drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 19 maja 2019

I znowu......

.....moja muzyka na  niedzielę.
Dziś nieco inna i nie wiem czy się Wam spodoba. Zaczniemy od
Filharmonii Berlińskiej. Ten utwór wymaga nieco cierpliwości
od słuchaczy, ale warto się wykazać cierpliwością:


Jak już pewnie zauważyliście mam słabość do tanga, nawet gdy jest to
Afrykańskie Tango:


Ale niedziela bez wiolonczeli, na której gra Stjepan Hauser? To byłoby
niedopatrzenie, a więc:


Miłego wypoczynku Wszystkim;)

piątek, 17 maja 2019

Zmęczona jestem....

ale i zadowolona.
Wreszcie po dwóch tygodniach siedzenia w domu wyruszyłam z niego.
Pojechaliśmy dziś ze  ślubnym by  zarejestrować  w ambasadzie swój
udział w tegorocznych  wyborach do Europarlamentu.
Nasza ambasada  i konsulat mieszczą się w bardzo ładnej, willowej dzielnicy
Grunewald. Od nas zaledwie ok. 3,5 kilometra.
Właściwie pewnie  najlepiej byłoby nakręcić jakiś filmik, bo w tej dzielnicy
są naprawdę piękne domy w pięknych ogrodach.
Większość z nich wynajmują jakieś zagraniczne przedstawicielstwa i ludzie
naprawdę bogaci.
No ale ze mnie jeszcze gorszy filmowiec niż fotograf, więc zmuszona jestem
poprzestać na zdjęciach.
Szczerze mówiąc to wolę spacer ulicami pełnymi zieleni i ładnych  budynków
niż alejkami Volksparku, gdzie co chwilę wyprzedza mnie jakieś sapiące
indywiduum, dbające o linię i dobiega dziecięcy jazgot z placów zabaw.
W czasie spaceru przejechały zaledwie 3 samochody, za to cały czas kosy
dawały wspaniały koncert. Szliśmy pod baldachimami liści starych, pięknych
drzew, podziwiając równiez i ogrody, nie tylko te domy.
Zdjęć sporo, za co z góry przepraszam.


Tak się prezentuje większość ulic w tej dzielnicy. Te plecy to należą
do mego ślubnego. Bohaterem zdjęcia miał być oczywiscie ten
kwitnący na czerwono kasztan.




Jak widać wiosna w pełni, kwitnie co tylko może, nawet sosna
Nieco trudno fotografować te domy, bo większość jest zasłonięta
rosnącymi dookoła drzewami.








No i znalazłam tu nawet niemiecki pałacyk Gargamela
A na pożegnanie kwitnący na biało kasztan i rzut oka w cichą, spokojną uliczkę

I zupełnie nieoczekiwanie zapozował mi do zdjęcia młody rudzik- wpierw
siedział pod murkiem, a na nasz widok podleciał na murek i pozwolił się
 sfotografować
Zdjęcia oczywiście robione komórką, bo mam sklerozę i zapomniałam
wziąć aparat fotograficzny.
I jak zwykle powiększamy je kliknięciem.
I dodatek-  dla Torlina .
Zdjęcie  naszej ambasady przy Lassenstrasse 19-21,
w budynku w którym  w latach 1945-1990 była Polska Misja Wojskowa
w Niemczech.

Zdjęcie ściągnęłam z sieci. Latem  rosną tu piękne  białe hortensje.









sobota, 11 maja 2019

Zamiast muzyki lub ......

