drewniana rzezba

drewniana rzezba

sobota, 9 października 2021

Chciałabym, naprawdę chciałabym......

                                                      ........napisać coś miłego, zabawnego, pozytywnego, ale nie da się.

Bo życie jakieś mało zabawne  jest. I nie tylko dlatego, że już  dawno mi minęła  młodość, że zmienił mi się w 2019 roku stan cywilny i nie dlatego, że wciąż coś mnie boli. 

Stosunkowo mało mnie dotknie nowy niemiecki cennik za wykroczenia drogowe, bo pozbyłam się swego samochodu i jest już przerejestrowany na moją córkę. Ale podam Wam tę nowość, bo może komuś zachce się przyjechać do Niemiec samochodem, taki skrócony cennik "przestępstw" drogowych. 

A więc:  jazda pasem awaryjnym będzie teraz  kosztować 200 do 300 €, parkowanie na ścieżkach rowerowych i chodnikach -  100€, jazda z tzw. "ryczącym silnikiem"  - 100€, zajęcie miejsca dla inwalidy i dla służb  uprzywilejowanych - 55€, przekroczenie szybkości w miejscach, gdzie jest ona ograniczona do 50 km/h i jazda w takim  terenie z prędkością 90 km/h pozbawi winnego 400€, przekroczenie prędkości o16-20 km/h w terenie  zabudowanym pozbawi nas 70€. Jednym słowem trzeba się poruszać  tylko z dozwoloną w  danym terenie prędkością i przestrzegać wszelakich  zakazów i nakazów.

Ale to nie koniec mało fajnych wiadomości- rosną tu ceny - niemal wszystkiego. Rosną ceny pszenicy, bo susza nie sprzyjała rolnictwu, ucierpieli  tacy światowi producenci pszenicy jak Kanada i Rosja. Wzrosły też ceny celulozy, co odbije się na....cenie papieru toaletowego - wzrosną o 10%. Wzrosną też ceny napojów bezalkoholowych w szklanych butelkach o 3 do 4 %, ale Coca Cola będzie droższa o 7%. I dobrze, nie piję. 

Firma Henkel już informuje, że jej produkty: Persil, Pril, Bref, Somat&Co zdrożeją o 12,5%. Są to wszystko co prawda ceny dla sklepów, no ale nie wiadomo jak różne  "sieciówki" i dyskonty poradzą sobie z tymi podwyżkami cen, bo wszak ceny  paliwa też skoczyły w górę.

Zostałam  zaskoczona wiadomością, że 30 lat  temu z inicjatywy Niemiec , na tyłach  warszawskiej fabryki Wedla, pomiędzy północnym brzegiem  Jeziorka Kamionkowskiego a aleją Emila Wedla powstały Ogrody Niemieckie i zawarte  zostało  Braterstwo Warszawy i Berlina. I teraz, w 30 rocznicę zawarcia owego braterstwa, burmistrz Berlina  zasadził w owym Ogrodzie  pamiątkowe drzewko.  Zapewne zdziwicie się, że jako warszawianka mieszkająca w tym mieście od urodzenia nic o tym "Braterstwie Warszawy i Berlina"  nie wiedziałam, ale  te Ogrody Niemieckie są usytuowane na praskim brzegu Warszawy, na którym bywałam tylko i wyłącznie wtedy, gdy  musiałam a i to najczęściej bywałam tylko w ZOO, które jest blisko  brzegu Wisły.

A pan Wedel był potomkiem niemieckiego imigranta, Karola Wedla, który w 1851 roku przyjechał do Warszawy i przy ulicy Miodowej założył swą pierwszą małą cukiernię wraz z niedużą  manufakturą.

W r. 1874 Emil, syn Karola,  dostał od ojca sklep i manufakturę w prezencie ślubnym.  Z kolei syn Emila Wedla - Jan przeniósł produkcję do nowego miejsca, na Pragę, na ul. Zamoyskiego, na której firma istnieje do dziś. A jeśli będziecie w Warszawie - koniecznie  wpadnijcie na ul. Szpitalną - tam jest sklep firmowy Wedla i......pijalnia czekolady, gdzie spędziłam bardzo, bardzo wiele  miłych chwil. I nie jeden raz, w czasach słusznie minionych, stałam w olbrzymiej kolejce by kupić Ptasie Mleczko  i Mieszankę Wedlowską.  A wiecie, że Ptasie Mleczko jest produkowane  już od 1936 roku?

Jeśli kogoś interesuje  dokładniejsza historia Fabryki Wedla- znajdziecie ją w internecie,  tutaj.

U mnie piękna pogoda, tyle tylko, że mało ciepła- raptem 9 stopni ciepła. Ojej, zachciało mi się ..... czekolady. Nie mam pitnej to schrupię ze dwie kostki gorzkiej, 85% kakao. I niestety nie wedlowskiej a importowanej z Madagaskaru. I posłucham nieco muzyki:


Miłego weekendu Wszystkim!!!


czwartek, 7 października 2021

Ogarnęło mnie......

                               .....lenistwo. 

I to totalne, tak totalne lenistwo, że nic mi się nie chce  robić. Siedzę i słucham starej płyty , o tej:


I po raz kolejny zachwycam się tekstami Mogielnickiego i Zeliszewskiego i  muzyką Romualda Lipko. I przykro mi, że już nic nie skomponuje.

A pogodę za oknem mam prześliczną, 16 stopni w cieniu, zero wiatru a słońce szaleje.  Słońce będzie podobno tu do niedzieli włącznie, potem już niestety słotna  jesień  zapuka do drzwi. A w Alpach już może spaść śnieg i zrobić się całkiem zimno. No ale ode mnie do Alp jest jednak  daleko.

Pracownicy budowlani w Niemczech  grożą strajkiem ogólnokrajowym - żądają podwyżki płac o 5,3 %,  zwiększenia kwot na pokrycie przejazdów do i z placów budowy  (niektórzy mają naprawdę daleko do swojego miejsca pracy), wyrównania płac pracowników  zatrudnionych na terenach  byłego NRD do poziomu  wynagrodzeń pracowników zatrudnionych w krajach  związkowych. W budownictwie  zatrudnionych jest około 900 tysięcy pracowników. Poprzedni strajk "budowlańców" był w 2002 roku.

Niestety od  stycznia nowego roku 2022 wzrosną tu opłaty pocztowe na wszystkie listy i przesyłki. Poprzednia podwyżka taryf pocztowych była w 2019 roku. Chyba mnie to nie zrujnuje, zwykłych listów  nie piszę. No i szykują się też inne podwyżki.

Mamy tu temat tabu- czyli problem napływu nielegalnych imigrantów, który trwa od  lata tego roku- przybywają tu Mołdawianie i mieszkańcy Bliskiego Wschodu. Komentatorzy twierdzą, że  to jest jeden ze sposobów Białorusi by wymóc na UE by zniosła sankcje wobec Białorusi. Krytykowany jest niemiecki rząd, że się tą sprawą nie zajmuje i nie przejmuje i że nawet w czasie  akcji przedwyborczych nikt tego tematu nie poruszał. Nieomal pochwalono Polskę za to co robi w tej materii. A tu rząd nadal jest zajęty swymi narodzinami - czyli kto z kim się zwiąże i na jakich warunkach by utrzymać się u władzy.

No cóż, nic nie boli tak jak życie, choć pogodny weekend jeszcze przed nami.


czwartek, 30 września 2021

Zanudzę Was i mnie zapewne.....

                                                    .....znielubicie. 

Ale pomimo tych obaw- zaryzykuję - podobno tylko nieboszczycy nie ryzykują, a ja jeszcze  w tym gronie nie jestem. Wiem, miałam nie  zaglądać do prasy, ale wiecie jak to jest z nawykami - zupełnie tak samo jak z paleniem, piciem i obżeraniem się. Wiemy, że to szkodliwe,  ale zaglądanie  do prasy jakoś mi nie przeszło- może właśnie dlatego, że nie oglądam zupełnie TV.   Ale tu przynajmniej nie zaglądam do polskiej prasy, tylko do niemieckiej.

Może zacznę tak nieco rozrywkowo - w pewnym Domu Seniora w Krumbach (Bawaria) jedna z pensjonariuszek hodowała na swym balkonie  roślinkę, której wygląd  zaniepokoił personel. Ową roślinką, wielce zieloną i liściastą były... konopie indyjskie. Właścicielka owej roślinki, pani w wieku 91 lat,  nie wiedziała co to za roślinka, nie umiała też powiedzieć  skąd wzięła nasionka i była bardzo zasmucona, że jej ową roślinkę zabrano i że zostanie ona zniszczona. Nazwa "konopie indyjskie" nic a nic jej nie mówiła. Od razu przypomniał mi się film o jakiejś  francuskiej babci, która hodowała taką roślinkę i jej posiekane listki dodawała do sałatki  warzywnej - a tę sałatkę  uwielbiał jej nastoletni wnuk. Z całego filmu zapamiętałam tylko tę sałatkę - dziwne, prawda?

A w  środę wieczorem, czyli 29.b.m. Kilonię nawiedziło najprawdziwsze tornado. Spacerujący molem turyści zostali zaatakowani latającymi przedmiotami, niektórzy porwani  wiatrem powpadali do morza, 4 osoby zostały niestety ciężko ranne. Dekarze będą mieli w mieście mnóstwo pracy, bo  jest sporo pozrywanych dachów.

Jeśli ktoś z Was ma zamiar kupić  Opla, to być może poczeka  na wymarzony model, bo fabryka w Eisenach, z powodu braku półprzewodników wstrzymuje  produkcję  aut do końca tego roku.  Pandemia poprzerywała tzw.  łańcuchy dostaw, cały przemysł elektroniczny czeka na półprzewodniki i inne elektroniczne "duperele" no i te nieszczęsne auta też czekają. Pracownicy  Opla "pójdą na tzw. wynagrodzenie postojowe". Właściwie to wszystkie  fabryki samochodowe produkują samochody, które czekają na różne  brakujące podzespoły. I każdy teraz drży, by mu się nie zepsuł któryś  ze sprzętów AGD, bo może być kiepsko z nabyciem  nowego egzemplarza laptopa, odkurzacza czy też smartfona. Tak to jest gdy się produkcję różnych podzespołów  umieszcza daleko od głównego wytwórcy tylko   dlatego, że jest dużo wyższy zysk.

I tak ogólnie - zaczyna się regres w produkcji samolotów Boening 747. Wielkie Jambo Jety pójdą już w odstawkę. A Airbus, którego sprzedano zaledwie 250 sztuk,  z końcem tego roku zaprzestanie je produkować.

A Wielka Brytania,  radośnie wychodząca nie tak dawno z Unii Europejskiej,  zaczyna odczuwać coraz  boleśniej skutki tego kroku- brakuje  benzyny, tworzą się kolejki pod stacjami benzynowymi (znam to, przeżyłam w Polsce, kiedyś z dzieckiem w samochodzie stałam 7 godzin w kolejce do stacji), brakuje towarów w supermarketach, brakuje 100 tysięcy kierowców ciężarówek, są kłopoty z transportem towarów spożywczych, zwłaszcza tych z krótkim terminem przydatności do spożycia. I po raz pierwszy Wielka Brytania wypadła z listy 10 najważniejszych partnerów handlowych Niemiec. I to są, moi kochani, skutki brexitu!!!!!  I choć partia rządząca w Polsce głośno mówi, że polexit to nie jest jej plan, ale niestety do niego zmierza swym postępowaniem.

No i raczej w całej Europie szalenie mają skoczyć w górę ceny gazu ziemnego i energii. A meteorolodzy przewidują, że ta  zima będzie zimna tak,  jak to zima być powinna. No to chyba muszę wreszcie zrobić sweter, który zaczęłam dłubać w ub. roku. Z  założenia ma  być cienki, ciepły i długi. Ciekawe czy mi się to uda.

A skutki ogólnoświatowej pandemii też dają  wszystkim  "popalić "- chiński deweloperski gigant Evergrande, mający 305 miliardów dolarów  zobowiązań,  poinformował swych inwestorów, że może nie być w stanie ich spłacić - kurs akcji tej firmy spadł od stycznia aż o 80% i jest obawa, że może nastąpić efekt domina. 

I na koniec miły akcent - Niemcy czczą 100-lecie urodzin  Stanisława Lema.  A urodził się 12 lub 13 września 1921 roku. Nie wiedziałam dotąd, że tak bardzo lubili twórczość  Lema i niemal wszystkie  napisane przez niego książki są przetłumaczone na język niemiecki.

Ostatnia wiadomość - niestety wzrasta w Niemczech dobowa liczba  zachorowań na covid-19, co gorsze- wzrasta niestety i śmiertelność.  Ma wejść również nowy przepis- w każdej samochodowej apteczce mają być dwie maseczki FFP2 oraz ma wzrosnąć wysokość mandatów za nieprzestrzeganie przepisów drogowych. 

Na ten sam pomysł wpadli również w Polsce- podobno mandaty mają być jeszcze przed końcem tego roku w wysokości od 1000 do 5000 złotych - no trzeba przecież jakoś podreperować  budżet na te 500+ i inne plusy i dodatki. Bo wiecie - ci co są adresatami owych "plusów" zupełnie nie kojarzą, że pieniądze które dostają to zrzutka  całego społeczeństwa, bo żadne  państwo nie ma własnych pieniędzy.

A na weekend do posłuchania:



Miłego weekendu Wszystkim!!!!


środa, 29 września 2021

Pamiętacie film o Greku Zorbie?

 Przeglądając dziś prasę niemiecką dopiero teraz wyczytałam wiadomość, że 2 września tego roku zmarł  w Atenach Mikis Theodorakis- miał 96 lat.  Był kompozytorem i politykiem.

Skomponował muzykę do pięciu oper, ośmiu baletów, komponował muzykę kameralną,  utwory symfoniczne, kantaty i oratoria . Był  również kompozytorem ponad 100 piosenek, komponował też muzykę filmową, hymny, między innymi hymn na rozpoczęcie Olimpiady w Grecji.

Theodorakis nie dzielił  muzyki na poważną i rozrywkową- wg Niego muzyka  mogła być tylko dobra lub niestety zła.

Znalazłam na YT "Złotą kolekcję" muzyki Theodorakisa, więc posłuchajcie:


 Smutno mi, znów odszedł ktoś, z kim mi się kojarzy moja młodość.


poniedziałek, 27 września 2021

Zupełnie nie zaplanowany.......

                                                   ..........wypad do parku. 

Tak się  jakoś składa, że jesteśmy rodziną, która hołduje  planowaniu. Na ten weekend  nie mieliśmy nic zaplanowanego w sensie wypadu poza domowe pielesze, więc spędziłam leniwe przedpołudnie  i gdy  szykowałam dla siebie lunch  zatelefonowała do mnie córka, że właśnie wpadli na pomysł, by pojechać do parku, w którym jeszcze nigdy nie byli, choć mieszkają w Berlinie już 8 lat. 

Bo park jest daleko, bo dojazd komunikacją miejską mówiąc wytwornie  uciążliwy bo trzeba się ze 3 razy przesiadać a poza tym pogoda się zrobiła  piękna, ma być 25 stopni ciepełka, więc może bym z nimi tam samochodem pojechała. I jeśli tak, to  za godzinę po mnie podjadą. I choć mój stary hyundai getz nie jest wytwornym samochodem, to na jeżdżenie po Berlinie i okolicach zupełnie wystarcza i ma  "getzunio" jedną zaletę- jest po prostu nieduży i zaparkuje  tam, gdzie się żadna "porządna, markowa bryka" się nie zmieści, co w pełni docenia mój  zięć. Wnuki mniej. Poza tym  getz jest samochodem bezawaryjnym.

Wrzuciłam na swój wewnętrzny ruszt lunch i pojechaliśmy. Tak naprawdę to myślałam, że jesteśmy już dawno poza Berlinem, bo bardzo długo jechaliśmy kawałkiem autostrady ale to było tylko moje  złudzenie. Wpierw krążyliśmy długo i namiętnie by znaleźć jakieś miejsce do zaparkowania, bo jak to w Berlinie- znalezienie miejsca na  parkingu przypomina szukanie złotych samorodków w dopływach Wisły lub Odry- notoryczny brak takowych. Udało się na trzecim parkingu - było  właśnie  jedno, takie nieduże miejsce, w które  jadący przed nami  "prawdziwy samochód", czyli duże BMW, nawet nie usiłował wjechać, tylko na moment kierowca zwolnił i pojechał dalej.

Park  ma  bardzo dziwny kształt, bo jest "obudowany" dokładnie ogródkami działkowymi, cmentarzem i  osiedlem. Kiedyś , w latach osiemdziesiątych, urządzono w tym miejscu wystawę ogrodniczą i park jest właśnie na jej  miejscu. Niewątpliwą atrakcją jest jeziorko.  Jedną z  zatoczek jeziorka zajmują miłośnicy pływających modeli. Z przyjemnością  posiedziałam na brzegu oglądając jak się chłopcy w wieku 50+ pięknie  bawią pływającymi  modelami:





Siedziałam, przyglądałam się modelom, ludziom i słuchałam muzyki country, która dobiegała z pobliskiej estrady na drugim brzegu zatoczki , którą przemierzały wzdłuż i wszerz pływające modele. Pływała też jedna kaczka, łyska, na której pływajace modele nie robiły żadnego wrażenia, ale z daleka marnie się prezentowała w smartfonie, więc nie mam jej portretu.

Potem poszliśmy obejrzeć różne rośliny  dekoracyjne - fotki poniżej.


Nie mam zupełnie pojęcia dlaczego ktoś ochrzcił te maluteńkie kwiatki  "Czajkowski"



                       Zwróćcie , proszę, uwagę na nazwę tych białych róż- jest na  tabliczce.


A to jedna z dwóch fontann - ta  jest co prawda nieczynna, ale jest dobrze oświetlona.Ta, która była czynna - była w głębokim cieniu i fotka nie udała mi się.


                          Te róże mnie zachwyciły - one mają złociste płatki pod spodem 


                             I dawno nie widziałam tak równiusieńko uformowanego żywopłotu


                                                 Kwitnąca trawa też mi się bardzo podobała.





I moje ulubione  drzewko - klon japoński w dwóch wersjach - młodszej, wyglądającej  jak krzew i starszej- już uformowane drzewo.

I jeszcze tylko:

  rzut oka na "filary" mostu przerzuconego nad zatoczką jeziorka, oraz dwa zerknięcia na  jeziorko. 

 

                             Ta dziwna budowla po drugiej stronie jeziorka to restauracja


A i jeszcze coś- kiedyś po terenie parku kursowała mini kolejka wąskotorowa, niestety część szyn uległa uszkodzeniu, a teraz już nikt nie produkuje takich mini szyn do mini kolejki. A szkoda.

W drodze do domu wstąpiliśmy na super-hiper lody w Steglitz - wybrałam dla siebie marcepanowe i czekoladowe z kawą. Mogłabym je  zjadać codziennie. Pal nędza ewentualne przytycie!

Jak na moje ostatnie  dolegliwości to strasznie  się złaziłam po tym parku i z trudem wygramoliłam się pod swoim domem z samochodu. Ale warto było! I pogoda była super i park naprawdę piękny.

Miłego nowego tygodnia  dla Was, może wraz z taką muzyką w tle:






niedziela, 26 września 2021

U mnie dziś wybory

 

Znalazłam w skrzynce  pocztowej cały plik kartek, bo oprócz głosowania do Bundestagu jest też głosowanie  do władz  municypalnych Berlina a jako mieszkanka Berlina  mam prawo oddania w tej sprawie głosu.  

Jeśli to kogoś dziwi, to  już wyjaśniam: jako obywatelka  kraju należącego do Unii Europejskiej mam prawo bez żadnych pozwoleń zamieszkać w każdym jednym  mieście lub wiosce kraju należącego do tejże Unii. Oczywiście wtedy muszę być  w danym miejscu zameldowana. A zameldowana jestem. Zagłosowałam na  kandydatów dość młodej   partii proeuropejskiej. Mają ciekawy program, głównie polegający na tym, by czerpać dobre wzorce prawne i praktyczne od krajów  zrzeszonych w Unii Europejskiej. 

Bo po co walić  głową w mur i rwać włosy z głowy myśląc jak  coś zrobić, skoro są miejsca w Europie, w których   problem, nad którego rozwiązaniem  my się jeszcze zastanawiamy, został już skutecznie rozwiązany. I, co ważne- możemy się dobrze przyjrzeć jak to działa w innym kraju, zobaczyć plusy i minusy danego rozwiązania i jeśli nam się podoba, to możemy takie rozwiązanie wprowadzić w swoim kraju.  A czy ktoś z Was wie, że taka proeuropejska partia istnieje i w Polsce? Ma nazwę Unia Europejskich Demokratów, jej przewodniczącą jest pani Elżbieta Bińczycka.  

Jak widzicie  na dołączonej fotce pogodę mam  dziś piękną i bez obrzydzenia wybiorę się na jesienny spacerek.

Wyczytałam dziś, że rządowi polskiemu  nie zabraknie zapewne pieniędzy na wszelkie "plusy", bo mają drastycznie wzrosnąć mandaty za przekraczanie dozwolonej prędkości i ogólnie za  naruszanie  przepisów Kodeksu Drogowego. Krótko mówiąc cennik wykroczeń przewiduje  mandaty od 1000,00 złotych polskich do 5000,00 tychże. A punkty karne będą usuwane z rejestru dopiero po 2 latach od zapłacenia mandatu lub grzywny nałożonej przez sąd.   I te przepisy wejdą w życie jeszcze w tym  roku. Na pociechę- tu też koszą mandatami całkiem  dziarsko. W mieście wystarczy o 5 km przekroczyć dozwoloną prędkość i 15 € nam wylatuje z kieszeni.  A zdjęcia  lepsze jakościowo niż u fotografa.

 

A tu coś do posłuchania i obejrzenia. Żałuję, że nie byłam na tym koncercie.


Miłej niedzieli Wszystkim!!!


środa, 22 września 2021

Dziś jest.......

                         ........ równonoc jesienna. Wieczorem, o godz. 21,21 Słońce   przejdzie w znak Wagi.

Byłam już kilka razy pytana jak sobie daję radę finansowo dysponując polską emeryturą i spotkałam się z oceną, że zapewne mam bardzo wysoką emeryturę.  Więc, jak to pięknie czasem niektórzy formułują, "wychodząc  zapotrzebowaniu społecznemu na przeciw"  , postanowiłam ten post poświęcić  zagadnieniom finansowym.   Tu muszę kilka  osób rozczarować - nie mam wysokiej emerytury, ale mam tzw. "oszczędności" i jak na razie  jakoś mi starcza. Nie wiem tylko na jak długo, bo nie da się ukryć, że wszystko podrożało. W sierpniu, w stosunku do ubiegłego roku  ceny wzrosły o 3,9%, a złotówka jest coraz mniej warta.

Po przyjeździe do Niemiec , tak mniej więcej po 3 miesiącach ze zdziwieniem stwierdziłam, że w przeliczeniu na złotówki to na jedzenie wydajemy w skali miesiąca mniej więcej tyle samo co w Polsce. Liczyliśmy to gdy jeszcze  żył mój mąż. Żeby było śmieszniej, to artykuły, które w Polsce  wydawały mi się  b. drogie tu do drogich nie należały, np. owoce typu banany, pomarańcze itp. Poza tym były dostępne  cały rok. Druga sprawa - ceny są zróżnicowane zależnie od tego w jakiej "sieciówce" jest dany sklep. Najbliżej domu  mam sieć  EDEKA, która ma nieco wyższe ceny,  do LIDLa mam około półtora km, do sieciówki ALDI- NORD, prawie kilometr. Wiem, że jest jeszcze cała masa  innych sieciówek, ale te mam po prostu blisko, do innych musiałabym jechać  samochodem lub metrem.

Zapewne wiecie,  że Niemcy to "zlepek klepek", czyli dobrowolne zrzeszenie Krajów Związkowych  (Landów) plus tereny odzyskane po rozwiązaniu tworu zwanego Niemiecka Republika  Demokratyczna. A trzy miasta - Berlin, Hamburg i Brema  są  miastami wydzielonymi, na prawach Landu.  W związku z tym zarządzanie  krajem jest dwutorowe - część przepisów obowiązuje wszystkie Landy w tym samym stopniu - są to przepisy Federalne a poza tym każdy z Landów ma swego Premiera i stosuje całą masę własnych przepisów, które oczywiście nie mogą być  sprzeczne z przepisami Federalnymi. W związku z tym różnią się w Niemczech i wynagrodzenia i ceny. 

Poszperałam w necie i wyszukałam zarobki niektórych grup osób zatrudnionych w Niemczech- są to  średnie  zarobki brutto w skali rocznej, oczywiście podane w Euro.

Lekarze naczelni -196300,-     Starsi  lekarze  -  121700,-

W innych  branżach:

specjaliści i menadżerowie -  43200,-|  kontrola i zarządzanie sprzedażą -      94794,-

zarządzający branżą informatyczną  -  88610,-  | menedżer handlowy   -  90661,-

zawodowy kierowca  -   28436,- ;    personel pielęgniarski - 28002,-;

asystentka stomatologiczna -27993,-  ; | kucharz  - 27195,- |  Kasjer- 26572; | recepcjonista - 25372.-

Generalnie średnia miesięczna zarobków netto w  2020 roku  wyniosła  2.583,75 Euro, a średnia wydatków 2448,-€ miesięcznie. I tu uwidoczniły się różnice, bo np. w Hesji średnia wydatków to było 2773,- €, a w Saksonii wynosiły one  tylko 1962,-€

Średnio na czynsz wydaje się w Niemczech 668,-€, na energię 156,-€ Ale czynsz w Bawarii to średnio 716,-€, a w Saksonii 499,-€.

W Berlinie  na art. spożywcze i napoje  bezalkoholowe wydaje się  średnio 246,-€ miesięcznie,(ja wydaję od 120 do 150 €, bo się rozpieszczam) a na to samo wydają w Hesji 316,-€. Na  komunikację w Berlinie wydaje się średnio co miesiąc 65€, co i tak wynosi mniej niż pokonywanie  takiej samej trasy własnym samochodem. Jest notoryczny brak miejsc do parkowania a parkingi drogie,  mandaty za zaparkowanie nawet 5 minut dłużej niż opiewał wykupiony bilecik zatknięty w widocznym miejscu- dotkliwe. Często miałam wrażenie, że  kontrolerzy sprawdzają  parkingi co 10, 15 minut.

Znalazłam stronę  https://pl.traveltables.com/country/germany/city/berlin/cost-of-living/#cat-6. gdzie możecie popatrzeć na ceny w Berlinie, w różnych  dziedzinach wydatków- ceny są podane w złotówkach. Nie wiem tylko, czy długo to będzie aktualne, bo niestety złotówka  spada na  pysk. Kurs kantorowy odrobinę korzystniejszy od kursu NBP , ale to problemu nie  rozwiąże. Ale ja i tak nie mam do czego wracać - nie mam już w Polsce żadnej bliskiej rodziny.

Miłego wszystkim!