Nie tak dawno obiecałam, że pokażę co dostałam w ramach "wymianki"
z Ulą. Otóż Ula robi prześliczne miniaturowe laleczki - a ja Jej wielce tej
umiejętności zazdroszczę.
Usiłowałam zmierzyć się z tematem, ale poległam z kretesem. O ile
wymodelowanie gruszki czy innego owocu nie sprawiło mi zbyt dużego
kłopotu, to zrobienie takiej miniaturowej lalki typu " niemowlak"
zupełnie przekracza moje umiejętności. Od biedy mogłabym co najwyżej
ulepić bałwanka.
Ale miałam szczęście, bo Uli spodobał się jeden z naszyjników z kameą i
zaproponowała, byśmy się wymieniły swoimi wytworami.
I tym sposobem zostałam właścicielką takiej oto miniaturki:
A ponieważ należę do osób, niepoważnych, nie odmówiłam sobie zabawy
w zrobienie dla ślicznotki nowej, wiosennej kreacji i moja nowa zabawka
wygląda teraz tak:
Zachęcam Was gorąco, byście zajrzeli na blog Uli - wystarczy gdy
klikniecie na "OOAK-moja pasja" na mojej liście ulubionych
blogów.
Przyjrzyjcie się z jaką precyzją są dopracowane te maleństwa.
drewniana rzezba
czwartek, 31 stycznia 2013
wtorek, 29 stycznia 2013
Nasłuchałam się....
dziś opowieści o moich wnukach. Uśmiałam się przy tym serdecznie. Starszy
dostał na swe 4 urodziny tramwaj, który ma ruchome drzwi. Pierwszą jego
reakcją było stwierdzenie : "ktoś musiał za niego zapłacić!" Bawi się nim
codziennie i wygląda to tak:
mały pcha tramwaj po podłodze i jednocześnie robi za tramwajową
zegarynkę i ogłasza: "następny przystanek- pokój dziecinny".
Potem tramwaj staje, wreszcie i rusza i brzmi nastepny komunikat:
"następny przystanek- róg dywanu". Znów tramwaj staje, potem rusza i
jest komunikat : "następny przystanek -Arabia Saudyjska".
Placówki, do których chodzą moi wnukowie są międzynarodowe, chodzą
do nich dzieci z mieszanych narodowo małżeństw, więc nic dziwnego, że
za rogiem dywanu jest Arabia Saudyjska.
Poprzedni weekend moi spędzili w Berlinie. Bardzo się dzieciom
podobało i po powrocie do domu Starszy pyta- "czy w ten czwartek
znów pojedziemy na długi weekend?" Ponieważ pada odpowiedz, że nie
Starszy stwierdza z żalem w głosie: "szkoda, pojechałbym do Paryża".
W tym roku przedszkolaki mają naukę geografii. I Starszy poinformował
domowników, że "Anglia jest na lewo od Francji".
Starszy ma przyjaciela, który jest z małżeństwa europejsko-kenijskiego.
Przyjazń jest dość burzliwa- kilka razy na dzień się rozpada, by znów
się odnowić. Ostatnim razem Starszy , gdy córka po niego przyszła
informuje ją, że znów przyjazń zerwana, bo przyjaciel w złej
kolejności wymieniał nazwy przystanków tramwajowych, co jest
"niedopuszczalne".
Ale następnego dnia chłopcy spotykają się w przedszkolu i rzucają się
sobie w objęcia, jak co dzień.
Córka była ze starszym u psychologa w sprawie wyboru dla niego szkoły.
Ponieważ uznali, że dziecko b. zdolne, to należy mu podnieść poprzeczkę,
żeby to nie było potem, że zdolny, więc się leni.
Starszy sam nauczył się czytać, ale najchętniej robi to sam, po cichu,
należy go więc zmusić do czytania na głos. Ma krótkie teksty dla
dzieci w pierwszej klasie. Każdy tekst ma inną, przewodnią literę, ale
generalnie nudzą go te teksty więc mówi: "mamo, ja nie mogę tak się
męczyć, muszę odpocząć".
A ostatnio, po powrocie z przedszkola ogłosił: "Anglicy to są dziwni
ludzie". Ale w jego przedszkolu nie ma ani jednego angielskiego dziecka,
więc córka usiłuje dociec skąd mu to głowy przyszło.
A Młodszy zaczął bardzo dbać o Starszego - cokolwiek dostanie dla
siebie, żąda drugiej porcji dla brata, nawet gdy Starszy wcale nie ma
na to ochoty.
