drewniana rzezba

drewniana rzezba

piątek, 2 stycznia 2026

Ciężko było.......

 .........ale przeżyłam.

Mam na  myśli "Noc Sylwestrową". W tym  roku okoliczne  patafiaństwo postanowiło wyżywać  się na ulicy przy której  mieszkam.  Co gorliwsi i bardziej  spragnieni huku  i  smrodu zaczęli  przed  zapadnięciem zmroku, no  ale widocznie   efekt był  zbyt nikły i nie  było żadnego "odzewu", więc naiwnie pomyślałam, że może miasto  wyznaczyło  jakiś teren na owe szaleństwa.  

Oczywiście  takie  myślenie  to z mojej  strony czysta  naiwność i głupota. Jakoś nie pomyślałam, że przecież  najfajniej jest stanąć w bramie budynku  w którym  się mieszka i stamtąd  wypuszczać  huczące fajerwerki. Drugim takim  miejscem  jest balkon ewentualnie  nawet  własne okno.

Ogólnie  rzecz ujmując miałam wrażenie , że jestem na  najprawdziwszej  wojnie i trwa  wielogodzinny ostrzał z karabinów  maszynowych typu RKM.  Cała ulica  była  spowita dość  gęstym, wolno  rozchodzącym  się  dymem,  niektóre fajerwerki  wzlatywały wysoko ponad pięciopiętrowe kamienice ulicy. Te  pięciopiętrowe przedwojenne  kamienice są  znacznie wyższe niż obecne pięciopiętrowe  budynki, bo kiedyś  piętra miały  wysokość 4 metrów. Około 5 rano odpalili  "coś" - piszę  coś  bo nie mam pojęcia co to  było - a efekt  był zbliżony do wybuchu  bomby - ogromny głuchy huk i będąc na trzecim  piętrze starego, solidnie zbudowanego przedwojennego  budynku odczułam  jak on  zadrżał. 

To było odpalenie  czegoś na pożegnanie i na mojej ulicy uspokoiło  się. Dochodziły jeszcze  odgłosy  ze sąsiednich ulic. Nie wiem co to  było, że  aż  się duży budynek  zatrząsł,  ale  gdy  dziś wyszłam z domu około godziny 11,00 ulice  były już  czyste. Tylko pogoda była kiepska, bo śnieg  z deszczem padał.


 I tak wygląda dziś u mnie - trochę mi  się aparat w ręce przekrzywił, pewnie od  widoku tego  zacinającego  skośnie opadu.

No to.........   SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU -    Wszystkim  życzę! 

 

środa, 31 grudnia 2025

Dziś......

 ......ostatni  dzień roku i zima postanowiła  przekonać  Berlin, że jednak jest i o Berlinie też pamięta i posypała  śniegiem, czyli  mamy "atak  zimy", bo  posypało śniegiem. W tej chwili to nawet przestał padać, ale  jeszcze  godzinę wcześniej miałam z łóżka  taki widok:


 Lubię te moje podwórkowe  brzozy, właściwie  przez  cały  rok wyglądają  ładnie.


 A powyżej look na podwórze. Na resztę dnia  zapowiadają opady deszczu  ze śniegiem a temperatura może dojść  aż do +2 stopni,  z tym, że ta odczuwalna  to będzie oscylowała koło  minus 3 stopni. No żyć nie umierać.

Oczywiście  rąk do pracy nadal  brak bowiem  sprowadzone  "ręce do pracy" albo  chorują  albo stoją w kolejce po jakiś  zasiłek,  więc nie ma  kto  normalnie  oczyścić  ze śniegu chodników, zwłaszcza , że  dzielnica w której  mieszkam to nie  centrum  miasta ale ze 2 przystanki metrem od samego  centrum 

Tu raczej  nie istnieje "coś takiego" jak w  Polsce gospodarz domu ( kiedyś  zwany "dozorcą domu"), bo obecność owego musieliby  finansować lokatorzy budynku,  a ceny wynajmu lokali mieszkalnych w Berlinie  nie należą do niskich i są  regulowane odgórnie, przez państwo. Co dość  zabawne to nawet gdyby właściciel budynku  chciał dostawać  niższy czynsz to nie może. Bo przecież Państwo wie lepiej ile co ma kosztować.

I nawet jeśli któryś budynek ma  najemców, którzy zgodzili  się na  czynsz podwyższony o jakąś kwotę dla "gospodarza  domu" to ów gospodarz  owszem, oczyści podwórko jeśli to budynek z oficyną i kawałek chodnika  prowadzący do śmietnika  oraz  kawałek ulicy  równy długości budynku. Jezdnie to chyba  tylko w śródmieściu są odśnieżane "z urzędu", reszta po prostu w pewnym  sensie oczyści  się  wskutek przejeżdżania nią samochodów.

