drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 22 września 2014

Zagadka

Dostałam newsletter od pewnej firmy, a w nim zachęcają mnie do zakupu
nowych  "SREBRYKATÓW".
Czy ktoś się domyśla co to jest???
Czekam  na podpowiedzi.

poniedziałek, 15 września 2014

Mix

Ponieważ świetnie mi poszło plecenie koralików ściegiem peyotle, uplotłam
jeszcze taki komplet - naszyjnik i kolczyki:

Dziwnym trafem kolory są takie jak w naturze.
Komentarz mego ślubnego: "nie wiedziałem, że tak lubisz geometrię."
Ja też nie wiedziałam;))))

A teraz kilka  wiadomostek-ciekawostek z frontu Pierwszoklasisty.
Trzeciego września Krasnoludek powiedział rano swej mamie, że się zle
czuje. Gdy już zaczęła sprawdzac czy aby nie ma gorączki, Krasnoludek
oświadczył, że on się zle czuje w szkole, bo już trzeci dzień jest w szkole,
a jeszcze nic nie mógł policzyc. Ani chybi księgowy nam  rośnie.
A teraz  kilka ciekawostek z życia jego szkoły: Starsze klasy zaczęły
naukę wcześniej, bo wraz z personelem szykowały szkołę dla Pierwszaków.
Starszaki przyklejały kartki  z imionami Pierwszaków oraz inne oznaczenia,
żeby Małym łatwo było wszędzie trafic.
Poza tym  każdy Pierwszak  ma tzw. "Ojca Chrzestnego", czyli opiekuna
z drugiej lub trzeciej klasy. Na początku każdym Pierwszakiem  opiekują się,
dwaj rózni uczniowie, potem zostaje ten, z którym Pierwszak lepiej się
dogaduje. Naszym Krasnalem opiekuje się Max, drugoklasista.
Klasa naszego Krasnala liczy 24 uczniów. Codziennie, przez dwie godziny,
klasą opiekują się dwie osoby- stała nauczycielka oraz Wychowaczyni,
czyli szkolny pedagog.
W pierwszym tygodniu szkoła rozdała rodzicom tzw. "zeszyty cwiczeń",
(jest ich kilka poziomów), by rodzice wybrali z których zeszytów ma się
uczyc ich dziecko - bo w Niemczech nie ma "zerówek" i do pierwszej
klasy trafiają zarówno te dzieci, które już piszą i czytają jak i te, które nie
rozróżniają liter.
Ta szkoła od pierwszej klasy przyzwyczaja dzieci do odrabiania prac
domowych. Nasz Krasnal miał do odrobienia w domu zadanie z dodawania-
9+ 6=  .... Krasnal popadł w głęboki namysł, bo zupełnie nie widział sensu
w napisaniu wyniku, skoro on wiedział jaki jest wynik dodawania. Dośc
długo musiała  mu córka tłumaczyc, dlaczego to musiał napisac.
W końcu zapytał - "czy masz na myśli, że mam napisac, że to jest tyle ile
zostaje gdy od 20 odejmiemy 5?"
Oczywiście nasz Słodziak dostał zadanie dla dzieci z klasy drugiej.
Dzieciaki raz w tygodniu jeżdżą autokarem na  basen - i tu znów był
cios dla Krasnala- Krasnal już pływa i ma zaliczone pływanie "żabką" i
nurkowanie, a tu, ponieważ to pierwsza wizyta na basenie ( a basen 25 m,
najpłytsze miejsce 1,20m) wszystkim pierwszakom kazali założyc
rękawki. Oczywiście zaraz w domu był protest-song i następnego dnia
córka zaniosła do szkoły jego kartę pływacką, więc już więcej nikt mu
rękawków nie założy. Ale za dodatkową opłatą jeden z trenerów będzie
z nim przerabiał nastepny stopień wtajemniczenia, czyli pływanie na
grzbiecie.
W pierwszej klasie nie ma angielskiego, ale córka, nie chcąc by stracił
to co już  umie (a angielski miał od żłobka) znalazła mu już lektorkę i
raz w tygodniu będzie  miał w domu 2,5 godz. angielskiego. Pani jest rodem
z Kanady, z wykształcenia plastyczką i  Kai jest  zachwycony bo nawet nie
zauważył, że to jest lekcja- pani rysowała, a on tak przy okazji nauczył się
nowych słów.
A drugi, młodszy Krasnal, będzie miał zmienione przedszkole - primo
bliżej szkoły Starszego, secundo- o niebo lepsze. To  ostatnio miało jakieś
zawirowania  wśród personelu i bardzo się popsuło.
Dziś córka była z nim w nowym przedszkolu i mały stwierdził, że tu mu
się znacznie bardziej podoba.
23 b.m. jest pierwsza "wywiadówka " nauczyciele i wychowawcy podzielą
się z rodzicami swymi wrażeniami z trzech tygodni pobytu dzieci w szkole.
Gdy się dowiem czegoś ciekawego- oczywiście napiszę.


