.....każdy idzie własną drogą, a tak naprawdę wszyscy idziemy w jedną stronę.
I to jest jedyna sprawiedliwośc tego świata.
Nie ważne czy jesteśmy mądrzy czy też nie, ładni czy brzydcy, zdrowi lub chorzy,
młodzi lub starzy - wszyscy podążamy TAM z każdym oddechem, każdym
uderzeniem serca.
I dopóki jesteśmy TU i TERAZ czerpmy z tego pobytu radośc dzieląc ją z innymi.
I pamiętajmy o tych, którzy tę drogę, którą teraz idziemy, już przebyli.
Pamiętajmy o nich nie tylko z okazji 1 listopada, ale tak zwyczajnie, na co dzień,
myślmy o nich tak, jakby tylko gdzieś daleko wyjechali, opowiadajmy o nich
naszym dzieciom i wnukom.
I pamiętajmy nie tylko o ludziach - o zwierzakach, które umilały nam życie też-
przecież były częścią naszej codzienności.
drewniana rzezba

sobota, 1 listopada 2014
poniedziałek, 27 października 2014
Muszę się pochwalic!
Ela Żukrowska wydała kolejny tomik wierszy "Wiersze Szarozłote" i jestem
jego dumną posiadaczką - mam nawet dedykację od Eli.
Dla mnie te wiersze nie mają w sobie nic szarego - są złote - niektóre wielce
emocjonalne, inne stonowane. A wszystkie takie przemawiające do serca.
To już trzeci Tomik wierszy Eli i wszystkie trzy posiadam.
Wiersze Eli możecie czytac na FB lub tutaj.
Gorąco Wam je polecam.
jego dumną posiadaczką - mam nawet dedykację od Eli.
Dla mnie te wiersze nie mają w sobie nic szarego - są złote - niektóre wielce
emocjonalne, inne stonowane. A wszystkie takie przemawiające do serca.
To już trzeci Tomik wierszy Eli i wszystkie trzy posiadam.
Wiersze Eli możecie czytac na FB lub tutaj.
Gorąco Wam je polecam.
sobota, 25 października 2014
***
Jeszcze się nie odwiesiłam, nie ma lekko.
Ale - jak wiecie mam sklerozę- więc póki pamiętam pokażę co udłubałam:
I to tyle. Idę dalej "wisiec".
Ale - jak wiecie mam sklerozę- więc póki pamiętam pokażę co udłubałam:
I to tyle. Idę dalej "wisiec".
sobota, 4 października 2014
Zawiesiłam się...
niczym stary, zdezelowany komputer.
Zdaje się, że jedyna rada to jakoś się samoczynnie zresetowac.
Zresetowac i nieco uporządkowac pewne sprawy.
Zaczyna mi się rehabilitacja i przy okazji ponowny romans z piłką a ja
naprawdę nie lubię siedziec na niej i obsługiwac klawiaturę.
Macie, Kochani, niebywałą okazję odpoczynku od mojego pisania,
narzekania itp.
Jak wrócę to będę - do poczytania moi Mili.
Zdaje się, że jedyna rada to jakoś się samoczynnie zresetowac.
Zresetowac i nieco uporządkowac pewne sprawy.
Zaczyna mi się rehabilitacja i przy okazji ponowny romans z piłką a ja
naprawdę nie lubię siedziec na niej i obsługiwac klawiaturę.
Macie, Kochani, niebywałą okazję odpoczynku od mojego pisania,
narzekania itp.
Jak wrócę to będę - do poczytania moi Mili.
piątek, 3 października 2014
Mix
Zdarza się Wam, że coraz częściej czegoś zapominacie ? Po każdej takiej
wpadce zaczynacie się pewnie zastanawiac, czy to aby nie początki choroby
Alzheimera. Zamiast zastanawiania się zerknijcie jaki bierzecie lek na
nadciśnienie tętnicze - jeżeli jest to "proplanolol" to wiedzcie, że to on jest
winny owym zanikom pamięci. Jednym z ubocznych działań tego leku
jest właśnie blokada pamięci. Proplanolol jest wykorzystywany w leczeniu
stresu pourazowego. Po prostu poproście lekarza o zmianę leku na inny.
