drewniana rzezba

drewniana rzezba

czwartek, 19 marca 2026

Lekki szok

 Wczoraj doznałam lekkiego  szoku gdy wyjrzałam na   nasze podwórko- zupełnie nagle,  bez ostrzeżenia - rozkwitło owocowe  drzewko:

A dziś było + 15  stopni, prześlicznie  świeciło słońce i aż  się  dziwiłam,że drzewa nadal mają  golutkie  gałęzie.

 A poza tym- dostałam  nowe  słuchaweczki do swojego aparatu słuchowego i jestem  nimi zachwycona- są tak  wygodne, że będę  musiała  pamiętać, że należy je  zdjąć  idąc pod  prysznic. Tu co 2 lata należą  się  nowe  słuchaweczki w ramach  zwyczajnego ubezpieczenia. 

O tym, że coś jest nie  za fajnie  z moim słuchem to się przekonałam w 1976 roku w czasie  badania  lekarskiego  związanego z prawem  jazdy. Pan doktor stanął  za mną kazał mi  zakryć lewe ucho i powiedział  coś  szeptem i prosił  bym powtórzyła  co on  wyszeptał. No więc  grzecznie powtórzyłam, a potem- okazało  się, że owego teatralnego szeptu  nie usłyszałam lewym uchem- no ale gdy  nieco  głośniej poszemrał usłyszałam i pan doktor zezwolił bym  pozwolił bym dalej kontynuowała naukę jazdy.  Bardzo  długo wystarczało mi dosłuchania  tylko prawe ucho, ale  córka  zorientowała  się, że tak naprawdę to ja słyszę tylko jednym uchem i doprowadziła mnie  2 lata temu do  poradni audiologicznej i zostałam "zaaparatowana". A że tu jest porządek, to w tym roku przychodnia sama  z siebie wezwała mnie na kontrolę słuchu i dostałam nowe słuchaweczki i nowe do nich ustrojstwo elektroniczne. Przy okazji zrobiono kolejne odlewy wnętrz mych uszu i zrobione  nowe  słuchaweczki  są naprawdę  super- mniejsze od poprzednich, część elektroniczna też mniejsza i dziś  właśnie  się nimi zachwycam bo są naprawdę  ekstra  wygodne- w ogóle  ich nie  czuję. 

A co do słuchu - to nie kwestia  mego podeszłego  wieku, tylko ja  w  dzieciństwie  chorowałam na  szkarlatynę a były to czasy gdy nikt nie  słyszał o czymś takim jak antybiotyki, leczono mnie  z początku sulfatiazolem, po dwóch  dniach okazało  się, że mam zapewne uczulenie  na ów lek bo puchły  mi węzły chłonne, co było mało  zabawne. W wiele lat później okazało  się,  że ja faktycznie  mam uczulenie  na sulfatiazol i inne sulfonamidy. Teraz już  wiem i  zawsze w "ankiecie  zdrowia" podaję  ten fakt  do wiadomości lekarza.

A poza tym - nic się u  nie  ciekawego  nie dzieje, kompletna  stagnacja.   Pogoda  z reguły  nie  zachęcała do wyjścia  z domu, więc spacery ograniczały  się do wędrówki na  zakupy. Poza tym wciąż mi daje  do wiwatu nerw obwodowy zaatakowany bardzo wiele  lat temu przez wirusa  półpaśca. 

No cóż-  nie da się ukryć, że  życie  nie jest  jednak  romansem.

 Wszystkiego  dobrego dla tych, którzy tu czasem zaglądają.