drewniana rzezba

drewniana rzezba

wtorek, 28 lipca 2026

Wczoraj.....

 .......byłam na pierwszym  zabiegu rehabilitacji na te  bolące  stawy krzyżowo-biodrowe. Mam naprawdę  dużo  szczęścia, bo do  punktu zabiegów rehabilitacyjnych jest bardzo blisko ode mnie i jest to miejsce znane mi już, bywałam tam w 2019 roku po złamaniu główki kości udowej. Tym razem raczej niczego nie  złamałam tylko nieco  "obiłam". Od początku wiedziałam, że nic mi się nie  złamało, bo niestety ja już  znam ból jaki jest przy nawet tylko pęknięciu kości - to taki ból, przy którym żołądek lotem błyskawicy podskakuje do gardła. A poznałam go bardzo wiele  lat temu gdy na nartach padłam na glebą i złamałam kość krzyżową. Tak naprawdę to w moim odczuciu była ona  tylko pęknięta, ale panowie  chirurdzy stwierdzili, że to było złamanie. I wtedy  niemal rok miałam rehabilitację. I po tej rehabilitacji tak się  fajnie  wygoiło, że w 2 lata  później na zdjęciu Rtg  nie  było śladu po tym wypadku.

Doczłapałam się na rehabilitację  z rollatorem w 12 minut, pokonując po drodze  dwie  jezdnie ze światłami, więc nawet  nie  musiałam kombinować, wystarczyło popatrzeć jakie aktualnie jest światełko. W recepcji nikt nie narzekał, że rozmawiam  za pomocą  tłumacza  smartfonowego. Z przyjemnością odnotowałam fakt, że w  stosunku do roku 2019 nastąpiły  zmiany, lokal jest chyba  świeżuteńko po remoncie i teraz  każdy pacjent jest sam w pokoju. I oczywiście informują zaraz  na początku, że po zakończeniu cyklu zabiegów ( na razie mam ich  sześć) będę musiała dopłacić 10% ich całkowitego kosztu. Wpierw zostałam ułożona  na bardzo ciepłej i czymś  wysmarowanej  cieniutkiej dość  gorącej podkładce i naprawdę to niewiele  brakowało a byłabym spokojnie  zasnęła. Potem pani rehabilitantka zaczęła swoje operacje   manualne a wszystko było wykonywane powoli, delikatnie , bez pośpiechu. Na koniec wręczono mi olbrzymi  puchaty ręcznik kąpielowy na którym leżałam i poproszono, bym go przynosiła na  następne  zabiegi. Następny  zabieg mam za 3 dni. W sumie  mam  6 zabiegów  a 3 sierpnia  mam kolejną wizytę u pana chirurga -ortopedy. I mało mnie  to cieszy bo jakiś  mało sympatyczny mi się wydał ten pan doktor, a poza  tym to sporo czasu to wszystko zajęło.

Fajnie  mi  się  drepcze z tym rollatorem i zaczynam  podejrzewać, że  sama świadomość, tego, że mogę  w każdej jednej  chwili  usiąść i odpocząć -  dodaje  mi sił. Rozkładam go nim wejdę do windy, a w ogóle rozkładanie i składanie go jest bajecznie  proste a sam rollator  waży tylko 7 kg. Poza tym nie  czuję  się źle pod  względem psychicznym, że muszę korzystać z takiego wspomagania, bo jest to tutaj sprzęt bardzo powszechny od pewnego wieku i nikogo nie  stygmatyzuje  fakt, że musi korzystać z pomocy jakiegoś  sprzętu by zachować nadal mobilność. Pamiętam, jak moja ukochana babcia po złamaniu kości  szyjki udowej musiała  używać do chodzenia  dwóch kul i w związku z tym za nic w świecie  nie chciała wyjść ze mną z domu  nawet na krótki spacer  bo.... "co ludzie powiedzą". I z uporem maniaka  siedziała  w domu i nie wyszła  z niego aż  do śmierci.

I tyle  nowin na dziś. Miłego dnia WSZYSTKIM!!!