Śmieszne te dwa moje Słodziaki.
dostał na swe 4 urodziny tramwaj, który ma ruchome drzwi. Pierwszą jego
reakcją było stwierdzenie : "ktoś musiał za niego zapłacić!" Bawi się nim
codziennie i wygląda to tak:
mały pcha tramwaj po podłodze i jednocześnie robi za tramwajową
zegarynkę i ogłasza: "następny przystanek- pokój dziecinny".
Potem tramwaj staje, wreszcie i rusza i brzmi nastepny komunikat:
"następny przystanek- róg dywanu". Znów tramwaj staje, potem rusza i
jest komunikat : "następny przystanek -Arabia Saudyjska".
Placówki, do których chodzą moi wnukowie są międzynarodowe, chodzą
do nich dzieci z mieszanych narodowo małżeństw, więc nic dziwnego, że
za rogiem dywanu jest Arabia Saudyjska.
Poprzedni weekend moi spędzili w Berlinie. Bardzo się dzieciom
podobało i po powrocie do domu Starszy pyta- "czy w ten czwartek
znów pojedziemy na długi weekend?" Ponieważ pada odpowiedz, że nie
Starszy stwierdza z żalem w głosie: "szkoda, pojechałbym do Paryża".
W tym roku przedszkolaki mają naukę geografii. I Starszy poinformował
domowników, że "Anglia jest na lewo od Francji".
Starszy ma przyjaciela, który jest z małżeństwa europejsko-kenijskiego.
Przyjazń jest dość burzliwa- kilka razy na dzień się rozpada, by znów
się odnowić. Ostatnim razem Starszy , gdy córka po niego przyszła
informuje ją, że znów przyjazń zerwana, bo przyjaciel w złej
kolejności wymieniał nazwy przystanków tramwajowych, co jest
"niedopuszczalne".
Ale następnego dnia chłopcy spotykają się w przedszkolu i rzucają się
sobie w objęcia, jak co dzień.
Córka była ze starszym u psychologa w sprawie wyboru dla niego szkoły.
Ponieważ uznali, że dziecko b. zdolne, to należy mu podnieść poprzeczkę,
żeby to nie było potem, że zdolny, więc się leni.
Starszy sam nauczył się czytać, ale najchętniej robi to sam, po cichu,
należy go więc zmusić do czytania na głos. Ma krótkie teksty dla
dzieci w pierwszej klasie. Każdy tekst ma inną, przewodnią literę, ale
generalnie nudzą go te teksty więc mówi: "mamo, ja nie mogę tak się
męczyć, muszę odpocząć".
A ostatnio, po powrocie z przedszkola ogłosił: "Anglicy to są dziwni
ludzie". Ale w jego przedszkolu nie ma ani jednego angielskiego dziecka,
więc córka usiłuje dociec skąd mu to głowy przyszło.
A Młodszy zaczął bardzo dbać o Starszego - cokolwiek dostanie dla
siebie, żąda drugiej porcji dla brata, nawet gdy Starszy wcale nie ma
na to ochoty.
Śmieszne te dwa moje Słodziaki.
sobota, 26 stycznia 2013
Ważki
Wszystkie zdjęcia są ze strony im poświęconej.
Oczywiście jest ich tam znacznie więcej, ale tylko chciałam Wam
pokazać, że wszystkie są śliczne, bardzo różne i trudno mi będzie
sprostać temu wyzwaniu.
Po raz pierwszy dotarło do mnie, że są ważki równoskrzydłe oraz
różnoskrzydłe. No i jak to w przyrodzie - samce są znacznie bardziej
kolorowe od samiczek.
I już się zamartwiam - jak mam zrobić te skrzydełka???
Jubilatka bardzo zadowolona z broszki i kolczyków, chociaż nie
były w jej ulubionym kolorze niebieskim.
Bardzo miło się dziś jezdziło po stolicy. Jezdnie czarne i suchutkie, tylko
kłopoty z miejscami do parkowania.
I z radością zauważyłam, że na moim osiedlu jest znacznie lepiej niż na
Chomiczówce- u nas są pięknie odśnieżone chodniki, u nich wprost
przeciwnie - zaśnieżone.
piątek, 25 stycznia 2013
Super popołudnie....
....miałam dziś. Spędziłam je w towarzystwie dwóch kochanych dziewczyn.
Wyobrażacie sobie chyba co się dzieje gdy spotkają się trzy kobiety
nadające na tych samych falach? Kilka godzin minęło niczym kilka minut.
Dziękuję Wam dziewczyny, podładowałam sobie mój duchowy akumulator.
Było super i....proszę o jeszcze! Gdy tuptałam do domu to nawet mrozu
nie czułam.
Obiecałam, że pokażę tu moje biżuteryjne eksperymenty, a więc:
To jest jaspis czerwony "oprawiony" drucikiem. Wystarczy dodać
łańcuszek, aksamitkę lub wstążkę i....gotowe.
A to "odrutowany" ametyst.Dołączę do niego łańcuszek i będzie
prezentem imieninowym dla lutowej solenizantki.
A tu dwie broszki- temat ten sam, czyli ważka, tylko technika różna
Ten liść już znacie.Dorobiłam do niego kolczyki-listeczki
i jutro wyląduje ten komplet u dostojnej jubilatki.
No i to tyle na dziś. Miłego weekendu wszystkim życzę;))
P.S.
na drugim blogu po długiej przerwie coś " naklikałam".
Wyobrażacie sobie chyba co się dzieje gdy spotkają się trzy kobiety
nadające na tych samych falach? Kilka godzin minęło niczym kilka minut.
Dziękuję Wam dziewczyny, podładowałam sobie mój duchowy akumulator.
Było super i....proszę o jeszcze! Gdy tuptałam do domu to nawet mrozu
nie czułam.
To jest jaspis czerwony "oprawiony" drucikiem. Wystarczy dodać
łańcuszek, aksamitkę lub wstążkę i....gotowe.
A to "odrutowany" ametyst.Dołączę do niego łańcuszek i będzie
prezentem imieninowym dla lutowej solenizantki.
A tu dwie broszki- temat ten sam, czyli ważka, tylko technika różna
Ten liść już znacie.Dorobiłam do niego kolczyki-listeczki
i jutro wyląduje ten komplet u dostojnej jubilatki.
No i to tyle na dziś. Miłego weekendu wszystkim życzę;))
P.S.
na drugim blogu po długiej przerwie coś " naklikałam".
czwartek, 24 stycznia 2013
Jestem.....
....zniesmaczona. I to wieloma rzeczami.
Np. wczorajszym zrobieniem z pogrzebu cyrku.Obłuda zawsze mnie
zniesmacza. Ale tak naprawdę to nie mój cyrk i nie moje małpy.
Zniesmaczona jestem również pogodą i to niech mi wybaczą dzieci i
organizatorzy tzw. zimowego wypoczynku.
Jest mróz, dużo śniegu już leży, a nowy systematycznie, z uporem maniaka
sypie. Wprawdzie nie jest to zadymka i śnieg pada leniwie, ale wciąż sypie.
Zniesmaczona również jestem postawą kolejarzy - strajk, gdy są tak złe
warunki pogodowe jest zwykłą podłością wobec współobywateli kraju.
A już strajk z tego powodu, by utrzymać wysoką zniżkę na bilety kolejowe
dla emerytów i ich rodzin, zakrawa na farsę. Przecież utrzymanie tego
dziwnego przywileju owocuje podwyżką cen biletów dla "zwykłych"
pasażerów.
Wszak nie tylko kolejarze mają niskie emerytury - jest więcej grup
zawodowych, które mają niskie emerytury. I co - w związku z tym
wszyscy powinni strajkować i żądać przeróżnych ulg?
Już widzę strajk pracowników handlu - żądających niskich cen
na artykuły, którym handlowali. Ciekawi mnie tylko, czy byłby podział
na poszczególne branże? I co niemal za darmo mogli by kupować ci,
którzy pracowali w seks-shopach?
A nauczyciele? Zniżki 90% na co? Na zeszyty czy może długopisy?
Znam kogoś, kto pracował w miejskich zakładach komunikacji -
darmowy bilet roczny na wszystkie linie miał on i jego rodzice,
a gdyby miał rodzeństwo to pewnie i oni by się załapali.
Rozumiem, że on, jako pracownik miał ten darmowy bilet.Ale jego
rodzice?
I jeszcze jedno mnie zniesmacza- akumulator, który padł ma zaledwie
rok. A padł, bo 4 (słownie cztery) dni samochód stał, a był mróz.
A te współczesne akumulatory muszą być eksploatowane codziennie-
w przeciwnym razie padają z braku doładowania. Proste - no nie?
Ale na poprzednim jezdziliśmy 5 lat i zdarzało się, że były większe
mrozy i też samochód stał, ale akumulator działał. I tym sposobem
muszę zaraz jechać w celu podładowania tego super dobrego.
rocznego akumulatora.
Do poczytania!