Nawet nie macie pojęcia ile leków ma dziwne, uboczne działania.
Jest nawet jeden taki lek, który wspomaga porost włosów, a jego podstawową
funkcją jest działanie diuretyczne.
Ale tego wszystkiego nie wyczytacie w ulotce dołączonej do leku.
*****
Pogoda dziś tzw. "cudno-jesienna", czyli słońce, bezwietrznie i ciepło.
Zupełnie niespodziewanie wylądowałam dziś w Parku w Wilanowie.
Drzewa we wszystkich odcieniach żółci, zieleni, brązu i czerwieni.
Ale nadal nie mogę zrozumiec pomysłu "rewitalizacji" ogrodu do stanu w jakim
był w chwili powstania. Ładnie to będzie dopiero za kilka lat - na razie jest
goło. Przecież żeby przywrócic tamten wygląd zniszczono multum pięknych
iglaków i dorodnych drzew i krzewów.
Oczywiście był to pomysł na wykorzystanie pieniędzy unijnych.
Mój ślubny mówi, że jeszcze trochę, a ktoś wpadnie na pomysł by któremuś
z miast przywrócic wygląd z czasów gdy dopiero wprowadzano bruk,
a wszelkie nieczystości wylewano przez okna na ulicę, a wykusze spełniały
w budynkach rolę toalet.
*****
A teraz popatrzcie na zwierzątka które zrobiła Rosjanka, pani Zhanna
Vasilieva:
Oglądam je i oglądam i.....zazdrośc mnie zżera, że ja tak nie
potrafię.
Oczywiście, że wpierw trzeba zrobic odpowiedni "szkielet" i dopiero
potem "ubrac" go w koraliki - w sumie to ogrom pracy i talentu.
Ale efekt jest- prawda???
wpadce zaczynacie się pewnie zastanawiac, czy to aby nie początki choroby
Alzheimera. Zamiast zastanawiania się zerknijcie jaki bierzecie lek na
nadciśnienie tętnicze - jeżeli jest to "proplanolol" to wiedzcie, że to on jest
winny owym zanikom pamięci. Jednym z ubocznych działań tego leku
jest właśnie blokada pamięci. Proplanolol jest wykorzystywany w leczeniu
stresu pourazowego. Po prostu poproście lekarza o zmianę leku na inny.
Nawet nie macie pojęcia ile leków ma dziwne, uboczne działania.
Jest nawet jeden taki lek, który wspomaga porost włosów, a jego podstawową
funkcją jest działanie diuretyczne.
Ale tego wszystkiego nie wyczytacie w ulotce dołączonej do leku.
*****
Pogoda dziś tzw. "cudno-jesienna", czyli słońce, bezwietrznie i ciepło.
Zupełnie niespodziewanie wylądowałam dziś w Parku w Wilanowie.
Drzewa we wszystkich odcieniach żółci, zieleni, brązu i czerwieni.
Ale nadal nie mogę zrozumiec pomysłu "rewitalizacji" ogrodu do stanu w jakim
był w chwili powstania. Ładnie to będzie dopiero za kilka lat - na razie jest
goło. Przecież żeby przywrócic tamten wygląd zniszczono multum pięknych
iglaków i dorodnych drzew i krzewów.
Oczywiście był to pomysł na wykorzystanie pieniędzy unijnych.
Mój ślubny mówi, że jeszcze trochę, a ktoś wpadnie na pomysł by któremuś
z miast przywrócic wygląd z czasów gdy dopiero wprowadzano bruk,
a wszelkie nieczystości wylewano przez okna na ulicę, a wykusze spełniały
w budynkach rolę toalet.
*****
A teraz popatrzcie na zwierzątka które zrobiła Rosjanka, pani Zhanna
Vasilieva:
Oglądam je i oglądam i.....zazdrośc mnie zżera, że ja tak nie
potrafię.
