drewniana rzezba

drewniana rzezba

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Można i tak.....

......tańczyć tango,

oraz tango-vals.

Jak widać rosną nowe  kadry w tangu argentyńskim. Te dwa filmiki to z tzw.
warsztatów, na    pokazach wyglada to nieco inaczej
Ale jeszcze im daleko do mojej ulubionej pary  Achaval/ Suarez:


 Oczywiście oglądajcie to po "kliknięciu " na You  Tube

I specjalnie dla Alenki  -Carlos Gavito, zwany "Carlito",  (1942 - 2005)



sobota, 22 czerwca 2019

Sobota, czyli.........

.........siedzę i słucham muzyki.
Za oknem słońce, a ja już po spacerze, zła jak osa, bo wybrałam się w do sklepu
z azjatycką żywnością, przelazłam się tam w słońcu, spociłam jak mysz w połogu,
a sklep dziś czynny dopiero po południu, więc  niczego nie kupiłam, bo byłam tam
około godz. 11,00. Niby niewiele dziś tego upału, tylko 25 w cieniu,  ale droga
była głównie w słońcu.
No więc na pocieszenie posłuchałam:
                                           Hausera i Kseni Sidorowej
                                     Duetu 2 Cellos i Zucchero w piosence Baila Morena
Prześmieszną wersję Bolera Ravela w wersji Franka Zappy
I Pata Metheny w piosence And I Love Her

I jak zwykle - kliknijcie na wersję   You Tube.
Miłego  weekendu Wszystkim;)

piątek, 21 czerwca 2019

Muszę do siebie dojść.......

.......ale droga jakby daleka;)
W ramach dzisiejszego "dyżuru" byłam z dziećmi w "Botaniku". Żeby było
zabawniej to w szklarni było chłodniej niż na  zewnątrz. Jedynym gorącym
pomieszczeniem była szklarnia z Królową Wiktorią, więc stałam w holu  a
Krasnale były wewnątrz:
czyli  mam zdjęcia Krasnali w "akwarium"
Potem pokrążyliśmy po niemal chłodnej dżungli amazońskiej, gdzie chłodził
nieco wodospad i leniwie pływały "taaaakie ryby"








i spokojnie rosły różne  dziwne roślinki:























Po wyjściu ze szklarni spędziliśmy troszkę czasu w kawiarni pod parasolem,
lustrując okolicę:






No ale lody się skończyły i trzeba było ruszyć w  obchód:

































Nie mam  bladego pojęcia co to za roślinka, ale ogromnie mi się spodobały jej
 owoce?  nasiona?
Ciężko się teraz wędruje po  Botaniku, ponieważ  przez środek ogrodu są
kładzione jakieś super rury, jedna o średnicy 1 metra, druga znacznie cieńsza,
więc wiele miejsc jest niedostępnych.
Dziwię się tylko, że ani o euro nie staniał wstęp do ogrodu. 
Na 19 lipca mamy bilety na imprezę "Noc w Ogrodzie Botanicznym".
Nałaziłam się  dziś po ogrodzie niemiłosiernie, potem w domu dzieci nakarmiłam,
ale nie dane mi było odpocząć, bo córka zaprosiła dziś nas na kolację do greckiej
restauracji - mamy ją co prawda zaledwie 50 m od  domu, ale dziś byliśmy tam
po raz pierwszy. I pełne zaskoczenie- pyszne greckie jedzenie, siedzieliśmy na
werandzie, wiaterek nas lekko chłodził.  Ciekawy sposób podawania -wpierw
wchodzą na stół przekąski, a tyle tego, że ja już na gorąco nic nie wzięłam.
Ślubny zażyczył sobie na gorąco gyros i gdy kelner postawił przed nim talerz
wielkości półmiska z furą mięsa to mi pozazdrościł, że poprzestałam  tylko
na przekąskach. Na koniec dzieci dostały jakies zabawne greckie cukierki,
a dorośli po........małym kieliszku wódki- panowie anyżówkę, a  my amaretto.
A  że dziś w kilku dzielnicach jest dzień muzyki, to jeszcze nas zaciągnięto
na Bundes  Platz, gdzie grał jakiś zespół, wyraźnie starszych panów.
Po 10 minutach stania miałam naprawdę dość i pomaszerowaliśmy do domu.



wtorek, 18 czerwca 2019

Zalatany człowiek taki...

