drewniana rzezba

drewniana rzezba

niedziela, 26 lipca 2026

Chrzest bojowy- przeszłam

 Zacznę  dziś od słów, którymi nie  powinno się  zaczynać  żadnej opowieści, czyli:  ............"no więc" już pospacerowałam  sama  z rollatorem. I nawet zrobiłam  zakupy w  sklepie. Jedno co jest pewne, to fakt, że będę  musiała  robić zakupy 2 razy w  tygodniu a nie tak jak  dotychczas tylko w czwartki - po prostu  moja dotychczasowa torba  zakupowa z kółkami była  duża i bez problemu mieściło się w niej wszystko to co kupowałam na  cały tydzień. I ciągnięcie  jej nie  sprawiało mi problemu, bo kółka  były  dostatecznie  duże, by bez najmniejszego problemu pokonywać nawet  spore  krawężniki, a  w moim budynku pół piętra po schodach w  dół.  Bo w "moim" budynku winda  zatrzymuje  się na półpiętrach - to bardzo stary budynek, zbudowany w roku 1900 i wtedy nie  miał  windy. W ramach rewitalizacji jest winda, ale  zewnętrzna, więc wyjścia z niej zostały utworzone na  półpiętrach. I ja  zawsze gdy do niej chcę  się dostać lub  z niej wyjść to mam do swego mieszkania pół piętra w dół. I naprawdę  nie jest to problem. W ramach rewitalizacji budynek ma centralne  ogrzewanie, kiedyś  były tu piece. Niestety  ciepła  woda  w kranie to efekt term przepływowych i oczywiście  to obciąża  domowy  budżet. No ale coś za coś - mieszkania mają wysokość 3,5 metra a nie  2m z niedużym kawałkiem jak w  betonowych budynkach  z "wielkiej płyty". Kiedyś  te   mieszkania  miały  wysokość 4 m, ale  w ramach rewitalizacji budynku zostały obniżone i sufity  są podwieszane, czyli  pomiędzy moim  sufitem a podłogą tych co mieszkają  wyżej jest pół metra "luzu". I widziałam to na własne  oczy, gdy ze dwa lata wcześniej  u sąsiadów nade mną trzasnęła rura i mnie  zalali. I nie  była to wina sąsiadów, ta  rura była u nich w murze, więc nie  mieli nawet  bladego pojęcia, że u  mnie się leje  woda. No a potem ze trzy tygodnie miałam w łazience "ustrojstwo", którego rura  z ciepłym nawiewem była wetknięta  w ową wolną przestrzeń, a u  mnie  w łazience  stał miernik wskazujący jaki jest poziom "suchości" w owej wolnej przestrzeni.

A pogodę mam dziś dziwną - bo jest 24 stopnie  ciepła, niebo równomiernie  sine i jest  w 40% możliwe, że  zacznie  coś  z nieba kapać.  Tak naprawdę  to mnie  rozbrajają te komunikaty meteo, bo zawsze  podają w ilu procentach  jest możliwe, że będzie jednak padać  deszcz. No i  poza  tym  tu każda  dzielnica  ma własną  zapowiedź pogody, więc ja  czytam tylko to co dotyczy "mojej" dzielnicy. A mieszkam niestety w rozległej dzielnicy i to blisko granicy z  sąsiednią, więc mam  zawsze  szansę  że ta prognoza  może nie być w 100% dokładna. No i właśnie  "przelatuje" jakiś  drobny  deszcz.

No to mam  tylko jedną  prośbę do pogody- żeby jutro nie padało, bo jutro zaczynam  rehabilitację  a muszę na  nią dotrzeć per  pedes i oczywiście będę z "chodzikiem" więc trzymanie  parasolki raczej jest  nierealne.

Miłego Wszystkim!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz