Dziś miałam kolejny dzień tortur - primo - pogoda godna lipca, czyli 30 stopni ciepełka w cieniu już o godzinie 10 rano. Dobrze, że w pełnym słońcu to miałam niewielki odcinek drogi do pokonania ale i tak było mi za ciepło.
Ale gdy musiałam położyć się lędźwiową częścią kręgosłupa na piekielnie gorącym"rozgrzewaczu" to aż mnie zatkało i aż mi łzy napłynęły do oczu. Ale twardo wytrzymałam wymagane 20 minut tego nagrzewania.
A poniżej pokażę wam na obrazku gdzie sobie zrobiłam "kuku"padając z impetem na obydwa kolana. Kolanom to jakoś niewiele zaszkodziło, ale stawy krzyżowo-biodrowe dostały łupnia.
Staw krzyżowo-biodrowy jest połączeniem pomiędzy kością krzyżową i kością biodrową. Obie te kości bardzo ściśle do siebie przylegają na całkiem dużej powierzchni a szpara stawowa jest bardzo wąska. Przyczyną bólu owego stawu jest zawsze uraz mechaniczny - w moim przypadku upadek na obydwa kolana. Jest to rejon, gdzie są upchane "na duś" ścięgna i mięśnie . Na obrazku kolorkiem czerwonym jest zaznaczona szpara stawowa.
Znalazłam też drugi obrazek poglądowy:
Na tym obrazeczku dokładnie widać calutką kość krzyżową- jest pomalowana na kolorek zielony, a kość biodrowa jest pomalowana na żółto.
A tak nawiasem - w drugiej połowie lat siedemdziesiątych byłam uprzejma złamać ową kość krzyżową w trakcie pobierania nauki jazdy na nartach. Ale wtedy miałam przez kilka miesięcy bardzo fachowo prowadzoną rehabilitację - niestety nie bezbolesną - i po roku od złamania na rtg nie było nawet śladu, że była ta kość złamana.
Jedno jest pewne - klękanie szkodzi - zwłaszcza gdy się klęka nagle i niespodziewanie.
Miłego Wszystkim!!!!