Np. wczorajszym zrobieniem z pogrzebu cyrku.Obłuda zawsze mnie
zniesmacza. Ale tak naprawdę to nie mój cyrk i nie moje małpy.
Zniesmaczona jestem również pogodą i to niech mi wybaczą dzieci i
organizatorzy tzw. zimowego wypoczynku.
Jest mróz, dużo śniegu już leży, a nowy systematycznie, z uporem maniaka
sypie. Wprawdzie nie jest to zadymka i śnieg pada leniwie, ale wciąż sypie.
Zniesmaczona również jestem postawą kolejarzy - strajk, gdy są tak złe
warunki pogodowe jest zwykłą podłością wobec współobywateli kraju.
A już strajk z tego powodu, by utrzymać wysoką zniżkę na bilety kolejowe
dla emerytów i ich rodzin, zakrawa na farsę. Przecież utrzymanie tego
dziwnego przywileju owocuje podwyżką cen biletów dla "zwykłych"
pasażerów.
Wszak nie tylko kolejarze mają niskie emerytury - jest więcej grup
zawodowych, które mają niskie emerytury. I co - w związku z tym
wszyscy powinni strajkować i żądać przeróżnych ulg?
Już widzę strajk pracowników handlu - żądających niskich cen
na artykuły, którym handlowali. Ciekawi mnie tylko, czy byłby podział
na poszczególne branże? I co niemal za darmo mogli by kupować ci,
którzy pracowali w seks-shopach?
A nauczyciele? Zniżki 90% na co? Na zeszyty czy może długopisy?
Znam kogoś, kto pracował w miejskich zakładach komunikacji -
darmowy bilet roczny na wszystkie linie miał on i jego rodzice,
a gdyby miał rodzeństwo to pewnie i oni by się załapali.
Rozumiem, że on, jako pracownik miał ten darmowy bilet.Ale jego
rodzice?
I jeszcze jedno mnie zniesmacza- akumulator, który padł ma zaledwie
rok. A padł, bo 4 (słownie cztery) dni samochód stał, a był mróz.
A te współczesne akumulatory muszą być eksploatowane codziennie-
w przeciwnym razie padają z braku doładowania. Proste - no nie?
Ale na poprzednim jezdziliśmy 5 lat i zdarzało się, że były większe
mrozy i też samochód stał, ale akumulator działał. I tym sposobem
muszę zaraz jechać w celu podładowania tego super dobrego.
rocznego akumulatora.
Do poczytania!
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Coś zrobiłam
Pisałam kilka dni temu, że dostałam od pewnej sympatycznej osoby nieco
przydasiów do tworzenia biżuterii. Między innymi tę kameę i te szklane
kaboszonki.
Kameę wykorzystałam do ozdobienia medalionu, w którym trzymam
zdjęcia moich wnuczków.
A szklane kaboszony oprawiłam w koraliki i umieściłam na
syntetycznej skórce. Początkowo miał to być motyl, stąd ten kształt, no ale
potem się ocknęłam, że te kamyki nijak nie pasują jako tułów. No i jest
nie wiadomo co. Ale dla mnie to nowe doświadczenie , bo pozostawiłam
wolne, skórkowe płaszczyzny. Jeszcze poeksperymentuję.
A to ostatnie to dawno kupiony jaspis, który wreszcie oprawiłam.
Globalne ocieplenie...
...czyli na termometrze jest -9 o dziewiątej rano i sypie śnieg. A do tego
wieje wiaterek. Jeśli to jest globalne ocieplenie to jestem chińska cesarzowa.
Ponieważ dziś musiałam wybrać się na pocztę, kochany mąż zaoferował , że
odśnieży samochód i nawet ze mną pojedzie, bo z góry wiadomo, że gdy
wszędzie leży śnieg, mogę nie znalezć skrawka miejsca do zaparkowania.
Ale życie jest okrutne i....padł akumulator. Jest to o tyle dziwne, że ma on
zaledwie dwa lata, a gwarancja opiewa na 3 lata. Chciał- nie chciał
potuptałam na pocztę - ludzie, jak ja nienawidzę zimy!!! Po pierwsze
nie założyłam szalika, bo przecież miałam jechać samochodem, więc
miałam chłodzenie w szyję. Tuptanie w puchowej kurteczce sprawiło, że
na pocztę dotarłam spocona i zziajana, a stanie minut 5 przy okienku
sprawiło, że byłam mokra od potu. Powrotny trucht tylko pogłębił ów
niemiły stan.
Za 2 godziny przyjedzie z serwisu człowiek i zabierze nasz akumulator.
I to jest wyższość gospodarki rynkowej nad gospodarką socjalistyczną.
