świecie.
Jest źle, a może być jeszcze gorzej.
Trochę się pośmiałam, ale tylko trochę, że książę Karol w pewnym sensie
doczekał się korony. To się chyba nazywa złośliwość losu. Młodziutki
już nie jest, ale ma ten bonus, że z całą pewnością będzie miał bardzo
dobra opiekę medyczną.
Wszędzie, pod każdą niemal szerokością geograficzną służba zdrowia ledwo
dyszy.
Brakuje lekarzy, pielęgniarek, łóżek, respiratorów, leków również, bo wszak
jeszcze nie ma na tego wirusa leku, a chorych przybywa.
Do znalezienia skutecznego leku daleko, do znalezienia szczepionki również
jeszcze daleko, pozostaje wiara we własny organizm, że być może przetrzyma
atak choroby no i cicha nadzieja, że może uda się nam nie zachorować.
A jak będzie - tego nie wie nikt.
Ciekawi mnie jedno - czy ten kraj, w którym wynajdą szczepionkę i /lub lek
na to paskudztwo solidarnie podzieli się swym odkryciem z innymi krajami
czy nie.
A tym, którzy siedzą w domu i są z tego powodu wielce sfrustrowani
proponuję trochę relaksu muzycznego, czyli ponad 2 godziny muzyki
znanej, lekkiej i przyjemnej:
Trzymajcie się zdrowo, dbajcie o siebie, konsumujcie jak najwięcej warzyw
i owoców.