drewniana rzezba

drewniana rzezba

czwartek, 25 czerwca 2026

Upał

 Zostałam  dziś doprowadzona do lekarki, bo wczoraj najzwyczajniej  w świecie  padłam tak dokładnie, że  wpierw doglądał mnie mój kochany  zięć, a potem córka. Nie mam nawet  bladego pojęcia  czemu nagle  dostałam tak koszmarnych  zawrotów  głowy,  że nie  byłam  w stanie  przejść  dwóch kroków, które  dzieliły  mnie od kanapy. Siedziałam na krześle z zamkniętymi oczami i trzymałam  się  stolika komputerowego, oczy  miałam  zamknięte, bo każde ich otwarcie powodowało szalony dyskomfort i mdłości.No ale  może  nic  dziwnego bo jest najzwyczajniej  w świecie  upał i podobno wiele osób w moim  wieku padło martwym trupem na  ulicy.  W tej  chwili jest 28 stopni a godzina  już 21,30. 

Dostałam recepty na leki, które biorę notorycznie, pobrano mi krew i zrobiono  EKG - oczywiście  wynik  będzie za kilka  dni, opisany  przez  kardiologa. Poza  tym dostałam skierowanie na Rtg tego odcinka kręgosłupa, który mnie  ewidentnie boli. No i mam "zakaz  opuszczania  koszar" gdy temperatura  przekracza 25 stopni. I dostałam nakaz wypijania 1,5 litra wody i to nie bardzo  zimnej  ale takiej o temperaturze pokojowej  albo wręcz  ciepłej, ale z dodatkiem  szczypty prawdziwej  soli morskiej. Bo taka  ciepła  woda  znacznie   lepiej i  szybciej nawadnia  cały organizm .  Bo, jak prześledzili  dietetycy, to woda dopiero wtedy jest przesyłana  z żołądka  dalej gdy osiągnie temperaturę  wnętrza ciała. No i ma  to być sól morska a nie  sól jodowana. Wypróbowałam -  tej szczypty  soli morskiej w  szklance  wody wcale  się nie  czuje. Gdy byłam kiedyś we Włoszech  nie  mogłam  się nadziwić, że  w upał podano na stół gorącą herbatę i wszyscy ją pili gdy była jeszcze ciepła. Ja poczekałam aż będzie letnia i dopiero później  ktoś mi wytłumaczył, dlaczego należy  pić  herbatę o temperaturze ponad 36 stopni C.

Muszę to napisać - jeśli ktoś z Was  narzeka  na ZUS to muszę Wam powiedzieć, że wyczyny  ZUSu to mały  Pikuś  przy tym co tu wyczynia AOK. Otóż owa  wspaniała Kasa Chorych rozsyłała do swoich podopiecznych  druczki do wypełnienia, by sprawdzić  czy dana  osoba  jeszcze  przebywa w tym niemieckim raju. Ja takiego  druczka nie  dostałam, więc nie  wypełniłam i wyleciałam z systemu opieki medycznej AOK. Dość  szybko się o tym dowiedziałam, że wyleciałam z  systemu, bo zamarzyło mi  się wybrać  do okulisty i... odbiłam  się od ściany. Zameldowałam się po raz  drugi w biurze meldunkowym a polski NFZ przesłał do niemieckiego AOK elektronicznie  druczek informujący,że ja  nadal mieszkam w Berlinie i było to 23 maja. I.....AOK to olała. Napisałam z pomocą  córki pismo do AOK, że ja nadal mieszkam  w Berlinie i dodałyśmy info,że zgłosimy  sprawę do sądu, że przez ich indolencję  zostałam pozbawiona opieki medycznej.  No i AOK  przejrzała na  oczy, wystawiła mi dokument, że nadal  jestem pod ich opieką medyczną i że nową  legitymację medyczną otrzymam pocztą. I dziś zamiast wkładać u lekarki kartę w czytnik, dałam im list -zaświadczenie,że nadal mam opiekę medyczną. I tak coraz  więcej  mitów o tym jaki to raj ten niemiecki kraj - zwyczajnie upada. Terminy wizyt do przeróżnych  specjalistów coraz odleglejsze, załapać  się na rehabilitację równie  trudno jak w Warszawie. I wszędzie słychać, że brak jest  rąk do pracy.

 

 

18 komentarzy:

  1. No czy nie dobrze ze mieszkasz blisko swoich? Natychmiast posluzyli pomoca i opieka.
    Zawsze bylam przekonana ze upal predzej niz chlod powali czlowieka. Poza tym na ocieplenie sie istnieje wiele sposobow, na upal praktycznie tylko jeden - klimatyzacja.
    Wiem po samej sobie ze lepiej sie czuje i funkcjonuje gdy jest chlodniej i niska wilgotnosc powietrza.
    Dobrze ze sie skonczylo tylko chwilowym zaslabnieciem i wrocilas do normy.
    O tak, tych druczkow poswiadczajacych ze jeszcze zyjemy nalezy bardzo pilnowac. Dostaje podobne. Nie nekaja mnie nimi, otrzymuje rzadziej niz co roku ale wypelniam i odsylam od reki . Ostatnio otrzymalam na wiosne a do potwierdzenia przez notariusza poszlam do swojego banku gdzie zalatwial mnie czarny urzednik. Pozalatwialam a ten zegnajac sie mowi mi "dziekuje" - po polsku!
    Okazalo sie ze jego sasiadami jest polska rodzina i od nich nauczyl sie kilku slow.
    Dobrze ze sie wyprostowalo z tymi pieniedzmi choc cala sytuacja nie powinna sie stac.
    Skoro macie upaly siedz w domu to raz a skoro nawet bedac w nim dopadlo Cie przegrzanie to moze powinnas sprawic sobie jakis system chlodzacy bo cale zajscie znaczy ze masz za goraco w mieszkaniu.
    Zycze ochlodzenia i pozostania w zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt - w razie draki mogę liczyć na ich pomoc. Poza czasem gdy całą czwórką wyjeżdżają na jakieś wojaże zagraniczne i już nie jeden raz byłam tu w tym czasie sama, a
      nawet przeżyłam tu sama cały rok akademicki, bo córka w tym czasie pracowała w Szwecji i tam była z mężem i dziećmi. Zięć pracował wtedy zdalnie.

      Usuń
  2. Od ciepła nasze organizmy wariują. Widzę po sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że u mnie ogromnie się zmieniła tolerancja upałów od momentu menopauzy- no zupełnie jakby ktoś przekręcił mi w organizmie jakiś przełącznik. Bo pamiętam ,że gdy byłam jeszcze naprawdę młoda to siedzenie od świtu do nocy na plaży to była norma a i pamiętam Targi Poznańskie, temp. zawsze wtedy była ponad 30 stopni a ja paradowałam w czarnej rypsowej garsonce, w wysokich szpiluniach i w....rajstopach, jako że szpilki i gołe nogi nie współgrały wizerunkowo.

      Usuń
  3. Och, jak dobrze, że tylko na tym się skończyło, bo zawroty to nie żarty!. Z tym piciem wody, to prawda, ja mogę wypić nie wiadomo ile, ale dopiero herbata gasi pragnienie, teraz tez piję gorącą, ale ziołowo-owocowa.
    zdrówka życzę, upały są straszne, zwłaszcza w mieście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wychowano na dużej ilości owoców i małej ilości wody- ile razy mówiłam , że chce mi się pić to dostawałam jakiś soczysty owoc ale nie czystą wodę do picia. Po prostu wtedy były widocznie takie przepisy hodowli dzieci. Zresztą tak naprawdę to piję tylko z rozsądku, ja po prostu bardzo rzadko czuję pragnienie i w pracy śmiali się ze mnie, że powinnam pracować w Korpusie Afrykańskim.

      Usuń
  4. Kochanie Moje trzymaj się dzielnie. Często o Tobie myślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokroteczko- trzymam się, trzymam, tylko puścić się nie mogę- jak to kiedyś mawiali. Nigdy nie podejrzewałam,że po tylu różnych dziwnych zawirowaniach zdrowotnych dojdę do takich cyferek w swojej metryce.

      Usuń
  5. Daj spokój, co za chaos i bałagan!
    Współczuję takiego stanu, ale podejrzewam cię niestety o picie zbyt małej ilości wody. Organizm nawet w zwykłe dni potrzebuje do normalnego funkcjonowania te 1,5 litra minimum. A w takie gorące wypicie podwójnej ilości wcale nie uważam za przesadę.
    Też piję od paru miesięcy zawsze rano dwie szklanki wody z solą. Bardzo mi to służy, podobnie jak inne ciepłe napoje teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rano piję na czczo szklankę ciepłej wody z solą morską, potem po 3 godzinach jem śniadanie i piję kawusię...bezkofeinową. Cały problem w tym, że ja naprawdę bardzo rzadko czuję potrzebę wypicia czegokolwiek- no mam taki feler. I nadal pochłaniam spore ilości owoców, ale pić to mi się nigdy nie chce.

      Usuń
    2. W tych warunkach warto wypracować sobie nowe przyzwyczajenia, ale nie wymądrzam się, bo to twoje zdrowie :)

      Usuń
  6. mam nadzieję, że Twoje samopoczucie poprawia się, jak to dobrze, że masz blisko rodzinę która w porę przychodzi z pomocą
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ich blisko, ze 400metrów ode mnie mieszkają.Ale to wcale nie oznacza, że się np. codziennie widujemy. Staram się być nadal jak najbardziej samodzielna.

      Usuń
  7. Ja pije dużo letniej wody, z kranu, stałe małe ilości. Po skorzystaniu z toalety kubek w siebie, dzień i noc.
    Sól mam kamienna z Nowej Soli/ Arleta kochana- dosypie kilka ziarenek.
    Fakt, za ciekawie w Niemczech się nie robi, cięcia socjalne, w silumie to, co ponad 100 lat temu zostało wprowadzone, teraz chce się niszczyć, bo pieniądze niby gdzieś indziej bardziej potrzebne.
    Osobiście jestem od zawsze w Aok, nie narzekam na nich, wszystko mi finansują, operacje warte dziesiątki tysięcy, mój procesor to też dla nich wydatek 15 tysięcy co 7, 8 lat. I czym zadziwiam w klinice, płacą mi co roku za zastrzyki z botoksu.
    Aktualnie Tobi ma zamieszanie z AOK, ale jak to widzę, z własnej winy, kto nie słucha, musi poczuć.
    Ostatnio zaskakują mnie informacje o zamykanych basenach, bo nie ma personelu. Kurcze, ponad 80 milionów ludzia w kraju, a wszędzie personelu brakuje. Tak samo w gastronomii.
    Anabell, trzymaj się zdrowo i rób, jak ci kazali. Lekką gimnastyka nie zawadzi. Ja wczoraj za dużo leżałam i też mi krążenie siadło. Dzisiaj rano ruszyłam tyle, jak jeszcze dobrze poniżej 30 stopni było, I mam nadzieję, że pomimo upału, będzie to dla mnie inny dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w tej chwili jest +36 stopni w cieniu, przewidywane jest 39 na popołudnie, jutro ma być podobnie. Mieszkam tu dopiero od 2017 roku i od samego początku słyszę o braku ludzi do pracy. A te nasprowadzane "ręce do pracy" to jakoś częściej stoją w kolejce do pomocy społecznej niż pracują, za to się dziarsko rozmnażają. Na razie mamy w Berlinie inwazję gąsienic ćmy korowódki dębowej ( to te paskudne włochate gąsienice pełznące sznurem ) i w związku z tym są zamknięte niektóre ulice, tereny zabaw, a nawet baseny nie pod dachem, parki. Mam pod domem kilka młodych dębów i one dostały specjalne opaski dookoła pni, ( czymś nasączone) by gąsienice nie żerowały na nich. Mnie AOK ciężko podpadło, ale już się wszystko naprostowało. Ostatnio u audiologów trafiła mi się przesympatyczna pani, o tak delikatnym dotyku i miłym sposobie bycia, że aż byłam zdumiona. Ja na razie jestem na "zwykłych" aparacikach dousznych, choć zapewne jedno ucho (lewe) mogłoby lepiej słyszeć. Ale słuch w tym uchu to miałam uszkodzony z racji przechorowania w dzieciństwie szkarlatyny,(wtedy jeszcze nie podawano antybiotyków bo ich po prostu w Polsce nie było) a o tym, że to jedno ucho jest uszkodzone to wiem od 1964 roku gdy robiłam badania z racji otrzymania prawa jazdy.

      Usuń
  8. Kurcze Aniu, uważaj na siebie, bo te upały są bardzo zdradliwe. Moment i już skutki okropne. . Wodę piję ciepłą, a herbatę wręcz gorącą i to często. Ale o tym, że to ma być sól morska, to nie wiedziałam. Dzięki za podpowiedź..
    Komentarzy nie włączę, bo muszę oszczędzać nerwy. Nie moje teksty, tylko to, co pisałam w komentarzach, jako odpowiedzi, stało się tematem do kpin, wyśmiewania itp na paru blogach. No i po co dawać ludziom darmową uciechę? Mam nadzieje, ze moje posty są w miarę interesujące:)
    Trzymaj się "lodowato"- no i głupio to brzmi, ale tak ma być- ma chłodzić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wtrace sie w temat picia okreslonej ilosci wody z gory zaznaczajac ze nie naleze do tych na slepo wierzacych ksiazkom, przepisom i zaleceniom - chocby przez to iz kazda osoba to indywidualnosc i nie miesci sie w tych wytycznych.
    O ilosci wody do picia tez wyczytalam - ze tak naprawde nie istnieje okreslony limit - dzieci potrzebuja mniej, dorosli wiecej, pewne dolegliwosci lub wiek tez ma swe wlasne wymogi, podobnie klimat, jeszcze inaczej jest z ludzmi uprawiajacymi sport a takze z pewnoscia wieksza ilosc wody wymagaja pracujacy na zewnatrz.
    Dla mnie, pijacej dziennie duza ilosc wody poltora litra to stanowczo za duzo. Nie licze ile pije ale powiedzialabym ze ze 4-5 szklanek dziennie, zdrowej, czystej wody zrodlanej.
    Czy wiecie ze nadmiar tez moze byc szkodliwy?

    OdpowiedzUsuń
  10. Staram się uważać na siebie i pamiętać ile to już cyferek mam na liczniku. Tutejsza moja "rodzinna lekarka" stwierdziła niedawno żem "stara ale zdrowa". No i faktycznie, zgodnie z tym co powiedziała jakoś nie choruję. Jedyne "co mam nie tak" to już tylko 1 mm tarczycy bo 1 płat kiedyś wycięli, a drugi został "zjedzony" przez Hashimoto. Ta szklanka ciepłej wody z solą morską naprawdę dobrze robi rano.Polecam z czystym sumieniem. Lubię czytać Twoje posty, zresztą zawsze tak było. U mnie w tej chwili jest +36stopni pana Celsjusza. Na ulicy pusto, nawet samochody bardzo rzadko przejeżdżają moja ulicą,a normalnie to śmigają cały dzień. I tylko karetki pogotowia ratunkowego wyrabiają limit.

    OdpowiedzUsuń