drewniana rzezba
czwartek, 24 lutego 2011
wtorek, 22 lutego 2011
piątek, 18 lutego 2011
126. Opowiem Wam.....
....niestety nie bajkę. To się dzieje tu i teraz i jest smutne. Może wpierw
przedstawię moich bohaterów: p. Lusia. - emerytowana nauczycielka. Jeszcze
kilka lat temu przemiła, ładna, zadbana starsza pani. Jej mąż, Fredek- emeryt,
chory na cukrzycę, z duuużą nadwagą i skłonnością do alkoholu. Razem
z nimi mieszkają: syn, synowa i czwórka wnucząt, najmłodsze poniżej roku.
Pani Lusia od kilku lat choruje na Alzheimera, choroba szybko postępuje.
Pan Fredek już nie zagląda do kieliszka, ma go cały dzień przy sobie.
Syn Lusi i Fredka dość długo był bezrobotny , co nie przeszkodziło mu
zupełnie w płodzeniu potomstwa. Przecież jego rodzice dostają regularnie
emeryturę, więc nie zostawią synka na lodzie. Synowa nie pracuje, bo
trójka dzieci ujrzała światło dzienne w dość krótkich odstępach czasu.
Zresztą synowa chyba nie ma za wiele atutów w swym CV. Pani Lusia
narzekała na wydatki, na zmęczenie ciągłą obecnością dzieci, ale gdy
choroba zaczęła szybko postępować- przestała narzekać- po prostu już
przestała kontaktować.Do tego czasu syn znalazł pracę, dzieci podrosły
i cała trójka, zaczęła uczęszczać do prywatnych szkół. Pan Fredek był
zmuszony naruszyć oszczędności, które w zatrważającym tempie zaczęły
znikać. Bo syn musiał posyłać dzieci do prywatnej katolickiej szkoły
oraz musiał płacić raty za samochód- przecież trzeba było dzieci do niej
dowozić, bo jest w oddalonej dzielnicy.W ub. roku przyszło na świat
czwarte dziecko - argumentacja- jesteśmy katolikami.
Od prawie roku pani Lusia leży plackiem na łóżku. Łóżko nie jest
przystosowane dla osób przewlekle chorych, porobiły się odleżyny. Na
podpowiedz sąsiadki (przyjaciółki p. Lusi ),że przecież można wypożyczyć
lub zakupić odpowiednie łóżko, padła odpowiedz, że to duży wydatek.
Sugestia, że może lepiej by p. Lusię umieścić w ośrodku dla chorych
na Alzheimera, bo tam nie leżałaby plackiem w łóżku, wywołała
szczere oburzenie. Przecież wtedy musieliby za to płacić, całe 2,500 zł,
więc zostałaby z tej emerytuiy Rodziców zaledwie taka sama kwota. A
co to jest 2,500 zł przy ich potrzebach? No a oni przecież mają czworo
dzieci. Zresztą synowa mówi, że przecież dba o teściową, bo ją karmi i
zmienia pampersy. A poza tym jak Lusia leży, to nie trzeba jej pilnować.
I od prawie roku oboje rodzice siedzą zamknięci w pokoju, pani Lusia
nieobecna z powodu Alzheimera, a pan Fredek popija, żeby, jak powiedział,
nie zwariować. Nie wychodzi z domu, bo mu tusza utrudnia bardzo poruszanie
się, poza tym gdy trochę wypije - zasypia.
Widziałam się dziś z przyjaciółką pani Lusi- to ona opowiedziała mi tę
przygnębiającą historię. Szuka sposobu by jakoś pomóc pani Lusi
a jednocześnie nie podpaść swym sąsiadom. Bo starsi państwo w pewnej
chwili zejdą, a pozostaną młodzi z pretensjami, że sąsiadka ingerowała.
Wierzcie mi- ręce opadają - nie mam żadnego pomysłu.
przedstawię moich bohaterów: p. Lusia. - emerytowana nauczycielka. Jeszcze
kilka lat temu przemiła, ładna, zadbana starsza pani. Jej mąż, Fredek- emeryt,
chory na cukrzycę, z duuużą nadwagą i skłonnością do alkoholu. Razem
z nimi mieszkają: syn, synowa i czwórka wnucząt, najmłodsze poniżej roku.
Pani Lusia od kilku lat choruje na Alzheimera, choroba szybko postępuje.
Pan Fredek już nie zagląda do kieliszka, ma go cały dzień przy sobie.
Syn Lusi i Fredka dość długo był bezrobotny , co nie przeszkodziło mu
zupełnie w płodzeniu potomstwa. Przecież jego rodzice dostają regularnie
emeryturę, więc nie zostawią synka na lodzie. Synowa nie pracuje, bo
trójka dzieci ujrzała światło dzienne w dość krótkich odstępach czasu.
Zresztą synowa chyba nie ma za wiele atutów w swym CV. Pani Lusia
narzekała na wydatki, na zmęczenie ciągłą obecnością dzieci, ale gdy
choroba zaczęła szybko postępować- przestała narzekać- po prostu już
przestała kontaktować.Do tego czasu syn znalazł pracę, dzieci podrosły
i cała trójka, zaczęła uczęszczać do prywatnych szkół. Pan Fredek był
zmuszony naruszyć oszczędności, które w zatrważającym tempie zaczęły
znikać. Bo syn musiał posyłać dzieci do prywatnej katolickiej szkoły
oraz musiał płacić raty za samochód- przecież trzeba było dzieci do niej
dowozić, bo jest w oddalonej dzielnicy.W ub. roku przyszło na świat
czwarte dziecko - argumentacja- jesteśmy katolikami.
Od prawie roku pani Lusia leży plackiem na łóżku. Łóżko nie jest
przystosowane dla osób przewlekle chorych, porobiły się odleżyny. Na
podpowiedz sąsiadki (przyjaciółki p. Lusi ),że przecież można wypożyczyć
lub zakupić odpowiednie łóżko, padła odpowiedz, że to duży wydatek.
Sugestia, że może lepiej by p. Lusię umieścić w ośrodku dla chorych
na Alzheimera, bo tam nie leżałaby plackiem w łóżku, wywołała
szczere oburzenie. Przecież wtedy musieliby za to płacić, całe 2,500 zł,
więc zostałaby z tej emerytuiy Rodziców zaledwie taka sama kwota. A
co to jest 2,500 zł przy ich potrzebach? No a oni przecież mają czworo
dzieci. Zresztą synowa mówi, że przecież dba o teściową, bo ją karmi i
zmienia pampersy. A poza tym jak Lusia leży, to nie trzeba jej pilnować.
I od prawie roku oboje rodzice siedzą zamknięci w pokoju, pani Lusia
nieobecna z powodu Alzheimera, a pan Fredek popija, żeby, jak powiedział,
nie zwariować. Nie wychodzi z domu, bo mu tusza utrudnia bardzo poruszanie
się, poza tym gdy trochę wypije - zasypia.
Widziałam się dziś z przyjaciółką pani Lusi- to ona opowiedziała mi tę
przygnębiającą historię. Szuka sposobu by jakoś pomóc pani Lusi
a jednocześnie nie podpaść swym sąsiadom. Bo starsi państwo w pewnej
chwili zejdą, a pozostaną młodzi z pretensjami, że sąsiadka ingerowała.
Wierzcie mi- ręce opadają - nie mam żadnego pomysłu.
125. Dziękuję, dziękuję
A tak wygląda bohater wczorajszego dnia w kilka godzin po przyjściu na
świat. Zdjęcie robione komórką, więc jakość nie najlepsza. Biedny zięć był
naprawdę zalatany i zapomniał wziąć aparat - rano musiał starszego synka
(dwulatka) wyszykowac do żłobka, odstawić go tam i jeszcze zdążyć do
szpitala na poród, bo tam wolno być tatusiom przy "cesarce".
A tak przy okazji - tam kobiety nie zabierają ze sobą do szpitala żadnych
własnych ani dziecięcych ciuszków. Wszyściutko daje szpital, bo jest
wielu sponsorów i dzieki temu szpital ma własne wyposażenie dla mam i
dzieciaczków.Wszelakie wyposażenie jednorazowego użytku też daje
szpital. Ubranko dla maluszka przywozi się dopiero gdy wychodzi do domu.
I taka ciekawostka - dziecko oczywiście może być całą dobę z mamą,
ale istnieje też opcja,że na noc jest na sali noworodków, bo wiadomo, że po
cesarce matka sama dziecka nie wyjmie z łóżeczka. A jeśli maluszek na tej
sali noworodkowej płacze, jest noszony i uspokajany przez dyżurne
pielęgniarki.Nie wiem jak to wygląda teraz u nas, ale ja do dziś pamiętam
wielogłosowy chór dochodzący z sali noworodków, bez względu na
porę.
Jeszcze raz Wam dziękuję, jesteście naprawdę wspaniali!
środa, 16 lutego 2011
123. Wiele nas różni
Mam nadzieję, że emocje walentynkowe opadły , więc napiszę coś mądrego.
Płeć mózgu - to zagadnienie od wielu lat jest tematem bardzo poważnych
badań neurobiologów, psychologów, fizjologów, antropologów.
Nowe metody diagnostyki mózgu są bardzo pomocne w tych badaniach.
Przez jakiś czas był lansowany pogląd, że różnice wynikają tylko i wyłącznie
ze sposobu wychowywania dziecka.
Dziś już wiadomo, że to jednak nie jest prawda. Otóż nasze mózgi jeszcze
na etapie życia płodowego są programowane przez hormony płciowe.
Badania potwierdziły tę teorię, a przy okazji badacze wysnuli wniosek, że
autyzm jest skutkiem nadmiaru testosteronu w wodach płodowych. Nie ma
jeszcze odpowiedzi, dlaczego zdarzają się dziewczynki dotknięte autyzmem.
Prawdopodobnie mają one za wysoki poziom testosteronu ( bo kobiety
również wśród swych hormonów posiadają pewną ilość testosteronu).
Już dawno dowiedziono, że mózgi mężczyzn są przeciętnie o 9% większe
od mózgów kobiet. Mimo tego liczba komórek nerwowych jest taka sama.
Badania poszczególnych części mózgu wykazały, że części kory przedczo-
łowej, odpowiedzialne za skomplikowane zadania umysłowe, są większe
u kobiet. Za to u mężczyzn stwierdzono powiększenie obszarów płata
skroniowego odpowiedzialnego za myślenie przestrzenne.
Kobiety mają większy hipokamp mający wpływ na uczucia i wspomnienia
oraz o 11% wiekszą gęstość neuronów w ośrodku mowy i słuchu,
znajdujących się w korze skroniowej.
U mężczyzn, części podwzgórza odpowiedzialne za zachowania seksualne,
są dwukrotnie większe niż u kobiet.
Neurobiolodzy prowadzący badania już dawno zauważyli, że prawie u
wszystkich ssaków obowiązuje reguła, że im ważniejszy jest określony
jakiś typ zachowania , tym większy jest odpowiedzialny za to zachowanie
obszar mózgu.
W trakcie prowadzenia badań okazało się, że jednodniowe niemowlęta
reagują odmiennie na pokazywaną im twarz kobiety i ruszające się zabawki.
Jednodniowe dziewczynki znacznie dłużej przypatrywały się twarzy,
a chłopcy ruszającym się zabawkom.
Chcąc nie chcąc musimy zaakceptować te różnice i pogodzic się z tym, że
mężczyzni myślą systemami, a kobiety pojmują świat za pomocą empatii.
Gdy już zaakceptujemy te różnice, mamy szansę wykorzystać to w życiu.
Bo tak naprawdę, gdy już dotrzemy na szczyt kariery zawodowej, okazuje
się, że jesteśmy lepsze od mężczyzn, ponieważ musiałyśmy włożyć wielki
wysiłek by się dopasować do świata zdominowanego przez mężczyzn.
Płeć mózgu - to zagadnienie od wielu lat jest tematem bardzo poważnych
badań neurobiologów, psychologów, fizjologów, antropologów.
Nowe metody diagnostyki mózgu są bardzo pomocne w tych badaniach.
Przez jakiś czas był lansowany pogląd, że różnice wynikają tylko i wyłącznie
ze sposobu wychowywania dziecka.
Dziś już wiadomo, że to jednak nie jest prawda. Otóż nasze mózgi jeszcze
na etapie życia płodowego są programowane przez hormony płciowe.
Badania potwierdziły tę teorię, a przy okazji badacze wysnuli wniosek, że
autyzm jest skutkiem nadmiaru testosteronu w wodach płodowych. Nie ma
jeszcze odpowiedzi, dlaczego zdarzają się dziewczynki dotknięte autyzmem.
Prawdopodobnie mają one za wysoki poziom testosteronu ( bo kobiety
również wśród swych hormonów posiadają pewną ilość testosteronu).
Już dawno dowiedziono, że mózgi mężczyzn są przeciętnie o 9% większe
od mózgów kobiet. Mimo tego liczba komórek nerwowych jest taka sama.
Badania poszczególnych części mózgu wykazały, że części kory przedczo-
łowej, odpowiedzialne za skomplikowane zadania umysłowe, są większe
u kobiet. Za to u mężczyzn stwierdzono powiększenie obszarów płata
skroniowego odpowiedzialnego za myślenie przestrzenne.
Kobiety mają większy hipokamp mający wpływ na uczucia i wspomnienia
oraz o 11% wiekszą gęstość neuronów w ośrodku mowy i słuchu,
znajdujących się w korze skroniowej.
U mężczyzn, części podwzgórza odpowiedzialne za zachowania seksualne,
są dwukrotnie większe niż u kobiet.
Neurobiolodzy prowadzący badania już dawno zauważyli, że prawie u
wszystkich ssaków obowiązuje reguła, że im ważniejszy jest określony
jakiś typ zachowania , tym większy jest odpowiedzialny za to zachowanie
obszar mózgu.
W trakcie prowadzenia badań okazało się, że jednodniowe niemowlęta
reagują odmiennie na pokazywaną im twarz kobiety i ruszające się zabawki.
Jednodniowe dziewczynki znacznie dłużej przypatrywały się twarzy,
a chłopcy ruszającym się zabawkom.
Chcąc nie chcąc musimy zaakceptować te różnice i pogodzic się z tym, że
mężczyzni myślą systemami, a kobiety pojmują świat za pomocą empatii.
Gdy już zaakceptujemy te różnice, mamy szansę wykorzystać to w życiu.
Bo tak naprawdę, gdy już dotrzemy na szczyt kariery zawodowej, okazuje
się, że jesteśmy lepsze od mężczyzn, ponieważ musiałyśmy włożyć wielki
wysiłek by się dopasować do świata zdominowanego przez mężczyzn.
poniedziałek, 14 lutego 2011
122. Rozważania przy Walentynkach
Dziś ten kontrowersyjny dla niemal wszystkich dzień- Walentynki.
Wśród zastrzeżeń pierwsze miejsce zajmuje: to nie nasze, nie przez nas
wymyślony obyczaj. Nie chcę być złośliwa, ale bożonarodzeniowa choinka
to też nie jest pomysł rodzimy, a przejęty od Niemców. I co, przeszkadza
to komuś?
Prawie wszyscy podkreślają, że mamy własne święto - Kupałę. Ale chyba
mam kiepski wzrok, bo jedynie wtedy się o tym pisze , gdy nadchodzą te
"koszmarne Walentynki". Gdy już owa noc Kupały nadejdzie nikt o tym
nawet marnego słowa nie piśnie, nikt nikomu prezentu nie kupi, kartki nie
wyśle.
Gdy już Walentynki się nieco zadomowiły mogliśmy je zaadaptować po
swojemu - zrobić z nich dzień wzajemnej życzliwości i okazywania
sympatii.
Wszyscy narzekają, że Walentynki są okazją głównie dla handlowców.
Ale to wina nasza, nie handlowców. Możemy przecież sami napisać
kilka życzliwych słów, niekoniecznie na kartce z czerwonym serduszkiem.
A zapewniam Was, że odręcznie, nawet koślawo namadzgane serduszko
ma większą wartość dla adresata niż takie wydrukowane. Gdy idzie się na
łatwiznę to nie powinno się narzekać, że handlowcy przejęli inicjatywę.
***
Chyba wszyscy wiedzą, że Instytut Gallupa zajmuje się przeróżnymi
badaniami. Przez 5 lat przeprowadzali wśród mieszkańców 155 krajów
świata badania dotyczące zadowolenia z życia w danym kraju. Ankiety
były bardzo szczegółowe i dotyczyły zarówno poziomu życia z punktu
widzenia ekonomii jak i społecznego. Dodatkowo prowadzono wywiady,
w których ankietowani opowiadali o tym co ich miłego spotkało w dzień
poprzedzający wywiad, czego dokonali, czy dowiedzieli się czegoś
nowego, czy byli traktowani z szacunkiem, czy czuli się na tyle wolni, by
robić to, na co mieli ochotę.
I w ten sposób powstał "ranking szczęścia", wyłoniono najszczęsliwszą
ósemkę państw.
Pierwsze miejsce otrzymała Dania. Następne miejsca zajęły : Finlandia,
Norwegia, Szwecja, Kostaryka, Nowa Zelandia, Kanada, Australia.
