drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 5 czerwca 2023

No nie wiem......

                 ..........ale to, o  czym napiszę wcale, a wcale  mi się nie podoba. Może nie umiem dostrzec tych  dobrych stron  sytuacji, która może  zaistnieć. Po prostu  nie jestem optymistką, raczej jestem fatalistką.

W 2016 roku niejaki pan Elon Musk utworzył  firmę o nazwie  Neuralink i otrzymał zezwolenie na przeprowadzenie badań klinicznych nad  chipem, który ma  być  wszczepiany w mózg  człowieka, by miał możliwość korzystania z komputera i telefonu bez użycia  rąk. Ponoć rekrutacja do udziału w testach jeszcze  nie jest otwarta, ale  temat eksperymentu budzi zainteresowanie i dyskusje, co mnie  wcale  nie  dziwi.

Ambicją  Neuralinku jest  stworzenie technologii umożliwiającej wszczepienie w mózg  człowieka niemal  nieograniczonej liczby elektrod w  sposób całkowicie  automatyczny. Zdaniem  Elona Muska interfejsy neuronowe pozwolą się stawać  ludziom cyborgami i będą mogli konkurować ze  sztuczną inteligencją oraz  sterować komputerami bezpośrednio za pomocą myśli.

A Ray Kurzweil, pan futurolog, którego 86% przewidywań już  się  spełniło, uważa że do końca dekady ludzkość pozna nieśmiertelność.  Ostatnio stwierdził, że  rozwój nanotechnologii i robotyki sprawi, że maleńkie nanoroboty będą odbudowywać uszkodzone komórki i tkanki w organizmie  człowieka, które zostały uszkodzone w procesie  starzenia się.

Ponadto zdaniem Kurzweila sztuczna  inteligencja prześcignie  człowieka i już w 2029 roku  zda test Turinga  i wyznaczy nowy  kierunek ewolucji człowieka. No i zdaniem owego pana ludzie nie powinni się bać inwazji robotów, bo wszczepienie w nasze   mózgi komputerów  poprawi ludzkie  życie i stanie   się wzmocnieniem  naszych możliwości.

I czytając to wszystko bardzo  się ucieszyłam że już  raczej nie doczekam się  tych rewolucyjnych zmian, bo z góry wiadomo, że pierwsi z owych wszczepień skorzystają ci stojący dziś na  szczytach władzy, którzy najczęściej nie są zaliczani do tych, których naród chciałby widzieć na stołku przywódcy do końca świata.

Pogodę mam całkiem,  całkiem przyzwoitą, przewidują  na  dziś  słońce i 27 stopni w  drugiej połowie  dnia, więc muszę teraz  się udać na spacer i wcale mi tego czip nie podpowiedział.

Miłego Nowego Tygodnia Kochani!!!





poniedziałek, 29 maja 2023

Rzeczy dziwne, zagadkowe

 

Jeśli uda Wam się kiedyś dotrzeć w okolice jeziora Titicaca będzie  mogli "na żywo" obejrzeć to co widzicie na  tym  zdjęciu. To miejsce  w 1996 roku zostało odkryte i rozpropagowane przez  miejscowego przewodnika Jose Luisa Deldago Mamani.

Wieki mijają a do dziś nie wiemy kto i w jakim  celu wybudował ten mur, jak  wykuł  te ogromne kamienne bloki,  jak umieścił na górze te olbrzymie kamienie.  Mamy całą masę pytań i kompletny brak odpowiedzi.  Znamy tylko opowieści rdzennych Amerykanów związane  z tym miejscem- oto jedna z nich.

Inkaski Kapłan Aramu  Muru ze  świątyni Siedmiu Promieni szukając schronienia przed  hiszpańskimi konkwistadorami udał  się w głąb gór Hayu Marca. Tu za pomocą złotego dysku o nazwie Klucz Bogów Siedmiu Promieni odblokował  zamkniętą bramę i przeszedł przez nią. Podobno tunel prowadzący w głąb skały promieniował niezwykłym światłem i umożliwiał wgląd w nieznane królestwa. Legendy rdzennych Amerykanów mówią o  bohaterach, którzy przeszli przez te bramę aby połączyć  się  ze swymi bóstwami zyskując  w ten sposób nieśmiertelność i boską egzystencję.

