drewniana rzezba

drewniana rzezba
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lektury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lektury. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 września 2021

Mix - o tym i owym .......

                                 Ani się obejrzałam a już jest po połowie września. Doszłam do wniosku, że jedyne czego mi tu  brakuje to....grzybobrania.  I jak na zamówienie wyczytałam, że naukowcy niemieccy z Federalnego Urzędu Ochrony przed  Promieniowaniem ostrzegają , że pomimo upływu 35 lat od awarii reaktora w Czarnobylu, niektóre gatunki grzybów leśnych nadal są skażone Cezem-137- są to kurki, wszystkie grzyby z rodziny borowików , wszystkie z rodziny podgrzybków oraz rydze. Grzyby, które są dopuszczone  do obrotu w handlu są bezpieczne, bo każda partia jest badana pod względem skażenia  Cezem -137. Czas połowicznego rozpadu Cezu -137 wynosi nieco ponad 30 lat, ale na terenach leśnych  rozpad połowiczny postępuje  wolniej niż na  terenach otwartych. No i jakoś mi lżej, że nie byłam już kolejny sezon na grzybobraniu.

U mnie od 11 października bezpłatne testy  na obecność  Covid-19 będą przysługiwały tylko dzieciom  w wieku 12-17 lat i kobietom w ciąży.

Niemieccy eksperci ostrzegają, że tej zimy możemy się spodziewać b. ciężkiej epidemii grypy ze  śmiertelnymi powikłaniami.  Podkreślam - grypy, a nie chorób z przeziębienia.  Te choroby z przeziębienia wyglądają podobnie, ale nie są tak groźne jak grypa. Stały Komitet do Spraw Szczepień wydał oświadczenie, że nie ma przeciwwskazań do jednoczesnego podawania szczepionki p. Covid-19 i szczepionki p. grypie. A na terenie Niemiec będzie dostępnych aż 10 różnych szczepionek p. grypie. Oczywiście jak co roku będę  się szczepiła, oczywiście  tą szczepionką co zawsze, czyli Vaxigrip.

Amerykańska firma biotechnologiczna Novavax rozpoczęła już badania kliniczne nowej , skojarzonej szczepionki przeciw sezonowej grypie i Covid -19.  A to oznacza, że szczepionka już jest opracowana. Szybcy są.

Minionej zimy w  Niemczech praktycznie nie było  sezonowej epidemii grypy, głównie dzięki dużym obostrzeniom związanym z Covid -19. Jak widać lockdowny, maseczki, izolacja, zachowywanie dystansu i nieco większej higieny miało w tym swój niebagatelny udział.

Coraz rzadziej i z coraz mniejszą chęcią zaglądam  na polskie strony informacyjne, bo po prostu to co się w tam dzieje  sprawia, że chwilami zupełnie nie wiem  czy śmiać się czy płakać. Zastanawiam się co spłynęło na mózgi dużej części społeczeństwa. Wodę ktoś zatruł czy coś z Kosmosu spływa na mózgi w tamtym rejonie???

Pochłonęłam piąty tom cyklu  Cormoran Strike Prowadzi  Śledztwo, pióra  autorki Harry'ego Pottera, piszącą kryminały pod pseudonimem Robert Galbraith.  Jakoś tak się złożyło, że przeczytałam 665 stron w wersji elektronicznej w zaledwie czterdzieści kilka godzin- wczoraj "odsypiałam" to czytanie. Cały cykl to: "Wołanie Kukułki", "Jedwabnik", "Żniwa zła", "Zabójcza biel" i  "Niespokojna krew".

Niestety tym razem miałam tę pozycję nie na Kindle'u a na komputerze, co było nieco mniej wygodne- zamiast w leżeć  musiałam siedzieć, bo mam kompa stacjonarnego. 

Cały cykl świetny, bez dłużyzn, wartka akcja, wszystko logiczne i wciągające. Tak właśnie pisze pani J.K.Rowling. Polecam.


I trochę muzyki, podobno relaksacyjnej. Nie mam sumienia ciągle Wam podrzucać bluesów;)

Miłego nowego tygodnia  Wszystkim💓


czwartek, 12 sierpnia 2021

O niczym.........

                      ...........czyli niemal jak zawsze.