Nie wiem co się stało, ale wpadła mi "na wizję' niedokończona wersja
robocza posta.
No ale przy okazji mogę odpowiedzieć Stardust - wiem, że w Australii
aktualnie w niektórych miejscach jest drobne +46 lub + 48 stopni
w cieniu i wiem, że na biegunach zanikają lody.
Ale wiem również, że nie nie było człowieka z jego szkodliwą działalnością
na Ziemi, a były wielce drastyczne zmiany klimatu.
Te zmiany powtarzają się cyklicznie a wynikają głównie z dwóch powodów
- odchylania się osi obrotu Ziemi oraz i od przebiegunowywania się Ziemi.
Na obie rzeczy my nie mamy żadnego wpływu - nie jesteśmy w stanie temu
zapobiec, ani przyspieszyć, ani zwolnić.
Ale gdyby tak każdemu uświadomić, że ten proces jest nieodwracalny,
a na dodatek nikt nie ma zielonego pojęcia jak to zmienić, z całą pewnością
wśród ludzi zapanowałby chaos. Bo po co się starać cokolwiek robić, skoro
wiadomo, że i tak wszystko się któregoś dnia skończy?
Nota bene jeśli ten proces zmiany biegunów Ziemi będzie postępował tak
szybko jak teraz, to za ok. 1500 lat naszą piękną , błękitną planetę zabije
promieniowanie kosmiczne.
A tak na zakończenie- aktualnie mamy końcówkę epoki lodowcowej i
gdyby nie owa szkodliwa działalność człowieka 3/4 roku trzęślibyśmy się
z zimna i zamiast wieżowców budowalibyśmy igloo.
wieje wiaterek. Jeśli to jest globalne ocieplenie to jestem chińska cesarzowa.
Ponieważ dziś musiałam wybrać się na pocztę, kochany mąż zaoferował , że
odśnieży samochód i nawet ze mną pojedzie, bo z góry wiadomo, że gdy
wszędzie leży śnieg, mogę nie znalezć skrawka miejsca do zaparkowania.
Ale życie jest okrutne i....padł akumulator. Jest to o tyle dziwne, że ma on
zaledwie dwa lata, a gwarancja opiewa na 3 lata. Chciał- nie chciał
potuptałam na pocztę - ludzie, jak ja nienawidzę zimy!!! Po pierwsze
nie założyłam szalika, bo przecież miałam jechać samochodem, więc
miałam chłodzenie w szyję. Tuptanie w puchowej kurteczce sprawiło, że
na pocztę dotarłam spocona i zziajana, a stanie minut 5 przy okienku
sprawiło, że byłam mokra od potu. Powrotny trucht tylko pogłębił ów
niemiły stan.
Za 2 godziny przyjedzie z serwisu człowiek i zabierze nasz akumulator.
I to jest wyższość gospodarki rynkowej nad gospodarką socjalistyczną.
Nie wiem co się stało, ale wpadła mi "na wizję' niedokończona wersja
robocza posta.
No ale przy okazji mogę odpowiedzieć Stardust - wiem, że w Australii
aktualnie w niektórych miejscach jest drobne +46 lub + 48 stopni
w cieniu i wiem, że na biegunach zanikają lody.
Ale wiem również, że nie nie było człowieka z jego szkodliwą działalnością
na Ziemi, a były wielce drastyczne zmiany klimatu.
Te zmiany powtarzają się cyklicznie a wynikają głównie z dwóch powodów
- odchylania się osi obrotu Ziemi oraz i od przebiegunowywania się Ziemi.
Na obie rzeczy my nie mamy żadnego wpływu - nie jesteśmy w stanie temu
zapobiec, ani przyspieszyć, ani zwolnić.
Ale gdyby tak każdemu uświadomić, że ten proces jest nieodwracalny,
a na dodatek nikt nie ma zielonego pojęcia jak to zmienić, z całą pewnością
wśród ludzi zapanowałby chaos. Bo po co się starać cokolwiek robić, skoro
wiadomo, że i tak wszystko się któregoś dnia skończy?
Nota bene jeśli ten proces zmiany biegunów Ziemi będzie postępował tak
szybko jak teraz, to za ok. 1500 lat naszą piękną , błękitną planetę zabije
promieniowanie kosmiczne.
A tak na zakończenie- aktualnie mamy końcówkę epoki lodowcowej i
gdyby nie owa szkodliwa działalność człowieka 3/4 roku trzęślibyśmy się
z zimna i zamiast wieżowców budowalibyśmy igloo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