Podobne opowieści dotyczące bram prowadzących do innych światów odnajdujemy w starożytnych opowieściach, np. u Sumerów.

U mnie drugi Dzień Zielonych Świątek - jest zielono, 21 stopni, świeci  słońce - czyli jest wielce udany weekend. 

A jeżeli  wpadnie  wam w ręce  książka J.Douglasa Kenyona "Zakazana  Historia Ludzkości" to ją przeczytajcie - naprawdę warto, jest nad  czym się zastanowić.

Miłego nowego tygodnia  Wszystkim.


sobota, 27 maja 2023

Coś jednak kwitnie

 Tu jest nieco dłuższy weekend, bo niedziela i poniedziałek to są Zielone  Świątki. Pogoda całkiem,  całkiem w porządku, a wczoraj to nawet było wręcz gorąco. Słońce świeci, jest 19 stopni  w cieniu. I nawet już sporo krzewów  kwitnie, więc w ramach spaceru  zrobiłam trochę  zdjęć:

 


A tak ogólnie to nic ciekawego u mnie- jedyna "atrakcja" to zaczęłam leczenie kanałowe - trochę mnie to będzie kosztowało, ząb nie jest jednokanałowy, a wyleczenie jednego kanału wraz  z jego wypełnieniem to 100€. Oczywiście mogłabym zrobić ten ząb  na ubezpieczalnię, ale wtedy są zupełnie inne materiały używane,  a ja na razie mam lek w jednym kanale, w środę  czeka mnie dalszy  ciąg tych atrakcji. Oczywiście wszystko wczoraj było bez bólu, nawet samo wkłucie  się przy zastrzyku było bezbolesne. Najbardziej  mi  się podobało, że do rtg nawet nie musiałam wstawać z fotela. Poza tym każdy kanał będzie obejrzany pod mikroskopem stomatologicznym. Nie  miałam pojęcia, że takie ustrojstwo istnieje. Gdyby tak jeszcze wszystko było bezgłośne byłoby to super. Po doświadczeniach z leczeniem kanałowym w Polsce, po którym straciłam ząb,  zaczynam doceniać dobre wyposażenie gabinetów dentystycznych. No i wielce prawdopodobne, że będę miała tzw. "lekarza  rodzinnego" w sąsiednim budynku, więc nie będę musiała jeździć metrem z przesiadką do samego centrum, co mnie bardzo cieszy.

Miłego weekendu - Wszystkim!!!

P.S. Zdjęcia  można powiększyć.








piątek, 19 maja 2023

Znowu piątek......

                    ......... czyli  wypada  coś napisać.

Tegoroczny  maj  u mnie jest  jakiś  mocno medyczny- już  zaliczyłam   wizyty u dentystki i u lekarza  rodzinnego, przede mną jeszcze dermatolog (mam nawet do niego skierowanie) i wizyta u innej pani dentystki, bo tu jakaś ostra  specjalizacja - kto inny robi  plomby bez leczenia, kto inny ząb leczy kanałowo. No cóż- co kraj to obyczaj, ewentualnie każda lecznica ma  swoje wewnętrzne układy. Jestem tu już szósty rok ale nadal co jakiś  czas coś mnie  zadziwia.

A tak ogólnie jestem nieco  zawiedziona, bo miałam nadzieję, że już  wynaleziono lek na jedną  z chorób, która właśnie   się mnie  "czepnęła" po raz  drugi w moim  życiu , ale okazało się, że żadnego leku nadal nie ma, po prostu  trzeba z uśmiechem i brzydkim  słowem na ustach rzecz przecierpieć.  No więc w ramach  odciągania swej uwagi od tego co  mi dokucza i przeszkadza poczytałam co napisali naukowcy z NOAA, czyli z National Oceanic and Atmospheric Administration.

Ocean- a tak dokładnie jego głębiny i wszystko co tam żyje ( pływa lub  rośnie) ciągle  są dla nas okryte tajemnicą. I nie jest  to wcale takie  dziwne - głębokie te oceany, a my nie za bardzo przystosowani do spędzania czasu na ich  dnie,  spacerując by obserwować te podwodne  regiony.  Naukowcy podejrzewają (bo podejrzliwość i  dociekliwość to cecha  naukowców), że według poczynionych różnych obserwacji istnieje  możliwość, że w najgłębszych rejonach oceanów istnieje  wysoko rozwinięta cywilizacja.  Swe podejrzenia opierają między innymi na przeprowadzonych badaniach ciał okaleczonych wielorybów, bowiem  rany tych badanych  wielorybów były bardzo  dziwne- miały  idealnie  równie krawędzie  i jest pewne, że nie zostały zadane przez inne pływające  zwierzęta- no chyba, że pływają w głębinach jakieś bardzo ostre olbrzymie noże.

W 2017 r w Zatoce  Meksykańskiej zaobserwowano jakiś bardzo  dziwny obiekt, który przemieszczał się w  wodzie z niebywałą  wprost szybkością, a na dodatek ....świecił.  Rok później  w tym samym rejonie na głębokości 600 - 620 metrów zarejestrowano dziwne  sygnały akustyczne  oraz  sfotografowano dziwne istoty ubrane w kombinezony, które swym wyglądem przypominały batyskafy wypełnione płynnym metalem. Niestety  w  momencie gdy aparat robiący  zdjęcia fotograficzne zbliżył się do nich - zniknęły.

Słynny oceanolog, Jacques-Yves  Cousteau twierdził, że aby poznać liczne i  wciąż nie odkryte tajemnice planety na której żyjemy powinniśmy prowadzić badania głębin oceanów.

Oglądałam kilka filmów z głębin oceanów i podziwiam tych, którzy wiele ryzykując zasiadają za sterem batyskafu mając  świadomość, że może ostatnią rzeczą, którą ujrzą w  swym życiu będą oceaniczne głębiny.

Miłego i pogodnego weekendu Wszystkim - z ciepełkiem i słoneczkiem.



niedziela, 14 maja 2023

A za oknem....

             u mnie wygląda tak:


Nie pada, ale jest tylko 20 stopni. 

Wybrałyśmy się dziś z córką we  dwie na  spacer w niezbyt odległe miejsce ( 1 przystanek "esbanem") na osiedle zaprojektowane w  1925  roku, o wdzięcznej nazwie "Ogrody Cecylii". Bardzo mi  się to osiedle podobało.  Budynki  trzypiętrowe, wysokie partery, dużo zieleni i piękny skwer pośrodku osiedla, okolony aktualnie kwitnącymi  kasztanowcami.  Potem szłyśmy ulicami, na których mijane przez nas  budynki były odzwierciedleniem  wyobraźni projektantów i stanu zamożności  kieszeni właścicieli. W końcu wylądowałyśmy w ogródkowej kawiarni. Przepędziła  nas jednak pogoda - na początku było piękne  słońce i bardzo  ciepło,  ale jak to  mówią - pogoda się zbiesiła, zrobiło się  chłodno, więc zostałyśmy zmuszone  do odwrotu.

W tygodniu, a tak dokładnie  w czwartek  byłam na koncercie gitarowym. Występowało 15 uczniów, którzy oprócz "zwykłej  szkoły" uczęszczają do  szkoły muzycznej i uczą  się  gry na gitarze  klasycznej.

Mój wielce  ambitny  młodszy wnuczek ( w lutym ukończył  12 lat) wykonał aż trzy  utwory no i jestem  z niego dumna, bo nigdy dotąd  nie  chciał "startować" solo. Myślę, że to wielka  zasługa  nauczyciela, który ma niezwykłą cierpliwość i życzliwość dla  dzieci, które są co prawda zdolne, ale bardzo nerwowe i  nieco nieśmiałe. Koncert był w auli szkoły podstawowej, do której chodzili  moi wnuczkowie - dziś już obaj  są gimnazjalistami. Przy okazji podziwiałam podwórko szkoły,  na którym między innymi jest  dla uczniów takie "ustrojstwo", bo dzieci na przerwy wychodzą  na podwórko.


W poniedziałek i wtorek miał tu być super strajk wszelakich środków komunikacji miejskiej i poza miejskiej - dziś rano podali wiadomość, że strajk odwołany,  ale i tak  zapewne  będzie  armagedon, bo na  wieść o  strajku wielu pracowników wzięło urlopy i może  się zdarzyć, że zabraknie pracowników.  A tak patrząc  w kalendarz to ten miesiąc jest  tu dość  bogaty  w dni  wolne od  pracy: 1,6,7,13,14,18,20,21, 27, 28,29.

A ja usiłuję wyhodować nowy egzemplarz poinsetii- ciekawa jestem czy mi  się uda, bo generalnie  to marny  ze mnie hodowca  roślin.


  Miłego nowego tygodnia  Wszystkim!!!

I znany, ogromnie przeze  mnie  lubiany gitarzysta - Francis  Goya - do posłuchania.




środa, 3 maja 2023

Prywata......

          .......bo post  dedykuję Serpentynie,  z którą, chociaż  dzieli nas wiele, wiele kilometrów mamy wciąż  wspólne tematy, a tym razem rzecz dotyczy..... planety o wdzięcznej nazwie Nibiru.

Nibiru to taka Kosmiczna Niewiadoma, bo tak naprawdę nie wiadomo czy istnieje  czy też nie. Na  razie  wciąż jest na liście Planetą  hipotetyczną, która według niektórych teorii znajduje   się w odległych rejonach  naszego Układu Słonecznego.

Wiadomość dla nie wtajemniczonych  czytelników-  koncepcja istnienia Nibiru pojawiła się po raz pierwszy w latach  siedemdziesiątych XX wieku. Pierwszy pisał o Nibiru  Zecharia Sitchin, dziennikarz, zajmujący  się paleoastronautyką, autor siedmiotomowego cyklu "Kroniki  Ziemi". Cykl był tłumaczony na wiele języków, na polski  również. Czyta się świetnie, mam całość.

Gdy w październiku 2010 roku Zecharia Sitchin przeniósł się w Lepszy Wymiar natychmiast został okrzyczany hochsztaplerem, nieukiem, poddano również  w  wątpliwość jego znajomość historii starożytnej, a zwłaszcza wszystkiego co dotyczyło państwa  Sumeru. Mnie osobiście dziwi fakt, że opluto Sitchina dopiero gdy umarł, ale gdy wychodziły jego  książki to była cisza  w tym temacie.

Sitchin twierdził, że  swe wiadomości nt. Nibiru opierał na znalezionych i odczytanych glinianych płytkach, które odnaleziono w Iraku podczas prac wykopaliskowych prowadzonych przez archeologów. Sitchin  stwierdził, że na tych tabliczkach  były zapisane informacje o  Planecie  Nibiru, zamieszkiwanej przez  rasę pozaziemską - Anunnaki, która tysiące lat temu odwiedziła  Ziemię i przyczyniła  się do stworzenia  homo sapiens, łącząc swoje geny z genami prymitywnych istot zamieszkujących region w którym wylądowali.

W 2014 roku obiekt międzygwiezdny zderzył  się z Ziemią i  wpadł do Pacyfiku. Został zidentyfikowany przez astrofizyka z Harvardu Abi Loeba i jego ucznia Amira  Sareja i oznaczony nazwą CNEOS 14.  Obiekt poruszał się z prędkością aż 60km na  sekundę , co sugeruje, że mógł pochodzić z odległego układu  gwiezdnego. Naukowcy badali czy obiekt  przyspieszył dzięki grawitacji nieznanej  nam planety w Układzie  Słonecznym. Badacze Hector Socas -Navarro i Ignacio Trujillo Cabrero z Instytutu Astrofizyki Wysp  Kanaryjskich  przeprowadzili symulacje, aby odtworzyć trajektorię tego obiektu i  zauważyli ,  że prawdopodobieństwo istnienia  gigantycznej planety w oddalonym regionie Układu Słonecznego wynosi  aż 99,9% . Naukowcy sądzą, że obiekt CNEOS14 został skierowany w stronę Ziemi przez nieznany gigantyczny obiekt w zewnętrznym  Układzie  Słonecznym, prawdopodobnie przez tę hipotetyczną Planetę. I nastąpiło  to prawdopodobnie około 30 do 60 lat temu. Ale jakoś nigdzie nie znalazłam wiadomości, czy ów obiekt CNEOS 14 (lub jego kawałki) został  wyłowiony czy nie. Może u Ciebie  Serpentyno znajdą  się na ten temat jakieś informacje.

W styczniu 2022 roku NASA oficjalnie potwierdziła istnienie Planety X. Naukowcy poinformowali, że obserwacje skrajów naszego systemu planetarnego potwierdzają istnienie dużego obiektu, którego dotąd nie zaobserwowaliśmy. Nadal go nie  widzimy,  ale wykonane wyliczenia  matematyczne wskazują,  że jakaś  bardzo  duża  siła działa  nie  tylko na tak zwane obiekty transneptunowe (planetoidy za orbitą Neptuna) ale działa ona  również na  orbity  niektórych planet i  również na cały nasz Układ  Słoneczny, który porusza  się  z tego powodu.

Zdaniem astrofizyka Konstantina Batygina z uczelni Caltech w Pasadenie (Kalifornia) obiekt ten jest co najmniej 10 razy  większy od Ziemi i znajduje się 20 razy dalej od Słońca  niż Ziemia. I te dane pasują do Nibiru. 

Więc  czekam na to co będzie dalej - może poleci w Kosmos kolejny teleskop i uda mu  się zbadać te nadal tajemnicze krańce naszego Układu Słonecznego. A może mieszkańcy Nibiru już opuścili swą planetę i znaleźli gdzieś inną? A może się wzajemnie pozabijali, bo jednak już wtedy dysponowali śmiercionośną bronią jądrową?


A dziś taki filmik  zamiast muzyki

Miłego nowego tygodnia- Wszystkim!!!


niedziela, 30 kwietnia 2023

Ale Was dziś zanudzę!

 Majówka,  więc "moja" brzoza zmobilizowała  się i okryła  się wreszcie zielenią, tym samym uniemożliwiając  mi obserwację życia pewnej bliżej  mi nie znanej wrony.


Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że tak naprawdę niczego nie muszę, bo do "obsługi" mam tylko i wyłącznie  siebie. Pogoda u  mnie majówkowa, słońce świeci na tle  błękitnego nieba i jest 11 stopni na termometrze, a odczuwalne ponoć tylko 10. Co prawda  pamiętam majówki z czasów gdy  nikt nie miauczał o czymś co się nazywa "globalne ocieplenie"  a na majówce kursowałam w bikini i pływałam na odkrytym basenie a na dodatek przypiekłam  się nieźle majowym słońcem.

No ale  skoro mogę robić co mi  się  zamarzy, to czytam, bo to jedna  z rzeczy, które uwielbiam. No i oczywiście  znów o......piramidach. Zapewne większość  z Was w tym momencie zrezygnuje  z dalszego czytania, a ja się wcale  z tego powodu  nie obrażę.

Do dziś piramidy w Egipcie wciąż są badane i, jak na  złość, wciąż pozostają zagadką. Co o nich wiemy? no na przykład to, że były zbudowane z kamienia i polerowane wapieniem. Z tego powodu były białe, a promienie słoneczne odbijające  się od ich gładkiej powierzchni dawały blask widoczny z bardzo dużej odległości. Pytanie - po jakie licho komuś  zależało by były widoczne z  daleka?

Piramida  niejakiego  Cheopsa wciąż jest badana i ciągle  stanowi zagadkę. Na pewno nigdy  nie była grobowcem, bowiem nigdy nie znaleziono w niej ani kawałka sarkofagu lub mumii. Nie ma  w niej również śladu ani jednej jakiejkolwiek  inskrypcji wyjaśniającej cel jej budowy. A więc po co ją  zbudowano???

W ramach badań ponad  dwa tygodnie skanowano tę piramidę termicznie i odkryto wyraźne anomalie w jej dolnej części po wschodniej  stronie. Po analizie  wyników badań postawiono tezę, że być może wynika to z istnienia jeszcze dotąd  nie odkrytych pomieszczeń.

Według teorii oficjalnych badaczy piramida Cheopsa została  zbudowana przez faraonów IV dynastii, czyli w okresie od 2589 do 2530 roku p.n.e.,  a jej pierwotna wysokość wynosiła 147  metrów i do XX wieku była to najwyższa budowla  na Ziemi. Tylko zupełnie nie wiadomo, dlaczego 3 piramidy w Gizie są przedstawione graficznie  na strusim jajku, które wg znanych metod datowania pochodzi sprzed 5 tysięcy lat, czyli z czasów, gdy owe piramidy ponoć jeszcze nie istniały.  

A tak ogólnie to wciąż nie wiadomo po jakie licho owe piramidy  zostały zbudowane. Profesor matematyki i astronomii na Uniwersytecie  w Cardiff, Chandra Wickramasinghe uważa, że piramidy wcale nie miały być  schronem dla mumii faraonów  ale  schronem dla niektórych ludzi przed atakami asteroid z Kosmosu. A że zdarzały  się kiedyś takie "ataki" asteroid na Ziemię świadczą rozsiane po pustyniach Afryki Północnej zielone, szklane kamienie, powstające z piasku wystawionego na działanie  bardzo wysokich temperatur. I można je w Afryce znaleźć tylko tam.  W dzisiejszych  czasach takie kamienie odnaleziono po przeprowadzonych  na piaszczystych pustyniach próbach broni jądrowej. Profesor  postawił teorię, że Ziemia , regularnie co 1500 lat zostaje bombardowana z Kosmosu niewielkimi meteorytami i Egipcjanie mogli o tym wiedzieć. I tu pozostaje  bez odpowiedzi pytanie- a skąd o  tym oni wiedzieli?

A czy wiecie, że te piramidy  wcale  nie są piramidami czworokątnymi ale ośmiokątnymi? Widać to dopiero wtedy, gdy patrzy się na nie  z góry - ich boczne ściany, które  widzimy stojąc na  ziemi wcale nie  są płaskie - są pośrodku, od  wierzchołka do podstawy, leciutko wklęsłe.

A międzynarodowy zespół ekspertów naukowych udowodnił w trakcie prowadzonych badań, że zależnie od rezonansu fal  radiowych budowla jest w stanie koncentrować energię elektromagnetyczną zarówno w  swoich komnatach jak i pod  piramidą.

Naukowcy z ITMO University i Laser Zentrum w Hannoverze twierdzą, że ta niezwykła budowla wchodzi w interakcję z falami elektromagnetycznymi.  Jest  to zauważalne w stanie rezonansu elektromagnetycznego- piramida koncentruje  wtedy w swoich  wewnętrznych pomieszczeniach  a i pod budynkiem, (gdzie  znajduje  się trzecia, rzekomo niedokończona komnata)  energię. Wygląda na to, że piramidy były czymś w rodzaju przekaźników energii,  tylko zupełnie nie  wiemy dla kogo i  do czego.

Władze Egiptu z niezbyt jasnego powodu wcale nie palą się do tego by świat naukowy spoza Egiptu nadal drążył tajemnice  które skrywają w sobie  piramidy i...Sfinks. Powiedziałabym, że zwłaszcza Sfinks.

Tylko jedno jest pewne - tajemnice związane z Wielką Piramidą Cheopsa są nadal tak wielkie jak ta niezwykła  budowla.

Przepraszam tych, których  zanudziłam nieomal na śmierć i życzę Wszystkim miłego, nowego tygodnia.