Wreszcie, nareszcie mam i ja- kameę z muszli. Poprzednie trafiały w inne
niż moje ręce.
A ta oczywiście robiła się w ślimaczym tempie- wprawdzie dość szybko ją
oprawiłam, za jakiś czas zrobiłam "sznur", który dziś sprułam i dziś, mając
jakiś "przebłysk" uplotłam sznurek ściegiem siateczkowym. Zawsze pracuję
niesystematycznie, wiecznie robię po kilka robótek, po prostu jestem
wielce nieskoordynowaną osobą. A kamea wygląda tak:
Muszę się zabrać za oprawę plastra agatu. Prawdę mówiąc nie lubię
oprawiania plastrów, ale może jakoś mi się uda.
Kamea z muszli... Na obrazku nie bardzo widać. To naprawdę muszla?
OdpowiedzUsuńTak Zgago, muszla. Kupiłam sobie jeszcze jedną rzecz z muszli - kwiat i robię naszyjnik. który wymaga ode mnie anielskiej cierpliwości, a przecież ja jestem choleryczka.Może za kilka tygodni go zrobię???
UsuńMiłego, ;)
Powiem Ci szczerze, że ja z reguły nie noszę biżuterii (wyjątkowo łańcuszek)
OdpowiedzUsuńAle to jest po prostu PIĘKNE!:))
Ponieważ nie lubię nosić "prawdziwej" biżuterii, przyzwyczaiłam się do noszenia właśnie takiej, sztucznej. Sztuczna, ale nie plastikowa, bo są to kamyki naturalne i małe, szklane paciorki.
UsuńMiłego, ;)
Bardzo piękny naszyjnik.Pięknie oprawiona kamea,a sznur to jaką techniką zrobiłaś? Jak inaczej można nazwać technikę siateczkową? Może ją znam , ale pod inną nazwą? Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńW jednej z książek jest to określone jako "ścieg siateczkowy, poziomy". Przekształcenie tego w tubę, znalazłam w necie na stronie: www.angelfire.com , w zakładkach nt. różnych technik. Jest to bardzo prosta technika, ale musi być wybrany jeden kolor koralika "stały", który służy do "zawieszania" następnego rzędu.
UsuńZasadniczo robi się taki sznur dwoma kolorami, ale ja zrobiłam trzema.
Miłego,;)
Jestem dociekliwa, czy to jest spirale russa pleciona igłą i nitką?
OdpowiedzUsuńIgła i nitka tak, ale to nie rosyjska spirala.Tym ściegiem można zrobić np. naszyjnik siatkowy lub ozdobić brzeg jakiegoś ciuszka.W sumie proste jak budowa cepa, więc lubię to robić.
UsuńPiękna.
OdpowiedzUsuńTonko, dziękuję.Ta muszla sama z siebie jest już piękna.
UsuńMiłego, ;)
Bardzo widowiskowa rzecz;-)
OdpowiedzUsuńAnko, bo ta muszla jest piękna, ot cała tajemnica.
UsuńMiłego, ;)
Ależ z Ciebie zdolna dziewczyna! Gratuluję.
OdpowiedzUsuńGdybyś miała ochotę i wolną chwilę, to zapraszam do siebie, bo dzisiaj 2-gą część o fachowcach ocieplajacych budynek wrzuciłam. Pozdrawiam serdecznie.
Stokrotko, ja już nie wyrabiam z blogami Onetu- komentowałam u Ciebie post o Pytalskim i Onet, z głodu pewnie, go zeżarł, nie było w nim niekulturalnych wyrazów, naprawdę. Dziś, gdy zajrzałam do Ciebie Onet napisał komunikat, że nic blogowi nie jest,ale go nie pokazał. Masakra jakaś.Wiesz, fachowców od ocieplana obdarzam złym słowem na okrągło, patrząc na te nasze ocieplone budynki.
UsuńMiłego, ;)
Wiem Anabell, wszyscy mamy na Onecie te problemy - to jakiś koszmar jest. Chyba się wreszcie wyniosę stamtąd. Ciągle mnie konserwują i jakoś nie widać poprawy. Dziękuję Ci bardzo. Ale zaglądaj proszę, bo będzie 3-cia część fachowców. :-)
UsuńIvo, dziękuję;)))
OdpowiedzUsuńNivejko, dziekuję. Wreszcie mam dla siebie, niczym ten przysłowiowy szewc:)))
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Mamonku, rozpieszczasz mnie.Albo wejdż na www.angelfire.com i poszukaj w zakładkach nt. technik, albo Ci podeślę ksero tego. No pewnie,że trzeba jakiś długi "posiad" zorganizować. W środę się dowiem pewnie coś na temat nowej serii w CKR, mam wizytę u ortopedy.
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Plaster z agatu? To czekam niecierpliwie.
OdpowiedzUsuńKamea piękna :)))
Ano, plaster agatu.Wychyliłam się,że mam taki, niebieski i....już taka jedna przestępuje z nogi na nogę,żebym tylko go oprawiła.
UsuńTa kamea już dawno za mną chodziła- poprzednią sprzątnęła mi własna córka.
Miłego, ;)
Nawet nie podejmuję się analizować techniki jaką to cudeńko zrobiłaś.Jest przepiękny.Tylko mi jakoś Kochana nie pasuje ten tytuł Twojego bloga do tego co oglądam.Jest bardzo niesprawiedliwy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Juto,od strony roboczej wygląda to tak: muszla jest przyklejona do podkładu i obszyta koralikami.Potem podszyłam spód skórką i zrobiłam sznurek z koralików.Na końcu zrobiłam bardzo zwykłe zapięcie. I to wszystko.
UsuńPrzyznam Ci się,że gdy oglądam różne koralikowe cuda, to wpadam w kompleksy, no ale tamte robią to głównie na sprzedaż, a ja nie- ja robię, bo lubię.Podobno połowa sukcesu "czegoś pisanego" to dobry tytuł:)))))
Miłego, ;)
Coś ściemniasz z tą choleryczką. Takie cudeńka wymagają łagodnego podejścia i taka sobie Ciebie wyobrażam. Róża z muszli? Jakoś klejona?
OdpowiedzUsuńJaskółko, ogromnie się mylisz, choć rzeczywiście mocno złagodniałam z wiekiem. Koledzy męża zawsze uważali,że jestem "siekiera", bo raczej niczego nie obwijałam w bawełnę i często coś niemiłego lapnęłam. Z czasem doszłam do wniosku, że szkoda nerwów i tak świata nie zmienię.Ten kwiat to nie jest róża, to jakiś pięciopłatkowiec, nieznanego mi gatunku. Ale wygląda niezle.Kształt kwiatu jest wycięty z muszli, płatki i środek "wyryte".
UsuńPrzypomniałaś mi, że mam jeszcze do wykończenia różę, z bursztynu. Muszę ją jeszcze trochę podrasować, czyli uwolnić z nadmiaru bursztynu. Żmudna robota, bo nigdy nic nie robiłam z bursztynu.
Miłego, ;)