Oczywiście, że wpierw trzeba zrobic odpowiedni "szkielet" i dopiero
potem "ubrac" go w koraliki - w sumie to ogrom pracy i talentu.
Ale efekt jest- prawda???
wtorek, 30 września 2014
Przemyślenia z okazji Dnia Budowlańca
W miniony czwartek był Dzień Budowlańca. Oczywiście sama na to nie
wpadłam - usłyszałam o tym w Radiu Zet Gold.
Bardzo lubię tę rozgłośnię, bo gra stare przeboje i na szczęście mało "gadają"
no i można na ich stronie internetowej sprawdzic co o danej godzinie grali.
Nie ujmując czci nikomu, kto jest związany z branżą budowlaną, najlepszego
zdania o "budowlańcach" nie mam.
Chyba zbyt często byłam mocno rozczarowana ich pracą, niesłownością,
bałaganiarstwem i....nadużywaniem procentów.
Dawno minęły czasy, gdy człowiek zajmujący się budowaniem miał bardzo
rozległą wiedzę - nie tylko potrafił zbudowac jakąś budowlę ale i wiedział
które miejsce będzie do tego celu odpowiednie.
W wiekach średnich budownictwo było wiedzą nieomal tajemną- wiedza ta
była przekazywana tylko ustnie, nie wolno było nic zapisywac ani rysowac,
aby ta wiedza nie wpadła w niepowołane ręce.
Pierwsze organizacje masońskie wzorowały się właśnie na owych budowniczych-
architektach.
Mam wrażenie,że każdy z Was był w którymś ze starych gotyckich kościołów
w Polsce lub w jakimś innym kraju europejskim.
Zabytkowe gotyckie budowle sakralne pojawiły się około 1130 - 40 roku.
Bardzo różniły się od dotychczasowych budowli romańskich.
Romańskie kościoły były budowane z kamienia, miały bardzo grube mury,
mało wymyślne kształty, za to często służyły jako miejsca obronne lub
schronienie w czasie wojen.
Nowe, gotyckie świątynie były wysokie, smukłe a dzięki zastosowaniu
sklepienia żebrowego ściany zyskały duże okna. Po raz pierwszy do wnętrza
kościoła wpuszczono światło, poprzez duże okna i ozdobne rozety.
Zwykłe szyby zostały zastąpione kolorowym szkłem - witrażami.
W czasach, w których sztuka czytania nie była sprawą powszechną,witraże
spełniały rolę książek o tematyce religijnej- przedstawiały życie apostołów,
dokonania Jezusa, historie świętych męczenników.
Gotyckie świątynie wznoszono na przecięciach linii geomantycznych -
były to miejsca, w których koncentrowała się energia Ziemi i Kosmosu.
Witraże natomiast były zrobione ze specjalnego szkła, które miało zdolnośc
wzmacniania blasku.
Wg nauk ( w które teraz mało kto wierzy) światło wpadające do wnętrza
poprzez kolorowe szkło, działało silnie na czakramy człowieka, wzmacniając
pozytywne oddziaływania Ziemi i Kosmosu z korzyścią dla człowieka.
Nie wiem czym się kierują współcześni wybierając miejsce pod budowę
kościoła - ale z pewnością nie liniami geomantycznymi.
Nie da się ukryc - jedynie stare, gotyckie kościoły mają niepowtarzalny
klimat - nawet te, które w czasie wojen mocno ucierpiały i musiały byc
w dużej części odbudowywane .
Bo to nie mury i ozdobne wnętrze wpływa na ludzi odwiedzających taką
wiekową świątynię a właśnie owo tajemnicze promieniowanie Ziemi i
Kosmosu.
wpadłam - usłyszałam o tym w Radiu Zet Gold.
Bardzo lubię tę rozgłośnię, bo gra stare przeboje i na szczęście mało "gadają"
no i można na ich stronie internetowej sprawdzic co o danej godzinie grali.
Nie ujmując czci nikomu, kto jest związany z branżą budowlaną, najlepszego
zdania o "budowlańcach" nie mam.
