drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Stara......

.......ale zdrowa- tak o mnie mówi tutejsza  lekarka  rodzinna. Nie  chcę być  niemiła, ale ta pani jest z całą pewnością w wieku bardzo  zbliżonym  do mojego.

Wczoraj,  z racji mojego dzisiejszego osobistego święta, byłam z córką w Theater am Potsdamer Platz na występach  kanadyjskiego Cirque du Soleil ALIZE.

Być może niektórzy z Was  mieli możliwość oglądać ten program w Polsce, bowiem ten zespół występował w 2023 roku w Gliwicach i w gdańskiej  ERGO Arenie.

Osobiście  nigdy  nie  lubiłam cyrku i bardzo  rzadko bywałam - bo żal mi było w równym  stopniu występujących tam zwierząt i ludzi i  zupełnie  nie  mogłam  zrozumieć  co jest  śmiesznego w widoku człowieka, który  dla  rozbawienia widzów potyka  się  teatralnie o własne  nogi , sam się z tego śmieje a widzowie  rechoczą niczym żaby w stawie.

Ale z wczorajszego występu tego niezwykłego cyrku wyszłam oczarowana- po pierwsze jest to cyrk, w którym nie występują zwierzęta. Po drugie - sprawność fizyczna  artystów - zapierająca  dech w piersiach, poza tym współgrające  z całością stroje  artystów, dekoracje, inscenizacja. Jedyny mankament- cena biletu 60,00 Euro. 

  

 

 

8 komentarzy:

  1. Widziałam tylko fragmenty w TV i robi ogromne wrażenie,ale cena osłabia 🤔
    Obyś więc nadal była zdrowa!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. No i z racji ceny zapierającej dech w piersiach ten spektakl stał się dla mnie prezentem urodzinowym - byłyśmy tylko my dwie, a potem męska część rodziny po nas przyjechała i pojechaliśmy do restauracji na kolację. Ale pomimo tej szokującej nieco ceny sala była wypełniona po brzegi . Z tym, że rozumiem tę cenę - wszystko było typu "prima sort" - dopracowana scenografia, kostiumy z dobrych materiałów i tak czyste jakby pierwszy raz założone i w ogóle ten program wymaga bardzo dobrego i bardzo sprawnego zaplecza technicznego a to jednak sporo kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak rozumiem, to osobiste święto to Urodziny. Wszystkiego najpiękniejszego. Gdy byłam dzieckiem, ojciec często prowadzał nas do cyrku. Zawsze się bałam, że te lwy czy tygrysy przewrócą ogrodzenie i zacznie się rzeź jak w "Quo vadis", a mój ojciec na Ursusa nie wyglądał. Pantomima moim zdaniem, to najtrudniejsza forma scenicznego wyrazu, dlatego bardzo podziwiałam klaunów. Serdeczności przesyłam, a lekarką się nie frasuj, bo należy do tych, "co cudze pod lasem, a swojego pod nosem nie zobaczą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to były moje urodziny i tyle w nich "10" że aż strach na głos je odczytywać, choć po cichu też to mało wesołe.Dziękuje za życzenia, oby się spełniły.

      Usuń
  4. Nigdy nie lubiłam cyrku. Do tego stopnia, że płakałam na głos jak widziałam bicie zwierząt aby pokazały jakąś sztuczkę.
    Raz jeszcze Aniu wszystkiego najwspanialszego Ci życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciągu swego już dość długiego życia to byłam w cyrku ze 3 razy, z tym, że jeden raz to były tam występy nie cyrkowców a....łyżwiarzy. A jeden raz to się ogromnie bałam, że cała widownia się rozpadnie, bo przez całkiem szerokie szpary w deskach podłogi widać było podłoże. Na występach przy publiczności nigdy zwierzaki nie są bite, ale one reagują posłuszeństwem słysząc trzask bicza i to może świadczyć o tym, że bywają bite. A kiedyś oglądałam program o tresurze i tam twierdzili,że biciem to żadnego zwierzaka się nie wytresuje, ale ulubionymi smakołykami to się udaje. I jeśli zwierzak pokocha tresera to naprawdę wykona każde polecenie.

      Usuń
  5. Ucieszyl mnie Twoj wpis bo bedac taka nie lubiaca cyrku cale zycie myslam ze jestem jakims ludzkim dziwakiem.
    Nawet bedac dzieckiem zamiast zachwytu odczuwalam zal dla zwierzat a klownow sie wrecz balam bo dla mnie byli jakimis zdeformowanymi osobami.
    Cirque du Soleil widzialam moze 18lat temu gdy jeszcze corka mieszkala w Miami i ten podobal mi sie bo nie bylo w nim zwierzat tylko czysty pokaz tego co ludzie potrafia.
    Dodam ze dzieki temu iz odwiedzalam corke w Miami mialam okazje byc na koncercie Trzech Tenorow - Pavarotti, Carreras, Domingo. Wspominam o tym bo ten koncert zrobil na mnie niezapomniane wrazenie.
    Na szczescie cyrki robia sie coraz mniej popularne i cieszy mnie to ze wzgledu na zwierzeta.
    I zastanawia czasem jak to jest ze mialy zawsze wytresowane pieski a kotow nie co moze znaczy ze koty nie pozwalaja sie tresowac?
    Swietnie ze dostalas tak wspaniala ocene od doktora - tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  6. Córka twierdzi,że ja po raz pierwszy widziałam ten cyrk właśnie mniej więcej 20 lat wcześniej w TV i wtedy jej napisałam,że do takiego cyrku to mogłabym chodzić codziennie i dlatego mnie na ten spektakl zaprosiła. Myślę, że skoro można wytresować te duże koty jak lwy lub tygrysy to może i domowego kota można by czegoś nauczyć. Ale być może to za mało efektowne gabarytowo (bo jednak małe) stworzenie by występowało w cyrku.Osobiście nie przepadam za kotami w mieszkaniu, jak dla mnie są za mało komunikatywne. Tu przed rozpoczęciem szlajał się przez chwilę po scenie klown i robił głupie miny i....oczywiście publiczność biła mu brawo a ja pomyślałam, że będę musiała "robić dobrą minę do złej gry", ale na szczęście to chyba było podkreślenie, że to jest cyrk, a nie zwykły spektakl teatralny. Koncert Trzech Tenorów na żywo - zazdroszczę Ci tego!!!! Podobno teraz coraz więcej cyrków przestaje tresować zwierzaki. No i bardzo dobrze. Co do stanu zdrowia- to chyba prawda, że stan naszego zdrowia w 85% zależy od.....tego co jemy, ewentualnie od tego czego nie jemy.

    OdpowiedzUsuń