.........uśmiechu na  niedzielę obejrzyjcie na YT film Tomka 
Sekielskiego "TYLKO NIE MÓW NIKOMU".
A najlepiej obejrzyjcie go nim pójdziecie wysłuchać tradycyjnego
"słowa na niedzielę" w pobliskim kościele.
Nie podaję Wam adresu, wystarczy gdy wpiszecie w wyszukiwarke YT
jego tytuł. To film dokumentalny, bardzo kulturalnie zrealizowany.
Miłej niedzieli Wszystkim;)

czwartek, 9 maja 2019

Znów trochę muzyki

Przyczepiła się do mnie w tym tygodniu jakaś obrzydliwa wirusówka,
w związku z czym głównie....śpię. Śpię i piję, niestety  wodę z miodem
i cytryną. Ewentualnie napar z rumianku;(
Do spania wystarcza mi łóżko, ale do tego by pić muszę mieć coś do
słuchania, by nie skupiać się na czynności, która zawsze sprawia  mi
wielką trudność- należę do tych osób , które  bardzo mało piją, niezależnie
od tego jaki to płyn.
W szpitalu to mnie strasznie pod tym względem  pilnowali i musiałam
wypijać 2 l płynu dziennie- bo jak nie to będzie kroplówka. A tego to ja
jeszcze bardziej nie lubię niż picia;)))))
Mogłabym bez trudu pożreć kilogram jabłek + tyleż pomarańczy i
zapewne byłoby to tyle płynu co trzeba, ale nie- uparli się na wodę.
Kawę i herbatę odliczali, wlewali we mnie tylko wodę.
A żebyście nie myśleli, że ja tylko słucham  duetu  2Cello i Hausera, to
dziś słuchałam tego:
z rozrzewnieniem , bo żadna impreza  nie mogła się bez tych melodii
odbyć.


 I ten Blues-Night in white satin


Procol Harum - też musiał być

i George Harrison z  Claptonem

No i jeszcze dwa razy Cris  de Bourgh
                   
No nie da się żyć samą klasykę, nie da.
Miłego weekendu Wszystkim  życzę.

P.S. Oglądajcie i odsłuchujcie na YouTube.

niedziela, 5 maja 2019

Uśmiech na niedzielę

Mam dziś dla  Was coś niezwykłego - coś co powinno wywołać uśmiech,
a może i zainteresowanie baletem.
W 1974 r Valery Michałkovski założył  w Nowym Jorku balet męski.
Balet o tyle niezwykły,  że mężczyźni  tańczą w pointach, czyli bardzo
specjalnych butach baletowych, umożliwiających taniec  na samych
czubkach palców, czyli tańczą jak  kobiety.   Na dodatek tańczą i męskie
i damskie role.
Aktorsko są świetni, technikę mają perfekcyjną.
W Polsce byli na występach w 2004 roku.Występowali w Zabrzu,
Wrocławiu, Poznaniu,  Bydgoszczy i Warszawie.
Część dochodów przekazują na cele dobroczynne.
I proszę, nie traktujcie ich pracy jako naśmiewanie się z baletu
klasycznego. Oni naprawdę są wspaniali, fantastycznie wyszkoleni
baletowo i dobrze grają swe role. Przy okazji posłuchacie też nieco
łatwo wpadającej w ucho dobrej muzyki.
Dobrej zabawy Wam życzę.







Jednego możecie być pewni - dopóki przy władzy będą pisuary, nie obejrzycie
ich występów w Polsce, bo oni widzą tylko i wyłącznie we wszystkim to czego
nie ma w danym przedsięwzięciu.
I jeszcze dodatek:


piątek, 3 maja 2019

Moje fascynacje

Co jakiś czas wstawiam tu różne filmiki muzyczne. Przyznaję się bez
bicia- wstawiam to co lubię słuchać lub oglądać. Chwilami trafiam w wasze
upodobania a czasami nie.
No cóż, czytanie bloga to jak słuchanie radia- podoba się to słuchamy a jak
nie - nie ma tragedii, można zawsze wyłączyć.
Jest jeden utwór muzyczny, który pokochałam jeszcze jako dziecko i tak
trwam w tej miłości do niego aż do dziś.
To Bolero Maurycego Ravela, które skomponował w 1928 roku.
Nie da się ukryć,że działa na mnie ten utwór niczym narkotyk - pomaga gdy
jestem w dołku psychicznym, znieczula ból, odpręża, wzmaga nawet
koncentrację, gdy  muszę/ chcę coś przemyśleć.
A  dziś  zaprezentuję Wam Bolero Maurycego Ravela w nieco innej wersji -
baletowej, wg choreografii Maurice Bejarta.
Solistą jest Nicolas Le  Riche.
Koniecznie obejrzyjcie to na YT, wystarczy jedno kliknięcie.
I zapewniam Was,  że Ravel, który był impresjonistą, świetnie został
"przełożony" przez  Bejarta na język nowoczesnego baletu.
A jeśli się komuś wydaje, że taka gimnastyka jest lekka i prosta- niech sam
spróbuje.
Miłego weekendu Wszystkim życzę;)))

