Wczoraj to u mnie zamiast deszczu padał śnieg. Na razie niezbyt wiele, ale jednak dachy samochodów otrzymały białe "czapeczki". Wiem - czepiam się pogody bo nie lubię późnej jesieni i zimy w mieście.
Szłam do sklepu i wpatrywałam się w bezlistne drzewa:
Zdecydowanie lepiej prezentowała się ta ulica gdy były liście na drzewach. A takie ogołocone z liście gałęzie wyglądają nieco dramatycznie.
Za to w godzinę później miałam za oknem taki pejzaż:
A ta maluteńka czarna kropka nad najniższą częścią dachów to zwykła wrona. Czego jak czego ale wron to w tej okolicy nie brak. Może dlatego, że na wielu podwórkach jest sporo wysokich starych drzew a wrony lubią siadywać na wysokich drzewach. I na wielu z nich zakładają swe gniazda. Rok temu na "moich" podwórkowych brzozach na jednej z brzóz było wronie gniazdo i przybyły 3 nowe wronięta.
Właśnie wydano komunikat ostrzegający przed gołoledzią. Ale ja już dziś przezornie zrobiłam zakupy na kilka dni, więc w razie gołoledzi pospaceruję po własnym balkonie.
A tu "moja hodowla" awokado. Starsza roślinka ma już 14 cm wysokości a ta maleńka- 4 cm.
Całość doświetlam lampą bo jednak dzień jest już krótki i jak widać podoba się to roślinkom.
Poza tym- nic się u nie nie dzieje - ale nie narzekam bo prawda najczęściej wygląda tak, że jak się coś dzieje to rzadko jest to coś dobrego lub ciekawego.
Miłego Wszystkim!!!!



Nawet na balkonie może być ślisko, przekonałam się kiedyś o tym boleśnie...
OdpowiedzUsuńjotka
Skoro masz zimna pogode to moze powinnas wniesc avocado do srodka, zwlaszcza ze to raczej cieploklimatyczna roslinka?
OdpowiedzUsuńMasz racje - skoro gololedz to siedz w domu.
Zasylam pozdrowienia.
One nie są na balkonie- one są jak najbardziej w mieszkaniu. A dziś u mnie słońce, na termometrze -2 stopnie ale odczuwalna temperatura to.... -6. I wieje taki mało sympatyczny wiaterek- właśnie przed chwilą wróciłam z przebieżki do sklepu- gołoledzi nie ma, ale ten wiatr nieźle chłodzi bo dziś sporo autochtonek było w czapkach, a one potrafią całą zimę chodzić z gołą głową.
OdpowiedzUsuńZima idzie na całego, Dziś jechałem do pracy pod wiatr, w temperaturze 0 stopni - i przewiało mnie tak, że zaraz w biurze musiałem duszkiem wypić gorącą kawę. Idzie zima - nie ma na to rady.
OdpowiedzUsuńU mnie dziś już nawet na minusie temperaturki - co prawda zaledwie -1 ale odczuwalna to -6 . To taka specyfika tego miasta położonego u zbiegu dwóch rzek i mającego w swych granicach całkiem sporo jeziorek.
UsuńTeż lubię ciszę, spokój i nic nie dzianie się. U nas przedwczoraj spadł śnieg i trzyma....chłodno się zrobiło.
OdpowiedzUsuńMoże te upodobania są związane z naszym imieniem? U mnie w tej chwili -1 ale odczuwalna temperatura to już -6. I wciąż nie mogę pojąć dlaczego tak jest. I bardzo się cieszę, że się kiedyś zrujnowałam na szwedzką oryginalną kurtkę puchową bo ona ma oryginalny ptasi puch a nie syntetyk.
UsuńTej większej roślince to skrzydełko urosło.
OdpowiedzUsuńA zima z pewnością nadciąga :-))
Jestem pełna podziwu jak szybciutko ona rośnie. Obie pestki awokado tego samego dnia trafiły wpierw do wodnej hodowli i teraz widać, że macierzyste owoce nie były w tym samym stopniu rozwoju choć tego samego dnia kupione i były "z tej samej półki". Marzy mi się wyjazd do mniej zimowego kraju gdy tu jest zima. I zaraz mi przychodzą na myśl czasy gdy to niektórzy kiedyś zimy spędzali w Egipcie - jak pisał p.H.Sienkiewicz,
OdpowiedzUsuńZa okno nie zaglądam, a o zimie przypominają mi reklamy, coraz częściej dotyczące Bożego Narodzenia. I dla Ciebie miłego tygodnia.
OdpowiedzUsuńDzień Dobry Anabell!
OdpowiedzUsuńMam odwrotnie. Bardzo lubię zimę i lubię czasami jak nikt nie widzi, pochodzić sobie (czytaj: poskakać) po niedużych zaspach. Lubię zostawiać ślady i wdychać zimowe powietrze. Tylko raz u mnie napadało, ale zbyt mało, do wieczora nie było śladu po śniegu. Jednak cały czas jest ślisko, co mnie martwi, bo na rower nie mogę wyjść. Mam stracha, że się wywalę.
Ciekawa jestem, co Ci wyrośnie z pestki awokado. Czy tylko roślinka, czy może owoc? Dasz znać?
Pozdrawiam bardzo serdecznie Droga Anabell…
PS - wybacz, że tak rzadko Cię odwiedzam, jeszcze mi nie wolno za bardzo brykać po blogosferze, ale wpadam i sprawdzam czy jeszcze "żyje"...
Ponad rok temu również wysadziłem awokado. Od czerwca do końca września doniczki były na zewnątrz, obecnie w środku i cały czas świeci się lampa. Najlepiej rosną te, które posadziłem z inną „egzotyczną” roślinką.
OdpowiedzUsuńJakiś czas temu wysiałem kłęk kanadyjski (Kentucky Coffeetree), dość rzadkie drzewo, którego nasiona (przypominające ziarna kawy, dawno temu były prażone i używane jako substytut kawy przez pionierów amerykańskich) muszą być przegryzione, aby zaczęły kiełkować. Faktycznie, żadne z nich nie wykiełkowało, gdy zasadziłem nienaruszone—lecz te, które potraktowałem pilnikiem, wszystkie wzeszły.
Zwróciłem uwagę na zdjęcie: „Mój Flik, który zawsze pozostanie w moim sercu.”
W 2014 roku zatrzymaliśmy się na cmentarzu dla małych stworzonek w południowym Ontario. Było na nim wiele nagrobków z wyrytymi inskrypcjami dla piesków, kotków i innych stworzonek domowych. Ba, nawet widzieliśmy napisy w językach polskim, rosyjskim, chińskim i hebrajskim!
Pamiętam dwa z nich: Pierwszy, w języku polskim, ze zdjęciem pieska: „Tunel. 1987-2005. Zawsze w naszych sercach”. Drugi, też ze zdjęciem, miał taką treść (w tłumaczeniu na język polski): „Sammie. 1992-2005. Nigdy mu nikt nie powiedział, że jest psem, ale i tak w to by nie uwierzył. Zawsze będziemy kochali naszego małego człowieczka.”
Czytając te wzruszające słowa można było czuć, iż bez wątpienia były całkowicie autentyczne i płynące z serca.
A co do gołoledzi...
W komisariacie dzwoni telefon, odbiera go pełniący służbę milicjant i zapisuje na kartce papieru rozkaz, a następnie zaczyna zamiatać komisariat, potem zrzuca z siebie ubranie, wychodzi nago z budynku i biegnie po oblodzonej ulicy.
Po paru godzinach do komisariatu przychodzi jego zmiennik i znajduje kartkę z rozkazem: „Zamieć i gołoledź na głównej ulicy miasta.”
Pozdrawiam i życzę przyjemnego weekendu!
Śnieg u mnie spadł jak na razie tylko raz i akurat wtedy musiałam jechać wieczorem z Bremy do Bremerhaven, ledwo przeżyłam tak fatalna była widoczność i tak zapadane świeżym śniegiem ulice, nawet autostrada między miastami.
OdpowiedzUsuńJeszcze tylko niektóre drzewa mają liście, pozostałe już przeszły w tryb zimowego zamrożenia.
Chwalę sobie każdy taki dzień, kiedy widać trochę słońca i ładuję wtedy baterie :)