....bo koniec roku szkolnego.
Dziś , jutro i pojutrze  będę "zalatana", więc niczego nie napiszę. I kto wie czy
tak nie będzie aż do 8 lipca. A do tego jest znów upał.
Na pociechę :


i jeszcze tegoroczny Salon Tango w Buenos Aires


I oczywiście   ...oglądajcie to na YT, najlepiej na pełnym ekranie.
No to do poczytania;)

niedziela, 16 czerwca 2019

Tango, tylko tango

Wczoraj wieczorem zrobiłam sobie sesję tanga. Pokręciłam się po pokoju
w rytmie tanga, bo to bardzo dobre ćwiczenie dla mojego ciągle jeszcze
nieco niepełnosprawnego biodra.
Doszłam do wniosku, że najpiękniejsze tanga powstawały w okresie tuż
przed, w czasie  i zaraz po II wojnie światowej.
A więc znów porcja muzyki, tym razem "bezobrazkowa"



Miłego  słuchania i przebierania nogami w rytmie tanga

sobota, 15 czerwca 2019

Moja muzyka na......

.....przeczekanie w domu dusznej, upalnej soboty.
Ci co zajrzeli na mój drugi blog i poczytali o "zabijaniu miłości" nie
zdziwią się moim wyborem  pierwszego utworu:

Skoro posłuchałam skrzypiec to czas na wiolonczelę, a więc niezawodny
duet 2Cellos:


No i mój ulubiony utwór "Oblivion" Piazzolii, kompozytora  tang  nie do tańca,
Czyli Stjepan Hauser solo


No a gdybym nie  zerknęła do tegorocznego Salonu Tanga, to pewnie bym
była chora, więc moja ulubiona argentyńska para, w ulubionym moim
tangu El Choclo:

 Oni są bezbłędni, uwielbiam ich oglądać.
A  co do oglądania i słuchania- koniecznie "kliknijcie" na  You Tube.
I miłego weekendu Wszystkim życzę.

I jeszcze coś - z "polecenia Torlina"





piątek, 14 czerwca 2019

Uff, jak gorąco......

We wtorek w nocy szalała w okolicach Berlina , a nawet i trochę nad samym
Berlinem burza i lał przeogromny deszcz. No i zniszczyło mi nieco pelargonie
na  balkonie. Przedwczoraj widząc, że znów się zbiera na burzę zestawiłam
skrzynki z parapetu loggii - i dobrze zrobiłam bo gdybym je tam zostawiła to
pewnie  by mi te  biedne pelargonie  wyrwało z korzeniami.
Ale dzięki tej ulewie  wreszcie zakwitły lipy - nad miastem unosi się słodki
zapach kwitnących lip. Mój pierwszy kontakt z Berlinem był właśnie w porze
ich kwitnienia i wtedy polubiłam to miasto.
 A wczoraj wieczorem  z mojej  loggii wpierw miałam taki  widok:


a nieco później pokazał się księżyc idący do pełni:





Po tej intensywnej burzy we wtorkową noc i krótkiej ulewie w środowe
późne popołudnie łatwiej żyć- lipy słodko pachną a i temperatura jest
nieco znośniejsza- wczoraj i dziś nawet nieźle mi się wędrowało, bo
było 25 stopni w cieniu.
Już kolejny rok odnotowuję  ciekawe zjawisko - najwyższa temperatura
w cieniu wcale nie jest około południa ale często dopiero około godz. 16,00,
a zdarzało się nawet że około godz. 18,00 zaczynało się robić nieprzyzwoicie
ciepło. I nawet gdybyście mnie torturowali to nie mam pojęcia dlaczego  tak
tu jest.
I chociaż nie przepadam od pewnego czasu za upałami- to wolę lato niż zimę.
Dziś dostałam pisemko z ZUS-u, że mam im nadesłać druk zaświadczający
o tym, że jeszcze  żyję i nadal mieszkam w Berlinie.
Więc czeka mnie  "wycieczka" do naszego Konsulatu.
Kurczę, poczytali by  sobie bloga, to by wiedzieli, że  żyję:))))
 P.S.
A tu dowód zieloności Berlina  -widok z mojej loggii

tak gdy patrze w lewo,

a tak gdy patrzę w prawo. Po każdej stronie ulicy rosną dwa rzędy drzew.
I tak jest na wielu ulicach