Chyba zbyt często byłam mocno rozczarowana ich pracą, niesłownością,
bałaganiarstwem i....nadużywaniem procentów.
Dawno minęły czasy, gdy człowiek zajmujący się budowaniem miał bardzo
rozległą wiedzę - nie tylko potrafił zbudowac jakąś budowlę ale i wiedział
które miejsce będzie do tego celu odpowiednie.
W wiekach średnich budownictwo było wiedzą nieomal tajemną- wiedza ta
była przekazywana tylko ustnie, nie wolno było nic zapisywac ani rysowac,
aby ta wiedza nie wpadła w niepowołane ręce.
Pierwsze organizacje masońskie wzorowały się właśnie na owych budowniczych-
architektach.
Mam wrażenie,że każdy z Was był w którymś ze starych gotyckich kościołów
w Polsce lub w jakimś innym kraju europejskim.
Zabytkowe gotyckie budowle sakralne pojawiły się około 1130 - 40 roku.
Bardzo różniły się od dotychczasowych budowli romańskich.
Romańskie kościoły były budowane z kamienia, miały bardzo grube mury,
mało wymyślne kształty, za to często służyły jako miejsca obronne lub
schronienie w czasie wojen.
Nowe, gotyckie świątynie były wysokie, smukłe a dzięki zastosowaniu
sklepienia żebrowego ściany zyskały duże okna. Po raz pierwszy do wnętrza
kościoła wpuszczono światło, poprzez duże okna i ozdobne rozety.
Zwykłe szyby zostały zastąpione kolorowym szkłem - witrażami.
W czasach, w których sztuka czytania nie była sprawą powszechną,witraże
spełniały rolę książek o tematyce religijnej- przedstawiały życie apostołów,
dokonania Jezusa, historie świętych męczenników.
Gotyckie świątynie wznoszono na przecięciach linii geomantycznych -
były to miejsca, w których koncentrowała się energia Ziemi i Kosmosu.
Witraże natomiast były zrobione ze specjalnego szkła, które miało zdolnośc
wzmacniania blasku.
Wg nauk ( w które teraz mało kto wierzy) światło wpadające do wnętrza
poprzez kolorowe szkło, działało silnie na czakramy człowieka, wzmacniając
pozytywne oddziaływania Ziemi i Kosmosu z korzyścią dla człowieka.
Nie wiem czym się kierują współcześni wybierając miejsce pod budowę
kościoła - ale z pewnością nie liniami geomantycznymi.
Nie da się ukryc - jedynie stare, gotyckie kościoły mają niepowtarzalny
klimat - nawet te, które w czasie wojen mocno ucierpiały i musiały byc
w dużej części odbudowywane .
Bo to nie mury i ozdobne wnętrze wpływa na ludzi odwiedzających taką
wiekową świątynię a właśnie owo tajemnicze promieniowanie Ziemi i
Kosmosu.
piątek, 26 września 2014
Byłam w kinie
Po wielu latach nie bywania w kinie, dziś poszłam na " Miasto 44".
Mam wielce mieszane uczucia - po pierwsze nie rozumiem dlaczego, za jakie
grzechy, przed filmem widz ma obowiązek przez 30 minut oglądac reklamy.
Nieomal te same, które "jadą" w TV. Oprócz nich zwiastuny nowych filmów i
dzięki temu wiem, co z repertuaru będę omijac szerokim łukiem.
Co do samego filmu - niewątpliwie 5+ za efekty specjalne. Ale ja zapewne zbyt
wiele wiem o Powstaniu Warszawskim od osób, które same brały w nim
czynny udział lub były wtedy, do samego końca w Warszawie.
Słaba jest pierwsza częśc filmu, czyli ostatnie dni przed wybuchem powstania.
Muzyka w filmie - jak powszechnie wiadomo - przeważnie powinna stanowic
tło i odzwierciedlac czasy o których film opowiada. Nie muszą to byc
autentyczne melodie z tamtych czasów, ale przynajmniej utrzymane w danym
stylu.
Owszem, było przedwojenne tango "Chryzantemy Złociste", ale gdy zabrzmiał
Niemen z piosenką "Dziwny ten świat", z lekka zdębiałam. Poza tym muzyka
usiłowała zagłuszyc cały czas efekty dzwiękowe (wybuchy bomb, pocisków itp.)
więc siedziałam ogłuszona niemal całkowicie.
Brakowało mi prawdziwego nastroju tych czasów , który był kiedyś, przed wielu
laty, świetnie ukazany w telewizyjnym serialu "Kolumbowie".
Bo oprócz wątków "technicznych", czyli walki, bardzo ważną sprawą były
przeżycia nie tylko czynnych powstańców ale i ludności cywilnej, stosunki pomiędzy
cywilami a powstańcami, rozterki dowódców.
Oczywiście jestem pełna podziwu dla rozmachu, z jakim film zrobiono, ale
czułam się tak, jakbym oglądała western ze zredukowaną niemal do zera fabułą, za to
z scenami strzelaniny i totalnej demolki do sześcianu.
A do tego w sali kinowej snuł się smród prażonego popcornu.
Z całą pewnością film nie odpowiada na pytanie czy Powstanie Warszawskie
było konieczne i czy była to właściwa decyzja - zresztą odpowiedz na to pytanie nie
była zamiarem twórcy tego filmu.
Jeśli film miał ukazac rozmiar zniszczen to owszem- zadanie to zostało dobrze
wykonane.
Czy warto go obejrzec - warto, by docenic to wszystko co mamy dziś.
Mam wielce mieszane uczucia - po pierwsze nie rozumiem dlaczego, za jakie
grzechy, przed filmem widz ma obowiązek przez 30 minut oglądac reklamy.
Nieomal te same, które "jadą" w TV. Oprócz nich zwiastuny nowych filmów i
dzięki temu wiem, co z repertuaru będę omijac szerokim łukiem.
Co do samego filmu - niewątpliwie 5+ za efekty specjalne. Ale ja zapewne zbyt
wiele wiem o Powstaniu Warszawskim od osób, które same brały w nim
czynny udział lub były wtedy, do samego końca w Warszawie.
Słaba jest pierwsza częśc filmu, czyli ostatnie dni przed wybuchem powstania.
Muzyka w filmie - jak powszechnie wiadomo - przeważnie powinna stanowic
tło i odzwierciedlac czasy o których film opowiada. Nie muszą to byc
autentyczne melodie z tamtych czasów, ale przynajmniej utrzymane w danym
stylu.
Owszem, było przedwojenne tango "Chryzantemy Złociste", ale gdy zabrzmiał
Niemen z piosenką "Dziwny ten świat", z lekka zdębiałam. Poza tym muzyka
usiłowała zagłuszyc cały czas efekty dzwiękowe (wybuchy bomb, pocisków itp.)
więc siedziałam ogłuszona niemal całkowicie.
Brakowało mi prawdziwego nastroju tych czasów , który był kiedyś, przed wielu
laty, świetnie ukazany w telewizyjnym serialu "Kolumbowie".
Bo oprócz wątków "technicznych", czyli walki, bardzo ważną sprawą były
przeżycia nie tylko czynnych powstańców ale i ludności cywilnej, stosunki pomiędzy
cywilami a powstańcami, rozterki dowódców.
Oczywiście jestem pełna podziwu dla rozmachu, z jakim film zrobiono, ale
czułam się tak, jakbym oglądała western ze zredukowaną niemal do zera fabułą, za to
z scenami strzelaniny i totalnej demolki do sześcianu.
A do tego w sali kinowej snuł się smród prażonego popcornu.
Z całą pewnością film nie odpowiada na pytanie czy Powstanie Warszawskie
było konieczne i czy była to właściwa decyzja - zresztą odpowiedz na to pytanie nie
była zamiarem twórcy tego filmu.
Jeśli film miał ukazac rozmiar zniszczen to owszem- zadanie to zostało dobrze
wykonane.
Czy warto go obejrzec - warto, by docenic to wszystko co mamy dziś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)