środa, 10 września 2014

Coś dłubię

Wiem, wiem, za bardzo pracowita to  nie jestem. Ale czasami coś "udłubię".

Tym razem opakowałam szklany kaboszon. Praca ekspresowa, bo zrobienie
tego opakowania zajęło mi 40 minut, a razem ze zrobieniem "sznurka"-
raptem godzinę.

Obejrzałam na You Tube tutorial - miła pani pokazywała jak "ubrac"
kaboszonki techniką sutażu. I nawet nie macie pojęcia jak się bardzo
podbudowałam. Bo tej pani, podobnie jak mnie, też co jakiś czas wszystko
wypadało z ręki. I tak się tym podbudowałam, że zrobiłam następny wisior.
Ale ten wykończyłam tak jak wszystkie wisiory, które robię techniką haftu
koralikowego- czyli spód jest wykończony skórką i obrębiony koralikami.

Tym razem główny kaboszon jest akrylowy a do tego jest 7 kuleczek
obsydianowych. W naturze wygląda ładniej.


niedziela, 7 września 2014

Mix

Uśmiałam się dziś sama z siebie. To prawda, że skleroza nie boli a dzięki niej
jest wiele wrażeń każdego dnia.
Z przyjemnością zauważyłam z tydzień temu, że w "moim" spożywczaku jest
coraz więcej artykułów bezglutenowych - jest kilka rodzajów mąki - gryczana,
jaglana, ryżowa, z ciecierzycy.
Postałam chwilę koło półki usiłując przypomniec sobie  jakie to  bezglutenowe
mąki posiadam w domu i mój wybór padł na mąkę z ciecierzycy.
Wczorajsze popołudnie strawiłam na wertowaniu przepisów z zastosowaniem
mąki z ciecierzycy. Gdy już zrobiłam pełne rozeznanie pognałam do kuchni,
by swój ostatni nabytek zagospodarowac, czyli  jego częśc przerobic na
muffinki. Otwieram szafkę i ......oprócz mąki kokosowej mam tylko mąkę
gryczaną  i jaglaną. Na wszelki wypadek ponownie przejrzałam całą szafkę -
nie ma. Ale  jedyną nie otwartą torebką była ta mąka jaglana - wniosek
prosty - sięgnęłam po torebkę mąki z ciecierzycy, a porwałam mąkę jaglaną.
I tym sposobem nie zjadłam muffinek z mąki ciecierzycowej, tudzież bardzo
kruchutkich jak opłatek  naleśników ani placuszka bananowo-czekoladowego
i falafeli też nie zrobię.
I zamiast smakołyków upiekę chleb z mąki jaglanej.
                                                   *****
Mój ślubny zafundował sobie oglądanie w TV wszystkich meczy Mistrzostw
Świata w siatkówce.
Dziś w czasie przerw technicznych i taktycznych gry polskiego zespołu,
udało mi się zobaczyc finał jednego z trudniejszych górskich  etapów wyścigu
w Hiszpanii - wygrał nasz kolarz, Przemek Niemiec. Jak widac polscy kolarze
zawodowi zaczynają miec sukcesy. I dobrze, kiedyś przecież musiało to
nastąpic.
                                                   *****
Zaskakuje mnie Poczta Polska - otrzymałam sms z PP z informacją, że jest
w drodze paczka dla mnie. Nawet podali mi adres, pod którym mogę ją  śledzic.
Na razie wyśledziłam, że paczka już dotarła do W-wy i  jest szykowana do
przekazania, więc zapewne  jutro ścignie mnie kurier PP.
No normalnie Europa.
                                        

czwartek, 4 września 2014

To co będziemy jadły?

Kilka miesięcy temu zatelefonowała do mnie koleżanka i oświadczyła, że ona
przechodzi na wegetarianizm. Bo gdy sobie uświadomiła, że zwierzęta są zabijane,
by człowiek je zjadał, to jej zrobiło się przykro. Ona przerzuci się na wszelkie
roślinki, a protein dostarczą jej jajka.
Ponieważ byłam akurat w dośc frywolnym nastroju, zauważyłam, że jedząc
jajka będzie zapobiegac rozmnażaniu się kur, co zapewne jest w jakiś sposób
naganne, bo dla niektórych grup ludzi rozmnażanie się jest sprawą naczelną.
Koleżankę z lekka zatkało, ale nie zgłębiałyśmy dalej tematu.

A wczoraj, po przeczytaniu artykułu p. Tadeusza Oszubskiego, czym prędzej
zatelefonowałam do niej, przekazując jej "hiobową" wieśc - rośliny czują i
reagują podobnie jak zwierzęta a na dodatek komunikują się między sobą!
A wszystkie informacje przekazują sobie poprzez system korzeniowy. Jak
odkryli naukowcy ( niekoniecznie amerykańscy) informacje te są wysyłane
sygnałem elektrochemicznym, tak jak w wiązkach nerwowych zwierząt.
Częśc tych informacji dotyczy ochrony przed szkodnikami i chorobami.
W ub. roku odkryto, że zerwany owoc nie umiera, chociaż jest odłączony
od łodygi, korzeni i liści. Jego zegar biologiczny nadal działa, bo zerwany
owoc nadal reaguje na sygnały świetlne, które zawiadują  nie tylko produkcją
chlorofilu.
Odkryto również, że rośliny  dzięki pewnym swym genom reagują na dzwięki
dobiegające z ich otoczenia. Nie reagują wprawdzie na muzykę, ale odbierają
pojedyncze dzwięki - im wyższy dzwięk tym silniejsza reakcja roślin.
Naukowcy już zacierają ręce, że to odkrycie pozwoli im kontrolowac wzrost
roślin.
Międzynarodowa grupa  badaczy obserwowała afrykańskie akacje i w trakcie
tych obserwacji zauważyli, że drzewa współdziałają z mrówkami z gatunku
 Crematogaster.
Akacje pozwalają mrówkom budowac pod swoją korą całe kolonie oraz żywic
się swym nektarem. W zamian mrówki chronią drzewo przed szkodliwymi
owadami i kąsają jednocześnie dotkliwie żyrafy, zniechęcając je do zbyt długiego
obgryzania swych liści .
Zaobserwowano również, że różne gatunki roślin współpracują ze sobą.
Np. wierzby, topole i klony cukrowe ostrzegają się wzajemnie przed atakami
groznych dla nich owadów.

Na wszelki wypadek schowałam jabłka do szafki - żeby je odciąc od dostępu
do światła.
Od 15 minut wpatruję się w  jabłko i nie wiem czy ono jeszcze żyje czy już nie.
Bo co zrobię , jeśli je ugryzę a ono  zapiszczy cichutko  - boli, bardzo boli.

środa, 3 września 2014

1 września

Dostałam zdjęcia mojego PIERWSZOKLASISTY

To mój  Starszy  Krasnoludek w drodze do szkoły- jakoś mi to wygląda na
"Samotnośc Pierwszoklasisty".
Na szczęście dziecię ma do szkoły blisko, poza tym szkoła jest po drodze do
przedszkola, do którego chodzi Młodszy Krasnoludek.
Młodszy też się załapał na "tutkę", ale o połowę mniejszą.

A po szkolnych uroczystościach były jeszcze domowe obchody tego
Wielkiego Dnia - dzień o tyle wielki, że są to urodziny mego zięcia, ale jak
widac tematyka szkolna zdominowała wszystko.


wtorek, 2 września 2014

Obiecałam- pokazuję

Obiecałam, że się "zagnę" na zgłębianie techniki sutaż i się zagięłam.
A efekty są takie:
Powtórka, te same kamyki, tylko sznurek sutażowy nieco inny.
W poprzednim sklepie był tylko jeden rodzaj,  w drugim sklepie były
różne. Te jakby łatwiejsze w obsłudze.
A to jest zwykły kawałek marmuru i jakieś koraliki- pozostałości.
Odkryłam,że pełno mam takich "pozostałości", po 2 , 3 koraliki,
różnych rozmiarów i kolorów.
A to broszka zrobiona z.....metalowego guzika. Zrobiona moją
ulubiona techniką, czyli haftem koralikowym.

Co do sutażu - nadal się zastanawiam, czy to będzie moja bajka.
Wcale nie jestem pewna, czy mi się to podoba.