.......poczułam się niczym rodowita mieszkanka Niemiec. A wszystko za sprawą tego "pojazdu":
To jest chodzik - roller dla seniorów. Jest sprzętem składanym, posiada torbę na zakupy, miejsce do siedzenia i to nawet z oparciem, ma nawet hamulce, waży raptem 7 kilogramów i od dziś będzie moim wiernym towarzyszem poza domem. Całe trzy dni biłam się z myślami czy zgodzić się na ów chodzik, ale ponieważ po ostatnim upadku we własnym domu nie jestem w stanie jednym ciągiem pokonać drogi do sklepu, stwierdziłam, że już nie muszę być tak ogromnie dzielna i mogę dołączyć do użytkowników tego bardzo tu popularnego wyposażenia. Ilekroć robię zakupy przed południem zawsze w pobliskim markecie jest minimum jedna osoba z takim sprzętem - i nie tylko "słaba płeć" z niego korzysta ale i przedstawiciele płci męskiej.
Poza tym mam już "załapany" termin na rehabilitację, na którą będę maszerowała z pomocą owego chodzika. Na trzech pierwszych zabiegach będzie się nade znęcała frau W., na następnych trzech herr V. I już jest wszystko rozpisane godzinowo i wiem, że wpierw będę miała przed zabiegiem jakiś okład rozgrzewający i dopiero potem będzie się znęcał nade mną rehabilitant. Mam nadzieję, że przeżyję, choć ani chybi pół dnia będę miała z głowy. Oczywiście i do chodzika i do rehabilitacji będę musiała się nieco dołożyć finansowo - poprzednim razem też dopłacałam do rehabilitacji.
A jutro mamy zamiar z córką wybrać się pod wieczór na lody, bo mamy w pobliżu malutką lodziarnię, w której są naprawdę pyszne lody.
Miłego Wszystkim!!!