Czytam trylogię niejakiego pana Folletta.  Jako osoba nieco opóźniona w rozwoju nie wiedziałam, że gość pisał powieści nie tylko sensacyjne ale i historyczne. Czytam aktualnie "Filary Ziemi", część III. Nie powiem, że z wypiekami na twarzy, nie mniej  z zaciekawieniem, ponieważ moja znajomość historii Anglii sprowadza się głównie do  biografii królowej Elżbiety I, Marii Stuart, Henryka VIII. Czytałam ich biografie no i oczywiście oglądałam filmy. 

Poza tym od poniedziałku  zaczynam rehabilitację.  Jak na razie rehabilituję sobie  zaropiałe (nie mam pojęcia od czego) migdały. Już ze dwa dni chodzę jak śnięta, śpię po 12 godzin i wstaję nadal śpiąca, poza tym mam wrażenie, że  coś mi się przyczepiło do gardła no i wreszcie dziś obejrzałam je, w nadziei, że  usunę to coś co mi w gardle przeszkadza. Niestety zrobię to tylko wtedy jeśli  sama sobie wytnę  migdały, ale tak zdolna to ja nie jestem. Dawno nie miałam tak paskudnie zaropiałych migdałów. Ale do lekarza nie pójdę, bo nie chcę antybiotyków.  Mamlę  Neoangin (czemu to takie cholernie  gorzkie?) i co godzinę płuczę  gardło.W charakterze kolacji skonsumuję czosnek z miodem, z reguły mi to pomaga.

Chłopcy  zaczęli nowy rok szkolny, starszy poszedł do IX klasy swego gimnazjum,  czyli rozpoczął poziom liceum,  a młodszy do pierwszej klasy innego niż starszy gimnazjum, czyli tak jakby poszedł do V klasy szkoły podstawowej, ale o rozszerzonym profilu. Gdy dojdzie do klasy IX to naukę będzie miał w języku francuskim.  Francuskiego to uczył się już w swojej podstawówce, tyle  że niezbyt intensywnie. Jest bardzo dumny z tego, że jest w gimnazjum, z jego szkoły podstawowej zaledwie troje uczniów dopuszczono do tego gimnazjum. Śmiejemy się z córką, bo z tej trójki to jeden chłopiec jest Rosjaninem, nasz z mieszanego małżeństwa polsko niemieckiego  i chyba tylko ten trzeci jest narodowości niemieckiej, ale nie wykluczam, że to jest dziewczynka a nie chłopiec.   Z młodszym trudno mi się  dogadać, nigdy nie był dwujęzycznie hodowany. Poza tym ciekawa jestem jak długo pochodzą normalnie do szkoły. No bo wiecie - covid-19 to bajka, a ludzie chorują nie wiadomo na co i po co, chyba  na złość państwu a umierają bo albo im się życie  znudziło, albo z miłości do świata, który jest przeludniony, więc trzeba  go nieco "odludnić". Tyle tylko, że teraz chorują również młodzi, nie tylko staruszkowie.

Starszy wszystko rozumie co do niego mówię po polsku, tyle, że nie mówi  w tym języku, wystarcza mu wrażeń gdy mówi po angielsku i francusku no i oczywiście po niemiecku. Szwedzki też nieco obaj  opanowali, wszak przez pół roku byli w szwedzkiej szkole. Co prawda lekcje były prowadzone po angielsku, bo szkoła była tzw. "międzynarodowa". Ale  szwedzkiego też tam uczyli.Tak na wszelki wypadek gdy chcemy z córką porozmawiać o czymś co niekoniecznie powinno wpaść w uszy dzieci - piszemy maile.

Oczywiście Starszy znów urósł i teraz  córka musi mu kupować już dżinsy męskie w rozmiarze "S". I  są w talii za obszerne, bo młody chudy jak szczapa i trzeba w talię wszywać szeroką gumę. "Stópka" też odpowiednio duża do wzrostu i już odpadają  buty dziecięco-młodzieżowe- to już męska rozmiarówka a co za tym idzie i cena wyższa. Gdy starszy zrobi  maturę będzie miał 16 lat, nadal jest najmłodszy w swojej i równoległej klasie.  Ale już przynajmniej nie najniższy;), co go bardzo ucieszyło.

Ciekawa jestem co przyniosą wybory do niemieckiego parlamentu. Podobno  spada poparcie dla   CDU, a wzrasta dla SPD. Prawdę mówiąc jestem średnio zainteresowana tym, kto wygra. Jedyne co mnie interesuje, to żeby Polska nie wyleciała na własne życzenie z UE i żebym nie musiała ubiegać się o  azyl lub szukać sobie niemieckiego męża. Bo na to to wcale nie mam ochoty. 

Dzisiejszej nocy, najlepiej już po godzinie 24 będzie można oglądać Perseidy. Wyjdźcie  na dwór, skierujcie swój wzrok na północno- wschodnie niebo i czekajcie na spadające gwiazdy. Nie zapomnijcie przy tej okazji pomyśleć jakiegoś życzenia-  spełni się ???

A z muzyki - dziś taka muzyka- lekka łatwa  i przyjemna.


Miłego dla Was  Wszystkich!



wtorek, 3 sierpnia 2021

Podliczyłam i.......

                             ..........aż się zdziwiłam. 

Bo wyszło mi, że w trakcie pobytu w Szwecji przeczytałam całkiem sporo książek. Oczywiście wszystko przez to, że zabrałam z domu KINDLE'a, więc bez problemu kupiłam książki nie obciążając nimi swego bagażu. To istotny szczegół - książki ważą i zajmują cenne miejsce w bagażu. Co prawda wolę książki w wersji papierowej niż elektronicznej, ale szybko przekonałam się do wersji elektronicznej. Dotychczas miałam na KINDLE'u tylko roczna prenumeratę  "Polityki". Po moich dziwnych wyczynach kinetycznych w Berlinie miałam w Szwecji kilka dni tak zwanych wyrzuconych z życiorysu bo musiałam poleżeć i KINDLE dotrzymywał mi towarzystwa. Poza tym zakup "zdalny" jest operacją nieskomplikowaną a książka trafia na  "ustrojstwo" najpóźniej w 15 minut po dokonaniu opłaty kartą kredytową. Książki kupowałam w Empiku.

Poza tym ustrojstwo jest lekkie i można z niego korzystać wszędzie, bez trudu mieści się w damskiej torebce lub nawet w kieszeni kurtki. I można sobie  regulować wielkość liter tekstu, wybrać opcję tła i zakładki do niej nie potrzeba.

Przeczytałam:

Margaret Atwood: "Opowieść podręcznej", "Testamenty", "Serce umiera ostatnie".

Steinnun Siguroardotir - "Kobiety z klasą".

Ferdinand von Schirach - "Terror"

Meg Wolitzer  - "Ich siła"

Arlie Russel Hochschild - "Obcy we własnym kraju. Gniew i żal amerykańskiej prawicy."

Sacha Batthyany - "A co ja mam z tym wspólnego?"

Henning Mankell -  "Głębia";  "Wspomnienia brudnego anioła";  "Włoskie buty";  "Szwedzkie kalosze."

Volker Kutscher  - "Śliska sprawa . Komisarz Gereon Rath".

Elena Ferrante - "Czas porzucenia";  "Obsesyjna  Miłość."

Tove Jansson - "Córka rzeźbiarza."

Mariusz Szczygieł - "Kaprysik".

Dwie pozycje, książki  "A co ja mam z tym wspólnego" oraz "Obcy we własnym kraju....." trudno zaliczyć do pozycji rozrywkowych. Pierwsza z nich to opowieść o Węgrzech, sytuacji z okresu II wojny światowej i okresu powojennego, a druga,  napisana przez  socjolożkę,  tłumaczy skąd się wzięło zwycięstwo Trumpa w wyborach. Obie ciekawe, dobrze napisane.

Została mi jeszcze do przeczytania trylogia Kena Folletta: "Filary ziemi", "Świat bez końca", "Słup ognia". Ciekawa jestem tej trylogii, bo to powieść historyczna, a dotychczas czytałam Folletta głównie jego opowieści sensacyjne i na dodatek czytałam je  bardzo, bardzo dawno.

No i nadal tkwię w bluesach, wręcz jestem ich stęskniona po 5-tygodniowej przerwie.

Miłego nowego tygodnia.