środa, 1 maja 2019

Czarodziejski flet

Byłam dziś na przedstawieniu  skompilowanym na podstawie
opery Mozarta "Czarodziejski Flet".
Byłam bardzo ciekawa jak  młodziutcy wykonawcy z Berliner
Mozart-Kinderchor poradzą sobie z muzyką Mozarta i jak ta dwu
aktowa  opera wypadnie na scenie.
I byłam mile zaskoczona , bo dzieciaki śpiewały świetnie.
Najmłodszy chórzysta dopiero co ukończył pięć lat i byłam pełna
podziwu, że malec wytrzymał całą godzinę  na scenie. Co prawda
chwilami "nie wyrabiał", na buzi ciągle  gościł "banan" i coś go
lekko skręcało ze śmiechu, ale  naprawdę dzielnie śpiewał.
Skrócenie opery tak, by wszystko zachowało sens i myśl przewodnią
wcale nie było łatwe.
Rozpisać wszystko tak, by wszyscy członkowie chóru mieli jakieś
"solówki" lub przynajmniej tekst do wygłoszenia wymagało "pocięcia"
ról, czyli to co w oryginalnym tekście mówiła lub śpiewała 1 osoba, tu
 dodali nieco tekstu i śpiewały 2 lub nawet 3 osoby.
To było naprawdę dobre przedstawienie a rolę orkiestry pełniły dwa
instrumenty- fisharmonia i keybord.
Świetnie były zaprojektowane i wykonane stroje - proste i pomysłowe.
Nasz  starszy Krasnal dostał rolę  Tamina, jego przyjaciel z chóru rolę
Papagena. Są w tej grupie już kilka lat. Nasz  Krasnal w książęcej  złotej
 koronie i książęcym stroju prezentował się świetnie. Miał całkiem sporo
do śpiewania solo i sporo tekstu do mówienia.
I całkiem swobodnie  zachowywał się na scenie, a jeszcze rok temu
nawet kilku taktów nie chciał zaśpiewać solo.
Pani reżyser powiedziała mu, że bardzo dobrze  śpiewa no i dobrze gra
swą rolę.
Chyba po raz pierwszy słyszałam uwerturę w wykonaniu chóru, ale
te dzieciaki naprawdę bardzo dobrze  śpiewają.
Jak się zapewne domyślacie nie było słynnej arii koloraturowej , bo
w tym wieku jeszcze  żadna dziewczynka nie dysponuje sopranem
koloraturowym.
A wszystko to działo  się w kościele ewangelickim. I jak to kościół
ewangelicki- budynek jak każdy inny,  żadnych  wieżyczek itp. sala
skromna, którą zawsze chętnie wypożyczają również i na świeckie cele.
I wcale budynek nie stoi przy ulicy, ale   w drugim podwórzu.
Trafia się na podstawie adresu a nie na podstawie "oznak zewnętrznych".
Nikt nie fotografował, nie kręcił filmu, więc nie mam co pokazać.
Na osłodę coś z YT:

                                          Chyba najsłynniejsza  aria Królowej Nocy


                                                   Uwertura do tej opery

A dla tych co nie lubią słuchać opery mam duet- Stjepan Hauser i Petrit Ceku




Dziś  znalazłam na YT Berliner Mozart-Kinderchor, filmik zrobiony
3 a może raczej 4 lata temu, nie mam pojęcia przez kogo.
Tak wtedy dzieciaki śpiewały: