ludzi. Może dlatego, że chwilami nie rozumiem samej siebie?
"Pobiegałam" po różnych blogach i zastanawiam się, dlaczego ludziom
tak zwyczajnie brak odwagi i konsekwencji. Dlaczego ktoś, dla kogo
święta BN są synonimem niepotrzebnych wydatków i zamieszania ulega
presji i tak samo "wydaje i szaleje", zaprasza na wspólne obżarstwo tych,
na których patrzeć nie może? I doszłam do prostego wniosku - bo niemal
każdy boi się opinii sąsiadów, znajomych, rodziny. Dla mnie to bardzo
frustrujące, że tak bardzo ważne jest dla niektórych "co ludzie powiedzą"?
Sama na sobie przećwiczyłam , że nie łatwo jest postępować inaczej niż
wszyscy, ale naprawdę nie jest to niemożliwe. Nie wykluczam, że gdybym
żyła w średniowieczu byłabym potępiona i....zlikwidowana.
****
Przeczytałam napisany przez Rosamundę Lupton thriller pt. "Siostra".
Podobno bestseller brytyjskiego Amazona, a do tego jest to debiut
literacki tej pani. Ciut mroczne i jestem pewna, że po tej książce nasilą
się protesty przeciwko przeróżnym badaniom naukowym.
****
Zaczęłam wczoraj fizykoterapię w CKR na Ursynowie. To był dobry
pomysł , żeby przepisać się tu z Konstancina. Nie muszę wydawać
na benzynę, w 15 minut jestem na miejscu, zabiegi zajmują mi raptem
30 minut. Najbardziej jestem zachwycona prądami interferencyjnymi.
Mogłabym cały dzień leżeć podłączona do tego ustrojstwa. Zaraz po
tym zabiegu mam laser, a na zakończenie krio-nawiew. Przystanek
autobusowy jest pod samą przychodnią, powrót to drugie15 minut.
****
Muszę się zmobilizować - wczoraj okazało się, że mam do skończenia
kilka wisiorów, dwa naszyjniki , ten bursztyn i oczywiście dzianinkę.
Czarno to widzę przy tym bólu barku. Klikanie w klawiaturę też mi
zle idzie, ale nie mam problemu, by "pisać na raty". Ale robienia
biżu na raty jakoś sobie nie wyobrażam. Może mam za małą wyobraznię?
drewniana rzezba
wtorek, 3 stycznia 2012
piątek, 30 grudnia 2011
249. Sylwestrowo?
Po wielu latach badań i doświadczeń, doszłam do epokowego
odkrycia - jeżeli chcecie czuć się w kolejnym roku lepiej niż
w minionym to... UWAGA...
nie róbcie żadnych noworocznych postanowień z gatunku:
*wreszcie poćwiczę angielski/chiński/ hiszpański,
*schudnę, co najmniej 2 rozmiary odzieżowe,
*będę miła dla teściowej/tej zołzy z przeciwka/szwagierki,
*będę regularnie ćwiczyć, pływać, chodzić na spacery,
*tu możecie wyliczyć inne postanowienia, które usiłowaliście
wcielić bezskutecznie w życie .
Niczego sami sobie nie obiecujcie, bo potem świadomość tego,
że z przeróżnych względów nic z tych postanowień nie wyszło,
będzie Was ugniatała niczym ostry kamyk w bucie. Życie dostarcza
nam dostatecznie dużo niemiłych doznań, więc po co ten dodatkowy
stres??? Ale marzyć możecie.
A gdy będziecie spełniali Noworoczny Toast, pamiętajcie, proszę, że:
Wszystkim Odwiedzającym życzę
by spełniły się ich plany i marzenia,
nawet te pozornie nierealne i szalone.
odkrycia - jeżeli chcecie czuć się w kolejnym roku lepiej niż
w minionym to... UWAGA...
nie róbcie żadnych noworocznych postanowień z gatunku:
*wreszcie poćwiczę angielski/chiński/ hiszpański,
*schudnę, co najmniej 2 rozmiary odzieżowe,
*będę miła dla teściowej/tej zołzy z przeciwka/szwagierki,
*będę regularnie ćwiczyć, pływać, chodzić na spacery,
*tu możecie wyliczyć inne postanowienia, które usiłowaliście
wcielić bezskutecznie w życie .
Niczego sami sobie nie obiecujcie, bo potem świadomość tego,
że z przeróżnych względów nic z tych postanowień nie wyszło,
będzie Was ugniatała niczym ostry kamyk w bucie. Życie dostarcza
nam dostatecznie dużo niemiłych doznań, więc po co ten dodatkowy
stres??? Ale marzyć możecie.
A gdy będziecie spełniali Noworoczny Toast, pamiętajcie, proszę, że:
Wszystkim Odwiedzającym życzę
by spełniły się ich plany i marzenia,
nawet te pozornie nierealne i szalone.
czwartek, 29 grudnia 2011
248. Takie tam...
drobiazgi. Wspominałam niedawno, że zakupiłam nowe kamyki, między
innymi sugilit. No i wydłubałam z nich takie coś, czyli naszyjnik i
bransoletkę. Te małe, szarawe to koraliki toho, w kolorze tanzanitu.
Idzie mi to jakoś wolniutko, bo mi się przyplątało zapalenie prawego
stawu barkowego. Już kiedyś miałam, nie sądziłam, że znów się odezwie.
Poza tym niedługo mój starszy wnuczek kończy 3 lata, więc oprócz
wysłanych już zabawek zrobiłam dla niego kartkę z życzeniami.
Musiałam zrobić sama, bo nigdzie nie było kartki urodzinowej dla
3-latka. Były z okazji 18-tek lub 50-tek. Tło dostało koloru już
po "obfoceniu", gdy już napisaliśmy życzenia. I wygląda to tak:
Kartka jest przestrzenna i są to zwierzątka, które mały lubi.
Zabrałam się też za dzierganie, ale jakoś też mi nie idzie, przez ten bark.
Najzabawniejsze, że nawet nie wiem jeszcze jaki fason tego zrobię. Na
razie robię plecy. A włóczka to mikrofibra. A wygląda to tak:
A dziś upiekłam ciasteczka noworoczne, kruche. Roboty mało, a pyszne.
Jeśli macie ochotę, to bez trudu zdążycie je zrobić w sobotę rano.
Składniki:
220 dag miękkiego masła, pół szklanki cukru, 2 łyżki mleka, 1/2 łyżeczki
soli, 1 cukier waniliowy, pół szklanki rodzynek lub żurawin, pół szklanki
posiekanych dowolnych orzechów, dwie i pół szklanki mąki.
Wykonanie:
Utrzeć masło z cukrem, dodać mleko, cukier waniliowy, sól, stopniowo dodać
mąkę i resztę składników. Wyrobić szybko ciasto, uformować dwa wałki.
Każdy wałek zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki ( ja
wstawiam do zamrażalnika na 1 godz.). Po tym czasie pokroić ciasto na
cienkie plasterki, 4-ro milimetrowe. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec 12 minut, gdy
już zbrązowieją krawędzie ciastek należy je wyjąć z piekarnika.
Ja zrobiłam z żurawinami. Są niestety bardzo pyszne. Smacznego życzę!
innymi sugilit. No i wydłubałam z nich takie coś, czyli naszyjnik i
bransoletkę. Te małe, szarawe to koraliki toho, w kolorze tanzanitu.
Idzie mi to jakoś wolniutko, bo mi się przyplątało zapalenie prawego
stawu barkowego. Już kiedyś miałam, nie sądziłam, że znów się odezwie.
Poza tym niedługo mój starszy wnuczek kończy 3 lata, więc oprócz
wysłanych już zabawek zrobiłam dla niego kartkę z życzeniami.
Musiałam zrobić sama, bo nigdzie nie było kartki urodzinowej dla
3-latka. Były z okazji 18-tek lub 50-tek. Tło dostało koloru już
po "obfoceniu", gdy już napisaliśmy życzenia. I wygląda to tak:
Kartka jest przestrzenna i są to zwierzątka, które mały lubi.
Zabrałam się też za dzierganie, ale jakoś też mi nie idzie, przez ten bark.
Najzabawniejsze, że nawet nie wiem jeszcze jaki fason tego zrobię. Na
razie robię plecy. A włóczka to mikrofibra. A wygląda to tak:
A dziś upiekłam ciasteczka noworoczne, kruche. Roboty mało, a pyszne.
Jeśli macie ochotę, to bez trudu zdążycie je zrobić w sobotę rano.
Składniki:
220 dag miękkiego masła, pół szklanki cukru, 2 łyżki mleka, 1/2 łyżeczki
soli, 1 cukier waniliowy, pół szklanki rodzynek lub żurawin, pół szklanki
posiekanych dowolnych orzechów, dwie i pół szklanki mąki.
Wykonanie:
Utrzeć masło z cukrem, dodać mleko, cukier waniliowy, sól, stopniowo dodać
mąkę i resztę składników. Wyrobić szybko ciasto, uformować dwa wałki.
Każdy wałek zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki ( ja
wstawiam do zamrażalnika na 1 godz.). Po tym czasie pokroić ciasto na
cienkie plasterki, 4-ro milimetrowe. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec 12 minut, gdy
już zbrązowieją krawędzie ciastek należy je wyjąć z piekarnika.
Ja zrobiłam z żurawinami. Są niestety bardzo pyszne. Smacznego życzę!
poniedziałek, 26 grudnia 2011
247. Już za parę dni.....
wkroczymy w 2012 rok. Chyba każdy z nas ma cichutką nadzieję, że
będzie to rok lepszy niż ten, który się kończy. Co zabawniejsze, to taką
nadzieję ma każdy, niezależnie od tego, jaki to był rok.
Zamiłowani katastrofiści są jednak przekonani, że 21 grudnia 2012 r,
w chwili, gdy wypełni się liczący 4600 lat kalendarz Majów, nastąpi
koniec świata. W naszą piękną, błękitną planetę uderzy uderzy nie
znana jeszcze planeta Nibiru. Jak dotąd nikt owej planety nie widział,
poza Sumerami.
Ale w ubiegłym roku brytyjscy astronomowie odkryli na krańcach
Układu Słonecznego bardzo tajemnicze ciało niebieskie i nadali mu
imię Tyche. Zakwalifikowali je jako nienarodzoną planetę, bo jest to
olbrzymi obłok gazu, którego nie można zobaczyć, ponieważ nie
odbija się od niego światło, więc trochę dręczy mnie pytanie jak oni
na to wpadli. Orbita tego obiektu jest tak duża, że pojawia się on
w naszych stronach co kilka tysięcy lat. Uczeni podejrzewają, że te
sporadyczne wizyty Tyche wywołują spore zamieszanie w Kosmosie
i kto wie, czy nie spowodowały już kiedyś tak drastycznych zmian
jak przebiegunowanie Ziemi.
Osobiście bardziej stawiam na EURO 2012. A to już chyba w czerwcu.
Ale póki co, przed nami ostatnie pół nocy starego roku.
Chyba każdy zna jakieś przesądy mające pomóc przywołać lepszą
przyszłość. Nie wiem, czy to działa, bo osobiście nie próbowałam, ale
kto wie, może to pomaga? Oto te sposoby:
1. jeszcze przed 31 grudnia należy popłacić wszystkie rachunki za
odchodzący rok, pooddawać wszystkie długi. Takie postępowanie
ma nas uchronić przed brakiem pieniędzy w Nowym Roku;
2. 31 grudnia na czerwonej kartce trzeba spisac wszystkie problemy,
które nas dręczyły w ciągu ostatniego roku i spalić tę kartkę;
3. usuń z domu wszelkie popsute, zniszczone i nieprzydatne przedmioty
i ubrania;
4. jeżeli chcesz mieć zapewniony przypoływ gotówki, to koniecznie do
prawego buta wsuń banknot o jak najwyższym nominale;
5. nie nakręcaj zegara przed północą, zrób to dopiero po północy;
6. gdy wybije północ najstarsza w domu osoba powinna szeroko
otworzyć okno, by wpuścić do domu Nowy Rok i życzliwe domowe
duchy;
7. w tę noc zapomnij o diecie, jedz wszystko, ile tylko masz ochotę.
Po północy należy dodać na stół nową potrawę. A ze sprzątaniem ze
stołu nie należy się spieszyć, by nie wynieść swego szczęścia;
8. sprzątanie zacznij dopiero 2 stycznia, by wraz ze śmieciami nie
wyrzucić dobrego losu, który jeszcze się nie zdążył zadomowić.
Najbardziej przemawia do mnie 3 punkt - chyba jednak wezmę się
za porządny remanent. Nie wiem tylko, czy dotyczy to tylko
mieszkania czy i może również piwnicy. Bo tam to już tylko dziada
z babą brakuje.
Punkt 7 też brzmi niezle, tylko jakoś nierealnie w moim przypadku.
Jeśli znacie jakieś przesądy związane z tym dniem to napiszcie- ja
znam tylko tyle, a wiem, że jest ich sporo.
będzie to rok lepszy niż ten, który się kończy. Co zabawniejsze, to taką
nadzieję ma każdy, niezależnie od tego, jaki to był rok.
Zamiłowani katastrofiści są jednak przekonani, że 21 grudnia 2012 r,
w chwili, gdy wypełni się liczący 4600 lat kalendarz Majów, nastąpi
koniec świata. W naszą piękną, błękitną planetę uderzy uderzy nie
znana jeszcze planeta Nibiru. Jak dotąd nikt owej planety nie widział,
poza Sumerami.
Ale w ubiegłym roku brytyjscy astronomowie odkryli na krańcach
Układu Słonecznego bardzo tajemnicze ciało niebieskie i nadali mu
imię Tyche. Zakwalifikowali je jako nienarodzoną planetę, bo jest to
olbrzymi obłok gazu, którego nie można zobaczyć, ponieważ nie
odbija się od niego światło, więc trochę dręczy mnie pytanie jak oni
na to wpadli. Orbita tego obiektu jest tak duża, że pojawia się on
w naszych stronach co kilka tysięcy lat. Uczeni podejrzewają, że te
sporadyczne wizyty Tyche wywołują spore zamieszanie w Kosmosie
i kto wie, czy nie spowodowały już kiedyś tak drastycznych zmian
jak przebiegunowanie Ziemi.
Osobiście bardziej stawiam na EURO 2012. A to już chyba w czerwcu.
Ale póki co, przed nami ostatnie pół nocy starego roku.
Chyba każdy zna jakieś przesądy mające pomóc przywołać lepszą
przyszłość. Nie wiem, czy to działa, bo osobiście nie próbowałam, ale
kto wie, może to pomaga? Oto te sposoby:
1. jeszcze przed 31 grudnia należy popłacić wszystkie rachunki za
odchodzący rok, pooddawać wszystkie długi. Takie postępowanie
ma nas uchronić przed brakiem pieniędzy w Nowym Roku;
2. 31 grudnia na czerwonej kartce trzeba spisac wszystkie problemy,
które nas dręczyły w ciągu ostatniego roku i spalić tę kartkę;
3. usuń z domu wszelkie popsute, zniszczone i nieprzydatne przedmioty
i ubrania;
4. jeżeli chcesz mieć zapewniony przypoływ gotówki, to koniecznie do
prawego buta wsuń banknot o jak najwyższym nominale;
5. nie nakręcaj zegara przed północą, zrób to dopiero po północy;
6. gdy wybije północ najstarsza w domu osoba powinna szeroko
otworzyć okno, by wpuścić do domu Nowy Rok i życzliwe domowe
duchy;
7. w tę noc zapomnij o diecie, jedz wszystko, ile tylko masz ochotę.
Po północy należy dodać na stół nową potrawę. A ze sprzątaniem ze
stołu nie należy się spieszyć, by nie wynieść swego szczęścia;
8. sprzątanie zacznij dopiero 2 stycznia, by wraz ze śmieciami nie
wyrzucić dobrego losu, który jeszcze się nie zdążył zadomowić.
Najbardziej przemawia do mnie 3 punkt - chyba jednak wezmę się
za porządny remanent. Nie wiem tylko, czy dotyczy to tylko
mieszkania czy i może również piwnicy. Bo tam to już tylko dziada
z babą brakuje.
Punkt 7 też brzmi niezle, tylko jakoś nierealnie w moim przypadku.
Jeśli znacie jakieś przesądy związane z tym dniem to napiszcie- ja
znam tylko tyle, a wiem, że jest ich sporo.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
246. Przerwa świąteczna
Wesołych Świąt
wypoczynku, miłego spędzania czasu w gronie najmilszych,
Paniom zachowania linii pomimo spożywania słodkości,
Panom- dobrego humoru,
Dzieciom - super prezentów,
Domowemu Zwierzyńcowi- psich i kocich przysmaczków.
wypoczynku, miłego spędzania czasu w gronie najmilszych,
Paniom zachowania linii pomimo spożywania słodkości,
Panom- dobrego humoru,
Dzieciom - super prezentów,
Domowemu Zwierzyńcowi- psich i kocich przysmaczków.
niedziela, 18 grudnia 2011
245. O wszystkim i niczym
Zaczytałam się - jedna zarwana noc i dwa dni i przeczytałam dwa tomy
pewnej sagi rodzinnej napisanej przez kobiety. Tom I nosi tytuł
"Lawendowy pył" , tom II "Zapach rozmarynu", razem 730 stron do
przeczytania.
Saga opowiada dzieje polskich rodzin na kresach wschodnich tuż
przed II wojną światową i po jej zakończeniu. Pisana jest przez 6 kobiet,
najstarszych córek z sześciu rodzin. Czyta się dobrze, polecam.
****
Odszedł mąż mojej serdecznej koleżanki, niestety po 6 latach długich
cierpień. Smutno nam, ale wiemy, jak bardzo się męczył. To jeden
z tych przypadków, gdy działania medycyny w niczym nie pomagają
a tylko przedłużają cierpienia.
****
Przyznaje się, w tym roku nie robię świąt, ignoruję je całkowicie, nie
mamy ochoty na święta. Żadnych choinek, stroików, jedynym zbliżonym
do świąt akcentem jest zakup typowej strucli niemieckiej z bakaliami
i marcepanem. To zwykłe łakomstwo z mojej strony.
****
Dziś doszedł do nas zapowiadany na dwa dni wcześniej, silny wiatr. Jest
ponuro, szaro, łyso na drzewach, zielonkawo na trawnikach i wieje, wieje
a ciśnienie niziutkie. Ale wcale a wcale nie tęsknię za śniegiem i mrozem.
****
Pomimo kiepskiego nastroju zaczęłam coś dłubać , choć idzie mi to jak
po grudzie. Zakupiłam nowe kamyki, sugilit. Jest to rzadki minerał,
odkryty w XX wieku przez pewnego Japończyka. Jest pochodną
krzemianów pierścieniowych, występuje w Japonii, RPA, Namibii, Indiach,
Argentynie. Moje kamyki są wytoczone w kształcie kulek i mają różne
odcienie fioletu. Prawie ukończyłam naszyjnik, który tym razem zaczynałam
tylko 5 razy - a to wzięłam nieodpowiedniej wielkości koraliki uzupełniające,
a to pomyliłam się w liczeniu, a to wzięłam złej długości linkę. Masakra.
Mąż patrzył na moje poczynania z wielkim zdziwieniem.
Może jutro uda mi się to "obfocić". Poza tym pozaczynałam kilka wisiorów.
****
Załapałam się na rehabilitację w warszawskiej filii CKR. Ale tym razem tylko
fizykoterapia. Zacznę już 2 stycznia!!! Najważniejsze,że zakwalifikowana
zostałam jako stała pacjentka.
Ćwiczenia fizyczne mogę zacząć dopiero pod koniec lutego.A wszystko przez
tę operację usunięcia pęcherzyka żółciowego.
Brakuje mi tej gimnastyki, dobrze się po niej czułam.
****
Jutro ostatni, przedświąteczny tydzień. Życzę wszystkim zagonionym,
sfrustrowanym nadchodzącymi świętami, by znależli chwilę na zastanowienie
się nad celowością zastawiania stołu tak, by obrusa spod talerzy i półmisków
nie było widać, spędzania przy stole kilku godzin i najadania się "na sztywno",
gromadzenia przy stole wszystkich na zasadzie "wypada" ciocię/wujka/
kuzynkę zaprosić. Jeszcze jest czas by coś zmienić. Pomyślcie więcej o sobie,
odrobina egoizmu w tym wypadku nie zaszkodzi.
pewnej sagi rodzinnej napisanej przez kobiety. Tom I nosi tytuł
"Lawendowy pył" , tom II "Zapach rozmarynu", razem 730 stron do
przeczytania.
Saga opowiada dzieje polskich rodzin na kresach wschodnich tuż
przed II wojną światową i po jej zakończeniu. Pisana jest przez 6 kobiet,
najstarszych córek z sześciu rodzin. Czyta się dobrze, polecam.
****
Odszedł mąż mojej serdecznej koleżanki, niestety po 6 latach długich
cierpień. Smutno nam, ale wiemy, jak bardzo się męczył. To jeden
z tych przypadków, gdy działania medycyny w niczym nie pomagają
a tylko przedłużają cierpienia.
****
Przyznaje się, w tym roku nie robię świąt, ignoruję je całkowicie, nie
mamy ochoty na święta. Żadnych choinek, stroików, jedynym zbliżonym
do świąt akcentem jest zakup typowej strucli niemieckiej z bakaliami
i marcepanem. To zwykłe łakomstwo z mojej strony.
****
Dziś doszedł do nas zapowiadany na dwa dni wcześniej, silny wiatr. Jest
ponuro, szaro, łyso na drzewach, zielonkawo na trawnikach i wieje, wieje
a ciśnienie niziutkie. Ale wcale a wcale nie tęsknię za śniegiem i mrozem.
****
Pomimo kiepskiego nastroju zaczęłam coś dłubać , choć idzie mi to jak
po grudzie. Zakupiłam nowe kamyki, sugilit. Jest to rzadki minerał,
odkryty w XX wieku przez pewnego Japończyka. Jest pochodną
krzemianów pierścieniowych, występuje w Japonii, RPA, Namibii, Indiach,
Argentynie. Moje kamyki są wytoczone w kształcie kulek i mają różne
odcienie fioletu. Prawie ukończyłam naszyjnik, który tym razem zaczynałam
tylko 5 razy - a to wzięłam nieodpowiedniej wielkości koraliki uzupełniające,
a to pomyliłam się w liczeniu, a to wzięłam złej długości linkę. Masakra.
Mąż patrzył na moje poczynania z wielkim zdziwieniem.
Może jutro uda mi się to "obfocić". Poza tym pozaczynałam kilka wisiorów.
****
Załapałam się na rehabilitację w warszawskiej filii CKR. Ale tym razem tylko
fizykoterapia. Zacznę już 2 stycznia!!! Najważniejsze,że zakwalifikowana
zostałam jako stała pacjentka.
Ćwiczenia fizyczne mogę zacząć dopiero pod koniec lutego.A wszystko przez
tę operację usunięcia pęcherzyka żółciowego.
Brakuje mi tej gimnastyki, dobrze się po niej czułam.
****
Jutro ostatni, przedświąteczny tydzień. Życzę wszystkim zagonionym,
sfrustrowanym nadchodzącymi świętami, by znależli chwilę na zastanowienie
się nad celowością zastawiania stołu tak, by obrusa spod talerzy i półmisków
nie było widać, spędzania przy stole kilku godzin i najadania się "na sztywno",
gromadzenia przy stole wszystkich na zasadzie "wypada" ciocię/wujka/
kuzynkę zaprosić. Jeszcze jest czas by coś zmienić. Pomyślcie więcej o sobie,
odrobina egoizmu w tym wypadku nie zaszkodzi.
poniedziałek, 12 grudnia 2011
244. Wcale nie bajka
Był sobie Chłop i Baba, bardzo się kochali , prawie nigdy się nie
rozstawali, a z tej miłości to nawet dzieci im przyszły na świat, Jaś i
Małgosia. Mieszkali wszyscy w pięknym starym domu z dużym ogrodem,
który był własnością rodziców chłopa. Ten dom z ogrodem rodzice
chłopa przepisali tylko na niego, wnukom pozapisywali po kawałku ziemi
i z tego wysiłku wkrótce pomarli. Chłop początkowo chciał zapisać
połowę tego co otrzymał w spadku i na Babę, ale Baba nie chciała, więc
nie zapisał. Baba odchowała dzieci i gdy już miała odetchnąć, że dzieci
podorastały - śmierć upomniała się o Babę. Baba broniła się jak mogła,
ale śmierć tak ją sobie upodobała, że nawet bardzo dobrzy lekarze nic
nie mogli pomóc. Baba jezdziła nawet za granicę, ale tam też lekarze
ręce rozłożyli i śmierć Babę zabrała.
