.

Na  świecie około 45 milionów ludzi posługuje  się językiem polskim. A w IV kwartale 2021 roku  do Polski trafiło 4,5 miliardów złotych od osób przebywających i  pracujących  poza  Polską.

A tu niedługo  zacznie się Spis Powszechny i  Polacy tu zameldowani  też będą  nim objęci. Ale nim trafi  do mnie osoba  spisująca będę o  tym powiadomiona listownie,  poza tym będą podane pytania na które będę odpowiadać.

Z rzeczy dziwnych:  wczoraj na drzewie po drugiej  stronie ulicy widziałam sokoła wędrownego. Byłam tak  zdumiona, że prędko zajrzałam do  książki o ptakach, żeby się upewnić,  czy dobrze rozpoznałam.  A u pani wrony, którą nadal z  daleka podglądam już się wykluły   pisklaki i  biedna  wciąż "lata po  zakupy" by je  wykarmić. A pod  dachem  sąsiedniego budynku , w narożniku  założyły gniazdo sikorki.Wygląda to tak:

Ten otwór tuż pod dachem jest otworem technicznym i był od dawna, ten ciut  niżej w 2018r "wydziobał" dzięcioł bo to warstwa styropianu pokryta  tynkiem i razem  z mężem obserwowaliśmy  zafascynowani jego wyczyny, ale w końcu trafił w środku na cegłę lub beton i....zrezygnował- to było zbyt  płytkie  gniazdo. Ale teraz sikorki zaanektowały oba otwory.

A u mnie w czwartek i piątek będą  kłaść w łazience  nowy  sufit. Będzie się działo!

Miłego dla Was Wszystkich!


A do posłuchania  nieco  już  zapomniany Rey Charles