***
A tak przy okazji - mam nadzieję,że nikt nie poczuje się dotknięty-
wszystkim odwiedzającym życzę, by ten dzień był dla Was dniem bez
zmartwień, dniem pełnym uśmiechów i małych radości, z których składa
się szczęście.
Wśród zastrzeżeń pierwsze miejsce zajmuje: to nie nasze, nie przez nas
wymyślony obyczaj. Nie chcę być złośliwa, ale bożonarodzeniowa choinka
to też nie jest pomysł rodzimy, a przejęty od Niemców. I co, przeszkadza
to komuś?
Prawie wszyscy podkreślają, że mamy własne święto - Kupałę. Ale chyba
mam kiepski wzrok, bo jedynie wtedy się o tym pisze , gdy nadchodzą te
"koszmarne Walentynki". Gdy już owa noc Kupały nadejdzie nikt o tym
nawet marnego słowa nie piśnie, nikt nikomu prezentu nie kupi, kartki nie
wyśle.
Gdy już Walentynki się nieco zadomowiły mogliśmy je zaadaptować po
swojemu - zrobić z nich dzień wzajemnej życzliwości i okazywania
sympatii.
Wszyscy narzekają, że Walentynki są okazją głównie dla handlowców.
Ale to wina nasza, nie handlowców. Możemy przecież sami napisać
kilka życzliwych słów, niekoniecznie na kartce z czerwonym serduszkiem.
A zapewniam Was, że odręcznie, nawet koślawo namadzgane serduszko
ma większą wartość dla adresata niż takie wydrukowane. Gdy idzie się na
łatwiznę to nie powinno się narzekać, że handlowcy przejęli inicjatywę.
***
Chyba wszyscy wiedzą, że Instytut Gallupa zajmuje się przeróżnymi
badaniami. Przez 5 lat przeprowadzali wśród mieszkańców 155 krajów
świata badania dotyczące zadowolenia z życia w danym kraju. Ankiety
były bardzo szczegółowe i dotyczyły zarówno poziomu życia z punktu
widzenia ekonomii jak i społecznego. Dodatkowo prowadzono wywiady,
w których ankietowani opowiadali o tym co ich miłego spotkało w dzień
poprzedzający wywiad, czego dokonali, czy dowiedzieli się czegoś
nowego, czy byli traktowani z szacunkiem, czy czuli się na tyle wolni, by
robić to, na co mieli ochotę.
I w ten sposób powstał "ranking szczęścia", wyłoniono najszczęsliwszą
ósemkę państw.
Pierwsze miejsce otrzymała Dania. Następne miejsca zajęły : Finlandia,
Norwegia, Szwecja, Kostaryka, Nowa Zelandia, Kanada, Australia.
***
A tak przy okazji - mam nadzieję,że nikt nie poczuje się dotknięty-
wszystkim odwiedzającym życzę, by ten dzień był dla Was dniem bez
zmartwień, dniem pełnym uśmiechów i małych radości, z których składa
się szczęście.
sobota, 12 lutego 2011
121. Miło się zrobiło
Dostałam dziś od Antoniny [ www.uantoniny.blogspot.com] Wyróżnienie,
oraz Dyplom. Jest mi z tego powodu bardzo miło i radośnie.
Antonino, bardzo serdecznie dziękuję, sprawiłaś mi radość.
Oczywiście, zgodnie z regulaminem przekażę je nastepnym dziesięciu
osobom. Kolejność zupełnie przypadkowa, oto ich blogi:
1. .bronka-bronka.blogspot.com
2. blogniedzielny.blogspot.com
3. by-giraffe.blogspot.com
4. grasza44.blogspot.com
5. bea-uk.blogspot.com
6. pod-martulinowym-niebem.blogspot.com
7. nivejkowy.blogspot.com
8. duoart.blogspot.com
9. anpar40.blogspot.com
10.barwysmaku.blogspot.com
A teraz trochę formalności- osoby wyróżnione powinny na swoim blogu
umieścić owe śliczne znaczki i napisać od kogo je otrzymały.
Nastepnie pożądane jest, by wybrały nastepne 10 osób, którym, ich
zdaniem taka nagroda się należy , wymieniły na swoim blogu wraz
z ich linkami , a następnie zawiadomiły je o przyznanych wyróżnieniach.
Jeśli napisałam niezbyt jasno to przepraszam, ale jestem bardzo kiepska
we wszelakich regulaminach.
Miłego dzielenia się wyróżnieniami życzę. Bo miło jest nie tylko dostawać,
dzielić się nimi to też frajda.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