Chłop rozpaczał, przez kilka lat popłakiwał, cierpiał , a z tej zgryzoty
zachorował i znalazł się w szpitalu. Bardzo wiele czasu w tym szpitalu
spędził, a po powrocie do domu musiał jeszcze długi czas brać
zastrzyki i potrzebna była rehabilitacja. Któraś z pielęgniarek doradziła
Chłopu, by wziął prywatnie jakąś opiekunkę, najlepiej pielęgniarkę, bo
sporo w tym czasie było pielęgniarek z marniutką pensyjką, więc
z pewnością znajdzie się chętna. I znalazła się chętna - samotna,
nieco młodsza od Chłopa - Kobieta. Jaś i Małgosia byli bardzo
zadowoleni, z tej radości nawet nie zaglądali zbyt często do Chłopa,
bo po co? W domu była Kobieta, która gotowała, sprzątała i
pełniła obowiązki pielęgniarki. Chłop pomału wracał do zdrowia,
widać opieka Kobiety mu służyła.
Po roku Chłop już nie wyobrażał sobie domu bez Kobiety. Bardzo
się do Kobiety przywiązał, mieli ze sobą o czym rozmawiać a i
pomilczeć razem lubili. Przez ten cały rok Jaś i Małgosia tylko raz
Chłopa odwiedzili. Małgosia głównie po to, by przejrzeć biżuterię
po Babie, ale stwierdziła, że to wszystko nie jest modne i nic nie
wzięła. Chłop dał więc Małgosi pieniądze, by coś sobie z biżuterii
kupiła. Wolał, by to co Baba nosiła, pozostało nadal w domu.
Chłop postanowił, że zaproponuje Kobiecie, by za niego wyszła.
Naprawdę bardzo się z Kobietą zżył , może nawet pokochał i nie
chciał się z nią rozstawać. Chłop podreptał do fryzjera i do kwiaciarni,
zakupił piękne róże, wrócił do domu i z duszą na ramieniu czekał
na Kobietę. Kobieta zgodziła się bez wahania - Chłop był bardzo
miłym, serdecznym człowiekiem i bardzo go lubiła.
Chłop z Kobietą złożyli papiery w USC i w miesiąc pózniej wzięli
ślub. Jaś i Małgosia obrazili się na Chłopa, na ślub nie przyszli. Ale
nie popsuło to humoru nikomu - ani nowożeńcom ani gościom.
A Chłop w kilka dni po ślubie udał się do notariusza i cały swój
majątek przepisał na Kobietę.
Chłop z Kobietą żyli cicho i spokojnie, razem się śmiali i razem płakali
oglądając filmy, wspólnie rozwiązywali szarady i krzyżówki i tak
zwyczajnie dobrze im było razem.
W kolejne urodziny Chłopa przybyli z życzeniami Jaś i Małgosia.
Po złożeniu życzeń i wręczeniu 2 krawatów, Jaś i Małgosia zapytali
się Chłopa, czy już zrobił testament. Chłop uśmiechnął się radośnie i
wyjaśnił swym troskliwym dzieciom, że on nie ma co zapisywać- on
po prostu nic nie ma, wszystko należy do Kobiety. Ukochane dzieci
zrobiły karczemną awanturę, zwymyślały Kobietę od starych zdzir , aż
Chłop zagroził, że zadzwoni po policję, bo nie życzy sobie takich scen
w domu.
Chłop z Kobietą z ulgą zamknęli drzwi za awanturnikami i usiedli
przytuleni na kanapie, przed telewizorem.
Chłop już jest starym człowiekiem i bardzo się martwi , że Jaś i
Małgosia po jego odejściu będą robić awantury Kobiecie.
A Kobieta postanowiła, że wtedy sprzeda dom z ogrodem i
wyprowadzi się stamtąd.
Byliśmy dziś u nich - miło się u nich siedzi, bo w powietrzu czuje się
spokój, miłość i przyjazń.
rozstawali, a z tej miłości to nawet dzieci im przyszły na świat, Jaś i
Małgosia. Mieszkali wszyscy w pięknym starym domu z dużym ogrodem,
który był własnością rodziców chłopa. Ten dom z ogrodem rodzice
chłopa przepisali tylko na niego, wnukom pozapisywali po kawałku ziemi
i z tego wysiłku wkrótce pomarli. Chłop początkowo chciał zapisać
połowę tego co otrzymał w spadku i na Babę, ale Baba nie chciała, więc
nie zapisał. Baba odchowała dzieci i gdy już miała odetchnąć, że dzieci
podorastały - śmierć upomniała się o Babę. Baba broniła się jak mogła,
ale śmierć tak ją sobie upodobała, że nawet bardzo dobrzy lekarze nic
nie mogli pomóc. Baba jezdziła nawet za granicę, ale tam też lekarze
ręce rozłożyli i śmierć Babę zabrała.
Chłop rozpaczał, przez kilka lat popłakiwał, cierpiał , a z tej zgryzoty
zachorował i znalazł się w szpitalu. Bardzo wiele czasu w tym szpitalu
spędził, a po powrocie do domu musiał jeszcze długi czas brać
zastrzyki i potrzebna była rehabilitacja. Któraś z pielęgniarek doradziła
Chłopu, by wziął prywatnie jakąś opiekunkę, najlepiej pielęgniarkę, bo
sporo w tym czasie było pielęgniarek z marniutką pensyjką, więc
z pewnością znajdzie się chętna. I znalazła się chętna - samotna,
nieco młodsza od Chłopa - Kobieta. Jaś i Małgosia byli bardzo
zadowoleni, z tej radości nawet nie zaglądali zbyt często do Chłopa,
bo po co? W domu była Kobieta, która gotowała, sprzątała i
pełniła obowiązki pielęgniarki. Chłop pomału wracał do zdrowia,
widać opieka Kobiety mu służyła.
Po roku Chłop już nie wyobrażał sobie domu bez Kobiety. Bardzo
się do Kobiety przywiązał, mieli ze sobą o czym rozmawiać a i
pomilczeć razem lubili. Przez ten cały rok Jaś i Małgosia tylko raz
Chłopa odwiedzili. Małgosia głównie po to, by przejrzeć biżuterię
po Babie, ale stwierdziła, że to wszystko nie jest modne i nic nie
wzięła. Chłop dał więc Małgosi pieniądze, by coś sobie z biżuterii
kupiła. Wolał, by to co Baba nosiła, pozostało nadal w domu.
Chłop postanowił, że zaproponuje Kobiecie, by za niego wyszła.
Naprawdę bardzo się z Kobietą zżył , może nawet pokochał i nie
chciał się z nią rozstawać. Chłop podreptał do fryzjera i do kwiaciarni,
zakupił piękne róże, wrócił do domu i z duszą na ramieniu czekał
na Kobietę. Kobieta zgodziła się bez wahania - Chłop był bardzo
miłym, serdecznym człowiekiem i bardzo go lubiła.
Chłop z Kobietą złożyli papiery w USC i w miesiąc pózniej wzięli
ślub. Jaś i Małgosia obrazili się na Chłopa, na ślub nie przyszli. Ale
nie popsuło to humoru nikomu - ani nowożeńcom ani gościom.
A Chłop w kilka dni po ślubie udał się do notariusza i cały swój
majątek przepisał na Kobietę.
Chłop z Kobietą żyli cicho i spokojnie, razem się śmiali i razem płakali
oglądając filmy, wspólnie rozwiązywali szarady i krzyżówki i tak
zwyczajnie dobrze im było razem.
W kolejne urodziny Chłopa przybyli z życzeniami Jaś i Małgosia.
Po złożeniu życzeń i wręczeniu 2 krawatów, Jaś i Małgosia zapytali
się Chłopa, czy już zrobił testament. Chłop uśmiechnął się radośnie i
wyjaśnił swym troskliwym dzieciom, że on nie ma co zapisywać- on
po prostu nic nie ma, wszystko należy do Kobiety. Ukochane dzieci
zrobiły karczemną awanturę, zwymyślały Kobietę od starych zdzir , aż
Chłop zagroził, że zadzwoni po policję, bo nie życzy sobie takich scen
w domu.
Chłop z Kobietą z ulgą zamknęli drzwi za awanturnikami i usiedli
przytuleni na kanapie, przed telewizorem.
Chłop już jest starym człowiekiem i bardzo się martwi , że Jaś i
Małgosia po jego odejściu będą robić awantury Kobiecie.
A Kobieta postanowiła, że wtedy sprzeda dom z ogrodem i
wyprowadzi się stamtąd.
Byliśmy dziś u nich - miło się u nich siedzi, bo w powietrzu czuje się
spokój, miłość i przyjazń.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