 Na pocieszenie drzewa ładnie  wyglądają w cienkiej  warstewce  śniegu:


 I to byłoby    " na  tyle"  w kwestii  "ataku" zimy  na Berlin. Ja mam z powodu tego zalegającego śniegu tak  zwany "ZOK", czyli  "zakaz opuszczania koszar"  bo jest ślisko. Za 12  godzin powitamy NOWY ROK, mając  naiwną nadzieję, że na pewno  będzie  lepszy niż ten co właśnie  mija. 

I właśnie w ramach tej naiwności życzę WSZYSTKIM  KREWNYM  I  ZNAJOMYM :

                                       Szczęśliwego Nowego Roku 2026!

 

wtorek, 30 grudnia 2025

****

 Patrzę na  kalendarz- 29 grudnia. Patrzę  przez okno i zastanawiam  się jaka jest teraz pora roku. Gdy dziś rano  wychodziłam  z domu to na termometrze były aż  2  stopnie  ciepła, ale pod  spodem uwaga, że temperatura odczuwalna to minus 2 stopnie. I faktycznie- trudno było uznać, że jest plusowa temperatura. Po raz  kolejny ucieszyłam się, że mam naprawdę  blisko do sklepu  spożywczego i że jednak  się zmobilizowałam i poszłam  rano.

Teraz co prawda temperatura na termometrze wzrosła  do +4, ale  odczuwalna to 0 stopni. Jest  szaro, buro, ponuro i coś na dodatek mży, ale  to deszcz  a nie śnieg. A jutro ponoć będzie lepiej bo ma nawet być słońce przez kilka  godzin, no ale temperatura przy tym słońcu to może w porywach dojść  do +1.  Wiem, czepiam  się, przecież podobno jest zima. A w  sylwestrową  noc ma ponoć padać  deszcz. I to mi  się podoba, jak dla  mnie  to  mogło by padać  właściwie  to lać  od  18,00 do  7,00 rano to może byłoby nieco spokojniej.

A moje sadzonki awokado nic  sobie  z zimy  nie  robią i spokojnie  rosną. Ta, która wykiełkowała  nieco później i była  wyraźnie mniejsza  teraz przerosła  "starszą" i obie prezentują  się tak:

 

 

 

Po prawej  stronie  ta , która  szybciej  wykiełkowała. Podpórki są dane tak na  wszelki wypadek,  ale obie  roślinki mają bardzo sztywne  łodygi. W dzień stawiam  doniczkę na parapecie okiennym nad kaloryferem i są owiewane   ciepłym powietrzem.  Ładne te ich liście i jak  dla  mnie to jakieś  takie  duże biorąc pod uwagę, że ich łodygi  nie są grube.

Miłego Wszystkim  życzę, a zwłaszcza udanego balu w Sylwestra! 

niedziela, 21 grudnia 2025

******


 

Już  za moment kolejne  Boże Narodzenie , a że jeszcze  nie  wiem  jak i gdzie  będę  je  spędzać to już  dziś Wszystkim ( bez  wyjątku) życzę by spędzili ten  czas tak jak mają ochotę i tam  gdzie  sobie  zaplanowali. A dodatkowo- żeby ryby  były  bez ości, prezenty pod  choinką takie  by nikt nie  musiał udawać, że jest z prezentu  zadowolony no i żeby ciasta były bez  zakalca.  Czyli -

                                            Wesołych   Świąt

 

 

 

czwartek, 11 grudnia 2025

"Hodowla" c.d.

 No i proszę- ten "młodszy  kiełek"taki niby nieco opóźniony  w  rozwoju przerasta  "starszego "!


 Każdego  dnia , popołudniową porą "doświetlam" sadzonki lampą, w której żarówka  się nie nagrzewa więc  roślinki  dostają światło ale  nie  nagrzewanie - żarówka ledowa. Dzień spędzają  na oknie, a gdy nadchodzi pora, że robi  się  w pokoju wyraźnie  ciemniej przestawiam sadzonki w inne  miejsce i  są pod  lampą. Gdy tak  mniej więcej około północy idę  spać wyłączam lampę i mówię im "dobranoc". A, że jak  wszyscy  wiecie, mam lekkiego świra  to  codziennie im mówię , że  są piękne i niech dalej tak pięknie  się rozwijają. 

Po przeglądnięciu w necie  różnych  informacji i  zdjęć  na temat "domowej uprawy  awokado" doszłam do odkrywczego  wniosku, że one  już osiągnęły  swoją docelową wysokość.  Oczywiście  nie  zdołałam ustalić jaki to gatunek  awokado, bo jest ich kilka - podobnie jak istnieją różne odmiany innych drzew i krzewów owocowych tak i  awokado ma kilka odmian. 

Pogoda u  mnie jak na  razie przyzwoita, temperatura  nie gnębi, wczoraj było  tu +11 stopni, teraz  mam +9 i zapowiadają  opady  deszczu w późniejszych  godzinach. Ale te 9  stopni i wiatr sprawiły, że bardzo  szybko zakończyłam poranny spacer  bo nie lubię gdy  mi  wiatr w oczy  wieje. A tak prawdę pisząc to nie mam nic przeciwko temu, żeby cała  zima była taka pod  względem pogody- jakoś  wcale  a wcale  nie tęsknię za śniegiem i mrozem. Śnieg i mróz (niewielki) to są miłe  w górach, ale nie  w mieście.

Miłego  dnia  Wszystkim  życzę!!! 

sobota, 6 grudnia 2025

Z podwórka hodowli....

 ........roślinki zwanej  awokado


 A dziś tak  się  moje  sadzonki  prezentują - ta po lewej stronie  jest  "młodsza" ale jak widać  usiłuje  ścigać  się  wzrostem z tą "starszą." Ciekawa jestem jak będą się dalej  "zachowywać".

A za oknem u  mnie szaro, smutno i ponuro i +3 na termometrze . Na jutro zapowiadają +9 a na poniedziałek....+13 40% możliwość opadów  deszczu  przed południem. Sama  radocha.

A mnie  się oczy  same  zamykają,  choć spałam jak należy 8 godzin.

Miłego Wszystkim!!! 

środa, 3 grudnia 2025

Omal nie zemdlałam ze......

 ..........zdumienia.

Pisałam  tu  niedawno jak straszliwie  mi nie pasuje język niemiecki i jaka to dla  mnie mordęga uczenie  się  go. A wczoraj......dostałam od  aplikacji DUOLINGO laurkę i to taką , że aż  dwa razy z wielkim zdumieniem ją  przeczytałam.

DUOLINGO podsumowało mnie do 30.XI.2025r  i wygląda to tak: wykonałam  już  480 lekcji,  osiągnęłam 13186 punktów i jest  to więcej niż  u 92%  uczących  się  z ową aplikacją i daje  mi wynik 14. Mam za sobą 5148 minut nauki i  jest to wynik lepszy od 99% osób  korzystających z tej  aplikacji. Poza tym udało mi się utrzymać serię przez 169 kolejnych  dni, co  stawia  mnie wśród 9% najlepszych uczniów. I niniejszym  kończę  ten rok w TOP % uczniów  z całego  świata.

No to jeszcze  trochę  a w głowie  mi  się przewróci od tej  wyliczanki. Dla  mnie  niewątpliwą  zaletą uczenia  się z ową aplikacją jest fakt, że mam sporą  dowolność w  wybieraniu  sobie  czasu na naukę a do tego długość czasu poświęcanego na naukę  nie jest  wielkością stałą. Przeważnie  nie przekraczam 30 minut na kontakt  z tym językiem. Ale  zdarzało mi się, że kończyłam lekcję po 15 minutach bo po prostu  byłam w gorszej kondycji a do młódek , jak wiecie  nie  należę. Poza tym zdaniem twórców tej  aplikacji najważniejsze  sprawą to jest  codzienny kontakt z językiem i nawet  3 minutowy kontakt już ma  znaczenie. Uczę  się o baaardzo różnych porach, ale najczęściej i najchętniej dość późnym wieczorem- no bo przecież jestem  typem sowy  a nie  skowronka. Z tej  samej aplikacji korzysta mój starszy  wnuk i jego  rodzice. Starszy uczy  się polskiego,  mój  zięć  szlifuje  francuski a moja  córka uczy  się  hiszpańskiego. Młodszy ma  w swoim gimnazjum pełno wymiarowy francuski bo to będzie jego język wykładowy do wszystkich przedmiotów więc nie ma  mowy  by jeszcze trenował z DUOLINGO.

A poza tym to za oknem pochmurnie  ale nie pada, temperatura  dość  adekwatna  do  początku  grudnia bo +4 i nic  nie pada, co mnie jakoś  nie martwi. I na pewno  alergicy się  cieszą bo różne roślinki nie pylą.

Miłego Wszystkim!