drewniana rzezba

drewniana rzezba

sobota, 26 września 2026

Usiądżcie nim poczytacie dalej.....

 Jest takie stare polskie przysłowie, że  dzień  należy  chwalić  dopiero po   zachodzie  słońca. No i wyszło mi na  to, że  "przysłowia  są  mądrością  narodu" - to też jest  przysłowie. 

Dziś mogę  Wam tylko napisać,że ......już "wróciłam" z tej eleganckiej  kliniki ortopedycznej, bowiem oni wymagają od  swoich  pacjentów dobrej  znajomości języka  niemieckiego a nie  tylko znajomości  zwrotów  grzecznościowych w  rodzaju  "dzień  dobry" czy też  "do zobaczenia". Więc mój pobyt  tam mogę zaliczyć do spraw nieaktualnych. Co najwyżej  mogę postarać  się prywatnie o jakiś pobyt  sanatoryjny  w Polsce, ponieść  jego koszty, a potem wystąpić  do AOK o  zwrot kosztów  pobytu. Oczywiście  musiałabym  wpierw opłacić koszty pobytu sama, a potem  dopiero starać  się o zwrot kosztów. A czy i  ile  by  zwrócili -  tego nie  wie nikt.

Jeszcze  w ubiegłym  roku pacjenci mieszkający w Niemczech (bez  względu na narodowość i obywatelstwo)  mogli być kierowani do  polskich placówek  sanatoryjnych, ale w tym już nie.  Ta umowa  już nie istnieje. Co zabawniejsze, to ja teraz nie mogę również korzystać z   polskich placówek medycznych ponieważ  już nie  jestem  zameldowana  w Polsce a tylko i wyłącznie mam meldunek w Berlinie. I......cieszę się ogromnie, że mam  sporo  cyferek w  metryce i że mam  już wykupioną kwaterę na  swoją  urnę na tutejszym cmentarzu. Choć tak naprawdę to mi "wisi i powiewa" gdzie moje prochy się  znajdą.

Nie mam pojęcia czemu zaprzestano wysyłania  pacjentów niemieckich do Polski na leczenie  sanatoryjne, ale mam podejrzenie, że obie  strony prowadziły przy okazji jakieś  szemrane interesy i coś komuś  nie  wypaliło na  większą  skalę i się  wydało.

Tak naprawdę  to się tym nie  zmartwiłam, zwłaszcza, że termin  pobytu nie był dla mnie  zbyt interesujący.

Miłego Wszystkim!!! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz